Rosyjscy deputowani zgodzili się, że ubiegłoroczny szturm na szkołę w Biesłanie, opanowaną przez terrorystów, został źle zorganizowany i doprowadził do śmierci wielu osób.
Ale nie wskazali konkretnych osób odpowiedzialnych za chaotyczne, nieprzemyślane rozkazy. I zamiast Moskwę, woleli oskarżyć lokalny rząd Osetii – piszą w czwartek dzienniki hiszpańskie.
Z raportu rosyjskiej Dumy na temat ataku terrorystycznego w Biesłanie i późniejszego szturmu, który zakończył się śmiercią 331 zakładników wynika, że tej strasznej tragedii można było zapobiec lub przynajmniej ograniczyć liczbę ofiar – pisze kataloński dziennik "La Vanguardia". Oprócz terrorystów, największą winę za tragiczne zdarzenia ponoszą lokalne władze. Przewodniczący parlamentarnej komisji, która przygotowała raport, Aleksandr Torszyn ogłosił w środę, że policja Północnej Osetii nie wywiązała się należycie z powierzonego jej zadania. Duma stwierdziła, że ministerstwo spraw wewnętrznych Rosji ostrzegało władze tej niewielkiej kaukaskiej republiki przed ewentualnością ataku w telegramach wysłanych 21 i 31 sierpnia 2004 roku – pisze "La Vanguardia". W myśl poleceń płynących z Moskwy, 1 września policja powinna była zapewnić bezpieczeństwo uczniom, kierując do pilnowania szkół większą liczbę funkcjonariuszy. Gdyby lokalne władze potraktowały te zalecenia poważnie, być może do ataku w ogóle by nie doszło. Komisja Dumy skrytykowała również sam szturm, stwierdzając, że był on chaotyczny i źle przygotowany.
Zdaniem konserwatywnego dziennika "ABC" raport Dumy sytuuje się "w połowie drogi" pomiędzy dwoma wcześniejszymi sprawozdaniami. Pierwsze z nich, znacznie bardziej oskarżycielskie, przygotowali deputowani parlamentu Północnej Osetii. Odpowiedzialnością za ofiary w Biesłanie obciążyli oni obok terrorystów również władze kaukaskiej republiki oraz siły bezpieczeństwa państwa, które podczas kryzysu nie potrafiły ustalić spójnego planu działania. Znacznie łagodniejszy werdykt wydała później rosyjska Prokuratura Generalna. W jej raporcie czytamy, że ministerstwo spraw wewnętrznych, resort obrony i tajne służby w pierwszych dniach września 2004 roku działały bez zarzutu. Na tym tle "ABC" określa oświadczenie Torszyna jako "umiarkowane". Gazeta daje jednak do zrozumienia, że powściągliwość członków komisji z pewnością nie zadowoli rodzin ofiar i poszkodowanych.
Szczególnie, że wiele pytań pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Dziennik "El Mundo" zwraca uwagę na trzy kwestie. Wciąż nie wiadomo, ilu terrorystów uczestniczyło w ataku na szkołę. Oficjalna wersja mówi o 32 osobach, ale świadkowie wydarzeń twierdzą, że było ich znacznie więcej. Druga zagadka dotyczy broni terrorystów. Krążą plotki, że przestępcy wykorzystali prowadzone wcześniej w szkole prace remontowe, aby ukryć karabiny i materiały wybuchowe pod parkietem. Władze Północnej Osetii zdementowały te informacje, a w raporcie Dumy zabrakło jakiegokolwiek wzmianki w tej sprawie. Trzecią niewyjaśnioną kwestią są okoliczności, w jakich doszło do detonacji bomb. Komitet Matek Biesłanu przekonuje, że eksplozja nastąpiła wskutek nierozważnej akcji policyjnej. W lipcu tego roku władze przyznały się, że w trakcie szturmu użyto granatów, ryzykując życiem wszystkich osób znajdujących się w budynku.
Zdaniem "El País" rodziny ofiar z rozczarowaniem przyjęły raport parlamentu. Rzeczniczka Komitetu Matek Biesłanu oświadczyła, że poszkodowani liczyli na "bardziej ważkie" oświadczenie. Niezadowolenie wywołuje głównie fakt, że wciąż nie podaje się nazwisk osób odpowiedzialnych za szturm, który przerodził się w masakrę. Zdaniem Matek Biesłanu są nimi "przybyli z Moskwy generałowie federalnych służb bezpieczeństwa".
Raport Dumy nie formułuje żadnych zarzutów pod adresem prezydenta Władimira Putina – zauważa "ABC". Komisja daje do zrozumienia, że szef państwa nie miał nic wspólnego z organizacją szturmu. Jeszcze raz Putin "ratuje głowę" – głosi jeden z nagłówków w "ABC".
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 30-08-2006, 13:48
wg. wydzarzenia POLSAT.
Szokujący raport o tragedii w Biesłanie
Polsat-Wydarzenia 11:46
Rosyjscy dowódcy i politycy mają na rękach krew dzieci z Biesłanu. Szturmu komandosów na zajętą przez terrorystów szkołę można było uniknąć. Decyzja o ataku zapadła z powodów politycznych. Takie sensacyjne wyniki dwuletniego, prywatnego śledztwa ujawnił jeden z deputowanych do rosyjskiej Dumy, ekspert wojskowy Jurij Sawieljew - co ciekawe - z prokremlowskiej partii Ojczyzna. Kreml nabrał wody w usta.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum