Pomógł: 9 razy Dołączył: 21 Gru 2004 Posty: 250 Skąd: Południe
Wysłany: 04-01-2005, 19:40 Dzialania w miastach- Irak
Witam
Przed amerykanska interwencja (lub tez agresja jak zwa ja niektorzy) w Iraku zolnierzy amerykanskich szkolono do walki miejskiej spodziewajac sie, ze glowne starcia z irakijczykami odbeda sie w terenie zurbanizowanym. Do walk miejskich na spodziewana skale nie doszlo- tak przynajmniej donosily media.
Jak wygladalo szkolenie dla zolnierzy do walki miejskiej? Czy zastosowano jakies innowacje? Czy polskie oddzialy tez przechodzily przeszkolenia na temat MOUT? Nie mam na ten temat zadnych wiadomosci i bylbym wdzieczny za wszelkie informacje.
Amerykanie się szkolili w... no właśńie zapomniałem, ale generalnie mają takie małe miasteczko - podobno cud techniki - chyba fort Benning, nie to SF, jakiś Fort XYZ gdzie trenują. Amerykanie mają specjalizacje we wszystkim więc tez są bataliony uważane za bataliony "do miasta" - sorry za sporadyczne dane - nie chce mi się teraz grzebać.
Co do Polaków - to z tego co się orientuje wsztystkie jednostki przechodza przez poligon w wędrzynie. Napewno trenują prowadzenie ognia z Honkera - mam gdzieś artykuł - chyba z Polski Zborjnej.
podrzuce Ci linka (jakk znajde!) na razie mnie cyfra blokuje
Amerykanie mają najwiekszy ośrode szkolenia walki w terenie miejskim, który nazywa sie Fort Knox, dowódcą jest CMS Othis Smith,Jr.
Zołnierze mają do dyspozycji kilkanaście budynków i ogromny obszar do ćwiczeń.
Szkolą się tam zarówno żołnierze Marines, Ranger, jak i Special Forces z uwagi na to, że jest to właśnie największy ośrodek w USA.
Polacy niestety mają marne szkolenie. Kumpel szykuje się do wyjazdu (to chyba będzie 4 zmiana?) i opowiadał jak wygladał poligon, ale w Trzeciańcu w Bieszczadach. Owszem byli chłopaki z 1.PSK, ale tylko jeden dzień!! Reszta to na zasadzie "co kto umi" !!!!!!!
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 30-05-2005, 18:31
Szanowny Warriorze.
1. Nie jest to Fort Knox - który pewnie wynikł ze skojarzenia z czym innym.
2. Dowodzący w Fort Knox nie nazywa się tak jak piszesz.
3. Nawet jeśli byłby to Fort Knox - to stwierdzenie " Amerykanie mają najwiekszy ośrode szkolenia walki w terenie miejskim" jest zdecydowanie na wyrost w odniesieniu do dalszej części zdania "Zołnierze mają do dyspozycji kilkanaście budynków i ogromny obszar do ćwiczeń".
Albowiem na kilkunastu budynkach to można sobie AT trenować, a nie wojsko do walki w tereniu zurbanizowanym.
Prawda niestety bardziej boli. FM dotyczący MOUT ma dziś 22 lata i jedyne co go ratuje to kilka późniejszych aktualizacji (np. dzięki "sukcesowi" w Somalii).
Zaryzykuję stwierdzenie, że Amerykanie uczą się tego tak naprawdę "już na miejscu".
Problem jest bowiem o wiele bardziej skomplikowany niż ganianie batalionu po obszarze 10 ha.
Przy okazji zamieszczenia powyższej rewelacji pozwolę sobie na ponury żart. Otóż największe poligony tego typu nazywały się Strefa Gazy i Miasto Grozny.
Z jednej strony masz rację USArmy ostatnio nie toczyła dużej, pełonowymiarowej bitwy miejskiej z wpełni regularnym nieprzyjacielem.
Jakkolwiek ma sporo doświadczeń z operacji o węższym spektrum, a te są obecnie standardem w zachodnim świecie. Pozatym np. bitwa o Grozny II przypomina trochę operacje z okresu II WWŚ.
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 31-05-2005, 00:27
Cytat:
Z jednej strony masz rację USArmy ostatnio nie toczyła dużej, pełonowymiarowej bitwy miejskiej z wpełni regularnym nieprzyjacielem.
Nie wiem jak tam z interpretacją, co jest pełnowymiarowe a co nie, i co jest regularne. Bo pewnie każdy ma swoją, ale akurat doświadczenia praktycznego nikt od nich nie wymaga.
A obawiam się, że nie do końca zrozumiałeś.
Ja nie napisałem, że inni mają możliwośći większe czy mniejsze, ani nie pisałem nic o spektrum.
Po prostu skomentowałem, wypowiedź niezgodną z rzeczywistością.
Nie trzeba szukać daleko, wystarczy pierwszy z brzegu artykuł z globalsecurity. Po prostu "doktrynę"aktualnie się opracowuje.
Być może (czytaj: mam nadzieję że na pewno) doświadczenia dwóch lat wojny wpłynęly na to opracowanie korzystnie i być może nawet prace te ukończono.
Tytułowe pytanie tematu dotyczyło zaś szkolenia do działań w terenie zurbanizowanym, w skali w której się spodziewano. A nie w standardzie zachodniego świata, na terenie którego wojny się aktualnie nie toczą.
I pytanie, Grozny II to kiedy? Bo tu też coś mi się nie zgadza z twoją oceną.
Powyższe (całe), nie jest złośliwością tylko próbą wyjaśnienia.
A i na koniec - coż. jakoś mimo podziwu dla "systemu" to dość sceptycznie traktuję niektóre osiągnięcia USArmy.
W końcu czym jest Bastogne czy Mogadisz o których napisano dziesiątki książek w porównaniu choćby z takim głupim Stalingradem.
"Prawda niestety bardziej boli. FM dotyczący MOUT ma dziś 22 lata i jedyne co go ratuje to kilka późniejszych aktualizacji (np. dzięki "sukcesowi" w Somalii). Zaryzykuję stwierdzenie, że Amerykanie uczą się tego tak naprawdę "już na miejscu"."
Czytając Twój post odniosłem wrażenie, że sugerujesz brak wiedzy u USArmy w dziedzinie operacji miejskich. Moim zdaniem napewno nie są idealni, ale coś tam wiedzą.
"Nie wiem jak tam z interpretacją, co jest pełnowymiarowe a co nie, i co jest regularne. Bo pewnie każdy ma swoją,"
Pewnie tak, ale obiektywnie amerykanie nigdy nie mieli szansy toczyć bitwy miejskiej na skalę Wrocławia czy Stalingradu.
"uczą się tego tak naprawdę "już na miejscu""
Oni coś tam już wiedzieli na początku aczkolwiek nie wszystko. Mieli spore doświadczenia z operacji "mniej bojowych", które w Iraku są im całkiem przydatne. Rzecz jasna podczas "realnego sprawdzianu" wszystko im się raz jeszcze układa, jakkolwiek nie od zera.
"I pytanie, Grozny II to kiedy? Bo tu też coś mi się nie zgadza z twoją oceną."
Podczas drugiej interwencji, Grozny I podczas pierwszej.
Zresztą ta bitwa (GII) jest to wyjątkowo interesujące starcie, temat na oddzielny topic (np. czy gdyby Saddam Husajn miał możliwość bronić się skutecznie w miastach to amerykanie tak łatwo by go obalili i jakie z tego wnioski dla nas ?).
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 31-05-2005, 13:58
Cytat:
Czytając Twój post odniosłem wrażenie, że sugerujesz brak wiedzy u USArmy w dziedzinie operacji miejskich.
Ależ ja właśnie to sugeruję, takiej wiedzy nie zdobywa się na poligonach.
Chodziło mi o cezure czasową - bo inaczej było w 2003 a inaczej jest dziś.
A dwa - to, że oni nie wiedzą, nie oznacza że inni wiedzą doskonale.
Cytat:
Pewnie tak, ale obiektywnie amerykanie nigdy nie mieli szansy toczyć bitwy miejskiej na skalę Wrocławia czy Stalingradu.
Szanse były, nie było chęci. I poniekąd słusznie.
Cytat:
Oni coś tam już wiedzieli na początku aczkolwiek nie wszystko. Mieli spore doświadczenia z operacji "mniej bojowych", które w Iraku są im całkiem przydatne. Rzecz jasna podczas "realnego sprawdzianu" wszystko im się raz jeszcze układa, jakkolwiek nie od zera.
Każdy "coś tam wie" - ale to niestety niewiele zmienia.
Rzeczywistość weryfikuje tę wiedzą bardzo szybko i niestety boleśnie.
Jak w Mogadiszu. Operacje "mniej bojowe" - hm, ciekawe określenie.
Cytat:
Podczas drugiej interwencji, Grozny I podczas pierwszej.
Jak podczas drugiej to raczej IV, lub jak niektórzy wola III.
Ale wiem o co chodzi, więc nie zgadzam się z twierdzeniem, że to było ala II WŚ. Nieco sprytniej to zrobiono - choć faktycznie 100.000 ludzi robi wrażenie. Ale to temat nie na topic a na magisterkę.
Cytat:
czy gdyby Saddam Husajn miał możliwość bronić się skutecznie w miastach to amerykanie tak łatwo by go obalili i jakie z tego wnioski dla nas ?
Zasadniczo nie lubię gdybologii, ale zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem miasta te zostałyby tak czy inaczej, prędzej czy później zdobyte. Można ewentualnie zastanawiać się nad kosztem takiego zwycięstwa, który moim skromnym zdaniem nie byłby zbyt wielki "personalnie". I nie wynikałoby to z potęgi Armii USA a raczej nędzy Armii Irackiej.
Problem leży gdzie indziej. Miasta, jak to zwykli ostatnio pisać amerykanie w swoich opracowaniach, stają się coraz większe i coraz ważniejsze.
W ich granicach znajduje się coraz więcej obiektów kluczowych, np. lotnisk czy przepraw. I być może, kiedys amerykanom nie da się uniknąć dobywania grodów. Wiele zależeć będzie od przeciwnika, który też nie zawsze jest głupi i będzie starał się główny ciężar działań przenieść w teren jak najbardziej niekorzystny dla naszych wielkich sojuszników zza oceanu.
A żeby choć trochę po polsku poczytać o tym "Jak to się robi w Chicago":
Podział MOUT jest względny, ale można by z grubsza wydzielić operacje trzy kategorie Surgical Conditions, Precision Conditions i High-Intensity Conditions i stąd to określenie. Zresztą elementem zwyciężania jest (czasami) chęć stabilizacji/odbudowy pokonanego terytorium co często bojowe już nie jest
"kosztem takiego zwycięstwa, który moim skromnym zdaniem nie byłby zbyt wielki "personalnie"."
Chodziło mi o skuteczną obronę.
Rosjanie zajmowali broniony przez około 4000 ludzi Grozny w 2000 od połowy listopada (izolacja), z początkiem grudnia okrążyli miasto, rozpoczęli rozpoznanie i ostrzał z ziemi i powietrza. Walki rozpoczęły się w połowie grudnia, decydujące starcia rozpoczęły się w połowie stycznia, 1 lutego czeczni zaczęli odwrót. Faza samego szturmu może i nie była długa, ale co ją poprzedziło.
Do walki rzucili połowę z 90 000 kontyngentu, linie zaopatrzeniowe były krótkie, inne kierunki działania ograniczone, a i tak zabrało im to powiedzmy (skracając) miesiąc. Dodajmy, że nie musieli zbytnio "zajmować się" ludnością cywilną.
Dane podaję za THE TWO SIDES OF GROZNY Arthur L. Speyer, III Marine Corps Intelligence Activity.
Wniosek starcie z nawet dużo słabszym przeciwnikiem nie gwarantuje sukcesu- właśnie to mogło się przydarzyć USArmy. Tylko że u nich nawet dużo mniejsze straty to już kataklizm (dla prezydenta).
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 31-05-2005, 18:50
Nomenklaturę więc mamy z głowy.
A dalej:
1. nie jestem złośliwy ani nic z tych rzeczy.
2. Arthur L. Speyer, III Marine Corps Intelligence Activity. - komiks, ubawiłem się setnie przy tym "opracowaniu". No ale w końcu to tylko "Marine". Nie chodzi o treść - ale o formę głównie.
Choć amerykańską twórczość o Czeczenii należy traktować z pewną rezerwą.
Naprawdę.
3. Dla odmiany polecam - Tactical observations from the Grozny combat experience. Albo chociażby pamiętniki Troszewa - ale tu już te ich krzesła trzeba umieć czytać.
A co do czasu - to na drugim biegunie mamy kazus Faludży, ale tam zorganizowanego oporu na niektórych odcinkach zaprzestano praktycznie już 2 dnia operacji. Szturm pięć dni - około 70 zabitych amerykanów.
Z zabudowy wiele nie zostało - co do strat ludności cywilnej to zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwe amerykanie po Faludży nie mają się czym chwalić.
Z nalotami itp. też ponad dwa miesiące. No i to tylko pi razy oko 25 km kwadratowych, porównać do Groznego nijak się nie da. Niskie domki z dykyty itp.
Mówi się że w mieście ludzie są ważniejsi od technologii. Braku wyszkolenia chłopcom z USMC zarzucić nie można, ale i Rosjanie w 1999 nie wysłali do miasta trzymiesięcznych "sroczników".
Na pytanie "Jakby Amerykanie zdobywali Grozny" nie umiem odpowiedzieć, ale raczej opinia publiczna w USA by tego nie wytrzymała.
W ogóle w armiach krajów "cywilizowanych" pojawia się pewien problem, nazwijmy go "społeczny".
Parafrazując i upraszczając - póki żołnierz będzie miał na każde zawołanie kolę i frytki oraz pół roku służby w strefie działań - to będzie to żołnierz do stabilizowania, ale nie do wojny. Ale czasy się zmieniają, kto wie, może ja nie mam racji.
Bardziej skomplikowane rzecz też czytałem np. Grozny 2000: Urban Combat Lessons Learned by Mr. Timothy L. Thomas Foreign Military Studies Office, Fort Leavenworth, KS.
Ale Marines mieli ładniejsze obrazki .
warrior [Usunięty]
Wysłany: 01-06-2005, 00:15
"1. Nie jest to Fort Knox - który pewnie wynikł ze skojarzenia z czym
innym.
2. Dowodzący w Fort Knox nie nazywa się tak jak piszesz."
Kiciuś,
Sorry jeśli się pomyliłem, ale byłem, czy jestem przekonany, że jeśli chodzi o poligon walki miejskiej to największym jest Fort Knox, a Othis... przynajmniej był dowódcą, czy bardziej szefem szkoły. Nie pamiętam aby nastąpiła jakaś zmiana.
Owszem na kilkunastu budynkach moga ćwiczyć oddziały AT, ale myślę, że można tam prowadzić równierz operacje tupu MOUT.
Owszem wiadomo, że najlepszym poligonem jest miejsce wojna. ;-)
warrior [Usunięty]
Wysłany: 01-06-2005, 00:31
!!!!!!!!!!!
Jednak chyba miałeś rację? Aktualnym dowódcą chyba jest
BG Albetr Bryant, Jr.
Czasami mam problemy w odróżnieniu stopni. Chyba zgodzisz sie ze mną, że Othis jest niżej niż Albert?
3. No poza międzynarodowym lotniskiem i rejonem przemysłowym zabudowa raczej "do kilku pięter" wyższych budynków niedużo, raczej w centrum.
Więcej wieczorem
ACz [Usunięty]
Wysłany: 14-11-2005, 14:00
Ja też nie amiętam nazwy, ale Gringo się strasznie nim chwalili (było to w 2001 r.), dopuki nie zobaczyli naszego Nowego Muru. Inna sprawa, że nasi tak bardzo chcieli się przed nimi pokazać, że nawet przytargali zkąś krzesła i parasole ogrodowe i inny sprzęt miejsko użytkowy. Mówie wam Cyrk przy tym był całkiem niezły, ale Amerykańcy wyjechali przeszczęśliwi.
Jednak najbardziej podobało im się to u nas, że po pierwsze było bardzo zielono na około, tj. lasy, wysokie naturalne krzaki i trawy (haszcze), a po drugie to, że w nich pełno było statych okopów (dołów), transzeji (u nich kompletnie nie znanych, zwłaszcza tych rozbudowanych z róznymi wejściami, przejściami i wyjściami), mostkami i zasiekami.
Rzecz jasna nie było (a przynajmniej komenda poligonu nie miała) planu ich rozmieszczenia, dlatego wszystko polegało na przypadkowym odkryciu. Tak więc sądzę, że u nas też można coś sęsownego podziałać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum