| "JESTEM
DUMNY ŻE JESTEM POLAKIEM" Interaktywny wywiad z Marcinem Kosskiem dla Vortalu SPECOPS. Opracował: Maciej "Kangur" Stopniak |
![]() Marcin Kossek. |
|
Spis autorów pytań: Freki Stopczyk Robal 2pl Jac-T Wolf Sebastian Miernik Mad Mike Cahir Rzuk Bresman Kain Commodore Kangur |
|
Freki:
Witam. Tak, istnieją wyraźne różnice. Jestem w dość trudnej sytuacji, ponieważ chciałbym Panu na to pytanie odpowiedzieć ze wszystkimi szczegółami, ale z uwagi na temat naszej rozmowy, niestety jestem zobligowany wiele detali zatrzymać jako niejawne. Postaram się wyjść naprzeciw Pana pytaniu, ale aby to dostatecznie wyjaśnić, należy jasno rozdzielić zakres działania poszczególnych jednostek w danych państwach. Należałoby również, rozróżnić sytuacje taktyczne i ich skalę, aby dopasować do nich taktykę antyterrorystyczną, i dopiero wówczas wskazywać różnice w działaniu. Można zaproponować następujący podział:
1.
Operacje antyterrorystyczne, mające na celu likwidowanie zagrożeń
terrorystycznych definiowanych jako terroryzm kryminalny. W
przedstawionych przez Pana krajach, ciężar zwalczania tego typu zagrożeń,
przypada na jednostki SWAT, SRT (USA) oraz SOBR, OMSN (Rosja). 3. Uderzenia Kontrujące (wyprzedzające) przeprowadzane na terenie obcym. Ten wątek pozostawię w takim stadium, bez dalszego rozwinięcia.
Mając na uwadze pierwszą grupę operacji antyterrorystycznych, rodzaj zastosowanej taktyki, różni się w zależności od skali przestępczości zorganizowanej w Rosji i USA. Jednostki amerykańskie, w większym stopniu wykorzystują technikę i do tej techniki dopasowują swoją taktykę działania w danej sytuacji. Oddziały rosyjskie, mimo iż posiadają najnowsze rozwiązania techniczne, większą wagę przywiązują do czynnika ludzkiego. Technika pełni u nich role tylko pomocniczą. Jak twierdzą, komputer można restartować po nieudanych operacjach, antyterrorystę, który źle oceni sytuację i zgina niewinni ludzie, nie. Druga grupa operacji antyterrorystycznych jest trudniejsza do zdefiniowania, ponieważ Amerykanie, tak jak wspomniałem, są dotychczas niestety kojarzeni z nieudanymi operacjami ratunkowymi (WACO, Ambasada USA w Iranie). Innych operacji zakładniczych o podobnej skali wielkości do Operacji na Dubrovce po prostu nie przeprowadzali, więc za bardzo nie ma, za co ich oceniać. Założenia taktyczne, sposób i czas realizacji podczas kryzysu w WACO, daleko odbiegają od tych, jakie zastosowano na Dubrovce. Nie wspominając przecież o skali trudności obu tych operacji. Podczas mojego pobytu w Los Angeles, miałem spotkanie – wykład, dotyczący taktyki działania rosyjskich jednostek antyterrorystycznych w Teatrze na Dubrovce. Z uwagi na fakt, iż nie mogłem z oczywistych względów (moja bliska współpraca z Rosjanami) ujawniać istotnych rozwiązań organizacyjnych, taktycznych oraz technicznych, rozmowa dotyczyła tylko tych elementów tej operacji, które wcześniej skonsultowałem z Rosjanami (uprzedzając ich o tym, iż w czasie mojego pobytu w USA, poproszono mnie o wykład na temat Dubrovki). Amerykanie, nie kryli uznania dla jednostek rosyjskich, jednocześnie przyznali, że w ich oddziałach antyterrorystycznych jest mniejsza wszechstronność wśród operatorów. Są również różnice w wyposażeniu, uzbrojeniu, oraz zaawansowanych rozwiązaniach taktycznych. Mnie jest bardzo trudno wskazywać, które rozwiązania taktyczne są lepszym rozwiązaniem, jestem daleki od oceniania taktyki poprzez pryzmat, lepsza czy gorsza. Uwalnianie zakładników nie jest przecież dyscypliną sportową. Te rozwiązania, które się sprawdzają, są po prostu skuteczne. Jednostki amerykańskie, mają na swoim koncie również udane operacje, ale czy się nam to podoba czy nie, rosyjscy antyterroryści maja na swoim koncie największą ilość odbitych samolotów, autobusów i w ogóle zakładników bez strat. Pisał o tym również Irek Chloupek w jednym ze swoich świetnych tekstów o operacjach ratowania zakładników. Co do poziomu naszych antyterrorystów, na tle wyżej wymienionych krajów, w ogóle nie powinniśmy być oceniani. Jednostka GROM, nie jest oddziałem stricte antyterrorystycznym tylko Jednostką Specjalną Wojska a w strukturach MSWiA jak na razie nie ma oddziału antyterrorystycznego z prawdziwego zdarzenia tylko jednostki taktyczne do zatrzymań wysokiego ryzyka lub walki z terroryzmem kryminalnym.
Stopczyk: - Uważam, że jest to świetny środek na drodze do prawdziwego szkolenia taktycznego, które powinno się odbywać z użyciem ostrej amunicji. Trening na amunicji FX ma swoje miejsce w drabinie skali trudności treningów taktycznych. Zajmuje jednak w moim przekonaniu zbyt odległe miejsce by był czymś, co staje się powszechne i jedyne jako trening taktyczny. Upraszczając, można powiedzieć, że jest to element taktycznego treningu na kursie z nowoprzyjętymi do jednostki antyterrorystycznej. Oprócz swoich wielu dobrych cech, ma jedną, która w moim przekonaniu dyskwalifikuje FX do symulacji operacji AT. Nie uczy odpowiedzialności za każdy strzał.
W sytuacjach, w których operator AT używając ostrej
amunicji, dwa razy się zastanowi (np. na pokładzie samolotu pomiędzy
zakładnikami granymi przez kolegów) zanim nawiąże kontakt ogniowy z celem,
na FX już dawno pociągnie za spust. Ja jestem za przyswajaniem właściwych
odruchów i tempa od samego początku. Na tym polega moje podejście do
treningu taktycznego. - Nie ma jej. Jest wielu zdolnych instruktorów w wojewódzkich kompaniach AT, natomiast nie ma osoby, lub grupy osób, które potrafiłyby narzucić przemyślane rozwiązania taktyczne, oraz skoordynować całość pododdziałów AT w Polsce. Sposób, w jaki odbywa się to, na co dzień, jest „stawianiem na konia, o którym wiadomo, że nigdy nie dobiegnie do mety”. Jeżeli coś jest z założenia niewłaściwe, to nie ma szans pójść we właściwym kierunku. Brakuje osób z dostateczną wiedzą, wykraczającą poza standard taktyki izraelskiej początków lat 90 i ostatnich wyjazdów polskich antyterrorystów na treningi do USA (połowa lat 90).
- Musiałem się wycofać z tego projektu, mam zbyt
wiele pracy z jednostkami AT poza krajem. Okazało się również, że mamy
zupełnie inne wyobrażenie o procesie szkolenia i naborze kadr do
tej jednostki. W związku z tym
nie mogłem tego firmować swoim nazwiskiem. Mam szacunek do moich kolegów z
OSŻW i zawsze będę do ich dyspozycji, jeśli uznamy razem, że mówimy tym
samym językiem.
- Uważam, że na dzień dzisiejszy nie ma takiej
opcji. To nie jest tylko problem decydentów, ale również ludzi, którzy
dowodzą oddziałami antyterrorystycznymi. Ich wiedza pozostawia wiele do
życzenia, a decydentom mówią tylko to, co tamci chcą usłyszeć w takim
kontekście, aby samemu nie spaść ze stanowiska. Powinniśmy zastosować
jedno z dwóch rozwiązań: - ludzi z wewnątrz jednostek, młodych oficerów z 5 letnim stażem (niczym nie będą ustępować starszym), którzy są jeszcze zarażeni pasją działań AT ( nie są jeszcze zmanierowani) przez starszych, którzy wprowadzają destrukcję.
Uważam, że przyszłość AT jest w ludziach obecnie 20
– 25 letnich, którzy dopiero rozpoczynają swoja zawodową drogę w tych
formacjach. Ja postawiłbym na edukacje właśnie tej grupy ludzi, edukacje
na innych standardach i niestosowanych dotąd w kraju procedurach
taktycznych. Zamknięte koło…
Robal 2pl:
- Przede wszystkim uważam, że są bardzo potrzebne.
Uważam również, iż rzecz nie jest w tym, czy takie jednostki powstaną jako
sprawne i lojalne oddziały, ale czy będą w stanie sprostać skali tego, co
się tam dzieje. Wielu moich kolegów uczestniczy w procesie szkolenia tych
jednostek i niestety podzielają moje zdanie. Nie jestem przekonany, czy
to, co się teraz dzieje w Iraku, jest zadaniowane dla jednostek
taktycznych a nie dla formacji o innych specjalnościach. Nie z uwagi na
rodzaj zagrożenia, ale jego skalę. - Nie znam kulisów rozwiązania Grupy Taktycznej MOGAT, natomiast uważałem i nadal uważam, iż był to świetny pomysł. W każdej komendzie rejonowej w Warszawie powinien być taki zespół przy wydziale kryminalnym. Takie grupy zawsze będą najszybciej na miejscu zdarzenia, a na wypadek gdyby sytuacja ich przerastała taktycznie, zawsze są dodatkowym wsparciem oraz nadzieją na wypadek konieczności ataku nagłego zanim nie przyjedzie AT.
Nie jest natomiast prawdą, iż MOGAT został
rozwiązany, ponieważ AT z Warszawy nie było przez ten czas wzywane na
Mokotów. Pracując w Wydziale AT KSP byłem na realizacjach na Mokotowie w
czasie jak istniał MOGAT, nawet odprawy mięliśmy w KRP Mokotów. Myślę, ze
MOGAT mógł być rzeczywiście rozwiązany z powodu bezsensownej rywalizacji.
Szkoda tej grupy, robili bardzo pożyteczną robotę.
- Ja mając do wyboru Mercedesa i Poloneza, wolałbym
wybrać ten pierwszy samochód. Nie rozumiem, dlaczego na siłę staramy się
wyprodukować Mercedesa zamiast go po prostu kupić. Nie wyobrażam sobie,
aby jakikolwiek oddział AT czy jednostka specjalna była wyposażona w broń
tej klasy.
- Na to pytanie nie da się odpowiedzieć w kategoriach zerojedynkowych. Jedyną metodą jak dla mnie, jest metoda otwartego umysłu, przyjmującego argumenty w połączeniu z systematycznym treningiem. Co sadzisz o Dicku Marcinko i jego wyczynach z Red Cell?
-
U nas by nie mógł działać, miałby zbyt wiele pracy do zaplanowania. Myślę,
że albo by go deportowali albo postawili przed komisję śledczą … - Bezwzględnie powinny.
Jac-t:
- Jeżeli to dotyczy Oddziału Specjalnego Żandarmerii
Wojskowej, to na ten temat już się wypowiadałem. Nie jest to przede
wszystkim oddział ani AT ani CT.
- Powiem tak, powinny być wprowadzone tak zwane Pakiety Uzbrojenia i Amunicji. Każdy z takich pakietów zakłada stopniowanie uzbrojenia i wyposażenia dodatkowego w tym przede wszystkim rodzaj zastosowanej broni i amunicji. Jestem przeciwnikiem stosowania w oddziale AT jednego typu amunicji np. 9 PARA lub 40 SW. Uważam, że oddział taki, powinien mieć różnej mocy uzbrojenie i amunicję, której stosowanie (odpowiedniego Pakietu) powinno być uwarunkowane w zależności od rodzaju operacji. Innego rodzaju Pakiet zabiera się na prom pasażerski, a innego na metro czy samolot wąskokadłubowy. Nie wspominając o operacjach przeciwko np. żołnierzowi, w pełnym wyposażeniu (kamizelka ciężka oraz hełm), który zabarykadował się w magazynie broni na jednostce wojskowej. Nie ryzykowałbym również stwierdzenia, co do nieskuteczności amunicji 9 PARA, istnieje wiele rodzajów pocisków tego kalibru, na przykład +P+, używany przez SWAT i CAT Secret Sernice, które maja bardzo wysoka moc obalającą.
Wolf:
- Z tego, co wiem, to jest tam wielu świetnych
chłopaków, którzy są znakomitym materiałem do tej pracy, oraz niewielu
prawdziwych fachowców. Ta dwie grupy stanowią tam zdecydowaną mniejszość
oraz nie biorą udziału w najważniejszych czynnościach ochronnych.
Prawdopodobnie nie mają dobrego „Wuja”, takiego, jakiego ma bardzo
przeciętna większość. Nie jestem przekonany również, czy zrzut z NJW nie
zapoczątkował początku końca profesjonalizmu tej formacji.
- Myślę, że ta plaga rozrosła się na niespotykana dotychczas skalę w naszym kraju i powoli staje się swego rodzaju standardem. Uważam, że bardzo dobrym rozwiązaniem, jest model służby ochronnej, który obowiązuje w kraju, z którym mam przyjemność współpracować. Tam istnieje niewielka komórka ochronna, która odpowiada za bezpieczeństwo Prezydenta, ma w swej strukturze również własny oddział wsparcia taktycznego. Do ochrony osobistej Prezydenta nie dostają się ludzie, którzy nie mają za sobą minimum 5 letniego okresu służby w oddziałach uderzeniowych (AT lub JS). Jest to swoistym egzaminem na przyjęcie potencjalnych kandydatów. W AT lub JS są bardzo wysokie normy egzaminacyjne i fakt pracy w tych jednostkach i uczestnictwo w realizacjach bojowych, jest najlepszą rekomendacja do tej służby. Uważam, że ten standard powinien obowiązywać u nas, myślę, że nie zadałby Pan wówczas tego pytania.
Sebastian
Miernik: - Panie Sebastianie, do tego pytania nie powinienem się w ogóle odnosić, ponieważ zawiera nieprawdziwe stwierdzenia. Podtrzymuję swoje stwierdzenia zawarte w Pana pytaniu. Myślę, że wrócimy do dyskusji wówczas, jak będzie Pan lepiej poinformowany. Jeżeli pójdzie Pan tropem choćby, przyznawania uprawnień instruktorom strzelania taktycznego, to myślę, że szybko Pan uzyska właściwe wiadomości. Innych tropów, niestety nie mogę Panu podać, ponieważ stanowią informacje dla Pana niejawne. Jestem do Pana dyspozycji w pozostałych kwestiach, gratuluję świetnej strony internetowej, ma Pan pasję, którą bardzo szanuję, ponieważ w życiu wybrałem podobną drogę. Mam jednak pewną uwagę, jeżeli Pan pozwoli (z pełnym dla Pana szacunkiem). Przyjmując Pana założenia, wypowiadać się o Prezydencie powinni tylko Ci, którzy wcześniej też byli Prezydentami, zakładając, że Pana sugestia jest rzeczywista i naprawdę Pan tak myśli jak Pan napisał w pytaniu, Pana strona internetowa nie powinna istnieć, jeżeli jej autor nie służył w tej formacji. Biorąc pod uwagę, iż tak nie było (nie służył Pan w 2305) byłby to paradoks, ponieważ Pana strona jest prawdopodobnie najlepszą stroną poświęconą tej jednostce i była by to olbrzymia strata. Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę sukcesów J.
Mad Mike: - W Rosji, określenie SPECNAZ, dotyczy wszystkich związków taktycznych, wykonujących zadania o określonym, zaawansowanym stopniu trudności. Jest to sformułowanie używane potocznie, dotyczy w niektórych komentarzach również pododdziałów antyterrorystycznych. Myślę, że właściwym adresatem tego sformułowania są Brygady SPECNAZ, czyli wojsk Specjalnego Przeznaczenia. W większości rodzajów wojsk występuje własny SPECNAZ. Jednostki specjalne policji też są potocznie określane jako SPECNAZ, mimo iż, oficjalnie nazywają się zupełnie inaczej, (SOBR, OMSN, itp.). Nie sadzę, aby regularna armia wykonywała operacje stricte CT. Należy jednak wziąć pod uwagę, że stwierdzenie „Operacja Antyterrorystyczna”, od pewnego czasu uległo zasadniczej deformacji. Teraz operacją antyterrorystyczną, jest równie odbicie zakładników z uprowadzonego samolotu, jak i zbombardowanie za pomocą lotnictwa gór w Afganistanie. Dlatego, uważam, że należy bardzo precyzyjnie określać rodzaj określonych czynności o charakterze militarnym. Ale wracając do Pana pytania, mając na uwadze powyższe, może nastąpić pewnego rodzaju zdeformowanie informacyjne, i można odnieść wrażenie, iż typowy SPECNAZ bierze czynny udział w operacji przeciwko terrorystom. Rosyjskie siły specjalne, biorą regularny udział w akcjach, z uwagi na konflikt rosyjsko – czeczeński. Nie wiem, czy są uzawodowione. Szczerze mówiąc, nigdy nawet się tym nie interesowałem.
Cahir:
1. Jakie są założenia do takiego treningu, (jeżeli jest to trening?) 2. Czy jest to sytuacja ratowania zakładników? 3. Czy jest to sytuacja zabarykadowania się przestępców (terrorystów) w ciągu pomieszczeń, czy budynku wolnostojącym? 4. Jakie są informacje dotyczące uzbrojenia i wyszkolenia przeciwnika? 5. Czy próba zdominowania takich pomieszczeń jest elementem zaskoczenia, czy przeciwnicy już wiedzą, że operujemy wewnątrz obiektu? 6. Jakie są warunki widoczności? 7. Czy operujemy przy pomocy tarcz balistycznych? 8. Czy terroryści posiadają MW? 9. Jaka jest wielkość danego pomieszczenia (sala szkolna, kuchnia?) Takich pytań jest jeszcze bardzo wiele, myślę, że biorąc je pod uwagę, wybaczy mi Pan, że nie odniosłem się jednoznacznie na pana pytania. Kierunek ataku (wejścia do pomieszczenia) powinien być zawsze w stronę zagrożenia.
Taktyka antyterrorystyczna powinna być bardzo
płynna, podczas jednej operacji, zdarza się, że jednostka, kilkukrotnie
jest zmuszona do zmiany profilu taktycznego. W kilku krajach, mając
doświadczenia bojowe, polegające na tym, że szturmowano budynki, w których
ukrywali się zamachowcy – samobójcy, lub doświadczeni terroryści, wejście
do pomieszczenia kończyło się tym, że zamachowiec czekał na wejście grupy
operatorów do pokoju, po czym ukrywając się na przykład w szafie lub pod
łóżkiem, detonował swój pas samobójcy lub granat. Wskutek ponoszonych w
ten sposób strat po stronie oddziałów AT, opracowano taktykę polegającą na
samodzielnym dominowaniu pomieszczeń, tak, aby ewentualne straty były
zminimalizowane. Tego typu rozwiązania taktyczne nie są brane pod uwagę w naszym kraju. Powodów jest kilka, najbardziej prozaicznym jest taki, iż u nas przyjmuje się, że najmniejszym zespołem szturmowym jest zespół dwuosobowy. Nie bierze się pod uwagę, sytuacji na przykład straty partnera (śmierć, rany na skutek wymiany ognia lub działania MW) i nie precyzuje się, czy wówczas „Jedynka” ma się poddać, wycofać, utrzymać pozycję do czasu wsparcia czy podtrzymać kierunek i tempo ataku. Tym bardziej w sytuacjach HRT. Co preferuje Pan w zadaniach typu breach - odstrzelenie zamków, szeroko pojęte entry tools czy ładunki wybuchowe? - Każda z tych czynności nie wyklucza następnej. Kompleksowy system Breacher, nie może być przedmiotem otwartej dyskusji, ze zrozumiałych względów. Mogę powiedzieć tylko tyle, iż po wejściu do obiektu (budynek) grupy bojowe powinny być samowystarczalne, niezależne od pirotechników. Pirotechnicy (Technicy Bombowi) są od rozbrajania bomb i chwała im za to, ponieważ to szalenie trudna robota. Grupa bojowa, operująca wewnątrz obiektu, powinna mieć takie wyposażenie, aby mieć zdolność natychmiastowego udrożnienia otworu, lub drogi dotarcia do danego pokoju. Entry Tools przenoszone w noszakach, nie dają takiej możliwości, choć mogą spełniać role pomocnicze. Jest to tym bardziej istotne, jeśli jest to działanie w czasie ratowania zakładników. Wówczas nie można sobie pozwolić na walenie młotem, taranem, lub strzelanie do zamków i wyciąganie łomami drzwi. To zajmuje zbyt wiele czasu, daje czas na zlikwidowanie zakładników i przygotowanie się do obrony przez terrorystów, oraz co najważniejsze – wcale nie daje gwarancji udrożnienia otworu. Optymalnym rozwiązaniem, jest posiadanie przez każdego z operatorów, Osobistego Pakietu MW. Współuczestniczyłem w procesie wprowadzania systemu Breacher w kilku jednostkach poza krajem. Tam już dawno zrozumiano, jak ważną rolę w operacji HRT stanowi umiejętne wykorzystanie MW. Jest jeszcze jeden, ważny szczegół, dotyczący bezpieczeństwa, jakie zapewnia użycie MW w działaniach szturmowych. Jest to najlepszy sposób na wewnętrzne pułapki pirotechniczne (odciągi na drzwiach i oknach). Czy dalej szkoli Pan policjantów ze SPAT Wrocław czy był to jednorazowy przypadek? - Mamy cykliczny kontakt. Nie jestem jednak upoważniony do udzielania tego typu informacji. Rzuk: Co sądzi Pan o dwóch akcjach odbicia zakładników (Dubrowka, Biesłana) przez Rosyjskie służby specjalne? W mediach roji się od informacji, z których pewnie połowę można miedzy bajki włożyć - Uważam, że niewłaściwe jest zestawienie tych dwóch tragedii obok siebie. W przypadku Dubrovki mamy do czynienia ze szturmem ratunkowym, w przypadku sytuacji z Biesłanu – nie. Ponadto, to, co się działo w Biesłaniu, nie powinno być utożsamiane z racji faktów, z rosyjskimi oddziałami AT. Opinia publiczna podtrzymuje niezrozumiałą dla mnie fobię antyrosyjską, zgodnie z którą przestało się bardzo szybko mówić o tym, iż dokonano egzekucji na dzieciach. Jeżeli chodzi o wnioski z Biesłanu, to sprawa jest dość prosta. Wystarczy sobie wyobrazić, że to się dzieje w Polsce a w szkole są nasze dzieci. Mam określony stosunek do tego, co się wydarzyło w Osetii, tam zginęło moich trzech kolegów z Zarządu „A” CSN FSB, którzy pojechali tam jako doradcy. Mięli przekonywać miejscowych dowódców wojskowych, że jakikolwiek szturm jest niemożliwy do zrealizowania na ten stan rzeczy, który tam zastali. Tragedia w Biesłaniu, w mojej opinii, mylnie jest klasyfikowana jako tak zwany atak awaryjny. Uważam, że taka klasyfikacja jest niewłaściwa. W rodzaju operacji antyterrorystycznych, istnieje takie pojecie jak kryteria przerwania operacji, bądź sytuacja, w której ratuje się po prostu wszystkich których się da uratować. To tak jakby podczas szturmu dowolnej jednostki antyterrorystycznej na przykład na samolot pasażerski, samolot ten staje w ogniu na skutek detonacji ładunków wybuchowych odpalonych przez terrorystów. W takiej sytuacji nikt nie koncentruje się na tym, aby szturmować płonący samolot, tylko aby ratować jak największą ilość zakładników przed spaleniem żywcem. Tak samo było w Biesłaniu, do wyboru były dwie opcje: albo stać i się przyglądać jak terroryści zabija wszystkich, albo starać się ratować kogokolwiek. Ustawienie taktyczne terrorystów, wskazywało od początku na chęć popełnienia zbiorowego samobójstwa. To, że tam panował kompletny bałagan, nie podlega żadnej wątpliwości, natomiast ocena powinna być surowa ale sprawiedliwa. Chaos, który tam panował jest charakterystyczny dla krajów tej strefy geopolitycznej, tam nie ma innych jednostek specjalnych niż jakiś miejscowy SOBR. Osetia ma jednak swoje jednostki i tak chciała rozwiązać ten konflikt. Tam 70 procent mężczyzn stanowi tak zwaną armię powstańczą, każdy z nich ma w domu broń lekką, ciężka, granatniki itp. Wielu komentatorów, podkreślało, że to co się tam dzieje jest nieprofesjonalne, ponieważ nie ma pierścieni zabezpieczających. Więc jakby były, to do kogo miałyby strzelać? Do terrorystów czy do ojców zabijanych dzieciaków, którzy widząc bezradność władz i sytuacji starali się właśnie ratować kogokolwiek…? Jeżeli chodzi o Dubrovkę… Rzecz nie polega na tym, co się mówi w komentarzach o Operacji na Nord Ost, tylko na tym kto to mówi. Specjaliści z całego świata oceniają, że była to operacja szturmowa na najwyższym poziomie, o niespotykanej dotąd skali trudności i determinacji terrorystów. Specjaliści rozróżniają następujące fazy tej operacji: a) działania szturmowe (atak bezpośredni) b) zabezpieczenie logistyczne operacji (pomoc medyczna, transport rannych itp.) Podczas ataku bezpośredniego, nie zginął żaden z zakładników oraz antyterrorystów, zginęli natomiast wszyscy terroryści. W tym momencie siły uderzeniowe przechodzą w tak zwana fazę reorganizacji i opuszczają miejsce operacji ustępując logistyce (b). Problem na Nord Ost polegał na tym, że nikt z odpowiedzialnych za całość operacji nie wierzył, że siły antyterrorystyczne są w stanie wykonać tę misje w taki sposób i nie dostosowano się do standardu pracy AT. Dlatego nie przygotowano odpowiednio zabezpieczenia logistycznego, dlatego również medale, które wręczono po tej operacji miały wyryty napis „Za wykonanie niemożliwego”. Tak jak można bezgranicznie krytykować działania sztabu kryzysowego, tak należy dostrzec profesjonalizm tych, którzy szli tam na śmierć a wyszli na tarczy. To właśnie wśród ekspertów międzynarodowych otrzymało najwyższe uznanie i szacunek. Z tego, co pamiętam, nie było tam wówczas polskich obserwatorów. Poziom determinacji terrorystów potwierdził się później w Biesłaniu, gdzie terroryści zrealizowali swoje plany. Nie zamierzam się odnosić w tym wątku do opinii polskich na ten temat, omówiłem to w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie. Przełomowość tej operacji polegała na zastosowaniu na taką skalę BRONI NIELETALNEJ. Mając na uwadze skalę trudności, myślę, że było to jedyne skuteczne rozwiązanie. Szkoda tylko, że logistyka nie dopasowała się poziomem do Oddziałów Antyterrorystycznych. Co do przyszłości operacji antyterrorystycznych, to jestem przekonany, że broń NIELETALNA pod różną postacią zajmie bardzo istotne miejsce w tychże działaniach. Generatory Ultra i Infra dźwięków, Lasery Argonowe, Ładunki Wybuchowe - Próżniowe, czy używanie Mikrofal Energetycznych już od dłuższego czasu są wykorzystywane w operacjach AT w krajach, z którymi współpracuję. Terroryści wiedzą już, w jaki sposób bronić się przed standardowymi technikami pododdziałów AT. Dlatego cały czas trzeba szukać nowych rozwiązań. Naszym, polskim expertom od działań antyterrorystycznych, bardzo łatwo przychodzi krytyka, zapominają najwyraźniej o naszym podwórku. Czy akcje zostały Pana zdaniem przeprowadzone prawidłowo? (Czy przy tak dużej liczbie ofiar wśród zakładników można mówić o sukcesie) - Ja jako laik nie mogę sie do tego ustosunkować. -
Odpowiedź ma Pan powyżej. Namawiam Pana, do wyrobienia Sobie własnego
zdania na ten temat w oparciu o szersze spektrum informacyjne.
-
Absolutnie nie. Zaczynając od przygotowania mentalnego a na taktycznym
kończąc. Mamy świetny materiał ludzki, który jest niewłaściwie zarządzany.
- Nie mam wiedzy dotyczącej obecnych przepisów zezwalających na otwarcie ognia przez strzelców wyborowych. Ubolewam, iż od 30 lat istnienia w Polsce pododdziałów AT, do dziś nikt na wpadł na to aby te przepisy już dawno uregulować. Uważam, iż snajper powinien mieć dowolność w kontaktach ogniowych, opartą na przesłankach taktycznych. Jeżeli zespół strzelców wyborowych ma zdefiniowany cel jako zagrożenie, powinien mieć możliwość samodzielnej decyzji o jego zneutralizowaniu.
Bresman: Jakiego modelu subkarabinka , pistoletu maszynowego jako broni podstawowej używają rosyjskie jednostki antyterrorystyczne ? Czy powszechne jest używanie przez Alfę ,Vitiaz broni zachodniej , n.p. MP5 , czy może używają one tylko broni krajowej ? - Rosjanie maja bardzo dużo ciekawych pomysłów, jeżeli chodzi o pistolety maszynowe lub subkarabinki. Z tego, co pamiętam, mają podobne zdanie o MP5 jak wszyscy specjaliści. Mnie bardzo przypadł do gustu ich pomysł pod nazwą A 91, wyposażony w tłumik, przyrządy optoelektroniczne oraz strzelający nabojem SP5 lub SP6 – przebijający kamizelki kuloodporne nawet trzeciej klasy. Bardzo dobrze leżał mi w ręku „KIPARIS” i kilka innych PM. Lubię VSS Wał i Vintorez, są niezłym rozwiązaniem pośrednim dla grup bojowych i przede wszystkim strzelców wyborowych operujących z pokładów śmigłowców. Kain: Jakie miejsce wg. Ciebie w polskich strukturach bezpieczeństwa powinny zajmować służby AT - to znaczy czy powinno to być narzędzie większej struktury np MSWiA albo ABW, czy też powinna to być samodzielna organizacja, równoprawna do np ABW? - Powinna być to samodzielna struktura, taka jak ABW lub BOR. Moim zdaniem, tylko wyłączenie AT ze struktur policji i GROM ze struktur MON, jest szansą na posiadanie profesjonalnych sił do walki z terroryzmem. Jeżeli to się nie stanie, to szybciej GROM się dopasuje do standardu MON niż MON do standardu GROM.
Mam pewien pomysł uzdrowienia polskiego AT,
uważam, iż u nas brak Systemu Antyterrorystycznego. Myślę, że wiem, w
jakim to powinno pójść kierunku. Powiem tylko tyle, że w tym pomyśle, AT
zostałoby wyjęte ze struktur policyjnych a GROM wojskowych i działałyby
obok siebie na jednej linii z drobnymi różnicami kompetencyjnymi. Uważam,
że jest to rozwiązanie optymalne, uzdrawiające raz na zawsze ten stan
rzeczy, proste, skuteczne i jasno wskazujące, kto, za co odpowiada na
wypadek niepowodzenia. Myślę, że ta ostatnia cecha może być poważną
barierą do zaakceptowania.
-
Rodzaj używanego uzbrojenia zależy, jak Pan wie, od rodzaju operacji.
System Kałasznikowa jest sprawdzony i nie ma co się dziwić, że chętnie się
po niego sięga. Powiem Panu jako ciekawostkę, że od 2 lat trwają próby w
Rosji nad wprowadzeniem do uzbrojenia, pistoletu maszynowego na bazie AK
na amunicję 9 PARA, ze wszystkimi dodatkami charakteryzującymi nowoczesne
pistolety maszynowe. Na próbach, ten PM świetnie sobie radzi, miedzy
innymi poprzez niezawodność mechanizmu. Ja mam na ten temat swoje zdanie,
nie widzę na dzień dzisiejszy alternatywy dla MP5, ale szanuję
autonomiczność w zakresie uzbrojenia kolegów z Rosji.
- Tak
powinno. Nadal uważam, że obie te struktury powinny opuścić Wojsko i
Policję. Dopiero wówczas należałoby się skoncentrować nad wspólną grupa
instruktorów taktycznych (poza strukturami tych jednostek), która
ujednolicała by taktykę AT dla tych jednostek. - Od
wszystkich. Jeden z głównych dowódców AT w naszym kraju, po kilku
spotkaniach towarzyskich z przedstawicielami AT z innych krajów, oznajmił,
że w zasadzie to oni od nas powinni się uczyć. Na drugi dzień powinien
zostać zdymisjonowany. To najlepszy dowód na niezrozumienie istoty
kontaktów roboczych. W ten sposób, nigdy się nie rozwiniemy do poziomu,
uznanego jako zadowalający.
- Myślę, że użycie jakichkolwiek środków wsparcia taktycznego, jest uzależnione od profilu operacji i możliwości ich zastosowania.
Commodore: Czy planuje w najbliższym czasie napisać jakąś książkę poświecona technika posługiwania sie bronią palna? Właśnie skończyłem czytać książkę Kuby Jałoszynskiego na ten temat i prawdę mówiąc jestem trochę zawiedziony. - Nie czuję się kompetentny, aby jako autorytet, pisać książki poświęcone taktyce i technice strzelania. Kangur: Karabinek MP5 wydaje się dominować większość zachodnich oddziałów AT jako broń podstawowa - czy uważa Pan, że ta pozycja MP5 jest nadal uzasadniona? - Tak,
choć uważam, że coraz częściej podstawową jednostką broni będą małe
subkarabinki szturmowe. Z uwagi na większą przemijalność i moc obalającą
zastosowanej amunicji.
- To
trudne pytanie, ponieważ tam, dobiera się broń pod sytuację a nie stosuje
się standardu uzbrojenia do każdej operacji. Tego typu odpowiedników jest
w Rosji kilka.
-
Jestem za Glockiem 17 lub 19. Choć wprowadzenie Walterów P 99 też jest
bardzo dobrym rozwiązaniem.
- Moim
zdaniem nieuzasadniona. Ponowne naciśniecie na spust w sytuacji niewypału
w typowym DAO, powoduje również to, iż musimy użyć innej siły na języku
spustowym niż przy napiętym kurku. W sytuacji zakładniczej, kiedy mamy
bardzo zawężone ryzyko błędu (połowa głowy terrorysty zakryta głową
zakładnika), może to mieć bardzo duży wpływ na celność trafienia i co
najważniejsze wcale nie daje gwarancji na odpalenie spłonki. Procedura
taktyczna na wypadek niewypału jest zupełnie inna, nie spotkałem się do
tej pory, aby ktoś ponownie naciskał na spust w takiej sytuacji. Czynności
awaryjne w tego typu sytuacji są jednakowe dla broni kurkowej i
bezkurkowej. Broń nie jest niebezpieczna, niebezpieczny jest człowiek,
który niewłaściwie posługuje się bronią, tak jak w przypadku opisanym w
Pana pytaniu.
- To
tak jakby GROM lub AT oceniać poprzez pryzmat walenia głową w dachówki na
pokazach w Polsce. Oczywiste jest, że nie są to jednostki AT ani JS o
profilu zawodowym. Mnie osobiście śmieszą takie „Dożynki”.
- O
tych sprawach nie mogę się wypowiadać. -
Niech mnie Pan zwolni od krytyki… Pogadajmy o tym jak uzdrowić a nie o
tym, czego się nie robi a powinno. W Polskim AT jest naprawdę wielu
świetnych operatorów, których zakres umiejętności stanowi maximum tego, co
dostają od swoich instruktorów. To, że instruktorzy maja swoje maximum na
poziomie światowego minimum i kursu ABC dla początkujących
antyterrorystów, to jest prawdziwy powód, dla którego jest tak jak jest.
To nie jest wina chłopaków w AT, że są kierowani przez nieudaczników,
którzy boja się konfrontacji, ponieważ odsłoni to ich brak kompetencji.
- Powód jest banalny. Irak. Wszyscy moi koledzy z USA, zajmują się szkoleniem w Iraku bądź poza nim, ale w związku z wojną w Iraku. To potężne kontrakty i na razie do czasu ich zrealizowania, odłożyliśmy nasze plany. Miałem bardzo intratne propozycje, aby wyjechać tam z nimi, ale to nie moja wojna. Jesteśmy wstępnie umówieni na rok 2005. Na wiosnę i jesień 2004 roku, miałem pojechać do USA, ale wypadł mi nagle Uzbekistan i musiałem to przełożyć. Wolę zaprosić kolegów z USA do Polski na wspólny trening, chciałbym trochę w tym roku odpocząć od latania samolotami. Za kilka dni nadchodzi druga rocznica akcji w Magdalence – zmiana nazwy jednej jednostki, kilka karabinków G36, magazynki bębnowe i dwie opancerzone Toyoty – czy taka reforma wystarczy żeby uniknąć Magdalenki II? - Przede wszystkim, reformę powinno się zacząć od procedur i ludzi. Nawet najlepszy sprzęt musi być umiejętnie wykorzystywany… W tej jednostce brakuje bardzo dużo sprzętu. Pewnie ktoś sobie o tym przypomni przy okazji wyborów jak znów w głupi sposób zginą wartościowi ludzie… Jak długo zamierza Pan się tym jeszcze zajmować? Jakie plany na przyszłość? - Mam dopiero 34 lata, zakładałem, że to, co robię obecnie zrealizuję około 45 roku życia. Trochę mnie zaskoczyło to tempo, ale dzielnie stawiam kroki naprzód. W zasadzie, nie wyobrażam sobie na dziś, abym przestał się tym zajmować. Mam zbyt wiele zobowiązań, rozpoczętych dużych projektów, oraz wspaniałych kumpli w wielu krajach. W Polsce dostałem dwie bardzo ciekawe propozycje powrotu do służby, dałem sobie czas do namysłu do końca roku, ale myślę, że jakbym wrócił, to wyrzuciliby mnie na drugi dzień, ponieważ my Polacy, działamy w myśl zasady: „Miarą sukcesu jest ilość moich wrogów”. Dostaję coraz więcej ciekawych propozycji szkolenia sił specjalnych i jednostek AT poza krajem, chcę pogłębiać bagaż swoich doświadczeń. To bardzo miłe i jestem dumny, widząc jak w ośrodku treningowym w innym kraju, z szacunkiem wywieszają Polską flagę, kiedy przyjeżdżam prowadzić zajęcia. Co mógłbym chcieć więcej…? |
![]()
Chciałbym Wam bardzo
podziękować za zainteresowanie. Zakładając, że profesjonalistów ocenia się
nie po odpowiedziach, ale po jakości zadanych pytań, jest mi naprawdę
bardzo miło, że doszło do naszego internetowego spotkania. Będę
zaszczycony, jeżeli mogłem w czymkolwiek pomóc. Serdecznie wszystkich
pozdrawiam i życzę pasma sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Marcin Kossek. |
|
W imieniu wszystkich członków Forum vortalu Specops, również chciałbym podziękowć za poświęcony nam czas. Mam nadzieje że zostanie Pan stałym gościem naszego skromnego serwisu. Maciej "Kangur" Stopniak |
|
Copyright 2004 - 2005: Wszelkie prawa zastrzeżone.
Autorzy serwisu SPECOPS nie ponoszą odpowiedzialności za wykorzystanie,
prawidłowe lub nie, zawartych tu informacji. Wszystkie operacje w terenie niosą ze
sobą element ryzyka. Informacja jest prezentowana tylko dla celów edukacyjnych.
Informacje i wiadomości zamieszczone na serwisie SPECOPS pochodzą wyłącznie z
ogólnodostępnych źródeł: książek, opublikowanych podręczników wojskowych oraz Internetu. SPECOPS
nie reprezentuje jakichkolwiek poglądów politycznych, nacjonalistycznych lub
religijnych. SPECOPS nie reprezentuje jakiejkolwiek organizacji, stowarzyszenia,
służby mundurowej lub grupy paramilitarnej. SPECOPS nie wyraża opinii
przedstawiających oficjalną doktrynę i politykę Armii Australijskiej lub
jakiejkolwiek innej organizacji lub służby mundurowej.
Opinie i poglądy wyrażane na forum dyskusyjnym
SPECOPS nie są poglądami Autorów. Kontakt: email: specops_pl@tlen.pl
|