Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 23-04-2011, 10:30
Cytat:
A stale realizowanie zatrzyman wysokiego i niskiego ryzyka w malych zespolach taktycznych ukierunkowywuje jednostke na inne tory.
Kardiolog nim dokona przeszczepu serca przez lata wykonuje pomniejsze operacje a nie tylko czyta książki czy ćwiczy w prosektorium
Cytat:
W Polsce, az roi sie od roznych zwiazkow taktycznych realizujacych zatrzymania i asysty, dlatego angazowanie wyspecjalizowanej jednostki kontrterrorystycznej do takich dzialan jest marnowaniem potencjalu.
Jeżeli przeczytasz dokładne zadania do realizacji postawione dla BOA to zobaczysz, że nie marnują potencjału.
Cytat:
Aby jednostka byla w stanie wykonac te jedna operacje, na ktoryms z wymienionych obiektow potrzebny jest trening taktyczny rozlozony na lata.
... i na poszczególne elementy, a te można przećwiczyć podczas innych realizacji.
A stale realizowanie zatrzyman wysokiego i niskiego ryzyka w malych zespolach taktycznych ukierunkowywuje jednostke na inne tory.
Kardiolog nim dokona przeszczepu serca przez lata wykonuje pomniejsze operacje a nie tylko czyta książki czy ćwiczy w prosektorium
Cytat:
W Polsce, az roi sie od roznych zwiazkow taktycznych realizujacych zatrzymania i asysty, dlatego angazowanie wyspecjalizowanej jednostki kontrterrorystycznej do takich dzialan jest marnowaniem potencjalu.
Jeżeli przeczytasz dokładne zadania do realizacji postawione dla BOA to zobaczysz, że nie marnują potencjału.
Cytat:
Aby jednostka byla w stanie wykonac te jedna operacje, na ktoryms z wymienionych obiektow potrzebny jest trening taktyczny rozlozony na lata.
... i na poszczególne elementy, a te można przećwiczyć podczas innych realizacji.
Przede wszystkim unikalbym porownan do innych grup zawodowych gdyz kazdy przyklad mozna interpretowac zbyt swobodnie. Szczegolnie nie bede wchodzil w kardiologie, bo nie mam pojecia jak wyglada droga lekarza do przeszczepu
Biorac pod uwage szeroko pojete zatrzymania trudno jest porownywac to do operacji strikte odbijania zakladnikow, w ktorym BOA ma sie specjalizowac. Nie bede tu wykazywal fundamentalnych roznic, bo obaj zapewne o nich wiemy. Tym bardziej jesli podczas zatrzyman bierze udzial od kilku do kilkunastu szturmanow, a podczas skomplikowanych operacji ratowania zakladnikow moze byc potrzebnych nawet kilkuset szturmanow bioracych udzial w szturmie bezposrednim.
Jesli chodzi o marnowanie potencjalu jednostki to w zadnym wypadku nie mam na mysli podejscia do pracy szturmanow tylko decyzje na najwyzszych szczeblach. Poza tym nalezy spojrzec na to w prostej lini - ile zatrzyman przeprowadzila jednostka, ktore moglyby byc przeprowadzone przez inny zwiazek taktyczny o mniejszym potencjale, a ile treningow przeprowadzila w roku np: odbijajac autobus dajmy na to rejsowy. Szczera analiza da nam odpowiedz.
Jesli chodzi o przecwiczenia czegokolwiek podczas realizacji - trening taktyczny polega na wielokrotnym powtarzaniu sekwencji oraz na pelnej analizie przerobionych wariantow.
Twierdzenie, ze podczas realizacji mozna cos przecwiczyc jest niezgodne z metodyka treningu taktycznego. Ale to jest moje skromne zdanie.
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 23-04-2011, 18:18
Cytat:
Twierdzenie, ze podczas realizacji mozna cos przecwiczyc jest niezgodne z metodyka treningu taktycznego. Ale to jest moje skromne zdanie.
Pozwól, że w tym fragmencie tym razem przedstawię swój pogląd.
Realizacja jest treningiem bo gdzie indziej można zdobyć doświadczenie.
Trening to za mało. Tylko real dostarczy nam sytuacje, których nie przewidzieliśmy bo podczas szkolenia wydawały się oczywiste.
Żaden pożytek z samego treningu choćby najcięższego.
Nie mówię tu o operacji policyjnej mówię o drobnych fragmentach, podczas których ludzie nabiorą doświadczenia. zresztą skąd będzie wiadomo, że dana technika się sprawdzi lub, określony człowiek?
Wielu ludzi na szkoleniu są świetni a w realu coś nie gra.
Są takie szkolenia?!
Są takie co zastąpią realną realizację choć tą najprostszą?
Słynna magdalenka chyba się nie okazała tylko marnowaniem potencjału ludzkiego. Po analizie przyszedł czas na pewne zmiany a przecież to nie była sytuacja zakładnicza.
Trening nie zastapi wszystkiego. Jest bardzo ważny ale w pewnym momencie może się przerodzić w trening dla treningu.
Poza tym dowództwo w BOA to byli szturmani i im raczej zależy by ich ludzie brali udział w określonych realizacjach.
Cytat:
Poza tym nalezy spojrzec na to w prostej lini - ile zatrzyman przeprowadzila jednostka, ktore moglyby byc przeprowadzone przez inny zwiazek taktyczny o mniejszym potencjale...
Np. jaki?
Wydział Realizacyjny KSP? Pracuje w większości dla KSP i raczej na brak pracy nie narzeka. Jak realizacja jest zbyt "obszerna" dla ich stanu ilościowego wspomagani są BOA.
Lokalne SPAP-y? Pracuja na rzecz KWP.
Grupy nieetatowe? Brak sprzętu i czesto zapał musi zastąpić profesjonalne szkolenie.
Kto inny wspomoże przy realizacji jak zlecek ma zorganizowaną grupę przestępczą w 20 różnych lokalizacjach jak nie jednostka o dużym potencjale.
Zresztą z tego co widać to gro robót BOA wykonuje dla CBŚ a oni raczej nie realizują alimenciarzy choć i flep też się przytrafić może.
Osobiście uwazam, że to tylko z pożytkiem
W pewnych aspektach zagadnienia zgadzam sie z Toba ale nalezy przede wszystkim rozroznic wyszkolenie w HR od doswiadczenia w HRA.
Mozna byc mocno doswiadczonym ale reprezentowac niski poziom wyszkolenia (nie pije tutaj w zadnym razie do BOA).
Nalezy sie spodziewac, ze wyjdzie nam to podczas skomplikowanej sytuacji. Dobrze wyszkolony szturman zadziala i nie bedzie improwizowal na bazie zdobytych doswiadczen w realizacjach o innym charakterze.
Napisales o morderczym treningu stawiajac go w kontrze do realizacji HRA.
Otoz smiem twierdzic, ze morderczy trening jest w stanie wyselekcjonowac i odzucic slabe jednostki osobowe, a realizacja zatrzymania nie.
Poza tym zwracam uwage na ogromne roznice pomiedzy operacjami HRA, a HR (pozwol, ze uzyje tych skrutow gdyz jest mi latwiej pisac).
Priorytety w wymienionych operacjach sa tak odmienne jak trening przygotowujacy do nich.
Procedury taktyczne podczas HRA nie sprawdza sie w sytuacji HR ale odwrotnie juz tak.
Podczas zatrzyman HRA jednostka zdobywa doswiadczenie w tym zakresie oraz ukierunkowywuje sie na ten rodzaj operacji.
Staje sie zwiazkiem taktycznym wyspecjalizowanym na tego rodzaju dzialanie.
Nawet jesli jednostka wykona setki zatrzyman HRA, to jakie ma przelozenie zdobyte doswiadczenie na operacje ratowania zakladnikow w samolocie, czy autobusie ?
Trening to za malo ? - biorac pod uwage historie jednostek antyterrorystycznych na swiecie i ich pierwsze operacje HR (mowie o udanych) smiem twierdzic, ze trening to podstawa do jakichkolwiek dzialan.
Po Magdalence oczywiscie jakies wnioski zostaly wyciagniete ale tylko i wylacznie w zakresie HRA. Choc i tak budza moje kontrowersje ale prosze nie rozwijajmy tematu Magdalenki.
Trening dla treningu oczywiscie jest bezsensowny ale jaka masz pewnosc, ze jutro, czy za tydzien nie bedzie sytuacji zakladniczej w teatrze albo w autobusie, czy samolocie ?
Uproscilem temat gdyz sa rozne marki autobusow, samolotow, a co za tym idzie moze roznic sie przygotowanie do szturmu na dany obiekt.
I co wtedy?, jak sie bedzie mialo doswiadczenie z wywarzenia "kilku tysiecy" drzwi, okien w mieszkaniach, domkach itp.
Nie widze innej mozliwosci jak wlasnie morderczy trening taktyczny na odpowiednich modelach - priorytet, ratowanie zakladnikow.
Jesli dowodztwu BOA zalezy aby ich ludzie brali udzial w okreslonych realizacjach, to wiec biora.
Przedstawiona przez Ciebie struktura realizacji zatrzyman wskazuje wlasnie na to, ze BOA zostaje ukierunkowana na HRA, a nie na HR. Tu wina nie lezy po stronie szturmanow ale wlasnie wyzszych przelozonych. Skoro byli oni wczesniej szturmanami to znaczy, ze zmienili poglad na charakter jednostki oficjalnie okreslanej jako HRT.
W przypadku takiej jednostki jak BOA powinno sie wypracowac specjalizacje w operacjach HR, a jak widze potrzeba chwili jest posiadanie duzej, doskonale wyposazonej i wyszkolonej jednostki do zatrzyman wysokiego ryzyka.
Inaczej jak poprzez trening i wypracowywanie procedur taktycznych nie ma mozliwosci aby jednostka przygotowala sie do odbijania zakladnikow. Na pewno nie przygotuje sie do takich operacji realizowaniem zatrzyman wszelkiego rodzaju mentow.
Na zakonczenie zacytuje Ci moim zdaniem bardzo trafne slowa:
"Trening jest trudniejszy od walki, nie można go zakończyć przed czasem. Przyjdzie taki dzień gdy docenimy ten wysiłek."
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 23-04-2011, 20:19
Chciałbym być dobrze zrozumiany.
Trening to podstawa. Uczy, eliminuje słabych.
Ale sam trening nie ma sensu. Musi być praktyka.
Sprawa procentowego dawkowania jednego i drugiego.
Jak napisałem wcześniej, można być mistrzem treningu a psychika zresetuje Cię podczas działań.
Piszesz co komu po doświadczeniu w wywalaniu drzwi jak może jutro atakować samolot.
Zgadzam się, ale drzwi mogą praktykować w realu, bo są a samolotu tylko w sferze szkoleniowej.
W Polsce nie ma jednostki, która w zadaniach ma tylko jak piszesz HR.
Więc jeżeli rozmawiamy o tym jak powinno funkcjonować szkolenie w jednostce typu HR to ok ale jeżeli rozmawiamy o strukturach działających w naszym kraju to pozostanę przy swoim zdaniu.
Na koniec też krótki cytat oddający tok myślenia, który zaprezentowałem:
"Armia Szwajcarska bojowo nie została sprawdzona, dlatego nadaje się na materiał do legendy"
Trening to podstawa. Uczy, eliminuje słabych.
Ale sam trening nie ma sensu. Musi być praktyka.
Sprawa procentowego dawkowania jednego i drugiego.
Tutaj zgoda, nalezy sie jednak zastanowic czy aby na pewno dana praktyka rozwija.
Podkresle jeszcze, ze w przypadku HRA chodzi o zatrzymanie sprawcow oraz zabezpieczenie dowodow, a w operacjach HR o zycie ludzkie. Nalezy, wiec zastanowic sie jakie szkolenie jest priorytetem dla danej jednostki.
ze.NON napisał/a:
Jak napisałem wcześniej, można być mistrzem treningu a psychika zresetuje Cię podczas działań.
Jesli tak, to znaczy, ze byl gdzies blad w selekcji lub bledna metodyka treningu.
ze.NON napisał/a:
Piszesz co komu po doświadczeniu w wywalaniu drzwi jak może jutro atakować samolot.
Zgadzam się, ale drzwi mogą praktykować w realu, bo są a samolotu tylko w sferze szkoleniowej.
W takim razie nie mozemy tutaj mowic o wyspecjalizowanej jednostce do ratowania zakladnikow skoro trening ratowania ludzi z opanowanego przez zamachowcow samolotu traktuje sie bez przekonania, bez swiadomosci, ze moze do takiego zdarzenia dojsc. Podkreslam, ze wiele jednostek HRT ma w swojej historii jedna, dwie operacje, w ktorej uratowano bardzo duzo ludzi. Historia pokazuje, ze nieprzygotowane jednostki doprowadzaly do tragedii na duza skale.
ze.NON napisał/a:
W Polsce nie ma jednostki, która w zadaniach ma tylko jak piszesz HR.
Więc jeżeli rozmawiamy o tym jak powinno funkcjonować szkolenie w jednostce typu HR to ok ale jeżeli rozmawiamy o strukturach działających w naszym kraju to pozostanę przy swoim zdaniu.
Jak rozumiec okreslenia "antyterrorystyczny", "fizyczne zwalczanie terroryzmu"? Chcemy przygotowac sie do walki z terroryzmem bez specjalistycznego treningu?
Jesli chodzi natomiast o funkcjonowanie BOA, SPAPow itd, to oczywiscie sie z Toba zgadzam. Taka mamy rzeczywistosc i przypuszczam, ze gdy w Polsce dojdzie do sytuacji HR o skomplikowanym charakterze, to na szybko bedzie trzeba w Polsce zmienic prawo aby do akcji wkroczyl GROM.
Przytocze dwa glowne zapisy z wikipedii::
BOA (Biuro Operacji Antyterrorystycznych) jest polską elitarną jednostką antyterrorystyczną zajmującą się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej oraz dokonującą aresztowań dla Centralnego Biura Śledczego i innych polskich agencji rządowych nieposiadających własnych pododdziałów antyterrorystycznych.
Jesli takie podejscie do tematu reprezentujemy to przyznaje Ci racje, ale wtedy ten zwrot "antyterrorystyczna" raczej nie pasuje do BOA.
Dla przykladu informacja o Gromie znaczaco odmienna wpisujaca sie w tok mojego rozumowania.
Jednostka specjalna "GROM" przygotowana jest do prowadzenia szerokiej gamy operacji specjalnych: działań ratunkowych, akcji bezpośrednich, misji antyterrorystycznych, oraz kontrterrorystycznych.
Reasumujac nasza polemike obawiam sie, ze na dzien dzisiejszy w Polsce nie ma wewnetrznej jednostki wyspecjalizowanej w odbijaniu zakladnikow podczas skomplikowanych operacjach HR, a jedynie doskonale wyposazona, wyszkolona jednostke centralna do realizacji zatrzyman wysokiego ryzyka.
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Taka mamy rzeczywistosc i przypuszczam, ze gdy w Polsce dojdzie do sytuacji HR o skomplikowanym charakterze, to na szybko bedzie trzeba w Polsce zmienic prawo aby do akcji wkroczyl GROM.
Czemu zmieniać prawo? Przecież jest furtka do takiego manewru (co było ćwiczone nawet na stadionie Polonii w zeszłym roku)
Taka mamy rzeczywistosc i przypuszczam, ze gdy w Polsce dojdzie do sytuacji HR o skomplikowanym charakterze, to na szybko bedzie trzeba w Polsce zmienic prawo aby do akcji wkroczyl GROM.
Czemu zmieniać prawo? Przecież jest furtka do takiego manewru (co było ćwiczone nawet na stadionie Polonii w zeszłym roku)
Skoro jest "furtka" to sprawe mamy jasna i klarowna
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Tego pierwszego nie będzie - to nie 1972 że będą czekać godzinami, tego drugiego nikt z decydentów w PL nie chce brać na siebie.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 23-04-2011, 22:58
Cytat:
BOA (Biuro Operacji Antyterrorystycznych) jest polską elitarną jednostką antyterrorystyczną zajmującą się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej oraz dokonującą aresztowań dla Centralnego Biura Śledczego i innych polskich agencji rządowych nieposiadających własnych pododdziałów antyterrorystycznych.
Tak na marginesie to ciekawe kto to napisał
Cytat:
Taka mamy rzeczywistosc i przypuszczam, ze gdy w Polsce dojdzie do sytuacji HR o skomplikowanym charakterze, to na szybko bedzie trzeba w Polsce zmienic prawo aby do akcji wkroczyl GROM.
Sądzę, że wybiorą do tego zadania właśnie ICH.
Z drugiej strony nie jestem pewien czy umieszczanie jednostki, o której piszesz w strukturach policji jest zasadne.
Jest Grom, jednostka z dużym bagażem doświadczeń wyniesionych nie tylko ze szkolenia, czy to nie wystarczy?
Cytat:
Jesli tak, to znaczy, ze byl gdzies blad w selekcji lub bledna metodyka treningu.
Niezupełnie, podczas treningu czy selekcji jesteś "bezpieczny" i jeżeli to zrozumiesz to można tym przykryć pewne swoje słabości. Nie da się perfekcyjnie symulować sytuacji zagrożenia np. utraty życia. I to jest mankament samego wyłącznie treningu.
Cytat:
Jak rozumiec okreslenia "antyterrorystyczny", "fizyczne zwalczanie terroryzmu"?
+ 2% ekstra za każdy rok do emerytury, 13 dni szkodliwego urlopu, kartki za prawie 12 zł/dziennie na miskę - to jest namacalna wartość okreslenia "fizyczne zwalczanie terroryzmu" w Naszym kraju a resztę zobaczymy jak dojdzie do jakiejś potrzeby fizycznej konfrontacji z międzynarodową zorganizowaną przestępczością, której na imię terroryzm.
I oby nigdy do tego w Polsce nie doszło!!! (jakiej byśmy nie mieli dobrej jednostki AT).
1. JW2305 to jednak skończona ilość ludzi.
2. A dlaczego nie w Policji? Większość jednostek CT na świecie jest właśnie w strukturach policyjnych.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Jesli tak, to znaczy, ze byl gdzies blad w selekcji lub bledna metodyka treningu
Niezupełnie, podczas treningu czy selekcji jesteś "bezpieczny" i jeżeli to zrozumiesz to można tym przykryć pewne swoje słabości. Nie da się perfekcyjnie symulować sytuacji zagrożenia np. utraty życia. I to jest mankament samego wyłącznie treningu.
Czyzby?
Zalezy jakiego rodzaju jest trening. Oczywiscie, ze "na sucho" to mozna jedynie odciskow sie nabawic.
Na takich zajeciach jest mokro w gaciach gdy kule swistaja obok Ciebie.
Robal2pl napisał/a:
1. JW2305 to jednak skończona ilość ludzi.
Racja, chociazby podczas operacji na Dubrowce (o ile dobrze pamietam) bralo udzial 400 szturmanow w bezposrednim szturmie. Poza tym GROM dziala mocno poza granicami kraju, co rowniez angazuje pewne sily i srodki.
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 24-04-2011, 00:13
Cytat:
Czyzby?
A czy to jest realne zagrożenie życia wg. Ciebie?
Wypadek na strzelnicy to dowód na to, że zajęcia były tak ostre czy na zaniedbanie ze strony instruktorów? Znasz te przypadki tylko z mediów czy coś więcej udało się tobie dowiedzieć?
To jedyne wypadki w policji?
A dalsze dwa filmy o niczym nie świadczą. Oczywiście słabych psychicznie odsieją, jest to namiastka i to spora realu ale chyba nie twierdzisz, że to ma real zastąpić.
Czy jeżeli wychyliłbym się zza winkla jak ktoś strzela i on mnie zobaczy to mnie zastrzeli?
I drugi, to tylko koleś strzelający pod nogi z boku.
Dalej smiem twierdzić, że to tylko symulacja i że zrobienie czegoś od czasu do czasu przez jednostkę jaką opisujesz nie osłabi jej tylko wzmocni.
Sorki, takie jest moje zdanie
"Nie może ręczyć za swoją odwagę , kto nigdy nie był w niebezpieczeństwie"
Wiek: 34 Dołączył: 22 Kwi 2011 Posty: 15 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-04-2011, 22:22
Arafat napisał/a:
Cytat:
Taka mamy rzeczywistosc i przypuszczam, ze gdy w Polsce dojdzie do sytuacji HR o skomplikowanym charakterze, to na szybko bedzie trzeba w Polsce zmienic prawo aby do akcji wkroczyl GROM.
Czemu zmieniać prawo? Przecież jest furtka do takiego manewru (co było ćwiczone nawet na stadionie Polonii w zeszłym roku)
ale słyszałes jak te cwiczenia wyszły i jakie amatorstwo pokazała policja.....GROM to inny wymiar dla nich i tyle w temacie !!!
Generalnie niewazne jak wyszly. Po to sa cwiczenia aby doskonalic to, co dziala slabo.
Caly pic polega jednak na tym czy zostana wyciagniete wnioski z tych zajec? Szczegolnie wazne dla Policji.
Obawiam sie, ze nawet tych zajec nie powtorza, aby po analizie przeprowadzic takie cwiczenia prawidlowo.
Chcialbym sie mylic, ale taka mamy rzeczywistosc w tym kraju.
_________________ "W walce na miecze największą sztuką Samuraja jest wiedzieć, kiedy nie dobywać miecza." - Musashi Miyamoto specnazlodz.pl
Wiek: 34 Dołączył: 22 Kwi 2011 Posty: 15 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-04-2011, 15:26
Gubor napisał/a:
Generalnie niewazne jak wyszly. Po to sa cwiczenia aby doskonalic to, co dziala slabo.
Caly pic polega jednak na tym czy zostana wyciagniete wnioski z tych zajec? Szczegolnie wazne dla Policji.
Obawiam sie, ze nawet tych zajec nie powtorza, aby po analizie przeprowadzic takie cwiczenia prawidlowo.
Chcialbym sie mylic, ale taka mamy rzeczywistosc w tym kraju.
\
pisząc tego posta absolutnie nie miałem zamiaru obrazic wyszkolenia kolegów policjantów tylko tych co je planowali, bo zastanawiam sie kiedy wrewszcie dotrze do naszych decydentó ze bez nawet najmniejszego rozpoznania przyszłego obiektu tym bardziej w takich poważnych Cwiczeniach jak tamte, nikt cywilizowany na świecie nie wchodzi !!! a o to wszystko sie sprawa rozbiła.... a ci co dali dupska ..... hmmm jakby tu napisać ???, ale napewno nie zaszkodziły im te cwiczenia , a powinny??
zreszta to nie temat tutaj.....
Wiek: 34 Dołączył: 22 Kwi 2011 Posty: 15 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-04-2011, 20:48
ważne że rembertów stanął na wysokości zadania i powiedział co było zle a co dobre, choc tego drugiego brakowało.... ale nie moze byc tak ze kolesie maja pewne procedury, doswiadczenia, ktore są kompatybilne z amerykanami (a tu oni są wymiernymi fachowcami) a tutaj BOA lub inni " fachowcy" mówią że coś zamiecie pod dywan tylko po to żeby samemu nie dać dupska i wypłynąć na wierzch.......
Znalazłem taki mały wywiadzik z MK, dość pasujący zdaje mi się do tematu w który skręcił ten topic :>
Cytat:
"UCZYMY SIĘ OD ROSJAN
Czy policyjne jednostki antyterrorystyczne są w stanie odeprzeć uderzenie terrorystów, którzy mogą zaatakować w Polsce, kraju dobitnie podkreślającym poparcie dla Stanów Zjednoczonych?
- W obecnym stanie - nie. Mówiłem tak już po operacji Rosjan na Dubrowce.
I po Magdalence? 28 warszawskich antyterrorystów miało zatrzymać dwóch bandytów. Jeden z nich, Igor Pikus, był kiedyś funkcjonariuszem białoruskiego KGB. Tak ufortyfikował posesję, że w efekcie ataku zginęło dwóch, a rannych zostało 16 policjantów. Co ten człowiek robił w KGB?
- W sprawie Magdalenki słychać sporo sprzecznych informacji. Nie mam pewności, że chodzi o b. funcjonariusza KGB. To sensacyjnie brzmi, ale niewiele mówi profesjonaliście. Trzeba bowiem ustalić, w jakiej służbie pracował: czy w technice operacyjnej, służbie zdrowia, czy przekładał papiery w biurze analiz informacji? To kluczowe informacje. Nie mieli ich antyterroryści jadący do Magdalenki.
Jeśli pracował w KGB, to...
- Prawdopodobnie zajmował się dywersją i sabotażem. Był bardzo zdeterminowanym, chłodno analizującym sytuację profesjonalistą, taktycznie-bojowo bardzo dobrze przygotowanym do takiej pracy. Może pracował w jednostkach bojowych KGB. W okresie, w którym mógł w nich służyć, KGB miała dwie takie jednostki.
Ilu służyło w nich ludzi i do czego ich szkolono?
- KGB miało wielu specjalistów. Pytanie o ich zadania jest źle skierowane. Ale ja bardziej wskazywałbym, że Igor Pikus wyniósł doświadczenie operacyjne z grup specjalnych. Przekładając na polski: to raczej człowiek z sił specjalnych niż służb specjalnych.
Jaki poziom wyszkolenia prezentują siły specjalne państw dawnego ZSRR?
- Bardzo wysoki. Szczególnie w Rosji. W Polsce nie ma jednostek, które mogłyby się porównywać z Alfą, jednostką dawnego KGB, obecnie FSB, czy Witiaziem, oddziałem antyterrorystycznym wojsk wewnętrznych. My nie walczyliśmy od ponad pół wieku, a oni mają największe na świecie doświadczenie bojowe.
Z szacunkiem odnoszą się do nich nawet specjaliści z Izraela. Operacji takich jak w teatrze na Dubrowce czy wiele innych, w Polsce nie udałoby się przeprowadzić.
Z jakiego powodu?
- Nie mamy tylu ludzi, odpowiedniego wyposażenia, nie trenujemy takich wariantów działania. Poszczególne jednostki specjalne nie współpracują między sobą. W Rosji już dawno przyjęto zasadę, że gdy na operację bojową jedzie Alfa, wspiera ją Witiaź. I odwrotnie. U nas taka współpraca wojskowego GROM-u i pododdziału antyterrorystycznego policji nie istnieje.
W pewnym okresie dochodziło nawet do niezdrowej rywalizacji. Sam nie wiem, dlaczego.
W Polsce panuje przekonanie, że poszukujący pracy b. komandosi zza wschodniej granicy masowo zasilają grupy przestępcze. Stwarzają w naszym kraju realne zagrożenie?
- Wbrew temu, co się mówi, ich morale są wysokie. Gdyby było inaczej, nie odnieśliby sukcesu na Dubrowce. Akcja w teatrze stanowiła wyraz determinacji i profesjonalizmu wszystkich rosyjskich jednostek specjalnych. Ale oczywiście na przykład byli żołnierze Specnazu mogą przenikać, i przenikają, do polskich grup przestępczych. Lecz dotyczy to żołnierzy ze wszystkich armii. Każdy ma swoją cenę. Jednak do Polski bliżej z dawnego Związku Radzieckiego niż z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Również relacje cenowe są inne. Już zmalał procent rosyjskojęzycznych przestępców działających w Polsce.
Ilu mamy polskich specjalistów najwyższej klasy?
- Nie jestem w stanie ocenić przygotowania żołnierzy z jednostek specjalnych, bo to teoretycy. Tak naprawdę nigdy nie sprawdzali się w realnej walce. Praktykami są antyterroryści policyjni, choćby ci, którzy w Magdalence wyeliminowali obu bandytów.
Pojawiają się informacje, że tacy ludzie przechodzą na drugą stronę...
- I będą tak robić, dopóki państwo o nich nie zadba. W wielu krajach, także w Rosji, zrozumiano, że lepiej trzymać ich pod kloszem, dając pracę, niż zmuszać do radzenia sobie na wolnym rynku. W Rosji istnieją fundacje byłych żołnierzy i funkcjonariuszy specjednostek. Zajmują się szkoleniami, ochroną.
W Polsce mamy Fundację Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych GROM...
- Ale ona niewiele robi. Po pierwsze, decydenci nie widzą potrzeby podobnych szkoleń. Po drugie, w polskim środowisku sił specjalnych nie ma odpowiedniej atmosfery. Każdy stara się wykazać, że jego jednostka jest najlepsza i zamiast współpracą, ludzie zajmują się intrygami. U nas, poza bardzo wąską grupą ludzi, nikt nie walczy. A wspólny strach i wspólna walka łączą na śmierć i życie. W Polsce nie ma takich relacji. 24 grudnia byłem w Moskwie na święcie sił specjalnych. Przyjechało tysiąc osób ze wszystkich specjednostek. Całowali się na powitanie, razem pili wódkę, okazywali sobie wiele serdeczności. U nas nigdy tak nie będzie.
Z tego, co Pan mówi, wynika potrzeba współpracy z jednostkami zza wschodniej granicy?
- Oczywiście. Ale my się na nich obraziliśmy. O skutkach braku takiego współdziałania świadczy przykład dwóch Polek uprowadzonych jesienią 1999 r. w Czeczenii. Żeby wrócić do kraju, dzwoniły do prywatnej stacji radiowej. To był modelowy przykład możliwości użycia GROM-u. Doszłoby do tego, gdyby współpraca między Polską a Rosją układała się właściwie. Od ponad dekady Polacy szkolą się w ośrodkach w USA, Wielkiej Brytanii czy Izraelu. Wydarzenia w Magdalence pokazały, że zachodnie szkoły na pewnym etapie okazują się nieskuteczne.
Dlaczego?
- Gdybyśmy trenowali z jednostkami rosyjskimi, wiedzielibyśmy np., że tamci żołnierze, zanim położą się spać, z definicji minują teren. Rosjan z reguły się bagatelizuje. Dziennikarze piszą o amerykańskiej Delcie, która nie przeprowadziła żadnej poważnej, precyzyjnej operacji uwolnienia zakładników. Ostatnia tego typu duża operacja brytyjskiego SAS miała miejsce prawie 23 lata temu. Z ambasady Iranu w Londynie uwolniono wtedy zakładników przetrzymywanych przez terrorystów z Demokratycznego Frontu Rewolucyjnego Wyzwolenia Arabistanu. Ale gdy terroryści z ugrupowania Tupac Amaru przez 126 dni przetrzymywali zakładników w ambasadzie Japonii w Limie, stolicy Peru, akcję ratowniczą przeprowadziła peruwiańska grupa specjalna istniejąca od miesiąca. Z punktu widzenia taktyczno-technicznego, zrobili to lepiej niż w Londynie.
Rosjanie nigdy nie mówili o swoich jednostkach, być może dlatego dobrze one pracują. A ile mieli uprowadzeń samolotów, porwań na Kaukazie, w Moskwie? Zdarzyła się im jedna poważna wpadka pod ambasadą Szwecji.
Zna ich Pan, chcieliby współpracować?
- Ze mną chcą, więc w pewien sposób są otwarci na Polaków. Chociaż to precedens, że służby specjalne zaprosiły cywila, aby ich szkolił. Proszę nie pytać, bo i tak nie powiem, jak wszystko się zaczęło.
Sęk jednak w tym, że w czasie wspólnych treningów Polacy musieliby ujawnić swoje techniki, co nie byłoby roztropne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa?
- Z punktu widzenia obronności Polski, lepiej nie pokazujmy, na jakim jesteśmy poziomie. GROM czy Wydział Antyterrorystyczny Policji zyskałyby uznanie. Ale reszta? Jestem jedynym polskim "kontaktem" na Białorusi i w Rosji.
Chwali Pan Rosjan, ale na Dubrowce urządzili rzeź zakładników.
- Chwalę działania komandosów. Eksperci odróżniają grupy operatorów od logistyków. Operatorzy spisali się doskonale. W Magdalence antyterroryści też dali z siebie wszystko, a zawiodło wsparcie. Magdalenka była taką polską Dubrowką.
Uczestnicy szturmu w Moskwie otrzymali medale "za wykonanie niemożliwego". To najlepszy komentarz. Gdy dostali rozkaz ataku, ci najbardziej doświadczeni ludzie żegnali się ze łzami w oczach. Znali przeciwnika, wiedzieli o zagrożeniu, ale poszli do przodu i przeprowadzili perfekcyjną operację. Mieli wpuścić gaz, zastrzelić złych i uratować dobrych, nie dopuścić do strat własnych. Tak zrobili. Szturm przeprowadzono idealnie. Nikt z zakładników nie ucierpiał z rąk komandosów, zastrzelono wszystkich przestępców. Zakładnicy zmarli na skutek złego zorganizowania pomocy medycznej.
Jak wyglądał przebieg tej operacji?
- Komandosi wpuścili gaz, przygotowany jeszcze na olimpiadę w Moskwie w 1980 r. Opracowano go na wypadek, gdyby terroryści chcieli powtórzyć scenariusz z olimpiady w Monachium w 1972 r., gdzie zginęło 11 sportowców z Izraela. Co ważne, szturmowcy nie wiedzieli, jaki środek mają zastosować, a nie wszystkich wyposażono w maski przeciwgazowe... Powiedziano im tylko, że będzie działał po 3 minutach, a przestanie po kwadransie. Za pierwszym razem nie zadziałał, więc wpuszczano go innymi kanałami. Żeby jednak dotarł do sali widowiskowej, należało użyć silniejszego stężenia.
Do teatru weszło kilka grup. Jedna odpowiadała za likwidację około 20 dziewczyn-samobójczyń owiniętych materiałem wybuchowym. Niektóre z nich nie zdążyły stracić przytomności. W drodze na salę widowiskową atakujący bezszelestnie zlikwidowali siedmiu terrorystów stojących na straży.
Gdy padły pierwsze głośne strzały, główna sala była już opanowana. Kolejna grupa likwidowała grupę Barajewa rozlokowaną na piętrze teatru. Tam toczyła się regularna walka z użyciem karabinów maszynowych PK i granatów. Tu znowu widać analogię do Magdalenki. Na Dubrowce prowadzono typową operację antyterrorystyczną, z użyciem ciężkiej broni. W teatrze wiele dały ładunki wybuchowe, "wycinano" nimi zaminowane drzwi i otwory w ścianach.
tej operacji jako jedyny cudzoziemiec dostał Pan od Rosjan odznaczenie z biało-czerwonego złota?
- Dostałem je za pomoc w szkoleniu grup antyterrorystycznych.
początku krytycznie wypowiadał się Pan o przygotowaniu operacji Magdalence. Podważał Pan wyniki pracy komisji powołanej do wyjaśnienia tej sprawy, a w jej skład wchodzili najbardziej znani specjaliści zajmujący się działaniami antyterrorystycznymi.
- Skład komisji tak dobrano, żeby nikomu nie stała się krzywda. Nawet najbardziej znane nazwiska nie gwarantują, że opinia będzie prawidłowa. Skoro ranni uczestnicy operacji mówią, że karetki nie było, to jak komisja mogła ustalić coś innego? Gdy na konferencji prasowej prezentowano wyposażenie bandytów, pokazano też niemieckie granaty hukowo-błyskowe, których używali policjanci.
Szturmowcy działali bohatersko, zawiodło dowództwo jednostki i logistyka. A decydenci musieli mieć świadomość zagrożenia, bo dwa tygodnie wcześniej policja pokazała uzbrojenie dwóch innych członków tej samej grupy przestępczej - bomby, granaty, karabiny snajperskie, pistolety maszynowe.
Antyterroryści podejrzewali, że będzie ciężko. Dlatego chcieli zabrać ciężką broń i pytali o karetkę pogotowia. Snajperzy przebrali się już w kombinezony z kamuflażem. Dowódca jednostki poinformował, że karetka jest zabezpieczona, a snajperom wydał polecenie pozostawienia broni wyborowej w Komendzie Stołecznej, kazał im też przebrać się w typowe mundury.
Co mogliby zrobić snajperzy, skoro budynek przesłonięty był drzewami?
- Strzelcy wyborowi używają broni nawet na minimalnych odległościach. Gdy przestępca trzyma zakładnika, stojąc w odległości kilkunastu metrów, nikt z wolnej ręki - z MP5 czy Glocka - nie zaryzykuje strzału. W czasie poprzednich akcji strzelcy wyborowi z warszawskiej jednostki używali broni na takich odległościach.
A snajper jest nie tylko od tego, żeby strzelać w głowę. On osłania grupę. Gdyby był w Magdalence wcześniej, może zobaczyłby, że z rynny wystaje kabel, dzięki któremu uruchomiono bombę ukrytą w kwietniku... W strukturze pododdziału AT powinno istnieć wsparcie. Na akcję wyjechało 28 antyterrorystów. Dlaczego 10 z nich nie mogło zabrać cięższej broni i granatników? Uważam, że obecne dowództwo jednostki i jej pion szkoleniowy nie wyciągną z wydarzeń w Magdalence żadnych wniosków.
Jak przeprowadziliby tę akcję chwaleni przez Pana Rosjanie?
- Trudno powiedzieć. Dwa tygodnie temu dostałem informację, że w Czeczenii zginął mój serdeczny kolega Wania, a sześciu innych z oddziału Witiaź jest w stanie krytycznym. Podobnie jak w Magdalence podchodzili pod budynek. Dostali z granatnika przeciwpancernego. Myślę, że gdyby wywiązał się pierwszy ogień, Rosjanie podpaliliby i zostawili ten budynek w gruzach, a nie walczyli przez trzy godziny.
Łatwo się krytykuje. Dlaczego nie został Pan w policji, żeby robić to, o czym teraz mówi?
- Mam prawo do krytyki. W policji zrobiłem swoje. Odszedłem cztery lata temu, rozwinąłem działalność za granicą. W jednostce tego nie mogłem robić.
Czy fakt, że szkoli Pan specjednostki na Białorusi i w Rosji, utrudnia robienie interesów w innych regionach świata?
- Odczuwam pewien dyskomfort, ale pracuję także w kilku innych krajach. Teraz lecę do USA.
W ośrodku szkoleniowym działającym pod kuratelą Departamentu Stanu poprowadzę szkolenie taktyczne dla jednostek z dwóch państw europejskich. Mam też wykład na temat Dubrowki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum