Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 04-01-2011, 20:12 Transseksualny problem w polskim wojsku
Cytat:
Fundacja Trans-Fuzja, walcząca o prawa transseksualistów, chce uchylenia przepisów, które uniemożliwiają im służbę w wojsku. Wystąpiła w tej sprawie do ministra obrony narodowej Bogdana Klicha – dowiedział się portal tvp.info. MON zapowiada, że rozważy tę propozycję.
Służbę transseksualistów, czyli osób nie akceptujących swojej płci, uniemożliwiają rozporządzenia ministra obrony na temat orzekania o zdolności do służby czynnej i zawodowej. Wynika z nich, że transseksualizm powoduje trwałą niezdolność do służby i powoduje przyznanie tzw. kategorii E. Dotyczy to także tych transseksualistów, którzy nie przeszli operacji zmiany płci. Służyć w wojsku nie mogą też obojnacy, czyli osoby posiadające jednocześnie męskie i żeńskie narządy płciowe.
– Te przepisy są dyskryminujące – mówi portalowi tvp.info Anna Grodzka, prezeska Trans-Fuzji, fundacji która wspólnie z Kampanią Przeciw Homofobii wystąpiła do szefa MON o zmianę przepisów. Zdaniem Grodzkiej, wojsko jest na tle polskich służb mundurowych wyjątkiem. – Znam przypadki transseksualistów, którzy służą w policji. Niektórzy zmieniali płeć przed rozpoczęciem, a inni w trakcie trwania służby. Osoba transseksualna jest też strażnikiem miejskim – wylicza.
Nie wiadomo ilu transseksualistów chciałoby służyć w wojsku. – Nie dysponujemy danymi, które mówią o tym, ile osób nie zostało przyjętych do wojska z powodu transseksualizmu – informuje płk Janusz Maciorowski, przewodniczący Centralnej Wojskowej Komisji Lekarskiej. Zdaniem Anny Grodzkiej, zainteresowanych służbą wojskową jest na terenie całego kraju kilku transseksualistów. – Chodzi najczęściej o mężczyzn, którzy urodzili się kobietami – wyjaśnia.
szczery, orientacja seksualna nie jest problemem samym w sobie, i lepiej sie z tym pogodzic. Sa kolesie "normalni", ktorzy w grupie znacznie gorzej sa tolerowani bo np. sie nie myja niz geje, ktorych orientacji czesto dlugo nie poznasz i w tym czasie bedziesz z nimi normalnie pracowal. Sa tez geje, ktorzy sa wkurzajacy bo sa glupi. Ale to nie wynika z ich bycia gejami czy lesbijkami tylko z tego, ze sa glupi.
Natomiast pani sama sobie strzela w stope definiujac transseksualiste jako kogos, kto nie akceptuje swojej plci. Brak akceptacji siebie samego jest problemem psychologicznym niezaleznie od przyczyn i moze sie skonczyc odrzuceniem wniosku o przyjecie do sluzby/pracy. Lepiej by bylo tego transseksualiste jakos inaczej zdefiniowac na jej potrzeby. Dla mnie osobiscie funkcjonariusz mezczyzna przebrany za kobiete lub na odwrot to jaja z pogrzebu.
Co do samego problemu homoseksualizmu w sluzbach - trudno mi oceniac. Kto robi swoja robote dobrze, nie powinien byc niepokojony. Ale rozumiem tych, ktorzy sie gejow/lesbijek boja, bo podryw przez taka osobe nie jest sytuacja na ktora jestesmy przygotowywani w rodzinie czy spoleczenstwie.
Pomógł: 9 razy Wiek: 37 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 690 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 04-01-2011, 21:40
MateuszW napisał/a:
Słuchajcie, widziałem kiedyś **** w armii. Nie ma nic bardziej obrzydliwego i żałosnego.
* chodzi o homoseksualistę. Wykropkowałem, żeby żaden nadgorliwiec się nie przyczepił.
A co w tym takiego odrażającego, jeżeli dobrze wykonuje powierzone mu obowiązki to może być tak samo dobrym żołnierzem jak każdy " normalny" żołnierz.
A jego upodobania seksualne to jego prywatna sprawa.
Logika podpowiada iż coś musiało wyraźnie wskazywać na "przypadłość" rzeczonego homoseksualnego żołnierza (jak to w ogóle brzmi...) i/lub przekładać się na jego zachowanie czyli efektywność, sposób działania, wykonywania obowiązków itd. skoro M.W. w ogóle rozpoznał sytuację i zorientował się, że coś jest z nim nie tak.
A ja na takie coś też się nie godzę.
I kto mi powie od czego się ten cały burdel na kółkach zaczął? No?
(Nie mam tu na myśli oczywiście dziewięciomiesięcznej przyzakładówki, zamykania szkół, defraudacji środków, stosunku oficerów do podoficerów i szeregowych jak 1.5 do 1, kreowania nowych zastępów oszustów, mataczy i opierdalaczy na szkółkach (nie wszyscy się do tej kategorii kwalifikują oczywiście).
To już wam mówie - się zaczęło OD BAB WE WOJSKU właśnie, bo od czego. Potrzebne były w resortach siłowych (poza przypadkami szczególnymi) jak DZIURA W MOŚCIE, po jaką cholere sie tam pchają. Się robi w tych czasach WSZYSTKO co tylko można aby uniemożliwić kobietom ich pierwotne, najprawdziwsze i najwłaściwsze miejsce przeznaczone przez naturę - bo ambitne, bo rozwój, bo równouprawnienie - kim oni wszyscy są żeby kwestionować do chuja setki tysięcy lat ewolucji?! BOGIEM? Nie wątpię iż nie jeden Pułkownik Dupalski w stopniu pułkownika ma takie omamy, no ale panowie... Proponuję od razu, z marszu - niech faceci zaczną chodzić do kosmetyczek, na zakupy, do fryzerów (takie coś ponoć nazywa się metroseksualizmem, panowie...), sprzątać, gotować, zajmować się domem i wychowaniem dzieci, no i oczywiście dawać dupy swoim żonom, prawda?
A baby skoro ambitne i takie za równouprawnieniem, niech korzystają z usług prostytutek, zdradzają swoje męskie żony, pracują, chleją browar, chodzą na siłownię i tak dalej...
Wracając do głównego wątku jakże merytorycznej dyskusji pragnę podsumować swoją wyjątkowo krótką i chaotyczną wypowiedź jednym słowem: PROFESJONALIZACJA!
I na koniec jeszcze pytanie, bo moje zdolności pojmowania nie pozwalają mi na zrozumienie tego:
Cytat:
Chodzi najczęściej o mężczyzn, którzy urodzili się kobietami
Co to karwia w ogóle jest "mężczyzna, który urodził się kobietą"...?
[ Dodano: 04-01-2011, 22:10 ]
Ja się w ogóle jeszcze zastanawiam tak - no bo jakby to wyglądało, "BÓG, HONOR, OJCZYZNA", co 100 kilometrów biskupi w randzie p-nika/generała, Chrześcijańska Unia Jedności i te sprawy, a tu nagle transwestyci i pederaści i sztandar z tęczą.
Co nie?
_________________ Co się tu dzieje, na Litość BOSKĄ!
Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 62 Skąd: Kraków
Wysłany: 04-01-2011, 22:12
Krzysztof napisał/a:
szczery, orientacja seksualna nie jest problemem samym w sobie, i lepiej sie z tym pogodzic.
Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak sprawa nie kończy się na samej orientacji, tylko na podejściu do niej. Przykład - jak dla mnie są i geje i pedały. Co do tych pierwszych - nie mam absolutnie nic przeciwko i owszem, uważam, że mogą pełnić obowiązki jak każdy inny pod warunkiem, że koledzy ich zaakceptują (a to swoją drogą raczej łatwe nie będzie bo, bez urazy i z całym szacunkiem, ale wojsko to w większości raczej proste i kwadratowe chłopaki).
Zareagowałem, bo jestem uczulony na pedałów - tych od paradowania publicznie w obcisłych skórzanych ciuchach z dupą na wierzchu i mówieniu o adoptowaniu dzieci a dla mnie cała ta sprawa pachnie (a raczej śmierdzi) podejściem a'la drugi z typów czyli narzucanie ogółowi widzimisię mniejszości w imię bzdurnie pojętej tolerancji i równouprawnienia.
To nie tylko problem 'nie akceptowania' własnej płci. Faktem udowodnionym przez medycynę jest, że niektórzy transseksualiści to nie tylko mocno owłosione 'baby' ale również 'faceci' którzy pomimo sikania na stojąco miewają co miesiąc wahania nastroju a'la PMS bo im przysadka hormony odpala nie teges. A takiej osobie kbkak do ręki bym nie dawał.
Co do orientacji - ideałem moim zdaniem było 'don't ask, don't tell' za wielką wodą. Nie wiem po cholerę z tego zrezygnowali.
Szczery, jak Glocka nazwe karabinem to mnie poprawisz, a homo od trans nie odrozniasz? Napisalem, transseksualista to jakies jaja - facet przebierajacy sie za kobiete i na odwrot to dowod problemu psychicznego, jesli operacja zmiany plci tu wystarczy to niech mu na zdrowie wyjdzie i niech sobie potem szuka pracy.
Saga - masz absolutna racje. Tylko problem kobiet w wojsku nie wynika z faktu, ze one sa kobietami tylko z tego, ze mezczyzni nie umieja sobie z nimi radzic. Bo uczono ich od wiekow inaczej. Facet nie potrafi sobie poradzic z wlasnymi uczuciami i popedami do kolezanki z pracy, a dodatkowo jest zupelnie nieprzygotowany na podryw. Zarowno ze strony kobiety jak i homoseksualisty.
Cytat:
sprzątać, gotować, zajmować się domem i wychowaniem dzieci,
Wierze, ze to dla niektorych jest hardcore, ale mi nie przeszkadza sprzatanie i gotowanie. A wychowanie dzieci to cos, co sie przydaje, zeby potem nie wyrosly na bandytow...
Cytat:
A baby skoro ambitne i takie za równouprawnieniem, niech korzystają z usług prostytutek, zdradzają swoje męskie żony, pracują, chleją browar, chodzą na siłownię i tak dalej...
"Krzysztof" - znamiennym dla forów jest nadinterpretowanie cudzych wypowiedzi i pojmowanie ich jako absolutne skrajności. Spróbuję ci wyjaśnić o co mi chodziło, po krótce cytując klasyka - "Mężczyzna, który nie poświęca czasu rodzinie, nie jest prawdziwym mężczyzną".
No, ale nie przesadzajmy, tak? To jest robota baby i nie należy tego zmieniać. Po cholere zmieniać na złe coś co jest dobre?
Przepraszam najmocniej z oftopic ze swojej strony, Ojciec Moderator miał rację - jak sobie na forum popiszesz to mniej się na wódkę wydaje. Przypominam iż tematem tego wątku jest kolejny polski absurd z kosmosu a mianowicie dopasowywanie całej państwowej instytucji, która w pewnym sensie powinna być tak pięścią jak i wizytówką całego narodu, do fikcyjnego "widzi mi się" jakiejś chorej na głowe mniejszości zboczeńców "w imię bzdurnie pojętej tolerancji i równouprawnienia" ("szczery", 2010).
_________________ Co się tu dzieje, na Litość BOSKĄ!
Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 62 Skąd: Kraków
Wysłany: 04-01-2011, 22:41
Krzysztof napisał/a:
Szczery, jak Glocka nazwe karabinem to mnie poprawisz, a homo od trans nie odrozniasz? Napisalem, transseksualista to jakies jaja - facet przebierajacy sie za kobiete i na odwrot to dowod problemu psychicznego, jesli operacja zmiany plci tu wystarczy to niech mu na zdrowie wyjdzie i niech sobie potem szuka pracy.
Spoko, odróżniam.
Facet który zakłada babskie ciuszki to transwestyta i to problem zrytej psychy.
Transseksualizm sięga dalej bo tutaj często dochodzą zmiany natury fizjologicznej.
Ale ogólnie masz rację - lepiej na tym forum się czyta o glockach i karabinach więc z mojej strony tyle ;)
Nie żebym został wywołany przez Tauzena do tablicy ale też chcę dołożyć cegiełkę.
Krzysiek ma rację, bo co to za człowiek, który nie akceptuje siebie, swojej płci, a w pracy ma być normalnym i jako dowódca rozwiązywać problemy podwładnych. Czy dobrym psychologiem jest ten, co sam ma ze sobą problemy? Już samo założenie wyklucza ich ze służby. Z resztą opinia społeczna jest taka a nie inna, więc ciekaw jestem jak zareagowaliby koledzy z plutonu, jakby pod prysznicem kolega-obojnak "wywalił dziurawy sprzęt na zewnętrzny" albo kąpał się wiecznie w slipach, bo się wstydzi bez albo by mu wacek stanął. I nie sądzę, że wysoki poziom wywiązywania się z obowiązków zmieniłby nastawienie do nich ich kolegów z ekipy, więc bądźmy realistami. Wielu chciałoby nosić mundur, np. osoby z nieuleczalnymi chorobami fizycznymi czy psychicznymi ale mundur to mundur. Wiadomo ... każdego szkoda. Chociaż podobno w SF USA dopuszczalne są związki homoseksualne.
Odnośnie kobiet w służbie, to niech sobie będą ale na stanowiskach niebojowych, administracyjnych i jak już to najlepiej jako pracownicy cywilni. Mają tez swoje zalety i nie ma co ich skreślać. A skoro już są w mundurze, to niech nie mają zaniżanych norm z WFu. Przecież będąc na misji, dźwigają kamizelkę ważącą tyle samo, choć nie znam przypadków, żeby pani jeździła w patrolach bojowych jako żołnierz-strzelec. Jeżeli będzie się miała okopywać, to też ziemia pod nią nie będzie miększa, a będzie musiała wziąć ze sobą wraz z kamizelka, hełmem i całym szpejostwem także zapas amunicji, wody, paszy i medycyny. To wszystko waży około 50-70kg razem z plecakiem ewakuacyjnym. To niekiedy większa masa niż ich naga masa ciała w stringach. Nie wyobrażam sobie jakby mnie ważącego 110kg + wyposażenie miała ewakuować pani ważąca 60kg. I nie wyobrażam sobie pani, którą podczas wykonywania długotrwałego zadania, np. w ugrupowaniu przeciwnika, "zalało" i unosząca się "woń" nie zdemaskuje całego elementu rozpoznawczego, który w tym momencie bytowania w bazie jest poszukiwany przez psy tropiące.
I nie wyobrażam sobie Szefa Sztabu Generalnego, biskupa polowego czy dowódcy Grom, którzy jako mężczyźni czują się kobietami ... albo odwrotnie.
Co do kochających inaczej, może jak się "przekwalifikują" to nie będą już mieli problemów ze swoim jestestwem, świadomością płci, poza tym taki kolo-koleżanka nie będzie się nikomu chwaliła-chwalił ze wcześniej była Zdzisią a teraz jest Zdzisiem... i który z nas okaże się tak sprytnym psychoterapeutą że rozpozna sytuację? Chyba nikt bo trans znając powagę sytuacji nikomu w pracy się nie przyzna do tego a tym bardziej nie będzie mu w głowie napastowanie kogoś w miejscu pracy... co do kobiet w wojsku... znam osobiście przypadek kobiety która jezdziła w zespole bojowym w Iraku i doskonale sobie radziła a w pewnych sytuacjach była wręcz niezastąpiona... ona i parę innych kobiet, np w sytuacjach rozpoznania, łatwo mieszała się w tłum cywilów,
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
ja też... a pani o której pisałem jest członkiem mojej najbliższej rodziny...a pan Rybak to pan Rybak... troszkę odbiega w swych książkach od tego co jest prawdą... ale nie będę wybiegał dalej gdyż to nie jest tematem
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Mysle ze wszyscy sie zgodzimy, ze jest wielu popaprancow nie tylko w sluzbach, ktorzy nie powinni sie tam znalezc mimo "normalnej" orientacji seksualnej. Udalo im sie przecisnac przez nad wyraz szczelne i madre sito selekcji na WKU, wiec jak transseksualista bedzie chcial, to tez sie przecisnie. Oczywiscie lepiej nie chwalic sie operacja zmiany plci w papierach, ale jesli medycznie nie bedzie wzbudzal podejrzen to ma szanse. A jak bedzie wzbudzal (np. parametrami) - to sorry, za glupia przegrode nosowa potrafia uwalic na rekrutacji do niektorych jednostek spod DWSu, a nie widze zbyt wiele marszow ludzi z krzywa przegroda nosowa pod sztandarami "niech nas zobacza"...
Ja osobiscie pracowalem juz w zespolach czysto zenskich, pracuje tez z gejami i lesbijkami na co dzien. Dopoki patrzy sie na czlowieka przez pryzmat wspolnej pracy do wykonania - jaka by ona nie byla - dopoty to nie przeszkadza. Uwazam, ze wiekszosc problemow zwiazanych z kobietami czy "kochajacymi inaczej" wynika z braku umiejetnosci radzenia sobie z tymi zjawiskami przez samych mezczyzn. Chocby dlatego, ze wychowywaly ich (nas) - po Bozemu, jak Saga postulowal - kobiety, co na starcie skazuje nas na kilkanascie lat bycia oklamywanymi w kwestiach zasadniczych.
Co do zasad przyjecia, pelna zgoda. Ale wezmy jednak pod uwage, ze czesc mezczyzn (takze czesc piszacych tutaj) ma dzisiaj gorsze przygotowanie fizyczne niz zdeterminowane do sluzby kobiety.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1321 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 05-01-2011, 13:13
jacek282 napisał/a:
MateuszW napisał/a:
Słuchajcie, widziałem kiedyś **** w armii. Nie ma nic bardziej obrzydliwego i żałosnego.
* chodzi o homoseksualistę. Wykropkowałem, żeby żaden nadgorliwiec się nie przyczepił.
A co w tym takiego odrażającego, jeżeli dobrze wykonuje powierzone mu obowiązki to może być tak samo dobrym żołnierzem jak każdy " normalny" żołnierz.
A jego upodobania seksualne to jego prywatna sprawa.
Dyskutujecie tu o problemie transseksualisty, pedała, czy bóg jeden raczy wiedzieć kogo. Mnie ich problemy zasadniczo w ogóle nie obchodzą. Ja mam z nimi problem. Ja ich nie akceptuje. Być może i wykona swoje zadania, bo przypomina mi się kolejny pedał-mechanik, ale mojego zaufania taki człowiek nigdy nie dostanie - w tym tkwi szkopuł. To nie wynika z mojej złej woli czy czegoś w tym stylu. Widziałem człowieka manifestującego swoją homosekusalnąść w sposób ostentacyjny, bogu dzięki robił w sztabie z laskami(bo gdzieżby indziej). Natomiast, przebywanie z tym człowiekiem w jednym pomieszczeniu tworzyło dla nas duży dyskomfort.
Pomijajac cala dyskusje, szkoda, ze takie problemy zastepcze przeslaniaja prawdziwe problemy MONu - episkopacko-sztabowe przerosty strukturalne, brak czytelnej sciezki przeplywu pieniadza I dziesiatki innych.
To jak z aborcja przed wyborami.
Gdyby obecny Sztab z Episkopatem wymienic na jedna kompanie przebranych transseksualistow, to I tak bylibysmy do przodu.
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 05-01-2011, 14:23
Ale to nie jest problem sztabu tylko organizacji pozarządowej która robi aferę z tego powodu. Nie jest to temat zastępczy tylko kolejna akcja jak to podają przeciw "homofobii"
czyli co? mała grupka homofobów jest dużo skuteczniejsza od rzeszy tych nazwijmy to hmmmm poprwanie myślących katolików? Więc nic prostrzego, walczmy z nimi ich bronią... ubierzmy się w sutanny i wyjdzmy na ulice... paranoja
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
[...] Ja ich nie akceptuje. Być może i wykona swoje zadania [...] ale mojego zaufania taki człowiek nigdy nie dostanie - w tym tkwi szkopuł. To nie wynika z mojej złej woli czy czegoś w tym stylu. Widziałem człowieka manifestującego swoją homosekusalnąść w sposób ostentacyjny, bogu dzięki robił w sztabie z laskami(bo gdzieżby indziej). Natomiast, przebywanie z tym człowiekiem w jednym pomieszczeniu tworzyło dla nas duży dyskomfort.
Popieram w 100%. Sam przeżyłem coś podobnego. A wyglądało to tak...
Wiedziałem, że kilka lat wcześniej przenieśli kolesia-pedała do innej jednostki, bo się obnosił ze swoim gejostwem (np. powolny przemarsz korytarzem, spod prysznica do kancelarii z "kiełbą na zewnętrznym") i bardzo mocno podrywał swojego podwładnego, tak, że ten też chwilowo zmienił miejsce pracy aż do odejścia pedała.
Pewnego dnia, będąc w robocie, po przedstawieniu się z nazwiska nieznanej dotąd mi osobie (która nie uniosła nawet dupy tylko siedziała rozjeb..na na krześle i w dziwny sposób podała mi rękę - nie wiedziałem czy to do uściśnięcia czy do pocałowania jak damę), usłyszałem od niego coś w stylu: "Aaaa, .... to Ty .... hmmm.... (tu pada imię jego kumpla, z którym pracowałem, np. Jasiu) dużo mi o tobie opowiadał. No rzeczywiście jesteś taki duży, ... i umięśniony. Kawał faceta z ciebieee ...hmmmm." Byłem po prostu zaskoczony tą sytuacją i nie wiedziałem czy to żart czy nie ale jak skojarzyłem fakty i wyszło mi, że to ten pedzio, to zwolniłem uścisk, coś powiedziałem na odczepne i przeszedłem do rozmowy z przełożonym. Dobrze, że podwładnych nie było, bo pewnie darli by łacha do dzisiaj.
Jak sytuacja pokazała, życie jest życiem i natury nie oszukasz, a ferment przenosi się nie tylko na mnie ale na resztę zdegustowanych osób widzących ta sytuacje. Żadnej zależności służbowej miedzy nami nie było i jaki kibel sie zrobił, a nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałby być ten pedź moim podwładnym (Dowóniu. Byłem bardzo niegrzeczny. Proszę mnie przepierdolić) lub przełożonym (Marku. Dziś miałeś mnie w dupie. Muszę cię przepierdolić).
Ja dziękuje za takie wojsko
Odnośnie "dziurawej armii"....
tauzen napisał/a:
... znam osobiście przypadek kobiety która jezdziła w zespole bojowym w Iraku i doskonale sobie radziła a w pewnych sytuacjach była wręcz niezastąpiona... ona i parę innych kobiet, np w sytuacjach rozpoznania, łatwo mieszała się w tłum cywilów,
Tu macie rację. Niektóre kobiety dają sobie radę lepiej niż nie jeden facet i znam taką jedną dziewczynę, która sama o swoich koleżankach mówi, że to głupie cipy. Ona sama będąc charyzmatyczną, bardzo ładną, sprawną fizycznie, jak na swoja masę ciała (jest filigranowa i faktycznie siłę względna ma dużą), naparza nieźle w worek i nie pracuje w kwitach. Bardzo dobrze sobie radzi w "szarości codzienności w pracy" i ma szacunek u podwładnych i przełożonych.
Znam też drugą dziewczynę, która też ma jaja większe i twardsze od połowy facetów w mundurze i też sama mówiła, że większość kobiet w wojsku to księżniczki, a nie żołnierze i obniżanie im norm i traktowanie ich inaczej (po żeńsku) jest pomyłką. Powiedziała to na oficjalnym spotkaniu z panią zajmującą się sprawami kobiet w wojsku. Ta pani (w bardzo wysokim stopniu) i jej towarzyszka słysząc, jak kumpelka rzuca argumentami w jej kierunku (po prostu miażdżąc panią teoretyk), ta "podwinęła ogon", zwinęła manatki i po prostu uciekła ze spotkania, bo nie znalazła żadnego argumentu na to, by bronić "kobiecego podejścia do kobiet". Jak wyszło w praniu, kobieta odpowiedzialna za przeprowadzenie spotkania w bardzo ważnej sprawie dała ciała i po prostu nie wytrzymała nerwowo argumentów lecących w jej stronę. Wyszło na to, że nie potrzeba było obsadzać wysokiego stanowiska osobą, która w swojej pracy i feministycznym podejściem do kobiet w armii poniosła wielka porażkę. A jako szefowa wszystkich kobiet miała być taka idealna. Wiec od tamtego czasu nie zmieniłem swojego zdania w temacie kobiet w mundurze, skoro takie słowa usłyszałem od kobiety, która wie czego chce.
Znam tez trzecia dziewczynę, która może ośmieszyć niejednego "faceta z jajami" i to by było na tyle "kobiet-żołnierzy w mundurze", o których mogę powiedzieć coś pozytywnego. Ja te przykłady (i Tauzena) traktowałbym raczej jako wyjątki niż regułę ale to jest tylko moje zdanie. Z tymi wyjątkami - i z wieloma księżniczkami - miałem do czynienia i o nich słyszałem i taka jest moja świadomość. Może ją kiedyś zmienię, jak zmienią się zasady naboru, o których Krzysiek pisze, ale te zasady rządzące światem są odwiecznie niezmienne.
Krzysztof napisał/a:
Co do zasad przyjecia, pelna zgoda. Ale wezmy jednak pod uwage, ze czesc mezczyzn (takze czesc piszacych tutaj) ma dzisiaj gorsze przygotowanie fizyczne niz zdeterminowane do sluzby kobiety
Też 100%owa racja.
Krzysztof napisał/a:
Ja osobiscie pracowalem juz w zespolach czysto zenskich, pracuje tez z gejami i lesbijkami na co dzien. Dopoki patrzy sie na czlowieka przez pryzmat wspolnej pracy do wykonania - jaka by ona nie byla - dopoty to nie przeszkadza.
Z jednej strony dziewczyny wnoszą do pracy coś nowego, czego brakuje wśród ogrów, a z drugiej strony dużo jest z nimi problemów. Często dochodzi do burzy hormonów (u obu płci) i okazuje się, że ktoś jest z tego zadowolony, a ktoś na tym bardzo cierpi i robi się niezły kibel. W takich okolicznościach powstają nowe związki i także wiele związków ulega rozpadowi, bo jedno z drugim nie potrafi oddzielić pracy od życia prywatnego. Niektórzy tez muszą zmieniać miejsca pracy. Znając z obserwacji takie sytuacje nie sądzę, że wtedy sprawy służbowe są ważniejsze niż emocje i ludzie nie tracą głowy. Życie zna wiele historii, o których nie powinno się pisać na forum, bo aż wstyd.
Są też takie specyficzne sytuacje, które jednak niektórych wprawiają w zakłopotanie. Więc jak to ma być w końcu z tym przepuszczaniem w drzwiach, jeżeli wychodzi z budynku, np. pani sierżant, a wchodzi do budynku jej przełożony, np. pan generał (przełożony, którego pani zna tylko z fotografii). Kto ma pierwszeństwo? No pasuje puścić panią pierwszą, bo to kobieta ale z drugiej strony pani nie pasuje wyjść pierwszej, bo to jej przełożony, nawet gdy ten będzie nalegał.
Podobnie z witaniem się tej pani i tego pana, np. podczas świąt resortowych (oboje w mundurach). Pan generał jako dżentelmen tylko uściśnie rękę pani , czy powinien ją szarmancko pocałować w rękę?
Jak widać kobiety w mundurze to małe ale też i ogromne problemy, które przemilczmy.
Są pewne zadania, np. przeszukiwanie kobiet przez kobiety, do których wręcz wymagana jest ich obecność. Są tez inne zadania, do których kobiety lepiej się nadają ale ja bym to traktował jednak jako wyjątki potwierdzające regułę.
To są fakty, z którymi ja nie dyskutuję.
.... ależ się rozpisałem.....
[ Dodano: 05-01-2011, 14:40 ]
Krzysztof napisał/a:
Pomijajac cala dyskusje, szkoda, ze takie problemy zastepcze przeslaniaja prawdziwe problemy MONu - episkopacko-sztabowe przerosty strukturalne, brak czytelnej sciezki przeplywu pieniadza.
Tu się z Tobą nie zgodzę. To nie problem zastępczy, skoro ludzi przenosi się z jednej jednostki do innej tylko po to, żeby "zamieść problem pod dywan". Jeżeli jest to w jednym mieście, to jeszcze pół biedy ale co, jeżeli osoba pokrzywdzona nie chce zmieniać środowiska pracy i stanowiska, na którym się dobrze czuje?
Ten problem, jak i problem finansów, to poważne tematy, bo zawsze ktoś musi cierpieć z nieswojej winy.
śmiać mi się chce... koleś obnosił się z gejostwem... a co zrobił? założył szalokominiarkę i chodził po korytarzu... luuudzieeeee... pomyślunku trochę... myślicie że geje są idiotami i kretynami????? Co założył szalokominiarkę na dupę i krzyczał bierzcie mnie...??? paranoja... sądzicie że gej polak nie ma pojęcia o polskiej rzeczywistości???? I co, taki gej pomysli sobie... a pójdę do wojska, tam sami faceci, napewno jakiegoś upoluję... ludzie, postawcie się w ich sytuacji, trochę improwizacji i wyobrazni w myśleniu... on będąc w wojsku trafia nie na podatny grunt a wręcz przeciwnie... trafia na "bandę" twardych heteryków... on jedyne na co się odważy to ukrywać swą odmienność... poczytajcie co nieco z zakresu behawiorystyki
[ Dodano: 05-01-2011, 22:21 ]
przypomniało mi się... Oleśnica 96, byłem wtedy w zetce jeszcze... miałem kumpla... od pierwszych dni powtarzał że jest gejem... kochaliśmy go za jego poczucie humoru...
pozdrawiam Cię Barnaba
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
[...] myślicie że geje są idiotami i kretynami?????
Widocznie tak, jeżeli chodzi o Twój sposób podejścia do tematu. Moim zdaniem po prostu był "otwarty", tak jak wiele osób heteroseksualnych (patrz dyskoteki, imprezy, internetowe fora randkowe, filmy porno), które nie ukrywają swojej seksualności.
Tauzen .... czytaj sobie książki jakie tylko chcesz, a życie i tak Cię zweryfikuje, np. w momencie, gdy zobaczysz na paradzie obnoszących się z gejostwem panów. A jak cokolwiek już czytasz - z forum włącznie - to proponuję ze zrozumieniem i wtedy nie będziesz musiał zadawać tyle pytań, na które odpowiedzi są jak "wół" napisane w moim poście.
Ja z faktami nie dyskutuje, tylko je przyjmuje do wiadomości. Ty rób z nimi co chcesz. Może po prostu ludziom nie ufasz i myślisz, że Ciebie i innych forumowiczów chcę okłamać albo zmyślam.
Wyraziłem się na temat kobiet i gejów w mundurze i usłyszałem od Ciebie ripostę. Może Ty miałeś inne doświadczenia i dlatego tak piszesz. Opinia jest jak dziura w dupie. Każdy ma swoją ale proszę Cię, nie wmawiaj mi, że to wszystko mi się śniło.
Wiec skoro Ty wiesz lepiej z kim się wtedy witałem, to widocznie więcej wiesz o tej osobie niż ja. Kto wie? Świat jest mały, a fakty to chyba tylko fikcja.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1321 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 06-01-2011, 01:14
Cytat:
ta "podwinęła ogon", zwinęła manatki i po prostu uciekła ze spotkania, bo nie znalazła żadnego argumentu na to, by bronić "kobiecego podejścia do kobiet".
Kobiety to zupełnie inna bajka. Wyobraź sobie, że w IDFie, gdzie kobiety aktywnie walczą(z sukcesami) o prawo do służby w jednostkach bojowych, na tirnout- szkoleniu podstawowym, uczy się kobiet używać kosmetyków, czesać włosy itp...
Z drugiej strony, problemem jest to, że kobieta chcąc być efektywna w woju, musi się zachowywać jak facet - ergo, nie może być sobą, czyli kobietą. Coś jak kompleks GI Jane.
Mam nadzieje, że kumacie o co mi chodzi, bo już jestem po flaszce, dobranoc
Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 62 Skąd: Kraków
Wysłany: 06-01-2011, 10:33
Za kobietami w IDF przemawia jeszcze parę innych argumentów :
Izrael nie ma komfortu wybierania sobie kogo bierze do woja a kogo nie, stąd obowiązkowa służba zasadnicza i rezygnacja z połowy społeczeństwa to luksus na jaki ich nie stać.
Araby nie lubią jak 'kobieta mnie bije' ze względów religijnych (? - ban na wejście do raju ?) i stąd skuteczność oddziałów kobiecych, szczególnie przy np. pacyfikacji zamieszek.
A nie jest tak, że w IDF kobiety służą w bojowych oddziałach ale 100% składu to kobiety ?
Coś mi się obiło o uszy, że przy łączonych oddziałach jak przyszło co do czego, to jedna ranna kobieta obniżała sprawność całego oddziału bo we wszystkich facetach rodził się 'rycerz na białym rumaku' i lecieli na pomoc ? MateuszW - popraw proszę, jeżeli się mylę.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1321 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 06-01-2011, 11:52
szczery napisał/a:
Za kobietami w IDF przemawia jeszcze parę innych argumentów :
Izrael nie ma komfortu wybierania sobie kogo bierze do woja a kogo nie, stąd obowiązkowa służba zasadnicza i rezygnacja z połowy społeczeństwa to luksus na jaki ich nie stać.
Araby nie lubią jak 'kobieta mnie bije' ze względów religijnych (? - ban na wejście do raju ?) i stąd skuteczność oddziałów kobiecych, szczególnie przy np. pacyfikacji zamieszek.
A nie jest tak, że w IDF kobiety służą w bojowych oddziałach ale 100% składu to kobiety ?
Coś mi się obiło o uszy, że przy łączonych oddziałach jak przyszło co do czego, to jedna ranna kobieta obniżała sprawność całego oddziału bo we wszystkich facetach rodził się 'rycerz na białym rumaku' i lecieli na pomoc ? MateuszW - popraw proszę, jeżeli się mylę.
No, trochę mitów się nałożyło ;)
1. Izrael jednak ma komfort kogo wybiera. Statystyki z 1996r. mówią, że ok 80% mężczyzn i 70% kobiet idzie do wojska. Dziś te statystyki są jednak niższe, nie pamiętam jednak nowszych. Generalnie, do jednostek gdzie są wymagane gibuszim, potrzeba wysokiego profilu medycznego, oraz rzecz jasna zdanego gibuszu. Słowem, Elitarne jednostki i te bojowe bądź wsparcia bojowego sobie dobierają. Reszta musi się zadowolić ochłapami po spadochroniarzach :D W Izraelu bierze się ludzi do wojska, bo tam zrealizowano koncepcję narodu pod bronią. Myślę, że jednak w przeciągu kolejnych zmian, prędzej czy później(raczej ciut później, ale jednak) wprowadzą tą armię zawodową. Obecnie, gdyby mieliby zmobilizować całą rezerwę, gospodarka kraju wytrzymałaby może tydzień.
2. Mit. W połowie tal 90tych tylko 3% kobiet służył w Magav(straży granicznej), 1% w Misztarat Cwai czyli w Żandarmerii. Dziś ten procent jest odrobinę większy, ale szału nie ma. Kobiety nie garną się do jednostek, gdzie tłumi się zamieszki(Magav) - to ciężka służba na granicach gdzie często dochodzi do napierdzielanek i demonstracji z użyciem broni palnej po jednej stronie i kamieni, kiji, noży, koktajli Mołotowa po drugiej. Tak więc, kobiece oddziały nie pacyfikują zamieszek. Kiedyś koleżanka z kryminalistyki we Wrocławiu, wspominała, jak jeden wykładowca(!) opowiadał taki sam bullshit.
3. To też nie jest tak. Po 1948 roku myślano, co z tymi kobietami zrobić - były dwie opcje, utworzyć bataliony damskie, albo wymieszać. Zdecydowano sie na drugi wariant przy utrzymaniu niezależnego Chen (Korpusu kobiecego), jako niezależnej administracji i sztabu kobiet, działającego na poziomie korpusu, obok sztabu głównego, na poziomie dowództw terytrorialnych. W 2000r. Chen rozwiązano, i jest doradca ds. kobiet przy Mat'kal(Sztabie głównym).
Kobiety służą w jednostkach na równi z mężczyznami. Od 1994r. jest/było bodajże 4 kobiety latające na F16, 5 kobiet, które ukończyło kursy na F16/Phantomach itp itd.
Jest Batalion Caracal, w strukturach brygady Kfir, pierwsza jednostka bojowa(kravi) dostępna dla kobiet od 1999r. Służą w niej mnóstwo kobiet, ale i mężczyźni.
Nie wiem jak w marynarce, muszę to sprawdzić, ale zdaje sie że tam wciąż jest ogromny opór materii co do kobiet.
Dziś kobiety przeważnie służą w wywiadzie wojskowym oraz jednostkach wsparcia bojowego. No i oczywiście na tyłach. Jednak rzeczywistość się zmienia z roku na rok i kobiety będą obejmować coraz więcej funkcji. Wiem też, że jest trochę kobiet w jednostkach SAR, w tym w elitarnej Yehidat 669.
Poznałem laski z Caracal, zwykłe dziewczynki z Tavorami. Jednak, na kursie uczą je czego potrzeba, radzą sobie patrolując zachodni brzeg.
Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 62 Skąd: Kraków
Wysłany: 06-01-2011, 12:02
Ok, dzięki za rozwianie mitów.
Niby offtop, ale merytoryczny, więc pociągnę trochę (a potem niech mod ew. przeniesie gdzie trzeba)
Co do oporu w marynarce - nie jest tak, że chodzi o kwestie 'sanitarne' (prysznice ko-edukacyjne itp ?) W koszarach to nie problem, ale w ciasnocie pod pokładem...?
Czy jest coś jeszcze ?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum