Szanowny kolego, tak dla lepszego zrozumienia to wszelkie takie zbitki słowne jak: taktyka operacyjna, operacja taktyczna, opereacja czy strategia operacyjna lub strategia taktyczna, - są jednym wielkim nieporozumieniem.
Kiedyś Gen. Skibiński (jeden z naszych wybitnych nadoficerów) wywołał ogromną burze w Akademi Sztabu Genaralnego, wdając się w polemike ze zwolennikami nowych (modnych) pseudoteoretycznych rozwiązań.
Chdzi o to, że wdług Niego można mówić albo o taktyce albo operacji. Z naukowego punktu widzenia dopuszcza się jedynie używanie takich określeń jak: taktyka mamewrowa, operacja na niskim szczeblu (szczeblach), mała operacja [nie mylić z operacją o małym zasięgu, bo to całkiem co innego], decydująca [w sęsie strategicznym] operacja (taktyka) ... itd.
Rzecz jasna od tego momętu nastąpił dość ostry podział na zwolenników i przeciwników Pana Generała.
Ci pierwsi uważają, że podział szczebli organizacyjnych wprowadzony przez LWP (Ludowe Wojsko Polskie), był po prostu szkodliwy.
Mianowicie dzieląc nadodziały na Związki Operacyjne i Związki Taktyczne kierowano się głównie tym, że w erze atomowej, w dużej (wysokiej) skali tzn. Korpus-Front, walczyć będą jedynie regularne, ale bardzo manewrowe jednostki. Zaś w średniej skali, waklczyć będą też manewrowo, ale już mniej, jednostki od batalionu przez Pułk do Dywizji (funkcjonowania Brygad nie przewidywano). Tak więc dla ich odrużnienia związków bardziej manewrowych od tych bardziej walczących siłą ognia (rażenia), Korpusy, Armie i Fronty nazwano Związkami Operacyjnymi, Dywizje nazwano Związkami Taktycznymi, Pułki - oddziałami a drużyny, plutony, kompanie i bataliony - pododziałami.
Jednak pod koniec ery atomowej, zaczęto zwracać cozaz bardziej uwage na klasyczne tzn. nieatomowe, działania zbrojne. Dlatego też między innymi utworzono system Obrony Tryttorialnej Kraju (OTK), oparty przede wszystkim na dzałaniach nieregularnych prowadzonych przez regularne jednostki np. 6 Pomorską Dywizje Powietrzno-Desantową (6.PDPD). Inaczej mówiąc władza Ludowa nie ufała swojemu ludowi i wolała mieć zdyscyplinowane, samodzielnie działające małe pododziały spadachroniarzy (siejących strach na tyłach wroga), niż szeroko pojętą partyzantke, czli siłą rzeczy, ogromną mase zaledwie dostatecaznie zdyscyplinowanych bojowników.
I wtym momęcie pojawił się problem jak take dzałania tj. nieregularne regularnych jednostek, - nazwać. Ktoś wpadł na "genialny" pomysł, że najłatwiej określić je taktyką operacujną, i tak powstało masło-maślane.
Jeszcz większy problem powstał gdy zaczęto przchodzić na system NATO-wski, w którym to pojęcie taktyki, operacji i strategi z wielką ... włącznie, miało inne (w przypatku operacji - całkowicie inne) znaczenie.
Jednak nikt z decydentów o zdanie AON-u w tym wszystkim nie pytał. Jajogłowi wiedzielui lepiej, i to się tylko liczyło!
Trudno się dziwić, że większość ludzi się w tym niezbyt dostatecznie oriętuje, jak szczyty władzy wojskowej, zgromadzonej w Sztabie "Gienialnym" - mają o tym zaledwie blade tzn. dostateczne pojęcie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum