Ponad 110 pocisków Tomahawk wystrzelonych z amerykańskich i brytyjskich okrętów podwodnych uderzyło w cele na terytorium Libii - poinformował przedstawiciel amerykańskich władz. Według niego zaatakowane cele stanowiły zagrożenie dla pilotów koalicji, patrolujących libijską przestrzeń powietrzną, lub dla narodu libijskiego. Tymczasem libijska telewizja państwowa podała, że "wrogowie-krzyżowcy" zbombardowali cywilne cele w Bengazi, Zuwarze i Misracie. Wcześniej stacja donosiła o ataku zachodnich sił na obszary zamieszkane przez cywilów w Trypolisie i składy z paliwem zaopatrujące Misratę.
Rozpoczęły się bombardowania Libii. W działaniach biorą udział wojska Francji (strzelały jako pierwsze), USA i kilku innych państw. Zapraszam do podawania scenariuszy wydarzeń, analiz - niestety mi jest bardzo trudno powiedzieć cokolwiek na ten temat, może poza tym że z militarnego punktu widzenia sytuacja jest dość prosta, a z politycznego - wielce skomplikowana, no ale to wszyscy wiedzą.
Politycznie też bardzo proste. Jest 3 graczy. Francja, Wielka Brytania i Włochy. Jak niegdyś wyglądały strefy wpływów tych państw nie jest tajemnicą. Egipt, Libia, Algieria, Syria, Maroko. Można powiedzieć, że wymienione wyżej Państwa europejskie to takie państwa "matki". Wynika to zarówno z tradycji, mentalności ale i też z konstytucji każdego z nich. Te biedne i pozbawione demokracji zaścianki, slumsy stały się niebezpieczne dla państw "matek". Zaczęła się masowa emigracja. Zrodził się problem, który stał się uciążliwy.
Francja, UK i Włochy chcąc zabezpieczyc swoje interesy postanowiły stworzyc dogodne warunki dla swoich obywateli II kategorii tam, skąd przybyli. Dając im wolnosc, dając swobodę, demokrację, grunta do tego co będą mogli sobie stworzyc sami. Tego, do czego dążyli emigrując ze swoich krajów. USA to generalnie cichy obserwator, raczej nie odgrywa znaczącej roli w całym zamieszaniu jakie obecnie panuje min. w Egipcie czy Libii.
Natura problemu dotyczy w mojej ocenie przede wszystkim spraw demograficznych, społecznych.
Wiek: 27 Dołączył: 29 Mar 2009 Posty: 133 Skąd: znienacka
Wysłany: 20-03-2011, 00:31
No jak nic. USA dowodzi działaniami, więc jest bardzo cichym obserwatorem.
Politycznie to Francja ma duży problem, bo trochę za szybko wyskoczyła z uznaniem rebeliantów za prawowitą władzę w Libii i jak Kadafi zaczął odzyskiwać kontrolę nad Państwem to musieli szybko jakoś zareagować.
Do tego Sarkozy traci poparcie w państwie, a taka akcja była by mu na rękę.
Jak by poszukać głębiej, to warto zwrócić uwagę, że Francja wraca do struktur militarnych NATO i taka akcja była by całkiem wygodna. Sądzę, że intencją była akcja Państw europejskich, pomysły z eurokorpusami itp., ale na dzień dzisiejszy taka akcja bez wsparcia USA jest mało realna.
Dodatkowy smaczek, to spora ilość broni produkcji francuskiej w rękach Libii.
Włochy bardzo długo uważane były za Państwo, które było reprezentantem Kadafiego w świecie zachodnim. Dopiero niedawno zdjęto embargo z Libi na eksport ropy i zakupy broni.
Teraz Włosi posunęli się moim zdaniem o krok za daleko, bo postawili Kadafiemu jakieś ultimatum, że ma oddać władzę, tylko nie bardzo mają czym grozić.
UK tradycyjne stosuje politykę równowagi sił i lawirowania w Stosunkach Międzynarodowych, ale skoro większość Państw opowiedziała się za interwencją, to błędem (jakim wykazały się prawdopodobnie Niemcy) było by stawianie się przeciw akcji.
Warto jednak zobaczyć, że działania Brytyjczyków są mało ofensywne, mówi się o latających cysternach, ewentualnie jakieś samoloty bojowe, ale w niewielkiej ilości.
Ciekawe jest stanowisko Polski, moim zdaniem to jest jedno z rozsądniejszych posunięć od lat, w naszej polityce zagranicznej. Z jednej strony jesteśmy za interwencją międzynarodową w Libii, ale sami militarnie w niej uczestniczyć nie będziemy, dzięki czemu jak się sytuacja nie zakończy będziemy mogli nawiązać przyjazne stosunki z władzami Libii.
USA stara się być obecna w regionie, ale szansy na większą operację w ich udziałem to tam zbytnio nie ma, Obama nie może sobie pozwolić na operację lądową. Nie ma ku temu ani poparcia opinii publicznej, ani nie są zbyt lubiani w regionie więc pchali by się pod nuż. Podejrzewam, że grają na ustabilizowanie sytuacji i trochę spokoju w dobie kryzysu.
Generalnie ONZ nie da autoryzacji dla akcji zmierzającej na obalenie Kadafiego, szczególnie, że jest to wbrew zapisom karty, więc jeśli rebelianci nagle nie zaczną odnosić sukcesów (a też nie bardzo mają jak, bo Kadafi wystąpił o obserwatorów międzynarodowych weryfikujących zawieszenie broni), to jest spora szansa, że na dłuższy czas w Libii będziemy mieć taką mętną sytuację dwuwładzy.
Myślę, że opozycja w Libii się generalnie mocno przeliczyła i teraz jest przerażona.
Sąsiadom udała się jakaś zmiana władzy i niesieni duchem powiewu wolności liczyli, że też szybko obalą Kadafiego, ale się przeliczyli, bo ten ostro zareagował. Teraz już wyboru za wiele nie mają, bo wódz im nie przebaczy, więc albo będą walczyć, albo odpowiedzą przed bogiem za swoje występki. Jak by jeszcze z 2-3tyg zachód się wstrzymywał, to po rewolucji w Libii nie było by śladu raczej.
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 944 Skąd: z Polski
Wysłany: 20-03-2011, 00:55
Dzięki za odpowiedzi.
Blind napisał/a:
Natura problemu dotyczy w mojej ocenie przede wszystkim spraw demograficznych, społecznych.
Z tym stwierdzeniem się jak najbardziej zgadzam - wiele wskazuje na to, że Kadaffi mówiąc delikatnie nie ma zbyt wielkiego poparcia wśród swoich obywateli właśnie z uwagi na te kwestię. Pytanie czy po jego (ewentualnym) obaleniu uda się ustalić jaką-taką władzę, zapewniającą elementarną stabilność w państwie.
Po pierwsze, proponuję sprawdzić co jest w rezolucji nr. 1973. Bo o "inwazji" lądowej nie ma tam słowa.
Brytyjczycy i Amerykanie są bardzo aktywni - proponuję sprawdzić doniesienia medialne.
I owszem - po rozbiciu libijskiego lotnictwa, OPL i sił lądowych (one też są atakowane), prawdopodobnie rebelianci będą w stanie wznowić ofensywę. Aha, bredzenie Kadafiego o zawieszeniu broni było niczym nie poparte - walki trwały, jak trwały.
Pozdr
Robal2pl
P.S W języku polskim rzeczowniki piszemy z małej litery.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
USA stara się być obecna w regionie, ale szansy na większą operację w ich udziałem to tam zbytnio nie ma
Generalnie o to chodziło. Nie odnosiłem się do zaangażowania militarnego a bardziej interesów politycznych. Francja, UK i Włochy w tym temacie mają o wiele większy problem.
Akurat dzisiaj rano rozmawiałem z kilkoma ekspertami AON na temat sprawy Libijskiej i generalnie tego co dzieje się w rejonie północnej Afryki. Bardzo dużo przemawia za tym, że ktoś miał interes w tym, by doszło do pewnych transformacji ustrojowych i przygotowania tak jak pisałem wcześniej podwaliny nowej ojczyzny dla obywateli drugiej kategorii Państw europejskich.
Tak jak pisałeś, wcześniej Francja, Włochy ale też i UK wspierały Kadafiego. Co się więc zmieniło?
W całej operacji planowanych przewrotów ustrojowo politycznych, logicznym było, że fala zatrzyma się na Libii. Powtarza się reżim, dyktatura etc. Wcześniej nikomu to nie przeszkadzało. Ja pytam, kto w sposób demokratyczny potrafiłby rządzic takim państwem jak Libia? Nikt! Wielonarodowościowe państwo tego typu musi byc rządzone twardą ręką. Wojsko w tym zakresie odgrywa znaczącą rolę pewnej stabilizacji i utrzymania porządku publicznego. Pierdy o obaleniu reżimu to ciemnota w ciskana masom. Koleś jest przeszkodą nie do przeskoczenia - bo ma jaja i rządzi nieco bardziej stanowczo od sąsiadów - stąd trzeba go usunąc. Stanął na drodze pewnej machiny, która niewątpliwie jest zabawką sterowaną przez zainteresowane państwa europejskie.
Jest to moja hipoteza, nie twierdzę, że jest jedyną słuszną. Z pewnością jednak przemiany polityczne i próba utworzenia czegoś na kształt demokracji by zatrzymac falę emigracji oraz stworzyc warunki dogodne do powrotów odgrywają istotną rolę.
USA zachowuje dystans. Na topie jest natomiast Francja i Sarkozy. Lansuje się na dobrego wujka, izolującego usa od muzułmańskiego światka, który ofiaruje swoim "obywatelom" demokrację i wolnosc. Uważam, że to kolejne potwierdzenie mojej hipotezy.
"Daj wędkę, nie ryby". Sarkozy skutecznie dąży do tego, by częsc emigrantów głównie z Maroka, Algierii etc. wróciło i łowiło rybki u siebie. Daje im wędkę i łowisko. Libia stoi na drodze, więc trzeba problem rozwiązac.
Politycznie też bardzo proste. Jest 3 graczy. Francja, Wielka Brytania i Włochy. ...
Jest ich więcej! Zielone światło (wstrzymując się od głosowania) dali wszyscy członkowie Rady Bezpieczeństwa. Innymi słowy libijskie złoża ropy już zostały podzielone między USA, Europę, Chiny i Rosję. Pozostało usunąć ostatnią przeszkodę.
mój scenariusz wygląda tak: cała sytuacja w Libii została dużo wcześniej prowadzona przez Francę WB i inne kraje. Za pomocą służb specjalnych stworzono dogodne sytuacje do tego by opozycja wyszła na ulice i doprowadziła do tego co jest teraz... może nie spodziewano się że Kadafi odzyska kontrolę i stąd militarna reakcja a może właśnie jeszcze nie jest to scenariusz B i może właśnie o to co jest teraz chodziło kilku bogatym państwom
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
mam pytanie: nasz Xawery jest obecnie na Morzu Śródziemnym w ramach Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO... jak myślicie, może brać teraz udział w misji przeciw Libii?
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
sądzisz Świtek że służby specjalne nie kontrolowały i nie monitorowały sytuacji tam na miejscu? Może jednak to wszystko co się dzieje teraz tam w Libii zostało z premedytacją sprowokowane przez państwa które mają największy interes w tym
[ Dodano: 20-03-2011, 09:17 ]
oficjalne info czasem mija się z prawdą... oficjalnie na ziemi libijskiej nie ma wojsk polskich a prawda jest troszeczkę inna (G-unit)
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
sądzisz Świtek że służby specjalne nie kontrolowały i nie monitorowały sytuacji tam na miejscu? Może jednak to wszystko co się dzieje teraz tam w Libii zostało z premedytacją sprowokowane przez państwa które mają największy interes w tym
[ Dodano: 20-03-2011, 09:17 ]
oficjalne info czasem mija się z prawdą... oficjalnie na ziemi libijskiej nie ma wojsk polskich a prawda jest troszeczkę inna (G-unit)
Uważam, że mogły monitować. Natomiast aktywnie się włączyć to coś zupełnie innego. Zagrożenie zaczęło występować, moim zdaniem, kiedy Kadafi zaczął odzyskiwać kontrolę, wtedy marzenia o taniej i bezpiecznej ropie zaczęło być zagrożone. Za ciekawostkę, należy przyjąć fakt, że po raz pierwszy Rosja jest po stronie Zachodniego gangu.
Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 260 Skąd: centrum
Wysłany: 20-03-2011, 09:48
Sądze, że sytuacja w regionie Bliskiego Wschodu jest wypadkową sytuacji politycznej, gospodarczej i demograficznej tych państw, a nie działań pańsŧw UE, czy USA.
Co łączy Egipt, Tunezje, czy Libie?
Starzejący się dyktatorzy, ich bogactwo i widoczne bogactwo ich rodzin. Duży stosunek młodych w populacji i potężne bezrobocie. Niski standard życia, małe możliwości awansu spolecznego. Można tak długo.
Ale ci ludzie mają też telewizję satelitarną i telefony. Czasami dostęp do facebooka i twitera. Widzą świat nie tylko taki ,jaki pokazują im publiczne środki przekazu, ale też oglądają BBC, CNN, czy amerykańskie seriale. Widzą inne życie. Chyba atrakcyjniejsze niż to, co ich otacza. Rośnie frustracja i niezadowolenie. Mamy bombę.
Lontem do niej chyba była telewizja Al Jazeera. Jej reportaże i serwisy informacyjne zbudowały pewną podwalinę pod te zmiany i były tą iskrą zapalną.
Teraz pytanie jest takie:
kto finasuje tą telewizję, nadaje jej obecny ton i kreuje politykę informacyjną?
Tu mogą kryć się ciekawe odpowiedzi.
Libia jest kolejną kostką domina. Który kraj następny?
Zgadzam się z tuzenenem. Ja jestem zaskoczony dojrzałością Egipcjan. Nie miałem pojęcia, że jest to społeczeństwo o tak mocno wyrobionych cechach obywatelskich, że ichnia rewolucja nie prowadzi do zastąpienia jednej dyktatury, drugą.
ja również jestem zaskoczony... nasz kraj dziesiątki lat dojrzewał do zmian politycznych a tu wystarczyło kilka tygodni by nastąpiły takie zmiany... śmierdzi to bardziej niż nam się wydaje... my nie mamy złóż roponośnych... tam są i to stamtąd smród idzie
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Tyle, że moje zaskoczenie wynika z nieznajomości tamtego regionu niż szukania przyczyn w jakiejś inżynierii społecznej w wykonaniu obcej agentury. Takich masowych zmian społecznych nie da się ani zaplanować ani wykonać.
mylisz się... da się. dobrym przykładem są amerykańskie zielone berety, gdzie ich żołnierze są szkoleni do walk partyzanckich, do współdziałania z ruchem oporu, do organizowania zalążków nowych władz na terenach okupowanych, szkoleni są jako doradcy w krajach objętych walkami... choć w wypadku Libii większe pole do popisu mają służby specjalne, nie mamy pewności ale jednym ze scenariuszy może być to że pewni ludzie w Libii sa finansowani przez zachodnie rządy, oficerowie wywiadu mogą występować w roli doradców rebelii
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Odpowiem Tobie tak. O ile da się wpływać na przebieg rewolucji to sam jej wybuch jest splotem wystąpienia wielu czynników, takich jak demografia, wzrost cen (na skutek katastrof naturalnych), postęp w edukacji czy rewolucja techniczna, przenikanie nowych idei... Tego nie da się, tak.po prostu, zaplanować
Wiek: 27 Dołączył: 29 Mar 2009 Posty: 133 Skąd: znienacka
Wysłany: 20-03-2011, 12:33
tauzen napisał/a:
mylisz się... da się. dobrym przykładem są amerykańskie zielone berety, gdzie ich żołnierze są szkoleni do walk partyzanckich, do współdziałania z ruchem oporu, do organizowania zalążków nowych władz na terenach okupowanych, szkoleni są jako doradcy w krajach objętych walkami... choć w wypadku Libii większe pole do popisu mają służby specjalne, nie mamy pewności ale jednym ze scenariuszy może być to że pewni ludzie w Libii sa finansowani przez zachodnie rządy, oficerowie wywiadu mogą występować w roli doradców rebelii
Rząd libijski rozpoczął rozdawanie broni ponad milionowi osób i zakończy tę operację w ciągu kilku godzin - poinformowała libijska agencja prasowa Jana.
Agencja przytacza wypowiedź źródeł w libijskim resorcie obrony, że "w ciągu kilku godzin spodziewane jest zakończenie operacji uzbrajania ponad miliona mężczyzn i kobiet".
Władze podają nowe, wyższe dane o ofiarach nalotów
Liczba zabitych na skutek nalotów sił zachodnich, przeprowadzonych w Libii z soboty na niedzielę, wzrosła do 64 - oświadczył przedstawiciel libijskiego resortu zdrowia.
Walki w Libii. Co zrobi Zachód? - zobacz relację na żywo w Onet.pl
- Wiele osób zmarło z powodu odniesionych obrażeń, więc liczba ofiar śmiertelnych wzrosła - powiedziało wspomniane źródło, zastrzegając swą anonimowość.
W nocy z soboty na niedzielę libijskie siły zbrojne podały, że w atakach sił koalicji międzynarodowej na "cywilne obszary" w Libii zginęło 48 osób, a 150 zostało rannych.
W sobotę rozpoczęła się operacja "Świt Odysei" koalicji sił USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady i Włoch, która ma powstrzymać ataki wojsk Muammara Kaddafiego na ludność cywilną, zwłaszcza w pobliżu powstańczej stolicy Bengazi.
Wiele nie jestem w stanie powiedzieć na ten temat, ale znając życie rozdaje broń przyjaznym mu grupom etnicznym (mniejszościowym?) oraz wszelkiej maści przestępcom i im podobnym, co może spotęgować chaos w kraju w czasie konfliktu i jeszcze długo po jego obaleniu..
Odpowiem Tobie tak. O ile da się wpływać na przebieg rewolucji to sam jej wybuch jest splotem wystąpienia wielu czynników, takich jak demografia, wzrost cen (na skutek katastrof naturalnych), postęp w edukacji czy rewolucja techniczna, przenikanie nowych idei... Tego nie da się, tak.po prostu, zaplanować
na politykę rządów można mieć wpływ poprzez działania nieoficjalne, poprzez to posrednio można wywoływać pewne zachowania społeczeństwa... jeśli już osiągnie się cel np. w postaci niepokojów społecznych wtedy można "kuć żelazo puki gorące", czyli można wpłynąć mniej lub bardziej na wybór przywódców nieformalnych którym następnie proponuje się pomoc czy to materialną na kontynuację polityki czy też pomoc w postaci doradców... jest tyle pomysłów ile scenariuszy danej sytuacji
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Ciekawe wyjaśnienie rosyjskiej Realpolitik w sprawie Libii!
Cytat:
Staliśmy się mocarstwem regionalnym. Nasze interesy są przede wszystkim w Europie i Azji. Po co więc, jeśli nie możemy nic na tym zyskać, wdawać się w awanturę z USA czy państwami UE - mówi rosyjski ekspert Fiodor Łukjanow
Wacław Radziwinowicz: Wbrew starej tradycji swojej polityki zagranicznej Moskwa nie zawetowała uchwały Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie zakazu lotów nad Libią. Dlaczego?
Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny kwartalnika „Rosja w Polityce Międzynarodowej": Nie należy się kurczowo trzymać tradycji. Nasi przywódcy przez długi czas kierowali się zasadą, że ZSRR, a potem Rosja, jest światowym supermocarstwem, co oznacza, że żadna ważna sprawa na arenie międzynarodowej nie jest dla nas obojętna i musimy wyrazić jednoznaczne stanowisko na jej temat: tak lub nie. Trzy lata temu Moskwa zawetowała rezolucję Rady Bezpieczeństwa w sprawie sankcji przeciw reżimowi prezydenta Roberta Mugabego. Kompletny bezsens. Przecież w Zimbabwe nie mamy żadnych interesów. Ale jako supermocarstwo broniliśmy zasady suwerenności kraju zagrożonego naciskami z Zachodu. Dziś coraz wyraźniej widzimy, że staliśmy się mocarstwem regionalnym. Nasze interesy są przede wszystkim w Europie i Azji. Po co więc, jeśli nie możemy nic na tym zyskać, wdawać się w awanturę z USA czy państwami Unii Europejskiej?
A wielomiliardowe kontrakty zbrojeniowe Rosji z Kaddafim?
- Przepadły przecież nie teraz, gdy Rada Bezpieczeństwa podjęła decyzję, ale już wtedy, gdy w Libii zaczęły się protesty społeczne. Ważne jest też to, że inicjatorami międzynarodowej akcji przeciwko reżimowi stały się same państwa arabskie. Rosja wyglądałaby niezbyt solidnie, gdyby okazała się bardziej proarabska niż sami Arabowie. Nasi przywódcy zdecydowali się więc na krok typowy nie dla nas, lecz dla polityki Pekinu - tam gdzie nie są bezpośrednio zagrożone interesy Chin, Pekin woli trzymać się na uboczu i spokojnie poczekać na rozwój sytuacji.
Teraz Moskwa ubolewa, że zaczęła się operacja militarna, apeluje o zaprzestanie przemocy.
- To normalna w takich przypadkach liturgia gestów politycznych.
I Rosja dalej będzie się spokojnie przyglądać rozwojowi wypadków?
- Zależy od tego, jak będą przebiegać. Operacja w Libii jest bardzo ryzykowna. Po to by się powiodła, żeby nie okazało się, że trzeba wysłać do Libii wojska lądowe państw zachodnich, interwencja powinna się stać kombinacją operacji w Jugosławii i w Afganistanie. Z jednej strony trzeba mocno i skutecznie bombardować siły Kaddafiego, z drugiej szybko uzbroić libijskich powstańców.
Opozycja libijska to nie afgański Sojusz Północny złożony z ludzi doświadczonych, zaprawionych w wojnach.
- Właśnie. Nie wiemy, co powstańcy są warci jako siła zbrojna. Nie wiemy, kim są ich przywódcy, jakie mają cele polityczne. W sumie nie bardzo wiemy, co mniej więcej od miesiąca dzieje się w Libii. Rozwoju wypadków w tym kraju przewidzieć nie można.
A jak zmieni się stanowisko Rosji, jeśli konflikt się przedłuży i jednak będzie trzeba posłać przeciw Kaddafiemu jednostki lądowe?
- Myślę, że retoryka Moskwy zacznie się zmieniać i stawać się coraz bardziej antyzachodnia. Być może Rosja w końcu odegra taką rolę jak 12 lat temu przy rozwiązaniu konfliktu w Jugosławii, dokąd Borys Jelcyn posłał byłego premiera Wiktora Czernomyrdina, by ten namówił Slobodana Miloszevicia do kapitulacji.
To byłby wielki sukces dyplomacji rosyjskiej.
- Tylko to scenariusz raczej nierealny. Miloszević był draniem, ale nie wariatem. A o Kaddafim tego powiedzieć się nie da.
na politykę rządów można mieć wpływ poprzez działania nieoficjalne, poprzez to posrednio można wywoływać pewne zachowania społeczeństwa... jeśli już osiągnie się cel np. w postaci niepokojów społecznych wtedy można "kuć żelazo puki gorące", czyli można wpłynąć mniej lub bardziej na wybór przywódców nieformalnych którym następnie proponuje się pomoc czy to materialną na kontynuację polityki czy też pomoc w postaci doradców... jest tyle pomysłów ile scenariuszy danej sytuacji
Możesz mieć wpływ na rządy, ludzi, organizacje, struktury ale nigdy na masy. Powstanie w Libii nie wybuchło dlatego, że ktoś to sobie zaplanował ale dlatego, że duża część społeczeństwa chciała obalenia dyktatora. Procesy społeczne kierują się swoimi prawami, oczywiście zawsze są tacy, którzy chcą nimi sterować. Natomiast ich wynik jest zawsze wypadkową działań planowych i chaotycznych procesów.
To chyba musisz poinformować o tym generała z Pentagonu, który wczoraj w nocy stwierdził, że USA przejmuje dowodzenie nad akcją :P
Zbrojna operacja to jedynie malutki element całej układanki. Wyrażasz opinie na podstawie tego kto coś tam powie w TV. Problem jest jednak dużo bardziej złożony.
Tutaj mniej lub bardziej przychylam się do zdania tauzena. W mojej ocenie te całe przewroty to operacja przygotowywana od miesięcy o ile nie lat (tutaj to już czyste spekulacje bo nie ma takich danych). Egipt czy Turcja były rządzone nieco inaczej. Tam było wiadome, że rządzący spakują walizy i pofruną sobie gdzieś w świat. Libia i Kadafi to twardszy orzech do zgryzienia. Stąd państwa zainteresowane wyszły z cienia i musiały podjąc interwencję.
Świtek napisał/a:
Możesz mieć wpływ na rządy, ludzi, organizacje, struktury ale nigdy na masy. Powstanie w Libii nie wybuchło dlatego, że ktoś to sobie zaplanował ale dlatego, że duża część społeczeństwa chciała obalenia dyktatora.
Głód, smród i ubóstwo to narzędzia, pomagające zmobilizowac te masy. Przykładów jak można w prosty sposób manipulowac dziesiątkami tysięcy ludzi jest wiele.
Nie jest to taka sama, lecz pod wieloma względami podobna sytuacja, jaka miała miejsce w Polsce. Solidarnosc, strajki, protesty, zmiana rządów, okrągły stół. Niby wszystko działo się u Nas, niby prosty polski elektryk, niby lud niezadowolony z rządów, cen i ustroju. Ale niech mi ktoś powie, że w to wszystko nie były zamieszane państwa zachodnie, papież...
To była długa droga, by ludzi naprowadzac na odpowiedni tor.
Moim zdaniem w Libii dzieje się to samo. W ogóle w tym regionie. Zachód odzyskuje ziemie pod budowanie demokracji i miejsc do życia dla swoich niechcianych obywateli.
Reżim Kadafiego. Jaki reżim. Koleś rządził twardą ręką. Nikt w inny sposób nie opanował by tak wielu narodowości w jednym państwie, dodatkowo w tym regionie świata. Z całą pewnością cała ta interwencja to nie pomoc uciśnionym i próba obalenia reżimu.
To neokolonializm mający na celu stworzenie warunków by zachęcic przyjezdnych do powrotu w ojczyste strony i budowie własnego, demokratycznego państwa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum