Wysłany: 14-12-2005, 10:23 Wywiad dla forum psychologicznego
Ponirzej mam przyjemność zamieścić wywiad udzielony dla miesięcznika "Forum Psychologiczne" przez Marcina Kosska:
Wywiad dla forum psychologicznego…
Jak pan ocenia skalę aktualnego zagrożenia terroryzmem?
O: Jeśli rozmawiamy o zagrożeniu globalnym to obecna sytuacja na świecie stanowi odpowiedź na to pytanie. Amerykanie mają duży kłopot, Rosjanie borykają się z tym problemem. Tak samo Izraelczycy. W kwestii zagrożenia terroryzmem bolesne doświadczenia mają również Hiszpanie i Brytyjczycy. Trzeba dużo złej woli, żeby tego nie dostrzegać lub dostrzegać i pozostawać optymistą.
DZ: Czy w Polsce terroryzm jest zagrożeniem, czy jest to tylko rzeczywistość wykreowana przez media?
Dla Polski terroryzm stał się realnym zagrożeniem w chwili, gdy weszliśmy do Iraku i pierwsze co powinniśmy zrobić to jak najszybciej z Iraku wyjechać, zanim rebelianci z Iraku nie postanowią nam złożyć rewizyty. Natomiast jeśli pominiemy kwestię iracką, to ogólnie rzecz biorąc, moim zdaniem Polska nie jest dla terrorystów celem atrakcyjnym. Ewentualny atak na Polskę byłby dla analityków na całym świecie czytelną sugestią, że terroryści są coraz słabsi. W ataku w Londynie nie chodziło o obiekt czy ilość ofiar, a o wydźwięk medialny: nadal jesteśmy, nadal istniejemy, jesteśmy skuteczni i w każdym miejscu nawet najbardziej strzeżonym (do takich należy właśnie Wielka Brytania), w każdej chwili jesteśmy w stanie was dotknąć. W przypadku ataku na Polskę nie mogłoby być mowy o podobnym przesłaniu, a to ono właśnie. nie zabijanie ludzi, jest głównym celem terrorystów. Moim zdaniem, jako kraj, nie dorośliśmy do stawienia czoła współczesnemu terroryzmowi. Obserwacja działań wielu struktur rządowych pozwala na taki jednoznaczny wniosek.
DZ: Czy Pana zdaniem ingerencja w Iraku miała sens i jak przeliczyć straty w ludziach na ewentualne zyski gospodarcze?
O: To jest bardzo trudna analiza i na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Polacy pojechali do Iraku „szablą machać”, a świat nie zwraca na to większej uwagi – dość przypomnieć, jak w Moskwie potraktowany został prezydent Kwaśniewski. Nie lepiej zresztą przez Busha. Wejście do Iraku powinno być poprzedzone analizą według dość prostych kryteriów: więcej stracimy czy więcej zyskamy? Problem polega też na tym, że Polska rozpoczęła działania zewnętrzne, nie zabezpieczając wnętrza kraju. Na obecnym etapie, powinniśmy wypracować prawidłowe procedury zabezpieczenia wewnątrz kraju, a dopiero później udzielać się po świecie. Wziąwszy pod uwagę ewentualne operacje odwetowe, za naszą obecność wojskową poza granicami, jesteśmy po prostu za słabi. Co bezlitośnie dowiodły wszystkie ćwiczenia przygotowujące do przeciwdziałania skutkom zamachu np. na lotnisku czy w dużych instytucjach, kończące się niezmiennie obnażaniem własnej słabości.
Czemu w Polsce tolerowana jest niekompetencja i bezwład instytucji odpowiedzialnych za zabezpieczenia antyterrorystyczne oraz likwidację skutków działań terrorystycznych? Czemu ludzie, którzy zarządzają sprawami bezpieczeństwa, przedkładają własne stołki ponad dobro ogólne?
Dzieje się tak, dlatego, ponieważ w Polsce za porażki nie ponosi się żadnej odpowiedzialności. To absurd i oczywiste przyzwolenie dla działalności wszelkiego rodzaju niekompetentów. Wszystko wskazuje na to, że nikt nie myśli tu o Polsce a każdy o sobie.
Co wobec tego należy w obecnej sytuacji zrobić?
Istnieją trzy główne sesje problematyczne, które wymagają rozwiązania:
Pierwszą kwestią, którą należałoby rozważyć jest obsada stanowisk w resortach odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem. Na dzień dzisiejszy decyzyjność pozostaje w rękach ludzi, którzy wykazują się pewnym ograniczeniem zdolności percepcyjnych. Niewątpliwie potrafią ocenić, że jest źle, jednak na tym się ich możliwości poznawcze kończą, jest tylko diagnoza. Niestety nie wiedzą co zrobić dalej ze zdiagnozowanym problemem, a nawet najbardziej poprawnie postawiona diagnoza to zbyt mało. Weźmy na przykład sytuację, jaka miała miejsce w Biesłanie – wielu potrafiło natychmiast pojawić się jako komentatorzy w TV, powiedzieć co było źle, dlaczego tak się stało, ale żaden z tych ekspertów nigdy nie zaproponował żadnego rozwiązania problemu, nie powiedział co należy zrobić, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Osiągnęliśmy prym jedynie w krytyce.
Drugim problemem jest brak w Polsce jednostki antyterrorystycznej, która jest przeznaczona tylko i wyłącznie do ratowania zakładników. Mamy około 20 –stu regionalnych, wojewódzkich pododdziałów antyterrorystycznych policji, ale moim zdaniem były one stworzone do zupełnie czegoś innego – do walki z terroryzmem kryminalnym. Tu chodzi jednak o całkiem inną rangę problemu. Terroryści teraz stali się okrutni, nie cofają się przed niczym, nawet zabijaniem dzieci. Organizują zamachy na wielką, niespotykaną skalę – takiemu wyzwaniu musimy wyjść naprzeciw tworząc zupełnie nową jednostkę i struktury. Często staramy się tak manipulować oceną sytuacji, żeby nie stosować rozwiązań systemowych, a jedynie doraźne, które nikomu mają nie zrobić krzywdy a nigdy tak naprawdę nie będą działać.
Kolejny problem to współpraca międzyresortowa. Niewątpliwe charakterystyczne dla polskich systemów są duży podział kompetencyjny, dublowanie się stanowisk w efekcie nieustanne problemy ze znalezieniem osoby odpowiedzialnej za podejmowanie decyzji w poszczególnych kwestiach, lub, co jeszcze gorsze, problem z zakresem odpowiedzialności za te decyzje. Ważnym aspektem jest uproszczenie systemu podejmowania odpowiedzialności. Jest to w mojej opinii najlepsza droga do natychmiastowego rozwiązania szeregu problemów. Bardzo istotne są też wspólne działania jakie podejmiemy i współpraca między organami bezpieczeństwa.
Według mnie należy niezwłocznie podjąć wysiłek stworzenia dużej grupy roboczej, która opracuje procedury działania jednostki ratunkowej (zakładnicy) oraz taka jednostkę w końcu utworzy.. Oprócz przygotowania logistycznego – pogotowia ratunkowego i straży pożarnej potrzebni są dobrze przygotowani faktyczni wykonawcy: policja i wojsko, którzy działać będą według znanych i wielokrotnie trenowanych scenariuszy. Niestety zamiast pracować nad utworzeniem i szkoleniem takiej jednostki stosuje się zabiegi socjotechniczne – mówi się o użyciu wojska jako instytucji, która poradzi sobie z sytuacją zakładniczą. Tymczasem zapowiedź użycia wojska, jest niczym innym jak otwartym wotum nieufności wobec ministerstwa spraw wewnętrznych. A przy tym kolejny świetny przekaz na zewnątrz dotyczącym naszej siły…
Jednakże, najważniejszym problemem jest w naszym kraju, brak życzliwości własnej. Powinniśmy sobie postawić pomnik tolerancji wzajemnej i na niego codziennie patrzeć. Mamy fatalną chorobę narodową, jaką jest nieżyczliwość i zawiść, myślę, że to będzie główna przeszkoda, aby cokolwiek sensownego stworzyć. Ta choroba jest bezlitosna jak rak, zżera powoli wszystkich którzy mają jakąkolwiek inicjatywę i kompetencję…
Jakie jest samopoczucie specjalisty klasy światowej, który patrzy na te realia?
.Nie chcę się z tym stanem zapaści identyfikować. Zamiast wskazywać błędy, wole wskazywać rozwiązania, ponieważ od wielu lat mam doświadczenie współpracy z jednostkami antyterrorystycznymi wielu krajów i za granicą uczestniczę w opracowywaniu bardzo dużych projektów.
Propozycje współpracy, jakie otrzymuję w kraju, sprowadzały się moim zdaniem raczej do potrzeby uzyskania poparcia i uzasadnienia dla istniejącego stanu rzeczy, a nie podejmowania konkretnych działań mających na celu zmianę sytuacji. Umacnianie błędów i niedociągnięć, które przecież krytykowałem, albo kreowanie kolejnej doraźnej i mocno prowizorycznej terapii, która jak wiadomo nie przyniesie trwalszych i istotniejszych zmian, byłoby stratą czasu. A także, nie da się ukryć działaniem przeciwko sobie i własnym poglądom.
Raczej nie zakładam już teraz działania kompleksowego w Polsce, jestem zbyt mocno eksploatowany za granicą, choć współpracuje z polskimi jednostkami AT, kiedy tylko mam czas, bo nie zapominam, że jestem Polakiem. Zresztą właśnie to pozwala mi znaleźć czas zawsze, szczególnie wtedy, gdy wiem, że będzie on przynosił korzyść moim kolegom z polskich AT.
Jestem dumny, że jestem Polakiem, gdy w Centrum Antyterrorystycznym pod Moskwą, wciągają polską flagę, kiedy przyjeżdżam prowadzić zajęcia taktyczne. Wówczas dopiero zaczynam się uczyć siebie i widzę prawdziwy sens swojej pracy.
Dostaję wiele maili od moich kolegów z wielu jednostek z którymi pracuje na świecie. Często piszą w nich, że dzięki naszym treningom, podczas operacji antyterrorystycznych uratowali wielu ludzi i sami uniknęli utraty zdrowia lub życia, dziękując i zapraszając ponownie do treningów. Trzymam sobie te listy, jak mam chwile przemęczenia to sobie je czytam i od razu mam gotowe baterie do działania. Czego więcej mógłbym chcieć w zamian za swoje zaangażowanie…? Mam wszystko…
Uważam, że w Polsce potrzebna jest swoista Opcja Zerowa w AT. Poboli rok, ale bez tego nie ma szans na uzdrowienie tych struktur. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie sobie potrafił z tym poradzić, ale musi to być bardzo silny psychicznie człowiek, całkowicie niepodatny na wpływy z zewnątrz. Czasu jest bardzo mało, coraz mniej.
Jak Pana zdaniem powinien wyglądać skuteczny system przeciwdziałania terroryzmowi?
W Polsce powinno się powołać urząd na miarę ABW lub, BOR, który będzie odpowiedzialny za walkę z terroryzmem na szczeblu centralnym. Powinien być bezpośrednio podporządkowany premierowi RP. Wówczas, jasne będzie kto za co odpowiada i kto ponosi konsekwencje na wypadek uchybień lub niepowodzeń. Urząd taki, powinien mieć trzy departamenty. swój tym własny wywiad, zajmujący się tylko grupami terrorystycznymi, analizami zamachów, sytuacji zakładniczych etc. Dopóki takie departamenty będą pozostawać w gestii różnych służb (wywiad ds. terroryzmu) nie będą skuteczne, chociażby z uwagi na wspomniany już problem współpracy międzyresortowej i brak przepływu wszystkich uzyskanych informacji. Ustanowienie jednego, centralnego departamentu do tych zadań byłoby jednocześnie całkowitym rozwiązaniem problemu.
W pionie uderzeniowym widziałbym miejsce dla dwóch jednostek o takiej samej strukturze organizacyjnej, procedurach, ale przeznaczonych do innych zadań. Jednostki ratowania zakładników (HR) wewnątrz kraju oraz jednostki specjalnej do zadań zewnętrznych (np. uderzenia kontrujące poza krajem, na podstawie informacji wywiadu). Na wypadek większej operacji w kraju, mogły by działać razem. Wspólne operacje nie stanowiłyby problemu, przy założeniu że obie jednostki są szkolone według tych samych procedur i przez tych samych instruktorów, którzy nie powinni być na stanie etatowym takich jednostek.
W tym celu należałoby jak najszybciej wyciągnąć ZOA (Zarząd Operacji Antyterrorystycznych KGP) ze struktur policji i utworzyć na tej bazie (oraz jednostkach regionalnych) po Opcji Zerowej Centralną Jednostkę Ratowania Zakładników. Drugą jednostkę mógłby stanowić GROM, który trzeba jak najszybciej wyciągnąć z MON zanim zostanie zrównany do ogólnych standardów polskiego wojska.
Oczywiście to tylko szkic pobieżny takiego Urzędu.
DZ: Jak oceniać zagrożenie, jak poznać motywy terrorystów?
O: Przede wszystkim trzeba liczyć się z akcjami podejmowanymi dla rozgłosu z chęcią różnicowania postaw, rozbijania jedności potencjalnych przeciwników. Poprzez zdetonowanie tankowca na Morzu Śródziemnym i skażenie środowiska można wywołać konflikt polityczny i takie działanie w ocenie strategów warte jest poświęceń. Organizując zamach, terroryści nie szacują do końca liczby ofiar, nieraz nie są w stanie przewidzieć ostatecznych skutków, ale liczą na to, że ich działanie odbiją się szerokim echem i przyniosą pożądane perturbacje polityczne. To jest motywacja terroryzmu.
Czy można powiedzieć, że terroryści idą na rękę Bushowi i Putinowi oraz ministrom spraw wewnętrznych, bo sankcjonują powszechną inwigilację społeczeństw?
Przy takim podejściu do problemu mogłoby się okazać, że schwytanie Bin Ladena byłoby bardzo nie na rękę władzom wielkich mocarstw. Terroryzm jest z pewnością mocnym argumentem za rozrostem ministerstw spraw wewnętrznych i obrony narodowej, które otrzymują spore środki na wzmacnianie swych struktur. Z tego punktu widzenia największym świństwem jakie mogliby zrobić sobie Rosjanie Amerykanie, byłoby na przykład aresztowanie przez Rosjan Bin Ladena i oddanie go Amerykanom albo schwytanie przez Amerykanów Basajewa i wydanie go Rosjanom. Ale raczej tak się nie stanie, bo dzięki terroryzmowi Rosjanie mają gwarancję zwiększonej tolerancji ze strony Ameryki. A więc wszyscy starają się „gonić króliczka, ale nie złapać go”.
Nie jest to dobrym znakiem dla Polski, z którą w świecie wielkiej polityki mało kto się liczy?
Silni często dogadują się ze sobą ponad głowami słabszych. Bogata Europa rozmawia z Rosją nie patrząc na interesy Polski. Sprawa gazociągu Rosja-Niemcy i amerykańskiej wizyty prezydenta Kwaśniewskiego, dla którego nikt z „wielkich” nie miał czasu, zdaje się to potwierdzać. Z drugiej strony musimy zdawać sobie sprawę z tego, że Rosja jest silnym państwem, co czasem ma również dobre strony, bo stanowi dla Polski mocną zaporę przed napływem terroryzmu islamskiego od Wschodu przez Pakistan, Tadżykistan, Uzbekistan...
Myślę, że jak opadnie ten antyrosyjski lament w naszych mediach, zdamy sobie w końcu sprawę, jak bardzo na rękę jest nam taki sąsiad jak silna Rosja. I, że jest on gwarantem bezpieczeństwa właśnie w kontekście zagrożenia terrorystycznego, ponieważ tylko silna Rosja może zablokować ekspansje terrorystów na Europę od strony wschodu, my będziemy ich pierwszym krajem UE na drodze. Wydarzenia w Nalczyku, powinny nam też dać do myślenia. Pokazały zupełnie nową twarz terrorystów, to bardzo konstruktywny przekaz dla taktyków i strategów w sił specjalnych. Uczmy się na błędach innych a nie własnych.
Rosja tworzy własną oś bezpieczeństwa w porozumieniu z Chinami i wygląda na to, że wkrótce w tej części świata za przyzwoleniem Ameryki powstaną dwa bloki bezpieczeństwa: USA i silna Europa (niestety bez nas) oraz oś Rosja-Chiny.
A gdzie Polska?
Niestety poza tymi strukturami, ponieważ jesteśmy niepoprawnie naiwni i dajemy sobą bardzo skutecznie manipulować sprytniejszym uczestnikom gry.
DZ: Czy nie oznacza to, że w Polsce panuje w tym temacie kompletny marazm?
Zamiast faktycznych prac mamy wymianę towarzyską oficerów wyższego szczebla podczas kontaktów zagranicznych.
Ja, jako specjalista, realizuję się w związku z tym za granicą. Tam się przyzwyczaiłem do innych standardów pracy. W Polsce musiałbym walczyć z wiatrakami. O ile tylko z wiatrakami – nie da się bowiem nie wspomnieć i o innych niezbyt przyjemnych aspektach podejmowania działalności w kraju.
O mnie rozpowszechniano nieprawdziwe informacje, a to że jestem oficerem rosyjskich służb specjalnych, a chwile później dla odmiany, że pracuję dla wywiadu amerykańskiego. To była cena, jaką zapłaciłem za pomoc kilku polskim jednostkom AT.
Tak bardzo się tego przestraszyli ci, których nieudolność demaskowały nasze wspólne ćwiczenia.
Działam z wieloma krajami, praktycznie na każdym kontynencie, a nie spotkałem się jeszcze nigdzie z agresją, tylko w granicach własnej ojczyzny. Gdzie indziej jest to nie do pomyślenia.
Jaka jest Pana osobista ocena rzetelności polskiego dziennikarstwa i odpowiedzialności jego przedstawicieli za zamieszczane informacje?
Odp.: Przede wszystkim bardzo szanuję waszą pracę, to poza jakimkolwiek sporem.
Dość trudno jest wymagać od dziennikarzy obiektywności, szczególnie w tych dziedzinach, gdzie potrzebna jest wiedza specjalistyczna. W mediach zawsze są pewnego rodzaju przekłamania – spotkałem się z wieloma takimi sytuacjami, cóż trudno wymagać od osób spoza branży kompleksowej wiedzy o wszelkich niuansach. Ale niektóre publikacje są poza wszelkimi kryteriami dziennikarskiej przyzwoitości. Dotyczy to np. dziennika Trybuna. Trudno mi oceniać rzetelność wszystkich możliwych publikacji, ale artykuł na mój temat można określić jako oszczerstwo. Podobne insynuacje zamieściła Gazeta Policyjna, co przyznam było dla mnie dość zaskakujące, jako że od wielu lat pomagam polskiej Policji…. Takie działania mediów traktuję jako zawodowy folklor, ponieważ dużo czasu walczyliśmy w Polsce o wolność słowa. Mamy ją z wszystkimi towarzyszącymi konsekwencjami. Nawet tymi, do których idealnie pasuje określenie skandaliczne i kłamliwe i które same w sobie zasługują na kolejny, choć bardziej rzetelny artykuł. Z drugiej strony fakt tak intensywnego zainteresowania moją osobą jeśli chodzi o publikacje w Gazecie Policyjnej w pewien sposób mi schlebia, bo potwierdzają, że jestem dla nich osobą istotną. Ten tekst zresztą bardzo mi pomógł. Tydzień po nim, dostałem maila z prośbą o podjęcie współpracy z kolejnym polskim pododdziałem AT.
DZ: Czy da się określić motywy Pana krytyków? Komu może zależeć na tym, aby stracił Pan społeczną wiarygodność?
Odp.: Wszystkim, którzy boją się, że wrócę do służby i moja działalność stanie się przyczynkiem do zaprowadzenia porządku. Również tym, odpowiedzialnym za
wpadki takie jak z zakładnikiem w gmachu TVP, czy facetem na rondzie ONZ. Wiedzą, że merytorycznie są bez szans i nie byłoby mowy bym dał się zwieść jakąś naciąganą historyjką, którą można uspokoić tych mniej zorientowanych w temacie. Dlatego też, starali się mnie kompromitować gdzie tylko popadnie. Te działania, wbrew temu, co było oczekiwaniem, wzmocniły mnie. Bardzo mi się przydały, uświadamiając mnie, w jakim kraju żyję i że słusznie zrobiłem odchodząc z resortu.
DZ: Czy stosunek polskich mediów do tego, co zdarzyło się teraz w Rosji, nie jest przejawem narodowej fobii?
Odp.: Fobia antyrosyjska w Polsce jest faktem, i nie trzeba tego szczególnie uzasadniać, wystarczy się po prostu rozejrzeć wokół. Najwyraźniej musimy dorosnąć do tego, żeby z sąsiadami żyć w zgodzie, niekoniecznie darzyć żywiołową sympatią, ale przynajmniej szanować, tym bardziej, gdy ich wielkość budzi respekt. Niestety w mojej opinii potrzeba nam wielu lat, by ową dorosłość osiągnąć
DZ: A skąd te fobie się biorą?
Odp.: Polacy maja taką chorobę narodową, że krytykują wszystkich dookoła, nawet wtedy, gdy sami są kiepscy i dają z siebie bardzo niewiele. W pewien sposób ów system krytyki i oskarżeń pozwala na odsunięcie świadomości własnych niedoskonałości, daje możliwość obciążania winą za wszelkie błędy wszystkich dokoła. Jest dość wygodna koncepcja, jeśli komuś brakuje odwagi by poddać się weryfikacji, co więcej pozwala ona zatracać się do woli i unikać wszelkich zmian bądź wysiłków– przecież to nie my zawalamy, prawda? To „oni” są winni. A o tym, że jacyś „oni” zawsze się znajdą świadczy fakt istnienia nie tylko fobii antyrosyjskiej ale i licznych fobii instytucjonalnych i społecznych.
DZ: I mimo znanych panu fobii Polaków podjął Pan studia w Rosji?
Odp.: Podjąłem.
DZ: Nawet wiedząc o tym, że Ministerstwo Edukacji Narodowej ma bardzo negatywny stosunek do uczelni rosyjskich i nie uznaje ich dyplomów?
Odp.: Ten stosunek jest zróżnicowany. Zależy jaka to jest uczelnia i jakimi umowami dysponuje. Uczelnia na której studiuję jest uniwersytetem państwowym, ma umowy z instytucjami Unii Europejskiej i wszelkie dokumenty sygnowane przez tę Uczelnię są w Unii Europejskiej uznawane. Wobec tego niewiele interesują mnie opinie urzędników na temat mojego dyplomu i nie zajmuję się tym, czy Polacy będą ten dyplom honorować, czy nie. Ja zajmuję się po prostu pracą…
Dziękuję za rozmowę.
NOTKA BIOGRAFICZNA:
Marcin Kossek (l.34) – były żołnierz 18Batalionu Desantowo Szturmowego oraz były Antyterrorysta. Obecnie instruktor zagranicznych Służb Ochrony Prezydentów, Jednostek Specjalnych oraz Oddziałów Antyterrorystycznych. Przeprowadził około 40 szkoleń poza krajem w państwach takich jak USA, Białoruś, Australia, Szwajcaria, Uzbekistan, Rosja i kilku innych z takimi grupami jak : ALLFA, VITYAZ, DIAMENT, SWAT, BARS i wielu innymi. Odznaczony wielokrotnie za granicami Polski między innymi Medalem za Pomoc w Szkoleniu Oddziałów Antyterorystycznych Rosyjskiej Federacji, Za Walkę z Terroryzmem i kilkoma innymi odznaczeniami.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 4 razy Wiek: 12 Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 905 Skąd: daleko od ukochanej
Wysłany: 01-04-2012, 10:06 Re: Wywiad dla forum psychologicznego
Kangur napisał/a:
Drugą jednostkę mógłby stanowić GROM, który trzeba jak najszybciej wyciągnąć z MON zanim zostanie zrównany do ogólnych standardów polskiego wojska.
A ja mam pytanie, gdzie należałoby umieścić wówczas GROM?
I czy teraz jak podlega pod DWS, nadal grozi jej równanie do standardów reszty WP?
Jest to formacja wojskowa, przeznaczona do operacji wojskowych - nie policyjnych.
Co więcej, gdyby zostałaby wyjęta ze struktór wojskowych, to czy nadal realizowałaby (jak to medialnie obwieszczono) "full spektrum operacji specjalnych" ?
Czy jednostka 'nie wojskowa' może realizować działania bojowe w ramach operacji w Afganistanie?
Czy Pan Kossek przypadkiem nie patrzy na jednostkę tylko pod kątem ratowania zakładników?
Rozumiem, po to powstała, ale czas pokazał że może być wykorzystana do czegoś więcej aniżeli tylko wysadzanie drzwi w kosmos.
_________________ "When the hour of crysis finally arrives, remember that 40 selected men can shake the world..."
Yasotay
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum