Na prawie 300 szeregowych zawodowych z Wojsk Lądowych, którzy na początku sierpnia br. przystąpili do egzaminów eksternistycznych na podoficera , zdało 6, w tym 2 w Poznaniu i 4 w Toruniu – dowiaduje się portal-mundurowy.pl
Jeden z uczestników tego egzaminu, który skierował list do redakcji stwierdził, że „pytania w olbrzymiej części nie dotyczyły programu kursu zatwierdzonego przez gen. dyw. Pawła Lamlę, szefa szkolenia Wojsk Lądowych. Testów przeprowadzono 4, z czego dwa były możliwie na temat a dwa kompletnie nie na temat. Np. o pojemność kotłów kuchni polowej, oraz kiedy wykonuje się ich obsługę. Widocznie komuś zależało abyśmy nie zdali i uderzył w nas "logistyką - garczkami, olejami" . Pytam wiec po co marnować pieniądze podatników, skoro jadąc na egzamin, jesteśmy z góry skazani na porażkę? – pisze rozczarowany szeregowy zawodowy, któremu dano szansę zostania podoficerem .
- Egzamin eksternistyczny przeprowadzono po raz pierwszy – przyznaje st. chor. sztab. Marek Kajko, komendant Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu. Żołnierze odbyli krótkie 70 godzinne szkolenie w jednostkach Wojsk Lądowych. Taką możliwość daje art. 29 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, która w szczególnych przypadkach dopuszcza na stanowiskach podoficerskie kandydatów po zaliczonym egzaminie.
Do niedawna szeregowych kierowano na półroczne szkolenie do szkół podoficerskich Wojsk Lądowych w Poznaniu, Toruniu i Zegrzu. Jeszcze 2 lata temu, tworząc armię zawodową, przyjmowano kandydatów na kaprali z cywila. Później tylko szeregowych zawodowych, a po likwidacji rok temu szkół podoficerskich w Toruniu i Zegrzu, szkoleniem zajmuje się tylko Szkoła Podoficerska w Poznaniu. - Możemy przeszkolić rocznie ok. 300 szeregowych – przyznaje komendant SPWL . Podczas półrocznej nauki , kandydaci zdobywają przez 3 miesiące wiedzę teoretyczną, a później są kierowani do centrów szkoleniowych w Toruniu, Grudziądzu i Zegrzu. Po tym okresie i zdaniu egzaminów stają się specjalistami. - Przez ten okres mogę dokładnie przyjrzeć żołnierzom co potrafią i zweryfikować ich wiedzę – informuje Kajko.
Egzamin eksternistyczny jest drogą na skróty do uzyskania stopnia podoficerskiego. Zgodnie z art. 29 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, w szczególnych przypadkach podoficerem zawodowym może zostać żołnierz, który zdał egzamin. Jedyna w Wojskach Lądowych SPWL w Poznaniu ( są jeszcze dwie - SPMW w Ustce dla marynarzy i SPSP w Dęblinie dla lotników – przyp. R.Ch) jest uprawniona do przeprowadzana egzaminów na podoficera . Już przy pierwszym podejściu z egzaminu ze sprawności fizycznej odpadło ok. 40 kandydatów. Innymi słowy nie zaliczyli nieco wyższych norm przeznaczonych dla dowódców, chociaż wszyscy kandydaci mieli potwierdzenia z jednostek wojskowych, że egzamin z WF zdali na co najmniej ocenę dostateczną.
SPWL w Poznaniu planuje przeprowadzenie kolejnego egzaminu eksternistycznego na przełomie września i października br. Wcześniej zostanie zorganizowane krótkie przeszkolenie przede wszystkim z działania drużyny, musztry i obsługi sprzętu. – Konieczne jest samokształcenie , co przy nawale obowiązków w jednostkach wojskowych nie jest sprawą prostą – przyznaje komendant SPWL. R.Ch.
Foto: Joanna Nowakowska
* * *
W siłach zbrojnych szeregowych jest niemal tyle samo co podoficerów. Mogą oni służyć nie więcej niż 15 lat. Jeśli do tego czasu nie zostaną podoficerami i nie przejdą do służby stałej, nie uzyskają praw emerytalnych. Większość żołnierzy w korpusie szeregowych zawodowych marzy o kolejnej belce, która gwarantuje im stabilność życiową . Trzeba dać szansę najlepszym. Z drugie strony , likwiduje się szkoły podoficerskie, które w normalnym, półrocznym cyklu szkolą kandydatów i pozwalają na zdobycie umiejętności dowódczych. W obecnej sytuacji, gdy coraz więcej podoficerów odchodzi do cywila, pojawia się luka kadrowa.
Szkolenie w przyspieszonym trybie nie jest dobrym pomysłem. Wspomniany art. 29 ustawy pragmatycznej powinien być wykorzystywany jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Mamy „furtkę” prawną przez którą próbuje się przecisnąć tyle kandydatów na podoficerów ile przewiduje roczny „przerób” profesjonalnej Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu. Jest sprawą interesującą, że bardzo łatwo jest zlikwidować szkoły podoficerskie niż zreorganizować szkoły oficerskie . Problem z wetem prezydenckim wobec ustawy o utworzeniu Akademii Sił Powietrznych w Dęblinie jest tego przykładem. R. Choroszy
_________________ "When the hour of crysis finally arrives, remember that 40 selected men can shake the world..."
Yasotay
Pomógł: 9 razy Dołączył: 21 Gru 2004 Posty: 250 Skąd: Południe
Wysłany: 19-08-2011, 16:53
SPWL w Poznaniu po prostu pokazał, że tylko po ich kursie można być kapralem.
Boli takie podejście, zwłaszcza, że egzamin oblali żołnierze bardzo dobrzy, o dużej wiedzy i motywacji, ale tacy, dla których z różnych powodów zabrakło możliwości kursu 6 miesięcznego w SPWL.
Pytanie: Jak zatrzymać w wojsku st.szer., który jest dobrym, wyszkolonym specjalistą (np. działonowy), a ma za sobą 10-11 lat służby?
Kłopot w tym, że egzaminy powinni robić przy naborze na kurs pdf. dla st. szer., a nie kierować z JW wybrańców. Wtedy zasady byłby jasne i równe (w miarę) dla każdego, a tak to trzeba się "wystarać" o skierowanie. Jakkolwiek moim skromnym zdaniem i tak się ruszyło.
Inna sprawa to długość kursu (w mojej ocenia za długi) i jakość wykładowców w szkołach/centrach.
To moja opinia, nie jestem ekspertem. Nie chcę też uogólniać i nie znam realiów wszędzie.
Dla przykładu czego uczyć st. szer. z 10 letnim stażem, który zastępował dłuższy czas dowódcę drużyny. Znajomość zagadnień ma bardzo często świetnie opanowaną bo robi to od lat. Doświadczenia też zdobył sporo. Inna sprawa to rozchodzenie się wiedzy ze szkół/centrów szkolenia z rzeczywistością w JW. Z punktu widzenia wielu wykładowców rzeczywiście taki żołnierz bez szkoły nic nie umie.
Gdyby zdobywał nowe uprawnienia, był szkolony do pracy na innym niż dotychczas sprzęcie to inna sprawa.
Kadra dydaktyczna to oddzielny temat. Podobnie j/w nie chcę uogólniać bywa różnie. Jakkolwiek rzeczywistość szkoły i JW rozchodzi się dosyć znacząco. Ponadto do dziś daje znać o sobie wymarły już na szczęście zwyczaj zostawiania prymusów "na szkole". W wyniku czego ludzie tacy byli oderwani od życia "w linii" i unikali jej ile mogli. Sytuacja w moim odczuciu ulega stopniowej poprawie. Jakkolwiek bywa różnie.
Dla przykładu czego uczyć st. szer. z 10 letnim stażem, który zastępował dłuższy czas dowódcę drużyny.
To zależy jakie ma braki w swojej 10-letniej służbie. Szkoły/centra/kursy systematyzują i porządkują dotychczas zdobytą wiedzę i doświadczenie. A druga sprawa jest taka, że masz tam czas właśnie tylko na naukę, a nie inne - czasem zbędne - obowiązki dnia codziennego i to jak ten czas wykorzystasz (biblioteka, kółka naukowe, obiekty sportowe, język obcy itp) zależy od ciebie. Jeżeli nie zainwestujesz w siebie i przeleżysz każde popołudnie zamiast iść na sport i/lub do biblioteki, to rzeczywiście kurs może okazać się małowartościowy. A przez te pół roku można się wyżyłować na niejedną selekcję.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum