(fot. arch. GAM/Magazyn Nurkowanie)
W połowie lat 70. trzy państwa Układu Warszawskiego, NRD, ZSRR i Polska, powołały zespoły konstruktorów z zadaniem stworzenia miniaturowej łodzi podwodnej do zadań dywersyjnych. W Polsce realizacją tego projektu (kryptonim Błotniak) zajęła się Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej oraz Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni. Wykonano 5 prototypów - wszystkie typu mokrego, tzn. płetwonurek operator znajdował się w kabinie całkowicie zalanej wodą.
Zadaniem pojazdu było dostarczenie ekipy płetwonurków-dywersantów pod wodą w sposób skryty jak najbliżej celu. Błotniak mógł dodatkowo holować po bokach 2 nurków, mógł też ciągnąć za sobą hol z orczykiem, którego trzymała się grupa trzech płetwonurków lub do którego były podczepione dwie kontaktowe miny kotwiczne. Były też podejmowane próby transportowania Błotniaka na pokładzie okrętu podwodnego, mocowano go wtedy w okolicy kiosku. To teoretycznie pozwalało na dowiezienie nurków dywersantów do każdego portu znajdującego się nad Bałtykiem. Istniała również, dla zwiększenia siły ciągu, możliwość sprzęgania dwóch pojazdów sposobem burta w burtę. Dolna część kadłuba pojazdu została specjalnie wzmocniona tak, aby mógł być zrzucany ze śmigłowca z wysokości do 5 m. Skryte zanurzanie i wynurzanie umożliwiał regulowany balast znajdujący się w kabinie za plecami nurka. Do napędu zastosowano pierwszy w kraju (rok produkcji 1973), stosowany obecnie w torpedach elektrycznych, silnik birotacyjny.
Silnik napędzał dwie przeciwbieżne śruby typu tandem w dyszy o dowolnej płaszczyźnie działania, to wszystko spełniało jednocześnie rolę sterów kierunku i zanurzenia. Dzięki tym wszystkim nowinkom, możliwości szasowania balastów i posiadanemu szumonamiernikowi służącemu do wykrywania jednostek wroga, pojazd z powodzeniem klasyfikowano jako bojowy miniaturowy okręt podwodny. Dwa ostatnie, wykonane w 1983 roku egzemplarze były jeszcze bardziej zaawansowane technologicznie. Zastosowano w nich między innymi trymowanie przepływem rtęci, autopilota, hydrolokator, sterowanie nadążne, a nawet elektryczną kotwicę. Jednakże mnogość skomplikowanych urządzeń oraz ich waga sprawiły, że pojazd był dalece niedoskonały i nie znalazł zastosowania w pododdziałach płetwonurków bojowych Formozy, dla których był przeznaczony. Być może na los Błotniaka miała wtedy też wpływ zmieniająca się sytuacja polityczna naszego kraju. Jednak w tym wszystkim szczególnie warto podkreślić fakt, że konstrukcja tych pojazdów od początku do końca opierała się całkowicie na polskich rozwią-zaniach, częściach i podzespołach.
Pojazd po latach odrodził się jak feniks z popiołów dzięki inicjatywie Mariusza Szymańskiego, który za własne pieniądze budował go w wolnym czasie, kosztem czasu swojej rodziny. To właśnie dzięki jego modernizacjom obecnie pojazd jest całkowicie sprawny i może z powodzeniem być używany pod wodą.
W 2006 roku z inicjatywy Krzysztofa Kwaśnika i Mariusza Szymańskiego powstaje w Gdyni Grupa Akwanautów Militarnych. Stowarzyszenie wraz z grupą pasjonatów stara się ocalić od zapomnienia część do tej pory tajnej i mało znanej podwodnej historii polskiej Marynarki Wojennej. To właśnie dzięki nim przyszłe pokolenia będą mogły poznać ten jakże ciekawy rozdział polskiego nurkowania. Obecnie w pełni sprawny Błotniak jest też namacalnym dowodem sprawności polskiej myśli technicznej tamtych czasów. Możemy naocznie się przekonać, że nie tylko czołowe światowe mocarstwa, takie jak USA, Francja, Włochy czy Rosja, dysponowały podwodnymi pojazdami. My, Polacy, oczywiście na miarę naszych możliwości, staraliśmy się dotrzymać im kroku. Więcej o działalności Stowarzyszenia znajduje się na stronie www.blotniak.org Aleksander Ostasz na podstawie materiałów Mariusza Szymańskiego;
Przeznaczenie pojazdu (podwodna dywersja):
- Podkładanie ładunków wybuchowych pod kadłuby jednostek pływających
- Niszczenie portowych instalacji podwodnych
- Stawianie zapór minowych
- Transport grup dywersyjnych
- Działania rozpoznawcze
Dane taktyczno-techniczne
- Masa 700 kg
- Masa bojowa 820 kg
- Zanurzenie do 50 metrów
- Zasięg 25 km
- Prędkość marszowa 1,5 m/s
Tak na chłopski rozum silnik birotacyjny to wynalazek w którym wał napędzający "coś" (w tym przypadku śrubę) jest rozdzielony i częśc ma obroty lewe a częśc prawe. Czyli jak w opisie jeden silnik napędza dwie śruby przeciwbieżne. Stosowano ten patent też w lotnictwie w latach 45-60, no i w czasie wojny 39-45 ale raczej w ramach testów i badań niż na skalę "seryjną"
W KA-25 i ogólnie pojętych konstrukcjach Kamowa to trochę bardziej skomplikowana sprawa ;) Choć co do zasady to i takie wynalazki jak silniki gwiazdowe z dwoma gwiazdami obracającymi się przeciwbieżnie tez mozna by wziąć pod uwagę ;)
Tak na chłopski rozum silnik birotacyjny to wynalazek w którym wał napędzający "coś" (w tym przypadku śrubę) jest rozdzielony i częśc ma obroty lewe a częśc prawe.
Nie. Silnik birotacyjny polega na tym, że pewne elementy *samego silnika* wirują w przeciwnych kierunkach. Co dalej dzieje się ze śmigłami, czy śrubami jest osobną sprawą. Jedynym znanym mi przypadkiem silnika birotacyjnego w lotnictwie jest silnik Brzeskiego, jednostki takie były produkowane w Niemczech podczas PWS przez Siemensa. Wcześniej istniały silniki rotacyjne, gdzie do płatowca przymocowana była 'tylna' koncówka wału korobwego, obracał się cały karter z cylindrami, a do niego było zamocowane śmigło. U Brzeskiego było tak, że wirował też wał korobowy - w przeciwym kierunku.
thor_ napisał/a:
Czyli jak w opisie jeden silnik napędza dwie śruby przeciwbieżne. Stosowano ten patent też w lotnictwie w latach 45-60, no i w czasie wojny 39-45 ale raczej w ramach testów i badań niż na skalę "seryjną"
Po silnikach Brzeskiego nie stosowano w lotnictwie żadnych silników birotacyjnych. To o czym piszesz, to śmigła przeciwbieżne. Wszystkie były napędzane przez najzupełniej zwyczajne silniki, a rozdzielenie obrotów wału korbowego na wały obu śmigieł było dokonywane w przekładni redukcyjnej. Podobnie jest w przypadku śrub przeciwbieżnych, gdy napędzają je silniki zwyczajnie zbudowane (nie wiem, jak było w przypadku silnika Błotniaka!) oraz w śmigłowcach o wirnikach przeciwbieżnych, jak Ka-25 et concortes.
[ Dodano: 18-04-2008, 12:41 ]
thor_ napisał/a:
Choć co do zasady to i takie wynalazki jak silniki gwiazdowe z dwoma gwiazdami obracającymi się przeciwbieżnie tez mozna by wziąć pod uwagę ;)
Wskaż proszę jakiś typ silnika gwiazdowego o przeciwbieżnie obracających się gwiazdach.
Witam, wracając do wypowiedzi na górze;) chciałbym uzupełnić informację.
Ze wszystkich krajów tylko u nas kontynuowano badania nad tym pojazdem, Niemcy zawiesili projekt po śmierci płetwonurka (wybuch gazu gromadzącego wewnątrz pojazdu) a jeden z kolejnych prototypów został wyposażony również w przyżady stosowane w lotnictwie. Było to podyktowane między innymi słabą widocznością w Bałtyku. Jako ciekawostka - w momencie prezentacji przed urzędnikiem ZSRR kabina jednego z pojazdów - a właściwie przednia szyba zostałą rozbita podczas kolizji przy wynurzeniu. Na szczęście nikt tego nie zauważył.
pozdrawiam serdecznie, jest to naprawdę ciekawy pojazd.
-Jak powyżej kolega napisał, sytuacja polityczna spowodowałą "brak zapotrzebowania" na tego typu pojazd.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum