Wysłany: 30-07-2008, 21:33 Mapa z przedwojennymi granicami w Polsce
Mapa z przedwojennymi granicami w Polsce
Samochodową mapę Polski z dokładnie zaznaczonymi polsko-niemieckimi granicami z 1939 roku wydało polskie wydawnictwo Demart. Sprawa zbulwersowała senatora PiS Przemysława Błaszczyka i kilku innych polityków. Ale wcześniej Demart wydał też taką samą mapę, tyle że z granicą polsko-ukraińską. Wtedy problemu nie było.
Mapa przeznaczona jest dla niemieckich turystów, ale kupują ją także Polacy. Pod polskimi nazwami miast widnieją także nazwy niemieckie - Breslau, Trebnitz, Militsch.
- Podniosę tę kwestię podczas najbliższego powakacyjnego posiedzenia Senatu. To jest sytuacja co najmniej niesmaczna - zapowiada senator PiS z Sieradza Przemysław Błaszczyk. Możliwa jest też interwencja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
REKLAMA Czytaj dalej
- Nie budzi obiekcji zamieszczenie takich map np. w atlasie historycznym. Natomiast bardzo poważne zastrzeżenia musi oczywiście budzić fakt naniesienia granic Trzeciej Rzeszy na - jak rozumiem z opisu - zwykłą, nawigacyjną mapę drogową - mówi serwisowi dziennik.pl Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
- Wcześniej wydaliśmy podobną mapę Ukrainy dla polskich turystów z polskimi nazwami - tłumaczy Agnieszka Wędrychowska z Demartu. - Nam chodzi tylko o umożliwienie identyfikacji miejscowości głównie ludziom, którzy kiedyś mieszkali na tych terenach lub mają tu korzenie. To nie są nazwy nadane przez hitlerowców, ale wcześniejsze.
Mapa trafiła do kilku sieci handlowych.
- Nie ma kto potraktować właścicieli wydawnictwa, używając języka wicemarszałka Putry, z buta. Marni zarobkiewicze węszą bowiem po opłotkach przyzwoitości w poszukiwaniu lęgnącego się tam zarobku, albowiem jak sądzą, "pecunia non olet". Kilka słów do autorów przedsięwzięcia: – Pieniądze zapewne wam nie śmierdzą, bo zatraciliście poczucie węchu i zwykłej przyzwoitości, ale za to śmierdzicie, wy – z daleka. Na takim podglebiu rodzą się szmalcownicy - ostro skomentował na swoim blogu w Onet.pl Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji.
To teraz powinni zakazać w podręcznikach zamieszczania mam bo godzą w polskość, wydawania ksiażek historycznych opisujących zwycięstwa niemieckie nad aliantami bo to też niedopuszczalne. Niech posłowie Prawa i Sprawiedliwości (dwóch kłamstw w jednym) zajmą się poważnymi problemami, a nie wydawaniem mapy takiej czy innej przez prywatnego przedsiebiorcę.
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 12 razy Dołączył: 09 Maj 2005 Posty: 831 Skąd: Festung Posen
Wysłany: 07-08-2008, 15:35 Re: Mapa z przedwojennymi granicami w Polsce
Kangur napisał/a:
....
- Nie ma kto potraktować właścicieli wydawnictwa, używając języka wicemarszałka Putry, z buta. Marni zarobkiewicze węszą bowiem po opłotkach przyzwoitości w poszukiwaniu lęgnącego się tam zarobku, albowiem jak sądzą, "pecunia non olet". Kilka słów do autorów przedsięwzięcia: – Pieniądze zapewne wam nie śmierdzą, bo zatraciliście poczucie węchu i zwykłej przyzwoitości, ale za to śmierdzicie, wy – z daleka. Na takim podglebiu rodzą się szmalcownicy - ostro skomentował na swoim blogu w Onet.pl Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji. ...
to lubie , przylepianie łatki ludziom napędzającym kraje przez człowieczków którzy mają dwie lewe rączki do czegokolwiek... oprócz pobierania kasy z moich podatków...
Sezon ogórkowy w pełni. I choć ja zdecydowanie bardziej wolę te kiszone, a i to pod wódeczkę, to jednak poddam się nastrojowi chwili.
Pomijam zbrodnicze nazewnictwo w szkolnych atlasach - Londyn zamiast London i Pekin zamiast Beijing. Bo to daleko. Ale Львів, Vilnius i Івано-Франківськ ( ) - oraz granice II RP już bliżej. Ja z chęcią udałbym się w tourne po Kresach, z analogiczną mapą (podejrzewam, że ww. panowie tym bardziej). Tylko koniecznie musiałby mieć zaznaczoną nośność mostów.
Pomógł: 2 razy Wiek: 29 Dołączył: 15 Sie 2005 Posty: 41 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-08-2008, 17:00
Stopczyk napisał/a:
Sezon ogórkowy w pełni. I choć ja zdecydowanie bardziej wolę te kiszone, a i to pod wódeczkę, to jednak poddam się nastrojowi chwili.
Pomijam zbrodnicze nazewnictwo w szkolnych atlasach - Londyn zamiast London i Pekin zamiast Beijing. Bo to daleko. Ale Львів, Vilnius i Івано-Франківськ ( ) - oraz granice II RP już bliżej. Ja z chęcią udałbym się w tourne po Kresach, z analogiczną mapą (podejrzewam, że ww. panowie tym bardziej). Tylko koniecznie musiałby mieć zaznaczoną nośność mostów.
Niestety - Pan Prezes już nie jest premierem.
hehe
kumpela na własne uszy słyszała jak w Olsztynie odesłano klienta chcącego kupić bilet do Wilna... a odesłano go z kasy "przejazdy zagraniczne" do kasy "przejazdy krajowe"
:-)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum