Kolumna samochodów z Lechem Kaczyńskim zatrzymana strzałami w Gruzji
Kolumna z prezydentem Polski i Gruzji została zatrzymana w Gruzji tuż przed posterunkiem osetyjskim. Padły strzały, ale wiadomo, że nic nikomu się nie stało. Mimo ostrzelania kolumny samochodowej , Lech Kaczyński dotarł inną trasą do obozu dla uchodźców na granicy z Osetią - ujawniła Małgorzata Gosiewska z Kancelarii Prezydenta.
W kolumnie jechało 5-8 samochodów. Za samochodem gruzińskiej policji jechała limuzyna z prezydentami Kaczyńskim i Saakaszwilim. Prezydent Polski Lech Kaczyński przyleciał w do stolicy Gruzji Tbilisi, gdzie miał uczestniczyć w obchodach piątej rocznicy Rewolucji Róż. Nie wiadomo jeszcze, czy uroczystości odbędą się bez zmian.
Wizyta przy granicy z Osetią miała być pierwszym punktem programu wizyty w Gruzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nagle padły strzały. Dziennikarze usłyszeli, że mają położyć się na ziemi. Z dotychczasowych informacji wynika, że strzały padły w stronę konwoju i natychmiast oddała je również ochrona kolumny. Minister z Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński poinformował, że zostały oddane trzy serie z karabinu maszynowego.
- Jechaliśmy górską drogą w stronę Osetii, kolumna zatrzymała się, nie dojechaliśmy do celu, teraz wracamy do Tbilisi - poinformowała wcześniej dziennikarka PAP, która towarzyszy L.Kaczyńskiemu. - Słyszeliśmy strzały, nie wiemy, co się stało - powiedziała dziennikarka.
Z lotniska Lech Kaczyński udał się do obozu uchodźców, którzy ucierpieli w wyniku konfliktu rosyjsko-gruzińskiego. Właśnie jadąc tam, padły strzały. Kolumna samochodów natychmiast zawróciła. Dziennikarze musieli w pewnym momencie paść na ziemię.
Po południu w Pałacu Prezydenckim zaplanowane jest spotkanie polskiego prezydenta z prezydentem Gruzji Micheilim Saakaszwilim, a następnie w Teatrze Opery i Baletu udział w uroczystościach rocznicowych, w których mają uczestniczyć także przedstawiciele innych państw.
23 listopada przypada piąta rocznica bezkrwawej "rewolucji", która doprowadziła do ustąpienia prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadzego i wyboru na to stanowisko Saakaszwilego.
W 2003 r. demonstranci kierowani przez Saakaszwilego zdobyli parlament, blokując inauguracyjną sesję nowego gruzińskiego parlamentu, opanowali Tbilisi i wymusili rezygnację Szewardnadzego. Uzbrojeni byli w jedynie w róże i stąd nazwa "Rewolucja Róż".
W jej wyniku anulowane zostały, sfałszowane zdaniem OBWE wybory parlamentarne. 5 stycznia 2004 roku Saakaszwili został wybrany na prezydenta, a w marcu 2004 roku jego partia zwyciężyła w powtórzonych wyborach do parlamentu.
Obecnie kilka gruzińskich partii opozycyjnych, niemających przedstawicieli w parlamencie, domaga się przeprowadzenia wiosną wcześniejszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
Prezydent Gruzji jest krytykowany za sierpniową wojnę z Rosją; zarzuca mu się, że poprowadził kraj do batalii, która była nie do wygrania, podejmując próbę odzyskania kontroli nad Osetią Południową.
Przed rokiem, 7 listopada, rząd wysłał policję do rozpędzenia opozycyjnego protestu przeciwko "autokratycznym rządom" prezydenta Saakaszwilego. Zachód, popierający Saakaszwilego, był wówczas zaszokowany akcją policji i zamknięciem opozycyjnej stacji telewizyjnej Imedi.
Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński z SLD skrytykował ujawnienie raportu ABW w sprawie niedzielnego incydentu w Gruzji. W Programie Pierwszym Polskiego Radia polityk lewicy podkreślił, że takie dokumenty powinny trafiać jedynie na biurko kilku najważniejszych osób w państwie: prezydenta, premiera oraz ministrów spraw zagranicznych i wewnętrznych.
Zdaniem Szmajdzińskiego incydent w Gruzji obnażył amatorszczyznę, z jaką mamy do czynienia na najwyższych szczeblach władzy w Polsce. Dodał, że opublikowanie raportów ABW i ekspertów MSWiA postawiło w kłopotliwej sytuacji prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego i zaszkodziło wizerunkowi Polski i naszej polityce zagranicznej.
W raporcie opracowanym przez zespół pod kierownictwem Jacka Cichockiego, sekretarza kolegium do spraw służb specjalnych stwierdzono, że incydent w Gruzji, z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie był zamachem. Według autorów dokumentu, w czasie wizyty i w trakcie przygotowań do niej wystąpiły niedociągnięcia, które negatywnie wpłynęły na bezpieczeństwo głowy państwa.
Winą za zajście, w znacznej mierze obarczono stronę gruzińską. W raporcie zwrócono też uwagę na nieprzygotowanie funkcjonariuszy BOR i innych Polaków uczestniczących w delegacji.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum