Pomógł: 1 raz Wiek: 92 Dołączył: 05 Lut 2011 Posty: 156 Skąd: 100 milowy las
Wysłany: 14-12-2011, 20:55 Najmłodszy Bohater
Cytat:
W wieku 82 lat zmarł w Warszawie najmłodszy kawaler orderu Virtuti Militari i uczestnik Powstania Warszawskiego Jerzy Antoni Bartnik ps. „Magik”. To on, jako jeden z kilku kombatantów spotkał się i rozmawiał z prezydentem USA Barackiem Obamą podczas majowej wizyty w Polsce.
Jerzy Bartnik zmarł na zator w szpitalu na ul. Szaserów w Warszawie. Był tuż po operacji, o czym poinformowała nas córka „Magika”. Jak z kolei przekazała portalowi tvnwarszawa.pl rzeczniczka Muzeum Powstania Warszawskiego, pogrzeb odbędzie się 20 grudnia o godz. 10.30. Bartnik zostanie pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
Jerzy Bartnik urodził się 25 stycznia 1930 roku w Warszawie. Po Powstaniu Warszawskim mieszkał za granicą, również w Stanach Zjednoczonych, gdzie otrzymał obywatelstwo tego kraju. Od połowy lat 90. mieszkał wraz z rodziną w Polsce.
Tak sam pisał o sobie:
Pseudonim „Magik”, stopień wojskowy z Armii Krajowej: kapral. Przynależność do oddziałów: zgrupowanie partyzanckie Jana Piwnika „Ponurego” oddział „Habdanka”, potem byłem w batalionie „Parasol” w oddziale „Gryfa” Brochwicz-Lewińskiego, potem w batalionie „Gustawa” w oddziale specjalnym OS „Juliusz”, tak zwanych „Tygrysach Woli”, gdzie zostałem 9 sierpnia 1944 roku dowódcą sekcji butelkarzy.
Krzyżem Virtuti Militari V klasy został odznaczony we wrześniu 1944 r. osobiście przez Dowódcę AK gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego. Był najmłodszym żołnierzem AK, który został wyróżniony tym odznaczeniem.
Tak wiele się mówi o dzisiejszym wojsku, a wielu z nas nawet nie zna daty wybuchu Powstania Warszawskiego i nie zdaje sobie sprawy ile można wyciągnąć bardzo ważnych i praktycznych wniosków z całej tej bitwy, a jest ich bardzo dużo. Rzekłbym, że można by stworzyć dosłownie doktrynę działań połączonych sił na podstawie tej bitwy. Chciałbym kiedyś usłyszeć jak powinno być przygotowane i przeprowadzone Powstanie począwszy od działań politycznych, a skończywszy na operacyjnym i taktycznym przygotowaniu walki.
Najkrótsza odpowiedź : nie tak jak przygotowane było. Albo w ogóle nie zrobione - to była niestety jedna wielka katastrofa, politycznie skazana na klęskę. Przy całym szacunku dla bohaterstwa powstańców - w tej sytuacji politycznej nie było szans na wygraną.
Przede wszystkim nawaliły nasza dyplomacja i wywiad - decyzje z Teheranu były dla nas kompletnym zaskoczeniem. Faktyczna sytuacja międzynarodowa także.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
politycznie - katastrofa... emocjonalnie, patriotycznie - poryw i motywacja dla innych że... Jeszcze Polska Nie Zginęła... i traktujmy to w ten sposób... bo w pewnym momencie zaczniemy dywagować dlaczego tam dzieci walczyły, dlaczego ktoś do tego dopuścił... uważajmy bo w pewnym momencie mogą odezwać się głosy: ukarać tych co dzieci do boju wysyłali!!! to jacyś psychopaci!!! W naszym pięknym kraju wszystko jest możliwe
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Tak, tylko jakieś 200 tysięcy zabitych. I powstańcy którzy nie zostali lekarzami, inżynierami, czy choćby robotnikami. I cała stolica w gruzach. A na końcu i tak Rosjanie rządzili się jak chcieli...
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Zgadzam się z Tobą Robalu w 101%, jeżeli chodzi o polityczno-taktyczne przygotowanie Powstania. Natomiast z drugiej strony nikt z nas nie wie, co to znaczy być okupowanym i nie być pewnym jutra. Dlatego Powstanie należy rozpatrywać z tych dwóch stron i nie wydawać jednolitego osądu.
Moim zdaniem Powstanie od strony materialnej było wielką porażką, natomiast od strony mentalnej i duchowej było wielkim zwycięstwem, na które nie było stać zbyt wielu we współczesnej historii
Tak, tylko czy można rozpatrywać jego wymiar psychologiczny w takim ujęciu? Tak, kult Powstania, kult bohaterstwa - no OK, ale AK po październiku 1944 wręcz upadła. Vide wspomnienia z tamtych lat.
Pytanie o Powstanie w tym wymiarze to pytanie o politykę historyczną sensu largo - i osobiście wolę świętowanie zwycięstw a nie klęsk. Choćby 1920, 1918 czy 1683....
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Tak, tylko czy można rozpatrywać jego wymiar psychologiczny w takim ujęciu?
Wręcz trzeba. Powstanie nie było tylko bitwą, w której uczestniczyli żołnierze. Uczestniczyli w niej także cywile (m. in. kobiety, dzieci). Wszyscy mieli dosyć okupacji czyli łapanek, publicznych egzekucji, poniżania itp itd. Ludzie chcieli być wolni, a Hitler dążył do całkowitej eksterminacji Polaków. W dniu wybuchu Powstania Warszawa dosłownie świętowała. Wywieszano flagi, grano i śpiewano pieśni patriotyczne. Wiadomo, że liczono na pomoc zbliżających się do Wawy Sowietów i chciano się przed nimi pokazać, jako obywatele Polski ale godzina 17.00 wywołała u ludzi euforię.
Wiec co Ci pozostaje w takim przypadku, jak widzisz, co zrobiono z Żydami przed Powstaniem w Getcie? Chcesz coś po prostu zrobić, dać sobie szanse na przeżycie, a nie czekać w kolejce na swoja kulkę. Z perspektywy przeciętnego obywatela Wawy była to wielka szansa na wolność
Owszem - ale to nie obywatele Warszawy podejmują decyzje. Decydują politycy i generałowie. A ci dali ciała na całej linii niestety. Choćby powinni wiedzieć jak radzieccy "podziękowali" AK za akcję "Burza"....
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Czy po Powstaniu Warszawskim zostały wyciągnięte jakiekolwiek oficjalne wnioski, czy wszystko to przyjęło formę jedynie osobnych osobistych publikacji? Czy powstały w Polsce jakiekolwiek doktryny wojskowe opierające się na doświadczeniach tej bitwy?
Jedyna doktryna jaka się nasuwa to unikanie walk w terenach zurbanizowanych, maksymalne oszczędzanie infrastruktury i ludności cywilnej...
Wracając do powstania. Pomijając fakt, że decyzja o wybuchu powstania, które było całkowicie militarnie nieprzygotowane, była zbrodnią (nie ujmując nic z bohaterstwa walczących żołnierzy) to już w momencie wybuchu było politycznie przegrane, czego Polacy byli zupełnie nieświadomi.
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 15-12-2011, 10:27
Sprawa zasadności wybuchu Powstania Warszawskiego budzi i jeszcze długo będzie budziła kontrowersje, częściowo z tego powodu, że nie wszystkie kwestie wyjaśniono, jednak cześciowo z powodu długotrwałej, antypowstańczej propagandy prowadzonej przez cały okres PRL - u i po nim, czasem, przez tych samych historyków, którzy dawniej przekonywali, że powstanie zrobiono "na złość" Rosjanom, a później, że "bez koordynacji" z Aliantami itp. Pomija się tu milczeniem takie kwestie jak;
- silna zachęta ze strony Rosjan do powstania ( łącznie z obietnicami pomocy)
- bojowe nastawienie ludności Warszawy ( nic dziwnego, bo pod miastem widziano już rosyjskie czołgi) co skutkowałoby prawdopodobnie wybuchem walk nawet bez rozkazu dowództwa AK
- niemiecki zamiar wysiedlenia ludności i wykorzystania młodzieży do prac fortyfikacyjnych ( jej los byłby zapewne tragiczny, bo zgodnie z niemieckimi ustaleniami, związanymi min. z tzw. "Planem Pabsta" ludność Warszawy miano "zredukować" do 500 tys. Stale rozbudowywany "KL Warschau" pracował pełną parą, zginęło w nim od kilkudziesięciu tysięcy do ok. 200 tys. Polaków. Nb. to też skądinąd b. kontrowersyjna sprawa, potwierdzenie ilości ofiar na więcej niż kilkadziesiąt tys. stanowiłoby jeden z ważniejszych argumentów za koniecznością powstania. Śledztwo w tej sprawie się toczy, zabrano je warszawskiemu oddziałowi IPN, oddano do IPN w Łodzi, później znowu do Warszawy). Do tego dochodzą badania "tła" powstania, z których wynika, że Polacy mieli prawo liczyć na konkretną pomoc w większym zakresie, niż do tej pory uważano ( pisali o tym tacy historycy jak J. Zawodny, J. Garliński, W. Roszkowski i A. Cubała). W niektórych pozycjach stawia się sprawę bardzo ostro ( Arthur Bliss-Lane „Widziałem Polskę zdradzoną”). Najnowsze badania wykazują, że powody z jakich Powstanie Warszawskie wybuchło, mogą być dużo bardziej racjonalne, od tych, jakie do tej pory przypisywano dowództwu AK. Widać, jak powoli zmienia się "moda" na przedstawianie powstania ( symptomatyczny jest np. wydźwięk poświęconej temu pozycji Daviesa ( "Powstanie 44") i fakt uznania jej przez wiele polskich uniwersytetów, za lekturę obowiązkową lub uzupełniającą dla studentów). Cytat z Daviesa: "Jako Brytyjczyka szczególnie interesowało mnie to, co dotyczyło roli Wielkiej Brytanii. Im bardziej się zastanawiam nad wydarzeniami 1944 roku, tym bardziej uświadamiam sobie niedociągnięcia Brytyjczyków (i Amerykanów). I nabieram tym mocniejszego przekonania, że Powstanie Warszawskie można właściwie ocenić tylko w kontekście sojuszu aliantów. Miałem coraz silniejsze wrażenie, że polscy historycy byli nazbyt skłonni albo przerzucać całą winę na własną, polską stronę, albo dawać wiarę zbyt uproszczonym teoriom na temat bezdusznej zdrady ze strony Zachodu. Ostatecznie doszedłem do przekonania, że nikt z uczestników wydarzeń nie był bez winy, ale również, że polscy przywódcy Powstania mieli słuszne powody podejmowania wielu ze swoich kontrowersyjnych działań, a lwiej części ignorancji, niekompetencji i złej woli należy szukać gdzie indziej. Moją analizę podsumowuję zatem stwierdzeniem, że ,,głównej przyczyny niepowodzenia Powstania należy szukać w systematycznym załamaniu się całej koalicji''. Przede wszystkim zaś, jako przedstawiciel narodu, który tak się chlubi zwycięstwem aliantów, miałem poczucie, że zbyt mało uznania i szacunku okazano służbie i ofierze lojalnego Sojusznika. Zbyt łatwo było krytykować tych, którzy przegrali, zbyt wygodnie było opinii publicznej Zachodu pławić się w fałszywym blasku naszej nieomylności. Albowiem Polacy - bez własnej winy - dostali się w pułapkę nie tylko bezwzględnej przemocy Hitlera i Stalina, ale także sojuszu z Zachodem, który się okazał tak bardzo jednostronny. Odnieśliśmy znaczne korzyści z podjętych przez Polskę wojennych trudów. Natomiast Polska nie odniosła korzyści z trudów poniesionych przez nas. I to trzeba było powiedzieć."
Link do wywiadu z Marią Trzcińską, sędzią IPN - u na temat KL Warschau:
Tezy Trzcińskiej jakoby w obozie tym zginęło 200 tys. mieszkanców Warszawy są kontrowersyjne, cześć historyków uważa, że rzecz dotyczy mniejszej liczby, ale nawet wg ostatnich ustaleń IPN - u określa się ją na :" co najmniej dziesiątki tysięcy". Trzcińska skrytykowała te ustalenia twierdząc, że IPN nie wziął pod uwagę pewnych faktów, wiadomo też, że nie wkorzystano także cześci dokumentów przekazanych wcześniej do Niemiec ( wysyłano je od 1973 roku). Analiza jest bardzo trudna, bo na terenach nalezących do KL Warschau, po wojnie mordowali Polaków i komuniści ( działał tam też obóz dla Niemców), a w latach 60 - intensywnie zacierano tego ślady.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum