Dziennikarz Waldemar Milewicz najprawdopodobniej został zabity w Iraku przez przypadek, bo nosił takie samo imię i nazwisko jak handlarz bronią. To tylko jedna z sensacyjnych informacji, jakie odkryli w archiwach WSI członkowie komisji weryfikacyjnej
Marek Pyza, Cezary Gmyz
7 maja 2004 r. samochód, którym jechał Milewicz, został ostrzelany z ciężkiej broni maszynowej. Reporter zginął na miejscu od strzału w głowę. Śmierć najbardziej znanego wówczas korespondenta wojennego wstrząsnęła opinią publiczną. Mówiono o świadomie zaplanowanym zamachu, którego ofiarą padł znany dziennikarz. Tymczasem w archiwach WSI członkowie komisji odkryli, że zamach rzeczywiście był starannie zaplanowany, lecz celem mógł być zupełnie kto inny – noszący to samo imię i nazwisko pracownik gabinetu politycznego ministrów obrony narodowej Romualda Szeremietiewa i Bronisława Komorowskiego, a następnie członek zarządu Cenzinu, firmy handlującej bronią. Sygnał o pojawieniu się Milewicza w Iraku zamachowcy dostali przypuszczalnie, gdy na lotnisku wylegitymował się paszportem. Słynny w Polsce reporter w Iraku nie był znany z wyglądu. Uznano zapewne, że towarzyszący mu członkowie ekipy filmowej to element kamuflażu, i zastrzelono dziennikarza w przekonaniu, iż likwiduje się osobę zamieszaną w handel bronią. Ta teoria nigdy nie została ujawniona, ale to niejedyna sensacyjna informacja, którą kryły archiwa przekopywane przez ludzi Antoniego Macierewicza.
Inna ciekawa historia dotyczy słynnej kradzieży rakiet z fabryki Mesko w Skarżysku-Kamiennej jesienią 1999 r. Oficjalnie utrzymywano, że skradziono przestarzałe rakiety Strzała, a sprawcami byli nastolatkowie. Sprawę szybko zatuszowano, a akta śledztwa objęto klauzulą tajności. Tymczasem likwidatorzy odkryli, że za kradzieżą mogły stać izraelskie służby specjalne, które dowiedziały się, że Polacy weszli w posiadanie rosyjskiej superrakiety Igła i podjęli próbę jej skopiowania właśnie w Mesko.
Chichot historii
Temat zlikwidowanych przed sześcioma laty Wojskowych Służb Informacyjnych nieustannie powraca. Teraz przy okazji zakusów warszawskiej prokuratury apelacyjnej, która chciałaby postawić Antoniemu Macierewiczowi zarzuty za publikację raportu o WSI: niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień i ujawnienia tajemnicy państwowej. Grozi za to osiem lat więzienia. Na razie sprawa się odwleka, bo prokurator generalny wniosek śledczym zwrócił, uznając, że napisali go z błędami proceduralnymi i zapomnieli, iż Macierewicz nie był jedynym likwidatorem WSI.
Poseł PiS interpretuje to jako działanie mające na celu zablokowanie prac zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską. Niezależnie jednak od kwestii smoleńskiej ludzie WSI mają ochotę pokazać Antoniemu Macierewiczowi siłę swojej vendetty. Czekają od sześciu lat.
Gen. Marek Dukaczewski, ostatni ze znaczących szefów wojskowych służb, ulubieniec salonowych mediów, niedawno w Radiu Zet oznajmił: „Raport z likwidacji WSI zasługuje na to, żeby wszystkich jego twórców ocenić zgodnie z polskim prawem. A to, co zrobili, zasługuje na nazwanie zdradą stanu. Według mojej wiedzy żadna ze spraw opisanych w raporcie nie zakończyła się jakimkolwiek wyrokiem skazującym, nikt nie jest oskarżony i nikomu nie postawiono zarzutów. Po prawie sześciu latach od likwidacji WSI dokument, który miał być jednym wielkim aktem oskarżenia, okazał się jedynie dokumentem ujawniającym w wielu miejscach tajemnicę państwową”.
To chichot historii, że właśnie Dukaczewski może swobodnie oskarżać Macierewicza o zdradę stanu. Większość dotychczas zamkniętych śledztw toczących się z zawiadomienia komisji weryfikacyjnej rzeczywiście została umorzona. Nie wiadomo jednak dlaczego – wszystkie były tajne.
W czterech przypadkach o umorzeniu zdecydował sąd. Dość powiedzieć, że w najgłośniejszej sprawie – akcji „Zen” (faktycznie kryptonim Kandahar) – nie przesłuchano kluczowej postaci.
[ Dodano: 13-01-2012, 14:32 ]
Z archiwum:
Znaleziono ostatnią makietę z MESKA
Poniedziałek, 14 lutego 2000 (14:45)
Makietę rakiety i dwie wyrzutnie, które jesienią ubiegłego roku zginęły z zakładów zbrojeniowych MESKO znalazła świętokrzyska policja.
Ukryto je w studzience kanalizacyjnej kilkaset metrów od płotu ogradzającego teren zakładu. Policja zamierza przesłuchać dzieci, które według informacji sieci RMF FM, znalazły wojskową zgubę.
Wyniesienie z Meska nieuzbrojonych korpusów rakiet to najgłośniejsza w ostatnich latach kradzież w polskich zakładach zbrojeniowych. Ich tajemnicze zniknięcie stało się przyczyną szerokiej dyskusji na temat ochrony takich zakładów. Przypomnijmy, że w połowie października z Meska skradziono 6 rakiet
typu Strzała. Kielecka prokuratura twierdziła, że oprócz Strzał zniknął super-nowoczesny Grom. Rzecznik Wojskowych Służb Informacyjnych zaprzeczał. Mówił, że wyniesiono nie Grom lecz Igłę. W końcu ustalono, że z Meska nie zginęło nic prócz starych rakiet Strzała 2 M.
Przy okazji tej kradzieży okazało się, że kilkuset-hekatarowego terenu zakładu pilnowało zaledwie kilku strażników. W płocie ogradzającym Mesko było dziury, nie było też ścisłego nadzoru nad magazynami.
A to właśnie w Mesku prowadzone są na przykład prace nad tajnym projektem zbudowania nowoczesnej polskiej rakiety typu ziemia-powietrze. Dopiero po aferze z kradzieżą UOP i Wojskowe Służby Informacyjne zainteresowały się przyznawaniem zbrojeniówce certyfikatów bezpieczeństwa przemysłowego.
Wiadomości RMF FM 14:45
Czytałem ten artykuł i kilka inne o WSI. Nachodzi mnie taka myśl czy w ogóle dałoby się zreformować WSI w latach 90. Z artykułu wychodzi to że służby nie działały dla dobra kraju ale dla swojej kiesy, na dodatek nie zajmowała się szpiegami. Ale z drugiej strony kto miał zmienić te służby ? Kto zastąpić ? Postawić na ich czele jakiegoś elektryka i zaciągnąć jego kolegów ze stoczni na służbę. Można też byłoby zlikwidować służby i pozostawić czarną dziurę ? Wychodzi na to że mieliśmy atrapę prze 20 lat służb które miały bronić naszego kraju. Czyli równie dobrze w ogóle nie musieliśmy ich mieć. Z tego co słyszałem to ekipa z początku lat 90 bała tykać się wojska a "generałowie" lubili za to Wałęsę.
Ciężka sprawa z tym WSI. Macie jakieś pomysły na tą sytuację ?
Pomógł: 9 razy Dołączył: 05 Gru 2005 Posty: 755 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-01-2012, 23:04
leśny brat napisał/a:
Ciężka sprawa z tym WSI. Macie jakieś pomysły na tą sytuację ?
Ja mam - nie wierzyć we wszystko, co wypisują o WSI (zwłaszcza tacy bezstronni fachowcy jak autor tego dzieła z pierwszego posta).
Gdyby prawdą były rewelacje z tych artykułów oraz raport Macierewicza, to chyba ktoś poniósłby jakieś konsekwencje, prawda?
Nie wspominając o aneksie do raportu, którego L. Kaczyński nie ujawnił, bo utracił zaufanie do jego autorów, zaś on sam bazował na domniemaniach i dowolnych interpretacjach, a nie na faktach...
Prosty przykład:
Cytat:
Tymczasem likwidatorzy odkryli, że za kradzieżą mogły stać izraelskie służby specjalne, które dowiedziały się, że Polacy weszli w posiadanie rosyjskiej superrakiety Igła i podjęli próbę jej skopiowania właśnie w Mesko.
Ciekawe, jak to odkryli i ciekawe czemu Żydzi mieliby kraść Igłę? I co czyni z niej "superrakietę"?
A tutaj kwiatek świadczący o kompetencjach piszącego:
Cytat:
Większość dotychczas zamkniętych śledztw toczących się z zawiadomienia komisji weryfikacyjnej rzeczywiście została umorzona. Nie wiadomo jednak dlaczego – wszystkie były tajne.
Nawet nie ma sensu tego komentować, bo i po co?
_________________ It scares the shit out of the slopes.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum