Niemcy ponoszą pełną odpowiedzialność za Holokaust, zorganizowane na przemysłową skalę masowe zabijanie Żydów
Dotychczas pomijany był jednak fakt, że hitlerowscy oprawcy znajdowali w europejskich krajach chętnych pomocników. Takich jak John Demianiuk, nadzorca w obozie koncentracyjnym, który ma teraz stanąć przed sądem.
Tu, w kraju sprawców już kiedyś był. I widział, jak ten kraj upada. Miał wtedy 25 lat, nosił imię Iwan. Prawie do końca wojny pełnił służbę jako strażnik w obozie koncentracyjnym Flossenbürg, odkomenderowany tam z obozu zagłady w Sobiborze w dzisiejszej Polsce, jednego z najbardziej mrocznych miejsc w historii ludzkości. Był Ukraińcem, jednym z pięciu tysięcy mężczyzn wyszkolonych w obozie koncentracyjnym w Trawnikach na pomocników nazistowskiego reżimu w dokonaniu zbrodni tysiąclecia – zgładzenia wszystkich Żydów w Europie, co określano mianem "Endlösung", ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Demianiuk w tym uczestniczył, nawet jeśli z najniższego szczebla hierarchii. (...)
Karta identyfikacyjna Johna Demjanjuka, znanego jako Ivan, 1948 r. Fot. AFP
Prawne przepychanki trwały przez wiele miesięcy. Sprawą Demianiuka zajmowały się sądy niemieckie i wszystkie instancje w jego nowej ojczyźnie, w której spędził niemałą część życia – w USA. Telewizja pokazywała rzekomo chorego, cierpiącego człowieka. Miało to wzbudzić współczucie.
Kiedy w miniony wtorek wydano nakaz aresztowania, oskarżony "tylko skinął głową" – mówi jego obrońca z urzędu, Günther Maull. Zarzuty są poważne: współudział w zamordowaniu co najmniej 29 tysięcy Żydów w Sobiborze (to, co robił we Flossenbürgu nie ma już przy tym żadnego znaczenia). Tak też zostanie sformułowany akt oskarżenia, a sąd przysięgłych być może już z końcem lata zajmie się tą sprawą – o ile zdrowie pozwoli Demianiukowi na udział w procesie, bądź co bądź człowiek ten ma już prawie 90 lat.
Przed sądem pojawią się świadkowie, ale nie będzie wśród nich ludzi, którzy mogliby go zidentyfikować jako sprawcę. Dowody istnieją tylko w aktach, a te są ciężkie. Inny z nazistowskich pomocników, nieżyjący już Ignat Danilczenko dwukrotnie, w 1949 i 1979 roku zeznał, że Demianiuk był "doświadczonym i skutecznym strażnikiem", który pędził Żydów do komór gazowych – "to była jego codzienna praca".
Ten wszystkim oskarżeniom zawsze zaprzeczał. Nigdy nie był we Flossenbürgu ani w obozie w Sobiborze, nigdy nie zapędzał ludzi do komór gazowych. W obranej taktyce ów eks-Amerykanin nie różni się od wielu innych oskarżonych, którzy po 1945 roku musieli odpowiedzieć przed sądem za swoje czyny. Już dzisiaj wiadomo jednak, że ostatni wielki proces przeciwko zbrodniarzom nazistowskim, jaki odbędzie się na niemieckiej ziemi, będzie wydarzeniem niezwykłym.
Po raz pierwszy bowiem w centrum zainteresowania światowej opinii publicznej znajdą się cudzoziemscy sprawcy, ludzie, którym dotychczas poświęcano zadziwiająco mało uwagi – ukraińscy żandarmi i litewscy policjanci pomocniczy, rumuńscy żołnierze, węgierscy kolejarze. A także polscy chłopi, holenderscy urzędnicy katastralni, francuscy merowie, norwescy ministrowie, włoscy żołnierze – wszyscy oni współuczestniczyli w zbrodni holokaustu.
Eksperci, jak Dieter Pohl z Instytutu Historii Współczesnej, oceniają liczbę ludności nieniemieckiej, która "przygotowywała, prowadziła i wspierała akcje morderstw“ na 200 tysięcy. To odpowiada mniej więcej liczbie sprawców niemieckich i austriackich. I nierzadko ludzie ci pod względem okrucieństwa nie ustępowali w niczym siepaczom Hitlera.
By wymienić jeden tylko przykład: 27 czerwca 1941 roku pułkownik ze sztabu Grupy Armii Północ (jedna z grup armii Wehrmachtu, która brała udział w ataku na Polskę, a następnie na ZSRR – przyp. Onet) w Kownie na Litwie przejeżdżając obok stacji benzynowej, zobaczył gęsty tłum ludzi. Klaskali, wołali: "Brawo!", matki podnosiły wysoko dzieci, by mogły lepiej widzieć.
Oficer podszedł bliżej, a potem zapisał to, co zobaczył. "Na wybetonowanym placu stał około 25-letni mężczyzna średniego wzrostu, o jasnych włosach. Zmęczony, opierał się o kij grubości ramienia, który sięgał mu aż do piersi. U jego stóp leżało 15, 20 ludzi, martwych lub konających. Ze szlaucha płynęła przez cały czas woda, spłukując rozlaną krew do studzienki ściekowej".
I dalej: "Kilka kroków za tym człowiekiem stało około 20 mężczyzn, którzy pilnowani przez uzbrojonego cywila, w milczeniu, pokornie czekali na okrutną egzekucję. Na skinięcie ręki występował kolejny i za pomocą drewnianej pałki zostawał zatłuczony na śmierć. Każdemu uderzeniu towarzyszyły pełne zachwytu okrzyki ze strony publiczności". Kiedy wszyscy leżeli już martwi na ziemi, jasnowłosy morderca wspiął się na stos ciał i sięgnął po akordeon. Zgromadzony tłum odśpiewał hymn Litwy, tak jakby owa zbrodnicza orgia była wydarzeniem narodowym.
Jak coś podobnego mogło się wydarzyć? To pytanie już od dawna stawia się nie tylko Niemcom – których główna odpowiedzialność za popełnione okrucieństwa nie podlega żadnej dyskusji – lecz również sprawcom ze wszystkich innych krajów. Co skłoniło na przykład rumuńskiego dyktatora Iona Antonescu i jego generałów, żołnierzy, urzędników, chłopów do wymordowania 200 tysięcy Żydów (liczba ta może być dwukrotnie większa) "z własnej inicjatywy", jak określił to historyk Armin Heinen. Jak wytłumaczyć fakt, że szwadrony śmierci z republik bałtyckich uderzały na zamówienie na Litwie, Łotwie, Ukrainie i Białorusi? I dlaczego niemieckim oddziałom do zadań specjalnych stacjonującym między Warszawą a Mińskiem z taką łatwością udało się podjudzić nieżydowską ludność do organizowania pogromów?
No w dupach się Niemcom przewraca. Kto był inicjatorem masowych mordów. Kto był głownym architektem i budowniczym systemu niszczenia "podludzi"??
Wiem. Wyślijmy im rachunek za czynsz jaki powinni zapłacic za swoje KL na terenach polskich wraz z odsetkami. Może sie opamiętają.
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 23-05-2009, 13:09
Łatwość z jaką można manipulować niektórymi Polakami, którym bogoojczyźniany atak szału włącza się za każdym razem, gdy ktoś im przedstawi dowolny bełkot, byle tylko napisał, że stawiają nas, Naród Wybrany w złym świetle, jest doprawdy przerażający. Zresztą, więcej to mówi o naszej rodzimej mentalności i ogromnym kompleksie niższości, niż o czymkolwiek innym.
Ale jasne, potwierdzam, w dupach się im poprzewracało, należy iść na barykady i spalić niemiecką flagę oraz domagać się przeprosin i uklęknięcia o 12 wszystkich tych cholernych Teutonów. A, i jeszcze powinni kłaniać się w pas, gdy tylko zobaczą Polaka, nie? W końcu przegrali tą cholerną wojnę. I niech się opamiętają, bo ja - Mały Jasio - wiem o czym piszę i na wszystkim się znam! Kpię, bo z czystą głupotą walczyć się inaczej nie da :D
A co?? Mamy iśc i się kajac za wybuch wojny przed Niemcami?? Za KL w Oświęcimiu?? Cały system obozów koncentracyjnych był wymierzony nie tylko w Żydów, ale po wybuchu wojny także w Polaków i inne narodowości (w tym i tych którzy pomagali). Wymordowano nam dużą częśc inteligencji. Rozstrzelano profesorów z Jagielonki i z Lwowa. Nie wolno nam o tym zapomniec, bo jeszcze się okazac może, żeśmy sami wszystko zainspirowali, a obozy zagłady pierwotnie były ośrodkami wypoczynkowymi.
Owszem byli w naszym narodzie osobniki zasługujące na miano skurwysynów. Tylko czy było ich więcej od porządnych, którzy ratowali Żydów??
Inną sprawą jest przedwojenny antysemityzm (chocby getta ławkowe czy bojkot sklepów żydowskich). Nie był to antysemityzm państwowy podsycany przez rząd.
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 944 Skąd: z Polski
Wysłany: 24-05-2009, 16:11
Niemcy częściowo przerzucają odpowiedzialność za DWŚ na resztę Europy, i to mnie bardzo niepokoi. To że była pewna grupa zdrajców to normalne, jest w każdym narodzie. W tym artykule postawiona jest teza że Polska nie mówi o tym że niewielka część obywateli zdradzała, to wierutne kłamstwo, szmalcownik był już w filmie "Zakazane piosenki" a tego terminu uczy się w podstawówce (tak, tej dzisiejszej, zreformowanej).
Tu jest pełna wersja artykułu. Zresztą dziwię się (choć nie powinienem chyba) że GW tak zaciekle Niemców broni... Co do Demianiuka, to na Łotwie czy Ukrainie kolaboracja miała faktycznie dużo większą skalę, ale w żadnym wypadku nie powinno się "wyliczać" milionów których "nie zabiliby" Niemcy, to nadużycie.
--
ale kwiatek, postawiono Włochów i Polaków w jednym rzędzie...
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 31-05-2009, 10:19
Grabi napisał/a:
Owszem byli w naszym narodzie osobniki zasługujące na miano skurwysynów. Tylko czy było ich więcej od porządnych, którzy ratowali Żydów?
Tak, było ich więcej. Generalnie liczba odważnych jest znacznie, ale to znacznie większa od rzesz obojętnych i wrogich, to dosyć oczywiste. A Ty chcesz zamknąć oczy i wierzyć głęboko, że każdy Polak, poza kilkoma pomagał? To podpowiem, że w realnym świecie - z wielu powodów - było dokładnie odwrotnie. I owszem, nędznych było więcej. Tylko co z tego? Wydaje Ci się, że mamy jakiś wyjątkowo szlachetny naród? Nie wiem, kryształowo czyste charaktery? Bosz... ale ludzie w dziwne rzeczy wierzą, aby tylko nie dopuścić do świadomości prostych faktów.
Cytat:
Nie był to antysemityzm państwowy podsycany przez rząd.
Doprawdy?
A co do reszty, to niewiele zrozumiałeś. A tak z ciekawości, powiedz mi, do którego pokolenia mają się Niemcy kajać za II wojnę światową? Wszyscy urodzeni po 1945? A może tylko Ci, którzy przyszli na świat przed 1980? A może przed 1989? A te kajanie się ma dotyczyć wszystkich z niemieckim obywatelstwem, w tym zamieszkałych tam Polaków? Tak czy nie? A Turków? No, którzy to Niemcy przerzucają odpowiedzialność? Mam zadać kilka kolejnych pytań technicznych, aby pokazać, jak głupie jest operowanie na sloganach? ;)
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 01-06-2009, 09:58
REMOV napisał/a:
Grabi napisał/a:
Nie był to antysemityzm państwowy podsycany przez rząd.
Doprawdy?
No doprawdy, nie był. Przynajmniej od czasów zamachu Piłsudskiego, ale nawet wcześniej niespecjalnie, bo antysemitami byli głównie zwolennicy Narodowej Demokracji, a ci nie mieli specjalnych wpływów w sferach rządowych czy społeczeństwie po zamordowaniu Narutowicza, gdyż powszechnie obarczano ich odpowiedzialnością za ten czyn. Oczywiście zdarzali się wśród urzedników państwowych mniej czy bardziej zakamuflowani zwolennicy antysemityzmu - wystarczy przypomnieć wyrok w sprawie Doboszyńskiego, ale to już insza inszość. No i było to po śmierci Piłsudskiego. Po dojściu do władzy Marszałka, sytuacja Żydów była wręcz znakomita. Np. w artykule z "Current History" ( opiniotwórczego czasopisma wydawanego przez nowojorski "Times") pt. "Zmiana położenia Żydów w Polsce", który ukazał sie po przewrocie -stwierdza się "znaczącą poprawę położenia Żydów w Polsce w porównaniu z okresem przedmajowym". Trzeba tu też wyraźnie zaznaczyć, że często problemy Żydów w II RP nie wynikały z jakiegoś powszechnego antysemityzmu Polaków, ale były spowodowane ich antypaństwową i antypolską działalnością. Np. w 1922 r. w sprawy szpiegostwa i agitacji komunistycznej w wojsku było zamieszanych 423 Żydów ( 30% całości a np. Polaków 24,1%). W dokumentach policji osoby aresztowane za szpiegostwo na rzecz ZSRR, działalność komunistyczną czy posiadanie druków komunistycznych to w 70-80% Żydzi. Stąd stereotyp: Żyd = komunista. Do tego trzeba dodać agitację antysemicką osób cieszących się autorytetem jak np. Zofia Kossak - Szczucka ( chodziło im o czynnik ekonomiczny, nie rasowy, wypieranie Polaków przez Żydów z pewnych obszarów gospodarki), którzy w sytuacji fizycznego zagrożenia Żydów, w czasie wojny, zaczęli im pomagać.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Dziwnym trafem w instytucie Yad Vashem w Jerozolimie na 20.757 wszystkich posadzonych drzewek oliwnych (z których każde symbolizuje osobę ratującą Żydów podczas II WŚ, której to osobie nadano tytuł tzw. "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata") najwięcej ilościowo pod wzgledem narodowości (5.874) należy do ludzi z pewnego niedobrego kraju, jednego z nielicznych gdzie za pomoc takową z miejsca dostawało się kulę lub wędrowało do kacetu.. w odróżnieniu od Francji, Holandii czy Danii gdzie nie wiazało się to z takimi konsekwencjami. A teraz zgadnij Remov cóż to za kraina? Albo nie zgaduj, strasznie byś się zdziwił.. Co do kajania się niemców wcale nam ono do szczęścia niepotrzebne (zresztą z kajaniem się dawno juz skończyli i tylko kwestią czasu jest gdy głośno zaczną szczekać że to jednak Polacy wywołali wojnę podstępnym atakiem na radiostację w gleiwitz, ku uciesze i aprobacie Tobie podobnych "realistów"). A teraz Remov, zadaj proszę parę swoich "pytań technicznych" abyśmy, naiwni, poznali "jak głupie jest operowanie na sloganach" (polska język trudna język)
_________________ wojsko nie orkiestra żeby wszystko grało..
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 01-06-2009, 23:51
lemur napisał/a:
Dziwnym trafem w instytucie Yad Vashem w Jerozolimie na 20.757 wszystkich posadzonych drzewek oliwnych (...) najwięcej ilościowo pod wzgledem narodowości (5.874) należy do ludzi z pewnego niedobrego kraju
Pomijając już brednie dotyczące liczby (jest znacznie większa i wynosi 6135 Polaków na 22,7 tysiąca sprawiedliwych, ale rozumiem, że całą swoją wiedzę na ten temat opierasz na jakimś głupawym tekście, którego autor nawet nie potrafił tego policzyć), dokonaj małego eksperymentu myślowego, o ile oczywiście potrafisz zmusić swój mózg do myślenia. Po pierwsze, skup się. Po drugie, odpowiedz na pytanie w jakim kraju, procentowo mieszkało najwięcej Żydów? Po trzecie, sprawdź, jak liczba ludności tego państwa ma się do liczby otrzymanych medali. A teraz zastanów się, dlaczego w państewkach mniejszych, gdzie Żydów było znacząco mniej jakoś tak procentowo wcale nie wypadamy dobrze...
Cytat:
jednego z nielicznych gdzie za pomoc takową z miejsca dostawało się kulę lub wędrowało do kacetu.. w odróżnieniu od Francji, Holandii czy Danii gdzie nie wiazało się to z takimi konsekwencjami.
...choć widzę, że już jakiś cwaniak przemyślał to za Ciebie. I teraz będziesz powtarzał głupoty, że żadne ryzyko gdzieś indziej za ukrywanie Żydów nie istniało. A Ty, wierząc w mit kryszałowo czystego narodu będziesz go powtarzał. Coś komicznego w tym kreowaniu się na bohatera za wszelką cenę, gdy w rzeczywistości wcale się takim nie było, ale rozumiem, że dla niektórych taka bajka jest łatwiejsza do zaakceptowania, niż prawda.
Cytat:
A teraz zgadnij Remov cóż to za kraina? Albo nie zgaduj, strasznie byś się zdziwił..
Och, jak ja lubię takie infantylne wtręty
Cytat:
Co do kajania się niemców wcale nam ono do szczęścia niepotrzebne (zresztą z kajaniem się dawno juz skończyli i tylko kwestią czasu jest gdy głośno zaczną szczekać że to jednak Polacy wywołali wojnę podstępnym atakiem na radiostację w gleiwitz, ku uciesze i aprobacie Tobie podobnych "realistów").
Zastanawiam się, czy Ty cokolwiek rozumiesz z bełkotu, który generujesz. Rozumiem, że dla Twojego rozumku świat jest albo czarny, albo biały. Albo jest się bohaterem, albo draniem. Albo wszyscy Polacy to banda bohaterów, albo Niemcy fałszują historię. Zastanawiam się, jak można w tak prymitywny sposób postrzegać świat. Co więcej zastanawiam się, jak można być tak prymitywnym, aby w swoim zaślepieniu budować sobie urojenie, że kto nie wierzy w Twoje głupoty, to od razu musi być wrogiem Polski i Polaków. Nie wiem, czy Ty po prostu tak zostałeś wytresowany i bezmyślnie powtarzasz pewne slogany i dzielisz sobie świat na dobro i zło, a pośrodku nie ma niczego, czy po prostu wynika to jedynie z infantylnej argumentacji. I jasne, w Twoich bajkach faktycznie jest kwestią czasu, kiedy Ci straszni, straszni Niemcy tak pozmieniają historię, że okaże się, że to wszyscy inni rozpętali II wojnę światową. I należy w to gorąco wierzyć, bo przecież co Ci pozostaje innego, niż wyznawanie takich bzdur? Albo białe, albo czarne. Ot, prymitywizm. A realiści, kolego, to nie są ludzie, którzy podobnie jak Ty potrzebują sobie opowiadać bajki, byle tylko podtrzymywać w sobie kłamstwo. Nie wiem, może Ty lubisz być oszukiwany i zakłamany, ale dla niektórych ludzi to raczej męczące.
Cytat:
A teraz Remov, zadaj proszę parę swoich "pytań technicznych" abyśmy, naiwni, poznali "jak głupie jest operowanie na sloganach"
Już Ci je zadałem. Nie potrafiłeś odpowiedzieć na żadne. Co jest dosyć oczywiste, bo Twoja odpowiedź, poza ponownie emocjonalnymi sloganami niczego nie zawiera. Ot, chłopek-roztropek powtarza i to nieskładnie, kilka zasłyszanych gdzieś hasełek. W imię czego? A cholera wie, bo przecież patriotyzm to nie jest. Chyba, że tworzenie narodowych mitów jest patriotyzmem, ale takich kolesi wierzących w mity to mielśmy u władzy w II RP i skończyło się to, jak skończyło. Choć widzę, że nowe pokolenia nijak nie przyswoiły sobie żadnej lekcji i wolą zamiast tego powtarzać slogany wymyślone przez komunistów pół wieku temu. Zabawne. Te wszystkie Twoje tezy są dosłownie przepisane z podręcznika dla czerwonego agitatora, a teraz nagle mają stać się Twoją prawdą życiową
"o ile oczywiście potrafisz zmusić swój mózg do myślenia..czy Ty cokolwiek rozumiesz z bełkotu, który generujesz..dla Twojego rozumku..ot, chłopek-roztropek".... No bomba, gratuluję poziomu. Chamstwo i arogancja wobec mających inne zdanie czyli po prostu Remov w akcji. Mój błąd, z prostakiem się nie dyskutuje bo najpierw zrówna oponenta do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem. Toteż odchodzę pokonany z nisko opuszczoną głową.
_________________ wojsko nie orkiestra żeby wszystko grało..
Remov gdybyś darował sobie epitety, czy niektóre zwroty rozmowa toczyłaby się dalej
Nie potrafisz się powstrzymać od obrażania rozmówców udowadniając swoje racje?
Wiek: 34 Dołączył: 30 Maj 2008 Posty: 258 Skąd: piaseczno
Wysłany: 03-06-2009, 14:15
nie da się nie zgodzić z Tommym...
szczerze mówiąc Remov masz rację w tym co piszesz, ale bez tej Twojej kwiecistej mowy obrażającej współrozmówców byłoby dużo lepiej...takie moje zdanie...
Nic nowego panowie, remov znany jest ze swego pieniactwa i upodobania do pyskówek na innych forach (np. NFOW). typowy troll. nawiasem mówiąc tekst o "generowaniu bełkotu" bardzo lubi i namiętnie powtarza gdzie się tylko da.. nie lubi chłopak innowacji.. albo z wyobraźnią nietęgo. remov, przyjmij dobrą radę - kup melisę, podobno pomaga na skołatane nerwy a nawet na menopauzę
_________________ wojsko nie orkiestra żeby wszystko grało..
Tak, było ich więcej. Generalnie liczba odważnych jest znacznie, ale to znacznie większa od rzesz obojętnych i wrogich, to dosyć oczywiste. A Ty chcesz zamknąć oczy i wierzyć głęboko, że każdy Polak, poza kilkoma pomagał? To podpowiem, że w realnym świecie - z wielu powodów - było dokładnie odwrotnie. I owszem, nędznych było więcej. Tylko co z tego? Wydaje Ci się, że mamy jakiś wyjątkowo szlachetny naród? Nie wiem, kryształowo czyste charaktery? Bosz... ale ludzie w dziwne rzeczy wierzą, aby tylko nie dopuścić do świadomości prostych faktów.
Czy mamy za 2 bydlaków na 10000 mówić żeśmy skurwiele, czy może 100 porządnych na 100000 wystarczy aby mówić żeśmy święci czy szlachetni?? I co z rodakami, którzy trafili do KL i wyszli z niego przez komin??
Cytat:
Cytat:
Nie był to antysemityzm państwowy podsycany przez rząd.
Doprawdy?
Jeszcze powiesz żeśmy mieli odpowiednik ustaw norymberskich. Ustawowo zepchnięto żydów do rynsztoka jak w Reichu??
Cytat:
A co do reszty, to niewiele zrozumiałeś. A tak z ciekawości, powiedz mi, do którego pokolenia mają się Niemcy kajać za II wojnę światową? Wszyscy urodzeni po 1945? A może tylko Ci, którzy przyszli na świat przed 1980? A może przed 1989? A te kajanie się ma dotyczyć wszystkich z niemieckim obywatelstwem, w tym zamieszkałych tam Polaków? Tak czy nie? A Turków? No, którzy to Niemcy przerzucają odpowiedzialność? Mam zadać kilka kolejnych pytań technicznych, aby pokazać, jak głupie jest operowanie na sloganach? ;)
Nie wymagam od Niemców aby się cały czas kajali za Reich. Ale powiedzieć jasno, że to III Rzesza jest odpowiedzialna za KL Aushwitz, wybuch wojny, pacyfikacje. Albo będziemy słuchać żeśmy sprowokowali wojnę sami nie idąc na rękę "malarzowi pokojowemu" (jak to ostatnio wypłynęło na stronach ministerstwa obrony FR).
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-06-2009, 19:18
lemur napisał/a:
Nic nowego panowie, remov znany jest ze swego pieniactwa i upodobania do pyskówek (...)
Mam pytanie do dżentelmenów, którzy sugerują, abym był milszy dla osób pokroju lemura, jak nazwać jego kolejny wywód nie na temat, jeżeli nie bełkotem? Zastanawiam się, czy pobawić się z nim jeszcze trochę, czy przestać kopać leżącego? ;)
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 05-06-2009, 19:19
Spokojnie panowie A co do tej notki na stronie ministerstwa obrony, to tylko folklor. Oni tak od czasu do czasu robią, głównie zresztą starają się udowodnić, że ciężko uzbrojone ( czesto lepiej niż Niemcy) jednostki Armii Czerwonej, nie rzuciły się do panicznej ucieczki, kiedy ZSRR został zaatakowany przez III Rzeszę. Później na forach i w gazetach, zawodowi historycy i amatorzy łoją tych "wojskowych ekspertów" i na jakiś czas jest spokój. A tu reakcja rosyjskiej prasy.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-06-2009, 19:36
Tengu napisał/a:
No doprawdy, nie był.
No, doprawdy był. To, że nie był zinstytucjonalizowany, jak w III Rzeszy, nie oznacza, że nie istniał, a miał się świetnie.
Cytat:
Po dojściu do władzy Marszałka, sytuacja Żydów była wręcz znakomita.
Wybacz, ale czy Ty cokolwiek na ten temat czytałeś? Poza oczywiście, jakąś notką z czegoś kompletnie nieistotnego, która ma być bardzo, ale to bardzo wygodnym, wyjaśniającym wszystko tłumaczeniem, natomiast w rzeczywistości bazowanie na niej jest cokolwiek infantylne. Budowanie sobie światopoglądu na podstawie faktu, że gdzieś tam ktoś coś dobrego na jakiś temat napisał mnie osobiście przypomina pełne zachwytu korespondencje z lat 1920. czy 1930. z ZSRS czy III Rzeszy. Też mogę Ci znaleźć "opiniotwórczy" dodatek do gazety X, w której ktoś się zachwyca, jak kłosy pszenicy rosną na kołchozowych polach, a tak w ogóle to ludek dookoła rumiany i pogodny.
Cytat:
Trzeba tu też wyraźnie zaznaczyć, że często problemy Żydów w II RP nie wynikały z jakiegoś powszechnego antysemityzmu Polaków, ale były spowodowane ich antypaństwową i antypolską działalnością.
Trzeba tutaj wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku każdej prześladowanej mniejszości tendencje do kierowania się w stronę ideologii, która nie zwraca uwagi na kwestie narodowościowe, albo nakazuje od nich odejść jest czymś wręcz oczywistym. Polacy byli w awangardzie socjalizmu w XIX wieku dokładnie z tych samych powodów. Tłumaczenie sobie znalazłeś dosyć dziwaczne.
Cytat:
( chodziło im o czynnik ekonomiczny, nie rasowy, wypieranie Polaków przez Żydów z pewnych obszarów gospodarki)
Sugerujesz, że antysemityzm znalazł sobie wygodny pretekst, bo nie potrafiąc rywalizować na rynku bardzo łatwo można było wprowadzić hasło, "nie kupuj u Żyda!", a następnie tłumaczyć to rzekomym "czynnikiem ekonomicznym"? O ile sobie przypominam to i jedni i drudzy byli obywatelami RP, płacili podatki w tym kraju, a zatem ograniczanie przedsiębiorczości jakieś grupy narodowościowej, z dzisiejszego punktu widzenia, jest jawną dyskryminacją, nie sądzisz? Z jakich to rejonów gospodarki za pomocą tajnych spisków Polacy byli rugowani, że trzeba było z tym zajadle walczyć środkami z poza rejonów normalnej ekonomicznej rywalizacji?
Cytat:
którzy w sytuacji fizycznego zagrożenia Żydów, w czasie wojny, zaczęli im pomagać.
Tak, casus Szczuckiej będzie zawsze powracał jak bumerang, bowiem również ma być listkiem figowym, pod którym kryje się podejście Polaków do ich współobywateli innego pochodzenia.
Może tutaj do niektórych nie dociera, ale mnie bynajmniej w żadnym stopniu prezentowanie normalnej wersji rzeczywistości nie wydaje się czymś wstydliwym, czy zupełnie obojętne zachowanie większości Polaków ma być czymś nagannym. Jest do bólu normalne. To bohaterstwo jest stanem nienormalnym, stąd tak a nie inaczej wyróżnianym. Bohaterstwo jest nienaturalne, sprzeczne z chęcią przeżycia, niepotrzebnym ryzykiem. Natomiast piętnowanie normalności i tworzenie sobie narodowego mitu wspaniałej nacji, co to pomagała jeden z drugim każdemu, wydaje mi się obłudą posuniętą do kwadratu. Tak, Polacy byli w stosunku do Żydów bandą obojętnych, a najczęściej negatywnie nastawionych ludzi, no i co z tego? Niby to jest jakoś haniebne? Od kiedy to trzeba sobie fakty maskować przez wiarę w kryszałowo czyste charaktery przodków? To jest bezsensowne wciągnięcie w rozgrywaną od lat grę Izraelczyków, czyli wywoływanie poczucia winy. Stąd głupawa reakcja prymitywnych umysłów i tworzenie sobie wizji bohaterstwa, która boleśnie dostaje kopa prosto w jaja, gdy wyskoczy sprawa podobna do Jedwabnego. Które, skądinąd, też nie było jakimś jednorazowym przypadkiem. Co jest normalne. Wojna i sytuacja ekstremalna rodzi egoizm i obronę przede wszystkim siebie. I tak, większość z nas, jest potomkami tych normalnych, a nie bohaterów, bo Ci nie dożywają wieku w którym mogą spłodzić potomstwo i przekazać geny.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 05-06-2009, 19:46
Zgadzam się z Tobą Removie w całej rozciągłości. Postawiłeś tu odważnie mocne pytania, na które niektórzy boją się odpowiedzieć, szukając skoków w bok typu ,,fakt, Żydzi byli wprawdzie w II RP nieco dyskryminowani, ale przecież większość z nich to byli komuniści".
Nie ulega kwestii, że męty społeczne i szumowiny niegodne miana Polaków, które przed wojną biły studentów żydowskiego pochodzenia i niszczyły żydowskie sklepy, po wrześniu 39' były naturalnymi kandydatami na szmalcowników.
Kolaboracja w wydaniu polskim (aczkolwiek nie na taką skalę jak na Zachodzie) była faktem - wystarczy sięgnąć do prac prof. T. Szaroty. A potem posypać głowę popiołem, bo nie jesteśmy bez winy.
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-06-2009, 19:51
Grabi napisał/a:
Czy mamy za 2 bydlaków na 10000 mówić żeśmy skurwiele, czy może 100 porządnych na 100000 wystarczy aby mówić żeśmy święci czy szlachetni?
Widzę, że wiara w bohaterów nie mija. Tych bydlaków były setki tysiący, zaś szlachetnych garstka. Zawsze tak jest, chyba, że wykryjesz jakimś cudem w polskich genach dziedziczoną po dziesiątkach przodków z róznych nacji sekwencję bohaterstwa.
Cytat:
I co z rodakami, którzy trafili do KL i wyszli z niego przez komin?
A co to ma do rzeczy? Rozumiem, ze chcesz sobie rozszerzyć temat, bo zgubiłeś tezę?
Cytat:
Jeszcze powiesz żeśmy mieli odpowiednik ustaw norymberskich.
Poza ustawami jest jeszcze antysemityzm generowany przez instytucje społeczne, obowiązujący jako wzorzec kulturowy. Czytałeś kiedyś wywody Maksymiliana Kolbego w "Rycerzu Niepokalanej" na temat starozakonnych? Ciekawe, jak oceniłby opiniotwórczość tego pisma w Polsce mój adwersarz, który powołał się na jakiś dodatek do czegoś tam w SZA ;)
Cytat:
Ustawowo zepchnięto żydów do rynsztoka jak w Reichu?
Owszem. Kłania się znajomość historii - getto ławkowe i numerus clausus. Tak, to jest antysemityzm ustawowy. I co, znowu schowasz głowę w piasek i napiszesz, że to nie tak strasznie, jak w obozach, to może w zasadzie być? Jakbyś dzisiaj zareagował, gdyby, powiedzmy Ślązakom, zakazano wstępu do szkół wyższych w większej liczbie, niż powiedzmy 10% na uczelnię. Jak byś to nazwał?
Cytat:
Nie wymagam od Niemców aby się cały czas kajali za Reich. Ale powiedzieć jasno, że to III Rzesza jest odpowiedzialna za KL Aushwitz, wybuch wojny, pacyfikacje.
Ile jeszcze razy rząd niemiecki czy parlament mają wydać taką deklarację, aby przeciętny Grabi uznał, że w końcu to powiedzieli? Sto razy? Dwieście? Milion? Czy Ty rozumiesz sens sloganów, które bezmyślnie powtarzasz. Masz je tak zakodowane, że operujesz nimi bez zastanowienia? Ile razy mają jeszcze się kajać, no ile? Ile razy, abyś uznał, że już wystarczy? Kurczę, gdybym był Niemcem w moim wieku, to szlag by mnie trafiał za każdym razem, gdyby ktoś mnie zmuszał za przepraszanie za zbrodnie dziadów, bo przecież nawet nie ojców, z którymi nie mam nic wspólnego, zaś moja reakcja byłaby wręcz odwrotna. I całkowicie wytłumaczalna. Nie wiem, tutaj Kangur zamieścił tekst o psychopatach niezdolnych do empatii i wczucia się w innych ludzi, to polecam się wczuć w takiego mieszkańca RFN, któremu jakiś tam zapyziały kraik na wschodzie każe się kajać za coś, czego nie popełnił.
Cytat:
Albo będziemy słuchać żeśmy sprowokowali wojnę sami nie idąc na rękę "malarzowi pokojowemu" (jak to ostatnio wypłynęło na stronach ministerstwa obrony FR).
Jeżeli dajesz się sobą manipulować w najbardziej prymitywny sposób i pokrzykiwaniem regujesz na tak głupawe teksty, które pojawiały się, pojawiają i będą się pojawiać do końca Twoich dni, zaś ich siłą oddziaływania jest taka jak sranie misia brunatnego w Bieszczadach, to jest to Twój problem. Tabloidyzacja mediów jest posunięta do tego stopia, że nie dość, że bardzo łatwo tworzyć i kanalizować takie postawy, jak Twoja, to też banalnie można je wywołać. Ja tam jednak wolę myśleć samodzielnie, jako - jak to napisał lemur - pieniacz i troll, niż dołączać do ogłupiałego chóru bełkotliwie skanującego jakieś tam slogany. Brr...
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 05-06-2009, 20:31
Znów masz rację.
Spuentować to co trafnie piszesz pozwalam sobie anegodotą (dość ponurą zresztą) zaczerpniętą z ,,Dziennika" Adama Czerniakowa:
Pewien znany działacz żydowski spotyka (już w Getcie warszawskim) pewnego sanacyjnego ,,urzędowego antysemitę", któremu dopiero Niemcy przypomnieli o jego pochodzeniu, i mówi na jego widok nie ,,dzień dobry!", lecz ,,owszem!"
To nie przejęzyczenie, bo ów urzędas przed wojną lubił mawiać że ,,przemoc wobec Żydów jest nie do przyjęcia, ale przymus ekonomiczny - owszem".
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 05-06-2009, 21:27
REMOV napisał/a:
Tengu napisał/a:
No doprawdy, nie był.
No, doprawdy był. To, że nie był zinstytucjonalizowany, jak w III Rzeszy, nie oznacza, że nie istniał, a miał się świetnie.
Miałem na myśli antysemityzm państwowy, bo o takim była mowa, natomiast nigdzie nie zaprzeczałem, jakoby w ogóle antysemityzmu w II RP nie było. Był i owszem, choć jego przyczyny były dość złożone, nie tylko religijno - rasowe. Także gospodarcze i antykomunistyczne, ze względu na nie do końca sprawiedliwe, ale powszechne mniemanie Żyd= komunista.
REMOV napisał/a:
Cytat:
Po dojściu do władzy Marszałka, sytuacja Żydów była wręcz znakomita.
Wybacz, ale czy Ty cokolwiek na ten temat czytałeś? Poza oczywiście, jakąś notką z czegoś kompletnie nieistotnego, która ma być bardzo, ale to bardzo wygodnym, wyjaśniającym wszystko tłumaczeniem, natomiast w rzeczywistości bazowanie na niej jest cokolwiek infantylne. Budowanie sobie światopoglądu na podstawie faktu, że gdzieś tam ktoś coś dobrego na jakiś temat napisał mnie osobiście przypomina pełne zachwytu korespondencje z lat 1920. czy 1930. z ZSRS czy III Rzeszy. Też mogę Ci znaleźć "opiniotwórczy" dodatek do gazety X, w której ktoś się zachwyca, jak kłosy pszenicy rosną na kołchozowych polach, a tak w ogóle to ludek dookoła rumiany i pogodny.
Drogi Removie, napisałem o artykule w "Current History", bo nie miałem czasu, ani zamiaru robić tu wykładu, to oczywiście tylko przykład, ale dość znamienny, bo owa notka jak ją nazwałeś nie powstała w Polsce, a w USA i zainspirowały ją tamtejsze środowiska żydowskie, mające łączność z polskimi Żydami. Tak więc nie lekceważyłbym tego świadectwa. Jeśli napisałem to niejasno, to biję się w piersi. Jeśli chodzi o moje lektury, to miałem dostęp do materiałów przedwojennego wywiadu, kontrwywiadu, oraz policji tajnej i jawnej, a nawet napisałem na ten temat pracę doktorską Otóż w tych materiałach, przeważnie z gryfem "Tajne" i "Ściśle tajne", gdzie bez ogródek pisano np. o pomiataniu ukraińskimi chłopami przez polskie ziemiaństwo ( "Dwójka" postulowała, aby państwo się temu przeciwstawiło), o rozmaitych aferach, nie spotkałem specjalnych wzmianek o antysemityźmie. Tzn. może inaczej - spotkałem, ale nie były to przeważnie wielkie sprawy. A dane te były dość dokładne, bo po zamachu Piłsudskiego wprowadzono w aktach policyjnych nową rubrykę pt. "ekscesy antysemickie". Oczywiście ze względu na II wojnę, część dokumentów była zdekompletowana, ale obraz jaki się w nich pojawiał, to nie był obraz społeczeństwa antysemickiego. Owszem było getto ławkowe, zdarzały się pobicia ( ale także wystąpienia w obronie Żydów, np. w Lublinie w 1919 roku, kiedy poborowi wywołali zamieszki antyżydowskie, a mieszkańcy Lublina, polscy oficerowie i żołnierze wraz z policją wystąpili stanowczo w obronie Żydów), najczęściej ten antysemityzm przejawiał się w pyskówkach i wyzwiskach. Np. swego czasu znany matematyk, malarz ( i doktor filozofii) Leon Chwistek, usłyszał ( specjalnie rzuconą na głos) uwagę nt swojej żony - Żydówki. Wyzwał aroganta ( malarza Władysława Dunin-Borkowskiego) na pojedynek i obciął mu jedno ucho. Sekundantem Chwistka w tym pojedynku był sam Wieniawa, a opinia publiczna była całkowicie po stronie Chwistka i jego żony.
REMOV napisał/a:
Cytat:
Trzeba tu też wyraźnie zaznaczyć, że często problemy Żydów w II RP nie wynikały z jakiegoś powszechnego antysemityzmu Polaków, ale były spowodowane ich antypaństwową i antypolską działalnością.
Trzeba tutaj wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku każdej prześladowanej mniejszości tendencje do kierowania się w stronę ideologii, która nie zwraca uwagi na kwestie narodowościowe, albo nakazuje od nich odejść jest czymś wręcz oczywistym.
Nie zrozumiałeś mnie, albo za mało napisałem Wśród Żydów było niewielu komunistów, za to sporo Żydów było konfidentami i informatorami polskich służb specjalnych, niektórzy robili to ideowo, bez zapłaty i ryzykując życiem. Natomiast władze wszelkich, działających w Polsce organizacji komunistycznych, były wręcz zmonopolizowane przez Żydów. Stąd stereotyp Żyd - komunista, bo w przypadku spraw o propagandę komunistyczną czy szpiegostwo, przodowali w tym Żydzi. Porównanie żydowskich komunistów do polskich socjalistów jest średnio udane, bo polscy socjaliści ( poza SDKPiL) chcieli odzyskania niepodległości Polski, a żydowscy komuniści, wręcz przeciwnie - przyłączenia ziem polskich do ZSRR. Tak więc nie usprawiedliwiając bynajmniej przypadków polskiego antysemityzmu, można zrozumieć, dlaczego cześć społeczeństwa polskiego nie lubiła Żydów jako takich, czy też konkretnych Żydów walczących przeciwko państwu polskiemu ( choć tak naprawdę na tę niechęć pracowała garstka Żydów, większość była lojalna wobec II RP). Trudno jednak, aby lubiano mniejszość, która chce zniszczyć czyjąś państwowość. A to wszystko po wojnie polsko - bolszewickiej, w czasie której bywało, że miejscowi Żydzi stawali po stronie najeźdźcy, a nawet dokonywali zbrodni na Polakach, razem z Armią Czerwoną.
REMOV napisał/a:
Cytat:
( chodziło im o czynnik ekonomiczny, nie rasowy, wypieranie Polaków przez Żydów z pewnych obszarów gospodarki)
Sugerujesz, że antysemityzm znalazł sobie wygodny pretekst, bo nie potrafiąc rywalizować na rynku bardzo łatwo można było wprowadzić hasło, "nie kupuj u Żyda!", a następnie tłumaczyć to rzekomym "czynnikiem ekonomicznym"? O ile sobie przypominam to i jedni i drudzy byli obywatelami RP, płacili podatki w tym kraju, a zatem ograniczanie przedsiębiorczości jakieś grupy narodowościowej, z dzisiejszego punktu widzenia, jest jawną dyskryminacją, nie sądzisz? Z jakich to rejonów gospodarki za pomocą tajnych spisków Polacy byli rugowani, że trzeba było z tym zajadle walczyć środkami z poza rejonów normalnej ekonomicznej rywalizacji?
To dość skomplikowana sprawa, a ja nie jestem ekspertem w zakresie historii gospodarczej. Korzenie antagonizmu w tym zakresie sięgają średniowiecza, kiedy chrześcijańscy bankierzy nie mogli udzielać pożyczek powyżej pewnego procentu ( pilnował tego Kościół), a żydowscy - bez żadnych ograniczeń. Niewątpliwie był tu element nieuzasadnionego niczym antysemityzmu ( choć być może i pewne czynniki racjonalne, np. oskarżano kupców żydowskich, że tworzą solidarnie blok przeciwko kupcom nie - Żydom, ale nie jestem w stanie tego skomentować).
REMOV napisał/a:
Cytat:
którzy w sytuacji fizycznego zagrożenia Żydów, w czasie wojny, zaczęli im pomagać.
Tak, casus Szczuckiej będzie zawsze powracał jak bumerang, bowiem również ma być listkiem figowym, pod którym kryje się podejście Polaków do ich współobywateli innego pochodzenia.
Przesada, takich jak Kossak - Szczucka było dużo więcej ( plus ci, którzy byli od początku pozytywnie nastawieni do Żydów), a AK walczyła ze szmalcownikami. Natomiast to, że tacy byli, nie ulega wątpliwości. Nie znam danych statystycznych, więc trudno mi porównać ilość/ procent dokonywanych przez polskich kapusiów donosów na Żydów i na czystych rasowo Polaków, ale z tego co wiem, gestapo było wręcz takowymi zasypywane. Nie wiem czy byłby tam widoczny czynnik antysemicki.
REMOV napisał/a:
Może tutaj do niektórych nie dociera, ale mnie bynajmniej w żadnym stopniu prezentowanie normalnej wersji rzeczywistości nie wydaje się czymś wstydliwym, czy zupełnie obojętne zachowanie większości Polaków ma być czymś nagannym.
Zapewniam Cię, że nie jestem bynajmniej piewcą jakiejś bohaterskiej wizji okupacji, ale trzeba też oddać sprawiedliwość odważnym. A to, że większość Polaków była wobec Żydów obojętna ( czy też bała się im pomagać) to prawda.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-06-2009, 22:33
Tengu napisał/a:
Miałem na myśli antysemityzm państwowy, bo o takim była mowa
Cóż, przykłady ustaw z końca lat 1930. dotyczących kwestii przyjmowania na wyższe uczelnie pokazują, że na wprowadzanie przyzwolenie społeczne było. W końcu w III Rzeszy od takich rzeczy też się zaczynało...
Cytat:
Był i owszem, choć jego przyczyny były dość złożone, nie tylko religijno - rasowe. Także gospodarcze i antykomunistyczne, ze względu na nie do końca sprawiedliwe, ale powszechne mniemanie Żyd= komunista.
Nie neguję skomplikowanych przyczyn polskiego antysemityzmu (choć często zastosowanie określenia "skomplikowane" kryje w sobie próby tłumaczenia nacjonalizmu w sposób "naukawy"), bo jest to dosyć oczywiste w państwie, w którym 10% stanowili Żydzi, zaś ponad 15% Ukraińcy, czyli "obcy", którzy w dodatku w wielu miejscach na terenie Polski mieli liczebną przewagę. Niemniej jednak porównanie do komunisty to raczej typowy argument propagandowy tamtych czasów. Było nie było pamięć wojny z lat 1920. była w narodzie żywa. A jak zohydzić przeciwnika jeszcze bardziej niż nadać mu maskę wroga z którym się fizycznie walczyło kilka lat wcześniej?
Cytat:
Tzn. może inaczej - spotkałem, ale nie były to przeważnie wielkie sprawy. A dane te były dość dokładne, bo po zamachu Piłsudskiego wprowadzono w aktach policyjnych nową rubrykę pt. "ekscesy antysemickie".
Zwróć uwagę, że powołujesz się na oficjalne dokumenty, które mają dowodzić, że nie było zjawiska... bardzo dobrze opisanego we wspomnieniach i jednej i drugiej strony, wielu pozycjach książkowych i tak dalej. O ile mogę się zgodzić, że polski antysemityzm był pierwotnie w sferze werbalnej, o tyle przypomnę, że od takiej rozpoczął się też w Niemczech. I naprawdę przed 1933 pogromów nie było. Zwracałbym uwagę na otoczkę kulturową bardziej niż zapis, kto komu obciął ucho i za co. I akurat w tej sytuacji postawa opinii nie miała nic do rzeczy, iż żona była Żydówką. Mylisz moim zdaniem nieco pojęcia.
Cytat:
Porównanie żydowskich komunistów do polskich socjalistów jest średnio udane, bo polscy socjaliści ( poza SDKPiL) chcieli odzyskania niepodległości Polski
Mylisz pojęcia, zresztą ponownie, być może nie rozumiemy się ze względu na medium. Polska istniała jako państwo i odtworzenie go było ideą jednoczącą Polaków. Izrael był - do czasu - ułudą, stąd Żydzi mieli inne priorytety, wśród których liczyło się wprowadzenie ustroju, który by ich nie dyskryminował, w którym kwestie narodowościowe nie były istotne, a wszystkie nacje były równe. Stąd też pisałem, zę komunizm wówczas kusił, ale pamiętaj, że był to inny komunizm, w którym nikt o sprawach nam oczywistych (działania Stalina, gułagi) nie wiedział. Dlatego też porównywałem go do idei socjalizmu o stulecie wcześniejszych.
Cytat:
a żydowscy komuniści, wręcz przeciwnie - przyłączenia ziem polskich do ZSRR
Co jest raczej oczywiste, w kontekście, który opisuję. Owo magiczne przyłączenie miało ich wyzwolić z syndromu obywateli drugiej kategorii pozbawionych państwa, z którym mogliby się identyfikować.
Cytat:
Tak więc nie usprawiedliwiając bynajmniej przypadków polskiego antysemityzmu, można zrozumieć, dlaczego cześć społeczeństwa polskiego nie lubiła Żydów jako takich, czy też konkretnych Żydów walczących przeciwko państwu polskiemu
Tylko moim zdaniem, to był jedynie dodatek do polskiego antysemityzmu, czyli generalnie strachu przed obcymi, którzy w dodatku lepiej sobie radzili w wielu dziedzinach związanych z wykształceniem czy pieniędzmi. Dodatek silnie działający na wyobraźnię z oczywistych powodów - zniszczenia państwa, które dopiero powstało oraz pamiętnej wojny lat 1920.
Cytat:
Korzenie antagonizmu w tym zakresie sięgają średniowiecza, kiedy chrześcijańscy bankierzy nie mogli udzielać pożyczek powyżej pewnego procentu ( pilnował tego Kościół), a żydowscy - bez żadnych ograniczeń.
Oj, raczej lichwą mogli się zajmować jedynie Żydzi, zaś chrześcijanie już nie. Nie bez powodu pożyczali pieniądze królom i... dosyć często, kiedy władca nie miał ochoty oddawać podburzał przeciwko nim motłoch. Jeżeli dobrowolnie oddaje się w myśl pewnej ideologii religijnej usługi "bankierskie" to trudno później mieć pretensje, że ktoś się na tym bogaci, prawda? A jakoś tak dziwnym trafem nie rozumiano przyczyn i skutków, sprowadzając je do - jak to napisałeś - "walki ekonomicznej".
Cytat:
Niewątpliwie był tu element nieuzasadnionego niczym antysemityzmu ( choć być może i pewne czynniki racjonalne, np. oskarżano kupców żydowskich, że tworzą solidarnie blok przeciwko kupcom nie - Żydom, ale nie jestem w stanie tego skomentować).
Oj, możesz. Zmowy cenowe są stare jak świat i faktycznie z tego rodzaju działaniami należało walczyć - i walczono - ale niekoniecznie zwracając uwagę na narodowość przedsiębiorców.
Cytat:
Przesada, takich jak Kossak - Szczucka było dużo więcej
Naprawdę było ich "dużo więcej" na tle ludności Polski? Bo ja śmiem w to wątpić.
Cytat:
Nie znam danych statystycznych, więc trudno mi porównać ilość/ procent dokonywanych przez polskich kapusiów donosów na Żydów i na czystych rasowo Polaków, ale z tego co wiem, gestapo było wręcz takowymi zasypywane. Nie wiem czy byłby tam widoczny czynnik antysemicki.
Dlaczego nie? To również jest oczywiste - donoszenie na Żyda było korzystne. Bardziej niż na Polaka, z wielu względów. Masz tutaj casus ludzi poza prawem. I całkiem naturalna jest chęć tego wykorzystania, a nie... pomagania. Choć oczywiście narodowy mit twierdzi inaczej.
Cytat:
Zapewniam Cię, że nie jestem bynajmniej piewcą jakiejś bohaterskiej wizji okupacji, ale trzeba też oddać sprawiedliwość odważnym.
A kto im nie oddaje? Tyle, że to creme de la creme, a nie - jak to jest w wizjach - jedynie kilku przedstawicieli narodu, najbardziej rzucających się w oczy, który nic innego nie robił, a tylko pomagał (patrz wywody o liczbie drzewek). I owszem, należy im oddawać część.
Cytat:
A to, że większość Polaków była wobec Żydów obojętna (czy też bała się im pomagać) to prawda.
Zastanów się chwilę, jeżeli po jednej stronie masz rozwijany przez lata wolnej Polski antysemityzm z apogeum w końcu lat 1930. (pamiętasz, jak reagowaliśmy na wyrzuconych z Niemiec Żydów koczujących na polskiej granicy), do tego wojnę i możliwość wykorzystania sytuacji, niemal bezkarnie, wręcz z zyskiem, to w szlachetność współobywateli można wątpić. Byłaby... nienaturalna, nie sądzisz? Z innej beczki, czujesz się jakoś winny, że nasi przodkowie wycięli Jaćwingów czy innych Prusów w pień? A resztki Gotów?
Generalnie dziwię się, że nie można zamknąć tematu słowami - tak Polacy byli podczas wojny obojętni a nawet wrodzy wobec Żydów, często wykorzystywali sytuację, ze względu na okoliczności przede wszystkim. Mamy za sobą rozprawę z historią. I mam wrażenie, że jest w bardzo dużym stopniu prawdziwa. Tak było i już.
Ale... wychodzą tutaj kwestie irracjonalne. Czy moralnie to dobrze? Niezbyt. I owszem, można się tego wstydzić, ale moralność już taka jest, że wszystko, co nie jest idealnie, kryszałowo czyste wzbudza poczucie winy, że nie spełniliśmy jakichś wymyślonych kryterów, czy też ideału, choć zdarzają się tacy, którzy je spełniają. Nawet w trudnych czasach. Czy należy mieć w związku z tym jakiegoś moralnego kaca i na siłę wybielać? Nie bardzo, bo co nam to niby ma dać? Ukojenie duszy? Czy zachowaliśmy się źle czy dobrze, czy zdaliśmy egzamin z człowieczeństwa? Cholera wie, oceniać się tego nie da, nie ma kryterium porównawczego, co prawda niektórzy mogli się czuć mali na tle tych, którzy pomagali, więc chcieli się poczuć lepiej. Jakoś tak lepiej na sercu, gdy narodowa drużyna wygrywa, Kubica jedzie, Małysz skacze, a my ratowaliśmy, jak jeden mąż niemal. A tak z ręką na sercu, wierzy tutaj ktoś w szlachetność i bezinteresowność narodów, nawet własnego?
Kończąc zabawę w advocatus diaboli, to oczywiście jestem świadom, że narody potrzebują mitów. Ba, mity w jakimś tam stopniu je tworzą. Ale niech będą to mity jakieś sensowne, dobrze?
No i kończ waść, wstydu oszczędź.. sobie. A skoro już zabrnąłeś w tak głębokie meandry historii jak zagłada Prusów i Jaćwingów przez naszych przodków (znowu ci podli Polacy) to informuję, że sam tworzysz bzdurne mity, ponieważ jedni i drudzy zostali definitywnie wyrżnięci przez Krzyżaków.
_________________ wojsko nie orkiestra żeby wszystko grało..
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 06-06-2009, 01:06
REMOV napisał/a:
Tengu napisał/a:
Miałem na myśli antysemityzm państwowy, bo o takim była mowa
Cóż, przykłady ustaw z końca lat 1930. dotyczących kwestii przyjmowania na wyższe uczelnie pokazują, że na wprowadzanie przyzwolenie społeczne było. W końcu w III Rzeszy od takich rzeczy też się zaczynało...
Numerus clausus miał ograniczyć nie tylko ilość studentów żydowskich na wyższych uczelniach, zrównując ją procentowo z ilością Żydów w kraju, ale dotyczyć też wszystkich mniejszości narodowych. Na wskutek protestów środowisk żydowskich popartych przez polskie organizacje naukowe, społeczne i kulturalne, zlikwidowano próbę wprowadzenia nc w roku 1923. Wprowadzono go praktycznie w 1937 roku kiedy udział studentów żydowskich na wyższych uczelniach sięgał czasem 40%. Wprowadzono go na niektórych jedynie uczelniach. Wówczas numerus clausus ( z różnych powodów) nie był niczym niezwykłym, stosowano go min. w Rosji, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, na Węgrzech i w Rumunii. Numerus clausus jest stosowany do dzisiaj np. poprzez przyznawanie punktów za pochodzenie rasowe itp. Mimo, że jest on stosowany w sensie pozytywnym ( ma promować mniejszości) nie jest on bardziej sprawiedliwy niż dawniej. Po prostu służy interesom państwa. Także wysoka liczba Żydów na wyższych uczelniach mogła niepokoić w wielonarodowym państwie takim jak ówczesna Polska. Nie twierdzę tu bynajmniej , że byliśmy usprawiedliwieni wprowadzając ten przepis, jednak wydaje mi się, że jego wymowa nie jest aż tak jednoznaczna jak twierdziła historiografia komunistyczna.
REMOV napisał/a:
Cytat:
Był i owszem, choć jego przyczyny były dość złożone, nie tylko religijno - rasowe. Także gospodarcze i antykomunistyczne, ze względu na nie do końca sprawiedliwe, ale powszechne mniemanie Żyd= komunista.
Nie neguję skomplikowanych przyczyn polskiego antysemityzmu (choć często zastosowanie określenia "skomplikowane" kryje w sobie próby tłumaczenia nacjonalizmu w sposób "naukawy"), bo jest to dosyć oczywiste w państwie, w którym 10% stanowili Żydzi, zaś ponad 15% Ukraińcy, czyli "obcy", którzy w dodatku w wielu miejscach na terenie Polski mieli liczebną przewagę. Niemniej jednak porównanie do komunisty to raczej typowy argument propagandowy tamtych czasów. Było nie było pamięć wojny z lat 1920. była w narodzie żywa. A jak zohydzić przeciwnika jeszcze bardziej niż nadać mu maskę wroga z którym się fizycznie walczyło kilka lat wcześniej?
Tu nie tyle chodzi o propagandę, bo takowej poza narodowcami nikt raczej nie uprawiał w tej sprawie, co o praktykę życiową i obieg informacji. Przeciętny Polak nie czytał gazetek endeckich, czytał brukowce czy gazety codzienne. I z nich się dowiadywał, że znowu aresztowano Żyda – komunistę. A to akurat była prawda, nie propaganda, tyle, że wniosek płynący z tych doniesień, był statystycznie błędny.
REMOV napisał/a:
Cytat:
Tzn. może inaczej - spotkałem, ale nie były to przeważnie wielkie sprawy. A dane te były dość dokładne, bo po zamachu Piłsudskiego wprowadzono w aktach policyjnych nową rubrykę pt. "ekscesy antysemickie".
Zwróć uwagę, że powołujesz się na oficjalne dokumenty, które mają dowodzić, że nie było zjawiska... bardzo dobrze opisanego we wspomnieniach i jednej i drugiej strony, wielu pozycjach książkowych i tak dalej.
Primo – nie oficjalne. Te dokumenty były tajne i poufne, tylko dla „swoich”. Tam nie uprawiano propagandy, nie było takiej potrzeby.
Secundo – nie twierdzę, że zjawiska nie było, twierdzę, że nie miało powszechnego zasięgu – znaczy, że większość Polaków wcale nie żywiła antysemickich sentymentów i że faktycznie występujące ekscesy antysemickie zazwyczaj nie dotyczyły spraw poważnych.
Tertio– w książkach przedstawia się sytuacje nadzwyczajne, nie codzienność, a ja mówię właśnie o codzienności.
REMOV napisał/a:
O ile mogę się zgodzić, że polski antysemityzm był pierwotnie w sferze werbalnej, o tyle przypomnę, że od takiej rozpoczął się też w Niemczech. I naprawdę przed 1933 pogromów nie było.
Ok., tylko, że u nas on się nie rozwinął jak w Niemczech. Pozostał generalnie w owej sferze werbalnej. Nawet wyjątkowe ekscesy, jak choćby wyprawa Doboszyńskiego – a to była przecież ekstrema, zakończyła się niszczeniem mienia, nikt nie ucierpiał fizycznie.
REMOV napisał/a:
Zwracałbym uwagę na otoczkę kulturową bardziej niż zapis, kto komu obciął ucho i za co. I akurat w tej sytuacji postawa opinii nie miała nic do rzeczy, iż żona była Żydówką. Mylisz moim zdaniem nieco pojęcia.
Kiedy właśnie w tym wypadku, konotacje całego zdarzenia były zdecydowanie antysemickie, nie chodziło o typową obrazę i w efekcie pojedynek. Dlatego też opinia publiczna, biorąc stronę małżeństwa Chwistków, zadeklarowała się jako niechętna wybrykom antysemickim.
REMOV napisał/a:
Cytat:
Porównanie żydowskich komunistów do polskich socjalistów jest średnio udane, bo polscy socjaliści ( poza SDKPiL) chcieli odzyskania niepodległości Polski
Mylisz pojęcia, zresztą ponownie, być może nie rozumiemy się ze względu na medium. Polska istniała jako państwo i odtworzenie go było ideą jednoczącą Polaków. Izrael był - do czasu - ułudą, stąd Żydzi mieli inne priorytety, wśród których liczyło się wprowadzenie ustroju, który by ich nie dyskryminował, w którym kwestie narodowościowe nie były istotne, a wszystkie nacje były równe.
No kiedy nie. Flirt z komunizmem uprawiało niewielu Żydów, absolutnie nie można tu mówić, że Żydzi mieli jako ogół parcie na wprowadzenie komunizmu jako nowego ustroju. W 1931 roku wszystkie organizacje komunistyczne w Polsce, liczyły ok. 25 tys. ludzi, a przecież nie składały się jedynie z Żydów. Reszta Żydów, mimo, że pewnie zetknęła się z antysemityzmem w mniej czy bardziej łagodnej postaci, takich ciągotek nie miała. Co więcej – nawet komuniści podejrzewali, że mimo pewnego wpływu kwestii antysemickiej na decyzje Żydów, wstępują oni do partii komunistycznej z powodów koniunkturalnych. Np. Engels w liście do Augusta Bebla pisał: „ Bardzo ciekawe i znamienne dla sytuacji obecnej jest to, co ty do mnie piszesz o towarzyszach nowego gatunku którzy zjawiają się teraz. Ludzie zauważają, że my stajemy się czynnikiem w państwie, mówiąc językiem merkantylnym, a wobec tego, że Żydzi są sprytniejsi od innych burżujów, to oni dostrzegają to pierwsi – szczególnie pod naciskiem antysemityzmu – i pierwsi przyłączają się do nas. To może być dla nas tylko miłe, ale właśnie dlatego, że ci ludzie są bardziej przebiegli od innych i że tak powiem, predysponowani i wytresowani przez wieki ucisku do karierowiczostwa, należy traktować ich ze szczególną uwagą.”
REMOV napisał/a:
Stąd też pisałem, zę komunizm wówczas kusił, ale pamiętaj, że był to inny komunizm, w którym nikt o sprawach nam oczywistych (działania Stalina, gułagi) nie wiedział.
Fakt.
REMOV napisał/a:
Generalnie dziwię się, że nie można zamknąć tematu słowami - tak Polacy byli podczas wojny obojętni a nawet wrodzy wobec Żydów, często wykorzystywali sytuację, ze względu na okoliczności przede wszystkim. Mamy za sobą rozprawę z historią. I mam wrażenie, że jest w bardzo dużym stopniu prawdziwa. Tak było i już.
Nie wszyscy byli obojętni, nie wszyscy byli wrodzy. Oblicza się, że Polacy uratowali ok. 60 tys. Żydów. Część badaczy uważa, że ocalenie jednego Żyda, wymagało współpracy ok. 20 osób. Nawet jeśli to przesada, nawet jeżeli ich wkład w owo ratowanie był różny ( niekoniecznie musieli ryzykować życiem własnym i rodziny) to i tak nie był to jakiś nieznaczący margines.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 06-06-2009, 10:50
No, nareszcie zgodnie powiedzieliśmy sobie, iż w II RP mieliśmy do czynienia z antysemityzmem państwowym, zetatyzowanym i instytucjonalnym, podniesionym do rangi ideologii państwowej. Poziom dyskusji na tym Forum - mimo iż nie jest to profesjonalne forum historyczne - jest o niebo wyższy niż gdzie indziej, bo tam z zasady pomija się tę oczywistą w zasadzie prawdę, mitologizując i idealizując ponad miarę okres dwudziestolecia międzywojennego.
Pozwolę też sobie przypomnieć, iż pomysł ,,Żydzi na Madagaskar" nie jest bynajmniej produktem propagandzistów z marca 68', a wynalazkiem przedwojenym.
W latach 90', będąc w LO czytałem w pracowni historycznej luźne numery ,,Morza" z 1939 r. - był numer (bodaj z marca) w całości poświęcony koloniom (II RP lansowała tezę o potrzebie uzyskania kolonii dla Polski). W numerze była obszerna apoteoza ,,włoskich porządków w Afryce". Ale było tam zdanie, które zburzyło u mnie mit Polski przedwojennej - myśl wedle której kolonie potrzebne są nam niezbędnie m. in. po to, by definitywnie rozwiązać problem żydowski w Polsce. A to już brzmiało dziwnie znajomo i złowrogo.
Piszę to dlatego, by przypomnieć, w jakiej atmosferze wychowywano przyszłych podpalczy stodoły w Jedwabnem.
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 06-06-2009, 13:54
Ness napisał/a:
No, nareszcie zgodnie powiedzieliśmy sobie, iż w II RP mieliśmy do czynienia z antysemityzmem państwowym, zetatyzowanym i instytucjonalnym, podniesionym do rangi ideologii państwowej.
Wybacz, ale ja nigdzie tego nie powiedziałem. Powiedziałeś to Ty, nie wyczytałem tego nawet u Remova ( ale tu nie będę kruszył kopii, mogliśmy się nie zrozumieć). Przyznałem jedynie, że ów antysemityzm był, czasem okazywali go także urzędnicy państwowi. Tylko tyle. Nie było żadnych etatów "Państwowego Żydożercy", nie było instytucji powołanych do zwalczania Żydów, antysemityzm nie był ideologią państwową II RP.
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Nikt nie wie, ilu polskich obywateli zginęło podczas II wojny światowej. Wiadome jest tylko jedno – na pewno nie 6 milionów
6 028 000 – to oficjalna liczba polskich strat osobowych, którą można było znaleźć w każdej peerelowskiej encyklopedii i książce poświęconej II wojnie światowej. Z czasem liczba ta stała się jednym z fundamentów polityki historycznej komunistycznego państwa. Miała dowodzić, jak bardzo naród polski ucierpiał pod jarzmem „hitlerowskiego okupanta”. Nie zmieniło się to po 1989 roku.
Owe 6 milionów gładko przeszło do obiegu naukowego i dyskursu publicznego w niepodległej Polsce. Dzisiaj jest czymś oczywistym, liczbą machinalnie powtarzaną w dyskusjach, artykułach prasowych czy wystąpieniach polityków. Jedyna różnica sprowadza się do tego, że czasami liczbę tę opatruje się komentarzem, iż połowę spośród zabitych stanowili Żydzi. W PRL wolano o tym nie wspominać. W wolnej Polsce nikt nie zadał sobie jednak trudu podjęcia próby weryfikacji tej liczby. Niewiele osób dociekało nawet, skąd się właściwie wzięła. Odpowiedź dla wielu może się okazać szokująca.
Wszystko bowiem wskazuje na to, że wymyślił ją zaraz po wojnie... Jakub Berman. 17 grudnia 1946 roku szef Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów Jerzy Osiecki przedstawił mu trudności statystyków i demografów dotyczące ustalenia liczby polskich obywateli zabitych podczas wojny. Berman, pełniący wówczas funkcję podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów, rozwiał te wątpliwości w dość bezceremonialny sposób. „Ustalić liczbę zabitych na 6 mln ludzi” – brzmiała dyrektywa komunistycznego dygnitarza.
Skąd wzięła się jednak końcówka 28 tysięcy? Sprawę wyjaśnił po latach znawca niemieckiej okupacji, profesor Czesław Madajczyk. W jednej z prywatnych rozmów miał powiedzieć, że dodano ją, aby liczba 6 milionów nie wyglądała podejrzanie i żeby dodać jej wiarygodności. To ostatnie raczej się nie udało, gdyż wszystkie inne państwa Europy podawały wówczas swoje straty w znacznym zaokrągleniu. Dokładne ustalenie liczby zabitych już wówczas było bowiem niemożliwe. Dlaczego komuniści zdecydowali się więc na tę mistyfikację? Zdaniem Mateusza Gniazdowskiego, który opublikował dyrektywę Bermana w „Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym”, przyświecały im dwa cele. Chodziło o ukrycie w tej liczbie Polaków wymordowanych przez Sowietów oraz chęć podwyższenia strat polskich, aby zrównać je ze stratami żydowskimi. Wszystkie szacunki wskazywały bowiem, że podczas okupacji niemieckiej zginęło więcej Żydów niż Polaków. Ogłoszenie tego przez komunistów przed zaplanowanymi na styczeń 1947 roku wyborami było im bardzo nie na rękę. Według Gniazdowskiego urzędowe wykazanie, że Polacy są „mniej doświadczeni” wojną niż Żydzi, mogło wywołać niezadowolenie społeczne i umocnić stereotyp żydokomuny. A co za tym idzie, utrudnić rozprawę z opozycją.
Maniacy martyrologii
Ilu obywateli II Rzeczypospolitej zginęło więc podczas II wojny światowej? – Tego nikt nie wie. Liczba ta może spaść do 4,5 miliona, ale równie dobrze może podskoczyć do 7 – 8 milionów. Do pierwszej wersji przychylają się historycy, którzy starają się policzyć wszystkich zabitych, do drugiej demografowie, którzy do swoich szacunków stosują metody demografii i statystyki. Sam jestem bardzo ciekaw, co z tego wyjdzie – mówi historyk dr Andrzej Krzysztof Kunert. We wrześniu tego roku – z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej – IPN i Ośrodek „Karta” zamierzają wydać opracowanie, w którym najlepsi polscy specjaliści spróbują oszacować straty wojenne naszego kraju. Okupacje sowiecka i niemiecka zostały podzielone na wiele szczegółowych zagadnień, które są opracowywane w formie artykułów. Następnie redaktorzy wydawnictwa, profesorowie Tomasz Szarota i Wojciech Materski, podejmą próbę zsyntetyzowania wszystkich ustaleń.
– Przez wiele lat nikt nie chciał się wychylać i podnosić tego tematu. Nie ma się co dziwić. Gdy jeszcze w latach 70. Czesław Madajczyk ośmielił się powiedzieć, że jego zdaniem liczba ofiar była niższa, odsądzono go od czci i wiary. Zrobiono z niego niemal zdrajcę narodowego. A przecież już wtedy wiadomo było, że liczbę 6 milionów wzięto z sufitu. Przez lata stała się ona jednak symbolem polskiego cierpienia podczas wojny. A ludzie nie lubią, gdy obala się takie symbole – uważa prof. Szarota.
Profesor Materski: – Liczba Polaków zabitych podczas wojny znacznie spadnie. To będzie dla społeczeństwa szokiem i na pewno wiele osób nie przyjmie tego do wiadomości. Tak samo było, gdy zweryfikowano liczbę osób deportowanych przez Związek Sowiecki w latach 1939-1941 z 2 milionów do 320-340 tysięcy. Pierwsza reakcja była bardzo ostra. Niestety do dziś obowiązuje stara zasada, że poziom patriotyzmu mierzy się podawaną liczbą zamordowanych – podkreślił. (sic! - przyp. RV) Dowodem na tę tezę może być następująca anegdota. Jeden z wybitnych, nieżyjących już polskich historyków zapytany kiedyś w prywatnej rozmowie, co sądzi o 6-milionowych stratach, machnął ręką. – To zwykła bzdura, wymysł propagowany przez maniaków polskiej martyrologii. W rzeczywistości straty były kilkakrotnie niższe – powiedział. Kilka lat później na rynku pojawiła się jego książka, w której liczbę zabitych obywateli polskich oszacował na... 7,5 miliona.
Duże znaczenie ma również aspekt emocjonalny, szczególnie charakterystyczny dla osób bezpośrednio dotkniętych prześladowaniami. Dlatego informacje o możliwym obniżeniu liczby 6 milionów wywołują opór w środowiskach kombatantów i ofiar okupacji. – Absurd! Jeżeli już, to zabitych było znacznie więcej. Przecież dotychczasowa liczba jest śmiesznie mała – uważa Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.
Charakterystyczny jest list otwarty, jaki w zeszłym roku wystosowała do prezydenta Lecha Kaczyńskiego Wspólnota Ofiar Niemieckich Wypędzeń. „Jak długo trwać będzie powtarzanie nieprawdziwej, wymyślonej przez komunistów liczby
6 028 000 polskich ofiar zbrodni ludobójstwa z okresu II wojny światowej, skoro badania demograficzne (...) wskazują na ubytek liczby ludności polskiej w wysokości ca 11 600 000 osób?”.
Ile osób jest w masowych grobach?
Co się stanie, gdy się okaże, że liczba ofiar była w rzeczywistości znacznie mniejsza? Pewnie politycy zamkną IPN. Wiemy, że liczba 6 milionów stała się orężem politycznym, ale my nie jesteśmy od prowadzenia polityki, tylko od ustalenia prawdy. Jeżeli badacze ustalą, że Polaków podczas wojny zginęło mniej, niż sądziliśmy, co osobiście uważam za mało prawdopodobne, na pewno to ogłosimy – podkreślił dr Waldemar Grabowski z IPN. Czy liczba strat rzeczywiście ulegnie pomniejszeniu czy też raczej wzrośnie? Dotychczasowe doświadczenia skłaniają do przypuszczenia, że sprawdzi się pierwszy scenariusz. Tak było bowiem z większością liczb podawanych zaraz po wojnie przez inne państwa. Gdy zaczynała się naukowa weryfikacja, sporządzane na gorąco, pod wrażeniem wojennych wydarzeń lub do celów propagandowych, szacunki okazywały się przesadzone.
Tak było również w Polsce z poszczególnymi kategoriami ofiar. Wielokrotnie spadła nie tylko podawana wcześniej liczba represjonowanych przez Związek Sowiecki, ale także na przykład liczba ofiar Auschwitz. Przez wiele lat mówiono o 4 – 5 milionach ofiar tego obozu zagłady, z czego co najmniej milion mieli stanowić Polacy. Ogłoszone w latach 90. wyniki badań wykazały, że ofiar było cztery razy mniej. A liczba samych zamordowanych i zmarłych w Auschwitz Polaków nie przekroczyła 150 tysięcy.
Tak samo było z cywilnymi mieszkańcami stolicy, którzy zginęli podczas powstania warszawskiego. Choć zaraz po jego zakończeniu podawano rozmaite cyfry sięgające nawet 700 tysięcy ofiar, z czasem liczbę tę ustalono na ćwierć miliona. Po raz pierwszy o 250 tysiącach zabitych mówił już 28 sierpnia 1944 roku, a więc jeszcze podczas powstania, gen. Michał Rola-Żymierski. Dziś wiadomo, że podczas powstania zginęło około 150 tysięcy cywilów. Będzie to jednak zawsze liczba przybliżona. Nie można na przykład ustalić, ilu mieszkańców warszawskiej Woli zabili Niemcy w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku. Podawane są liczby od 30 do ponad 50 tysięcy.
Skoro obóz w Auschwitz i powstanie pochłonęły 300 tysięcy polskich ofiar, to po dodaniu cywilów zabitych podczas kampanii 1939 roku (ok. 50 tys.) oraz poległych na wszystkich frontach polskich żołnierzy (ok. 120 tys.) liczba niemieckich ofiar nie przekroczy pół miliona. Do tego trzeba dodać bliżej nieznaną liczbę ofiar codziennego terroru okupanta.
– Skala represji nie była aż tak wielka, jak mogłoby się wydawać. Wiem, że to się może okazać szokujące, jednak mówimy nie o milionach, ale o setkach tysięcy polskich ofiar. O ile w przypadku Żydów rzeczywiście liczba 3 milionów nie ulegnie większej zmianie, o tyle liczba ofiar spośród etnicznych Polaków spadnie kilkakrotnie. Myślę, że po dodaniu do siebie strat spod okupacji niemieckiej i sowieckiej, a także ofiar zbrodni na Wołyniu, otrzymamy liczbę poniżej jednego miliona osób – powiedział prof. Krzysztof Jasiewicz.
Profesor Jasiewicz w swoich szacunkach opiera się m.in. na aktach kościelnych. Podczas okupacji księża starali się bowiem prowadzić systematyczną ewidencję represjonowanych. Według tej ewidencji liczba wywiezionych do obozów i rozstrzelanych Polaków jest znacznie mniejsza, niż do tej pory sądzono. Przeprowadzono również pewne badania cząstkowe. – Sprawdziliśmy jeden z powiatów Wielkopolski, który był uznawany za wyjątkowo dotknięty represjami. Okazało się, że straty nie przekroczyły tam 1 procentu – podkreślił.
Jeszcze niższe zdaniem Krzysztofa Jasiewicza były straty pod okupacją sowiecką. Liczbę zamordowanych, razem z 22 tysiącami ofiar zbrodni katyńskiej, ocenia on na około 100 tysięcy. Skąd więc brały się wysokie liczby podawane przez rząd na emigracji? Dane o transportach idących na Wschód były przekazywane do Londynu przez komórki AK na Wschodzie. Według części badaczy komórki te nie miały jednak ze sobą kontaktu i te same transporty były liczone wielokrotnie. Jeżeli więc potwierdzą się wyliczenia prof. Jasiewicza, łączne straty Żydów i Polaków wyniosą niewiele ponad 4 miliony.
Ludzie nie wyparowali
Aż tak niskie szacunki odrzuca jednak wielu innych badaczy. – Liczba zabitych pod okupacją niemiecką nie spadnie tak jak pod sowiecką. Nie można przenosić tych samych metod badawczych na grunt Generalnego Gubernatorstwa. NKWD było znacznie bardziej zbiurokratyzowane i odnotowywało większość swoich ofiar w archiwach. Niemcy działali inaczej. Kopali masowy grób i rozstrzeliwali całą wioskę. I jak tu po sześćdziesięciu kilku latach ustalić, ile tam zginęło osób? – pyta Tomasz Szarota.
Mimo to profesor Szarota przyznaje, że przez wiele lat był przekonany, iż liczba ofiar okupacji niemieckiej była zawyżona. Zdanie zmienił po zapoznaniu się z nowatorskimi badaniami demograficznymi Kazimierza Latucha z Głównego Urzędu Statystycznego.
W 1939 roku w Polsce mieszkało około 35 100 000 osób, a w 1947 roku 23 929 000. – Wziąłem pod uwagę wszystkie czynniki demograficzne. Zmianę granic, migracje ludności, spadek liczby urodzin spowodowany warunkami wojennymi. Wyszło mi, że ubytek ludności wynosił około 9 milionów. Margines błędu w tym wypadku to 0,5 miliona – tłumaczy Kazimierz Latuch.
Jego zdaniem kluczowy jest fakt, że w komunistycznych szacunkach uwzględniono tylko straty narodów żydowskiego i polskiego. Komuniści do strat, jakie II RP poniosła podczas II wojny światowej, nie włączyli Ukraińców i Białorusinów, których uznali za obywateli sowieckich, a tym bardziej Niemców. Według szacunków na frontach całej Europy i w wyniku sowieckiej okupacji życie straciło zaś około 100 tysięcy obywateli II RP niemieckiego pochodzenia. – Jeżeli więc zebrać to wszystko razem, otrzymamy następujące dane: 4,5 miliona zabitych Polaków, 3 miliony Żydów oraz 1,5 miliona obywateli II RP innych narodowości – podkreślił Latuch. – Wielkie zaniżanie strat pod okupacją sowiecką uważam za błędne. Zgodnie z obliczeniami brakuje tam co najmniej 1,5 miliona Polaków. Ci ludzie przecież nie wyparowali.
Kłopot tylko z tym, że część badaczy posługujących się metodami demograficznymi postuluje, aby do liczby strat Polski dodać około 1,25 miliona nigdy nienarodzonych dzieci. To skutek spadku urodzin, jaki wywołały trudne warunki panujące podczas wojny. Choć w czasach pokoju rzeczywiście przyrost naturalny byłby zapewne większy, pomysł ten wywołuje spore wątpliwości części historyków. Argumentują oni, że trudno zestawiać utratę potencjalnego obywatela z zastrzelonym lub zagazowanym człowiekiem. Poza tym wahania w przyroście naturalnym wcale nie muszą się wiązać z wojną, ale na przykład z niżem demograficznym. Opory budzi również pomysł, żeby do strat Polski włączyć ofiary niemieckie czy ukraińskie. Na przykład esesmana, który przed wojną miał polskie obywatelstwo, czy członka UPA, który zginął, biorąc udział w rzezi na Wołyniu. – To nie ma żadnego znaczenia. Mówimy bowiem o skutkach wojny. Gdyby nie ona, obaj pozostaliby prawdopodobnie spokojnymi obywatelami Rzeczypospolitej – podkreślił dr Waldemar Grabowski z IPN.
Zamrożone dzieci
Historykiem, który uważa, że liczba polskich ofiar może wzrosnąć, jest dr Andrzej Krzysztof Kunert. – Byłoby to czymś bezprecedensowym, bo do tej pory wszystkie tego typu liczby rzeczywiście spadały. Mimo wszystko myślę, że w przypadku Polski tak właśnie może się stać. Przede wszystkim przez dodanie pominiętych wcześniej ofiar ukraińskich i białoruskich, ale nie tylko – powiedział. Aby ukazać skalę represji, przytacza dane z Warszawy. Podczas wojny w rozmaitych okolicznościach zginęło od 600 do 750 tysięcy jej mieszkańców (w tym 300 tysięcy Żydów). Wiadomo też, że Niemcy wywieźli na roboty i do obozów około 3 miliony ludzi, a śmiertelność w tej grupie była wysoka. To ukazuje, że skala niemieckich represji była jednak olbrzymia. Według dr. Kunerta podobnie było pod okupacją sowiecką.
Historyk ten uważa, że wiele osób mogło również zginąć na skutek wycieńczenia organizmu. Okupanci stworzyli bowiem warunki, w których znacznie wzrosła śmiertelność polskich obywateli. – Na przykład sprawa ludzi wyciągniętych przez Andersa ze Związku Sowieckiego. Z jego armią wyszło około 44 tysięcy cywilów, w tym około 10 tysięcy Żydów. Ci ludzie i wycieńczeni po pobycie w łagrach, na skutek gwałtownej zmiany klimatu w Persji umierali w zastraszający sposób! Tak mogło być w wielu innych sytuacjach – podkreślił. Podobnego zdania jest Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. – Wielu historyków za bardzo wierzy dokumentom, które nie zawsze oddają prawdziwą skalę zbrodni. Nazwiska nie wszystkich ofiar znajdują się w archiwach. Weźmy choćby polskie dzieci, które umierały w bydlęcych wagonach idących na Wschód. Zamarznięte na bryły lodu. Przecież ich nie będzie w żadnej sowieckiej ewidencji – podkreślił.
Przypomina on, że nadal słabo zbadana jest skala rzezi dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, a także zbrodni wojennych popełnionych przez Sowietów we wrześniu 1939 roku. – Bolszewicy wraz z miejscowymi komunistami dokonali wówczas w wielu miejscowościach systematycznej eksterminacji żywiołu polskiego – przypomniał Przewoźnik. Podobnie słabo znany jest rozmiar represji podczas drugiej okupacji sowieckiej po 1944 roku.
Skala i tak gigantyczna
Podczas swojej pracy Andrzej Przewoźnik często napotyka na ślady kolejnych zapomnianych i nieujętych w żadnych ewidencjach zbrodni. – Ostatni przykład: dostaliśmy właśnie informacje o miejscu pochówku 37 marynarzy z Flotylli Pińskiej na Białorusi. Będziemy to sprawdzać. Takich sytuacji jest bardzo wiele. Skala i stopień okrucieństwa, jakie panowało podczas II wojny światowej na ziemiach polskich, są przerażające. Liczba polskich ofiar na pewno nie spadnie – podkreślił.
Niezależnie od opinii, historycy i demografowie zajmujący się liczeniem polskich strat podczas II wojny światowej co do jednego są zgodni. Czeka ich żmudna i długotrwała praca, która i tak nie przyniesie jednoznacznej odpowiedzi. Ze względu na upływ czasu, a przede wszystkim skalę i metody ludobójstwa popełnionego na narodach Rzeczypospolitej, dokładnej liczby zamordowanych nie uda się zapewne ustalić nigdy.
– Zawsze będziemy skazani na szacunki i będziemy operować pułapami. O poszczególnych grupach ofiar będziemy mówili, że ich liczba wynosiła minimum tyle, a maksimum tyle. Wszyscy, którzy spodziewają się prostej, konkretnej odpowiedzi, będą zawiedzeni – podkreślił prof. Materski. Andrzej Krzysztof Kunert: – Tak naprawdę zresztą ostateczne wyniki badań nie będą miały większego znaczenia. Nieważne, czy się okaże, że Polska straciła 4,5 czy 7 albo nawet 8 milionów obywateli. W obu przypadkach skala tych strat będzie gigantyczna, a szkody wyrządzone Polsce – przerażające. Weryfikacja dotychczasowej liczby ofiar w niczym nie zmieni naszego osądu tamtych wydarzeń.
Z jednej strony można postawic Żegotę i panią Sendlerową (na film o której prezez TVP poskąpił pięniedzy publicznych) wraz z setkami jak nie tysiącami ludzi (w tym chłopów) ratującymi Żydów a z drugiej całą masę szmalcowników wydających ukrywających się Żydów.
Pytanie czy możemy powiedziec z cała pewnością żeśmy współodpowiedzialni (jako pomocnicy) za Holocaust i obozy śmierci?? Nie chce nikomu wmawiac aby sie kajał za to co dokonali jego krajanie 70 lat temu (bo to nie ma najmniejszego znaczenia dla mnie). Ale chce aby pamiętał kto, dlaczego, gdzie i jak. Tak z czystej ludzkiej przyzwoitości.
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 07-06-2009, 12:47
Grabi napisał/a:
Pytanie czy możemy powiedziec z cała pewnością żeśmy współodpowiedzialni (jako pomocnicy) za Holocaust i obozy śmierci?
Jak najbardziej jesteśmy, jak wszyscy inni obojętni obserwatorzy. A to, że w historii wszystko się zmienia, aby pozostało takie same, możesz sobie sprawdzić na przykładzie wojny domowej w byłej Jugosławii w latach 1990., kiedy to cały świat gapił się mniej czy bardziej obojętne na to, co się tam działo, na masakrę Srebrenicy czy czystki etniczne jednej czy drugiej strony. I tak, też jest za to moralnie współodpowiedzialny. No i co z tego?
Cytat:
Ale chce aby pamiętał kto, dlaczego, gdzie i jak. Tak z czystej ludzkiej przyzwoitości.
Pamiętasz z czystej przyzwoitości, co nasi dziadowie wyrabiali przez setki lat istnienia państwa, masz gdzieś przyzwoitą listę masakr, rzezi czy bezsensownych wojen? Tak naprawdę to, co chcesz robić, to zrzucić odpowiedzialność. Z punktu widzenia moralności nie uda Ci się to nigdy - obojętność jest grzechem, jak to było? "Nie boję się przyjaciół. Przyjaciele mogą mnie tylko zdradzić. Nie boję się wrogów. Wrogowie mogą mnie tylko zabić. Boję się ludzi obojętnych. Oni nie zdradzają ani nie zabijają, ale to za ich milczącą zgodą dzieje się zdrada i zabijanie." Jak tam Twoja przyzwoitość, wizja grupek bohaterów w zestawieniu z tysiącami obojętnych? Jak wizja współodpowiedzialności, którą należy odrzucić, bo w mitach byliśmy ofiarą, a teraz jeszcze Niemcy nam to wypominają, a przecież oni nie powinni podnosić się z kolan? No, jak się czujesz w oparach podwójnej moralności? Chcesz iść tą drogą, bo ja celowo pokazuje, jak może wyglądać kontrargumentacja, które te Twoje wywody wbije w pył, także lepiej je sobie darować raz na zawsze. I owszem, byliśmy milczącymi wspólnikami. Jak wielu innych wcześniej i wielu innych później, a także jak to będzie wyglądało w przyszłości. Tyle, że - z punktu widzenia przyzwoitości - to żadne wytłumaczenie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum