Wysłany: 10-01-2012, 19:58 Czyż nie dobija się Gawronów?
Jak na razie nikt nie miał odwagi tego oficjalnie powiedzieć, ale polska Marynarka Wojenna znajduje się faktycznie w stanie likwidacji. Trzon floty stanowią okręty kilkudziesięcioletnie, wyposażone często w archaiczne uzbrojenie.
Po 2020 z obecnego stanu marynarki (ponad 40 okrętów) w służbie pozostanie kilka trałowców i okręt wsparcia logistycznego. Reszta jednostek zostanie po prostu technicznie wyeksploatowana do stanu złomu, a nie ma obecnie żadnego programu budowy czy zakupy okrętów, które miałyby je zastąpić.
W ostatnich tygodniach minister Siemoniak zapowiedział anulowanie dwóch kosztownych remontów – fregat z amerykańskiego demobilu („Pułaski” i „Kościuszko”) oraz okrętów rakietowych typu Tarantula (to z kolej konstrukcje radzieckie). Jednocześnie bardzo krytycznie, choć nie definitywnie, wypowiedział się o kontynuacji budowy korwety „Gawron”, której doprowadzenie do stanu gotowości bojowej prawdopodobnie kosztowałoby blisko miliard złotych.
Decyzje o zaniechaniu remontów są słuszne – nie ma sensu topić setek milionów złotych w okręty, które jakkolwiek wyremontowane i przezbrojone, nadal byłyby kilkudziesięcioletnimi, przestarzałymi, jednostkami. Pamiętać jednak należy, że bez remontów ich dalsza służba jest fikcją. Są w istocie okrętami muzealnymi o znikomej wartości bojowej.
Potencjalne porzucenie budowy „Gawrona” miałoby na pewnym poziomie sens ekonomiczny. Jest to bowiem jednostka – jak na swoją wielkość i wartość bojową – horrendalnie droga. Przede wszystkim ze względu na to, że miała być prototypem dla całej serii jednostek. Serii, która nigdy nie powstanie. (choć i w samym procesie budowy miały miejsce poważne nieprawidłowości). Poza tym anulowanie budowy „Gawrona” byłoby prawdopodobnie ostatnim gwoździem do trumny Stoczni Marynarki Wojennej, co długofalowo pozbawiłoby marynarkę krajowego zaplecza produkcyjnego i remontowego. Dzisiejsze oszczędności oddalibyśmy potem w dwójnasób w podwyższonych kosztach zamówień dla zagranicznych stoczni. Przyjmijmy jednak teoretycznie dla dalszego wywodu, że i ewentualna decyzja o dobiciu „Gawrona” byłaby racjonalna.
Tylko co w zamian? Otóż nic. Nic w zamian. Nie ma obecnie żadnego innego programu modernizacji floty. Jeszcze przez kilka lat da się utrzymywać fikcję istnienia morskich sił zbrojnych RP, choć nadających się już głównie do parad i oficjalnych wizyt. Potem kolejne okręty pójdą na żyletki a marynarze do koszar.
Można by też spekulować że w warunkach Bałtyku rozbudowana marynarka wojenne jest przeżytkiem i lepiej zadanie obrony polskiego wybrzeża wypełnią nabrzeżne baterie p-lot, rakietowe, startujące z lądu lotnictwo morskie itp. Tyle że nawet wtedy potrzebujemy kilkunastu małych, szybkich okrętów wielozadaniowych chociażby dla ochrony żeglugi handlowej oraz jednej-dwóch większych jednostek zdolnych do ekspedycji w ramach wykonywania zobowiązań sojuszniczych. No a przede wszystkim – owe nabrzeżne baterie, lotnictwo morskie itp. trzeba by zbudować, a takich programów również nie ma.
Niedawno media ekscytowały się widowiskowym przeciąganiem po lądzie okrętu podwodnego typu „Kobben” z bazy marynarki na Oksywiu pod budynek Akademii Marynarki Wojennej, gdzie będzie służył jako muzeum oraz symulator treningowy. Warto by zauważyć, że bliźniacze, równie wiekowe jednostki, to obecnie trzon polskich sił podwodnych (czy raczej ich pozostałości). Kogo i po co więc kształcić ma AMW? Pora chyba na niej utworzyć katedrę muzealnictwa.
Wiek: 92 Dołączył: 30 Maj 2011 Posty: 45 Skąd: Breslau
Wysłany: 10-01-2012, 20:25
ja nie wiem jak można było w ogóle dopuścić do takiej sytuacji gdzie nasza MW nie przedstawia żadnej wartości bojowej. Dobra odpuśćmy sobie Gawrona itd. słyszałem kiedyś o koncepcji by zamiast statków zainwestować w samoloty/śmigłowce z pociskami przeciw okrętowymi itd. ale przecież jak to określił jeden z naszych polityków "po co nam Marynarka Wojenna".
Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 62 Skąd: Kraków
Wysłany: 11-01-2012, 13:29 Re: Czyż nie dobija się „Gawronów”?
napisał/a:
Można by też spekulować że w warunkach Bałtyku rozbudowana marynarka wojenne jest przeżytkiem i lepiej zadanie obrony polskiego wybrzeża wypełnią nabrzeżne baterie p-lot, rakietowe, startujące z lądu lotnictwo morskie itp.
Czy to spekulacje, czy fakt którego co poniektórzy nie chcą przyjąć do wiadomości ?
Chociaż w sumie kiedyś to i Austro-Węgry miały flotę, więc wszystko jest możliwe... ;)
napisał/a:
Tyle że nawet wtedy potrzebujemy kilkunastu małych, szybkich okrętów wielozadaniowych chociażby dla ochrony żeglugi handlowej
Aż kilkunastu ?
Stworzyć coś adekwatnego do Coast Guard (oczywiście w naszej skali) i nie utrzymywać fikcji. Chyba, że na Bałtyk wróci Stortebeker...
napisał/a:
oraz jednej-dwóch większych jednostek zdolnych do ekspedycji w ramach wykonywania zobowiązań sojuszniczych.
Jak z zobowiązań sojuszniczych na morzach wywiązują się Czechy, Austria, Węgry ?
Pomógł: 1 raz Wiek: 35 Dołączył: 13 Lis 2011 Posty: 122 Skąd: zachód
Wysłany: 11-01-2012, 14:25
MW już dawno padło na kolana. Już w latach 90 były problemy z remontami jednostek. A flota podwodna to była parodia jeden okręt stał w porcie zepsuty, drugi pływał ale się nie zanurzał a trzeci jak się zanurzył to już na amen.Potem dostali złom typu Koben i parodia od nowa. Lotnictwo też upadło - na Migach nawet dwa razy do wody na Rozewiu. . Zbyt duzo łapek w sztabie MW sięga po państwowe pieniądze i mamy co mamy.
_________________ Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 944 Skąd: z Polski
Wysłany: 13-01-2012, 12:02
Świtek, podbijam, MW powinna zostać ograniczona do sił ekspedycyjnych (kilka średnich okrętów klasy OPV - notabene kadłuby do takich były w PL produkowane bodajże dla Duńczyków) mogących spełniać zadania w warunkach działań asymetrycznych, i to tyle. Jeżeli chodzi o konflikt konwencjonalny, skupmy się na siłach lądowych, OP i lotnictwie (w tym zdolnym do zwalczania celów morskich) bo inaczej to flota zdziała tyle co w '39 jaka by nie była.
Mam takie głupie pytanie... czy my kurna wiemy po co nam MW?
Raczej zadaj pytanie w jakiej postaci powinna funkcjonować MW. Bo w obecnej to porażka systemu.
Ależ dokładnie jedno wynika z drugiego...
m4a1, tyle że najpierw powinniśmy sobie doprecyzować, gdzie, geograficznie są nasze kluczowe interesy ekonomiczne i polityczne. Czy stąd ma wynikać zdolność do prowadzenia zamorskich autonomicznych operacji lądowo-morskich, czy skupiamy się na ochronie naszej floty handlowej, czy zależy nam szczególnie na jakiś surowcach, portach i szlakach komunikacyjnych...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum