Wysłany: 08-10-2009, 13:01 Broń biologiczna Piłsudskiego
Broń biologiczna Piłsudskiego
W latach 30. polscy naukowcy pracowali na bronią biologiczną. Eksperymenty na więźniach pochłonęły kilka ofiar. Po wojnie komuniści szykowali wielki proces polityczny mający zdemaskować zbrodnie sanacji, ale na rozkaz Kremla spektakl odwołano. Tyle wiadomo na pewno, reszta jest splotem poszlak i zagadek.
Od 1925 r. polscy dyplomaci zaczęli zabiegać na forum Ligi Narodów, aby kwestię zakazu używania broni biologicznej włączyć do rokowań rozbrojeniowych, które toczyły się w Genewie. Tak też się stało i 17 czerwca 1925 r. aż 108 państw, w tym ZSRR, podpisało konwencję o zakazie rozprzestrzeniania i stosowania broni chemicznej oraz biologicznej.
Mimo tego w polskich garnizonach corocznie występowały masowe zachorowania, wywołane zarazkami salmonelli. Pojawiły się od razu podejrzenia, że to nie przypadek, lecz działania wywiadów niemieckiego lub sowieckiego, testujących możliwości osłabienia armii Rzeczypospolitej. Z inicjatywy Oddziału II Sztabu Głównego powstało wówczas w Warszawie w Instytucie Przeciwgazowym tajne laboratorium, zajmujące się badaniem działania toksyn wytwarzanych przez bakterie.
Na początku lat 30. skupiono się na toksynie botulinowej, znanej szerzej pod nazwa jad kiełbasiany. Starano się stworzyć skuteczne antidotum, a jednocześnie znaleźć sposób na zastosowanie jadu w warunkach bojowych. Truciznę taką przetestowano latem 1933 r. na sowieckim szpiegu. Podano mu toksynę botulinową, zmieszaną z kiszką pasztetową rozsmarowaną na bułce. Rosjanin zmarł po dwóch dniach. Eksperyment powtórzono tego samego lata na kolejnej osobie, śmierć jednak nie nastąpiła. Jad kiełbasiany okazał się trucizną zadającą olbrzymie cierpienia, a jednocześnie mało skuteczną. Wedle dokumentów sporządzonych przez stalinowską Prokuraturę Generalną, truciznę miano podać jeszcze co najmniej dwóm osobom. Jednak opisy tych przypadków są tak niejasne, iż nasuwa to podejrzenie, że śledczy chcieli maksymalnie pomnożyć liczbę ofiar.
To były dopiero początki prac nad polską bronią biologiczną. W następnych latach badania znacznie zintensyfikowano i już po krótkim czasie pojawiły się pierwsze sukcesy.
Jak wyglądały badania nad polską bronią biologiczną? Skąd wiemy o tych wydarzeniach? Na czym skupiały się polskie eksperymenty i do czego doprowadziły? Zapytaj Andrzeja Krajewskiego, historyka i publicysty, autora sensacyjnego artykułu pod tytułem "Kanapka ze śmiercią" opublikowanego na łamach październikowego wydania miesięcznika "Focus Historia".
Zadaj pytanie ekspertowi w pokoju Focus. Czat odbędzie się w czwartek 8 października o godzinie 15
Sprawa badań po II wojnie światowej
Przez dwa lata w pocie czoła Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego układało scenariusz wielkiego przedstawienia. Przed sądem mieli stanąć wysocy urzędnicy z czasów II RP, kierownictwo Oddziału II Sztabu Głównego (czyli wywiadu) oraz uczeni, którzy pracowali nad polską bronią biologiczną. W akcie oskarżenia zarzucano im : przygotowania wraz z międzynarodowym imperializmem zbrodni przeciw ludzkości, w powiązaniu z wojną bakteriologiczną i toksykologiczną", a zamierzano udowodnić "antynarodowy i antyradziecki charakter reżimu sanacyjnego". W połowie maja 1953 r. ambasador sowiecki w Polsce Arkadij Sobolew przekazał Bolesławowi Bierutowi krótką depeszę. Rada Ministrów ZSRR poinformowała przywódcę PRL, że "uważa za celowe wstrzymanie się w chwili obecnej od przeprowadzenia wspomnianego procesu". Rozkaz z Kremla ocalił twórców polskiej broni biologicznej przed szubienicą i kompletnie zaskoczył władze PRL.
Artykuł jest skrótem publikacji "Kanapka ze śmiercią", która w obszerny sposób wyjaśnia wszystkie aspekty badań nad bronią i powojennego śledztwa w tej sprawie. Zainteresowanych tematem odsyłamy do październikowego numeru wydawnictwa "Focus Historia".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum