Wysłany: 14-12-2005, 10:14 "Utworzyć System Ratowania Zakładników"
Dzięki uprzejmości administratora serwisu SZTAB.org, mam przyjemność przedstawić czytelnikom Specops poniższy wywiad z Marcinem Koskiem, oraz odpowiedzi na pytania użytkowników forum SZTAB z dnia 27.11.2005:
SZTAB.org: - Jak wyglądała droga Marcina Kosska do policyjnych pododdziałów antyterrorystycznych i co spowodowało, że się z nimi pożegnał?
MK: - Witam. Ta droga była moim zdaniem, taka jak powinna być. W 1992 roku zgłosiłem się na ochotnika do 6 BDSz. Zostałem skierowany do 18 Batalionu Desantowo Szturmowego w Bielsku Białej, gdzie wpierw służyłem na 1 Kompanii Szturmowej a następnie na Plutonie Rozpoznawczym Kompanii Dowodzenia. W wyniku notorycznego oblegania aresztu na jednostce przez nasz Pluton, zostaliśmy karnie rozwiązani i rozrzuceni po innych Batalionach Brygady. Mnie wraz z kilkoma kumplami oddelegowano na 48 Kompanię Rozpoznawczą do Krakowa, gdzie zostałem już do końca służby. W trakcie służby wojskowej, zdałem wszystkie egzaminy do Jednostki Antyterrorystycznej na warszawskim lotnisku Okęcie. Tam też podjąłem służbę miesiąc po wyjściu z wojska. Po czterech latach, przeniosłem się do Wydziału Antyterrorystycznego KSP (obecne ZOA), licząc na to, że będzie to dla mnie krok do przodu. Praktycznie, odchodząc z Jednostki na Okęciu, już chciałem odejść do cywila, ale postanowiłem jeszcze spróbować dalej. Po krótkim czasie, uznałem, że nie ma sensu dalej stać w miejscu i że widocznie w polskich Jednostkach AT, nie ma szans wyjść poza pewien schemat działania, zarówno podczas treningów jak i samych realizacji. Jak każdy, miałem prawo wyboru własnej przyszłości i wybrałem rozstanie. Miałem kilka bardzo interesujących propozycji zmian pracy (głównie poza krajem), z których wybrałem tę najbardziej dla mnie optymalną.
Mam wielu kolegów, którzy odchodzili z AT w trakcie służby, niektórzy wracali ponownie, niektórzy dobrze sobie radzą na innej płaszczyźnie. Tylko Ci, którzy byli poddani takiemu wyborowi, wiedzą jak trudna jest to decyzja i dla mnie też to nie było łatwe. Postanowiłem przed odejściem, zrobić porządek ze swoim zdrowiem tak abym był w pełni sił do nowych wyzwań. Z perspektywy czasu, oceniam, że tamta decyzja (odejście z AT) była jedną z moich najtrafniejszych decyzji, ponieważ paradoksalnie, mój rozwój w tej dziedzinie rozpoczął się dopiero po odejściu z tej struktury.
Nie rozstałem się jednak definitywnie z polskimi AT, jestem w stałym kontakcie z wieloma Jednostkami i na bieżąco pomagam im zarówno od strony procedur oraz taktyki działań. Teraz też właśnie jestem w trakcie przygotowywania dużych ćwiczeń dla kilku jednostek AT w Polsce. Moją rolą, jest przekazanie im informacji a od nich już zależy ocena stopnia ich przydatności i możliwości wykorzystania.
SZTAB.org: - Skąd Twój teraźniejszy zasób wiedzy i umiejętności? Wypracowałeś własne metody i systemy?
MK: - Nieskromnie mówiąc, moja siła polega na tym, że ja cały czas chce się uczyć. Każdy mój wyjazd, gdzie prowadzę zajęcia, jest również poznawaniem dotychczasowych technik i rozwiązań taktycznych w danym kraju. Szczerze mówiąc to trochę się już tego nazbierało, myślę, że ponad 50 poprowadzonych kursów z zakresu taktyki ratunkowej na różnych obiektach (samoloty, autobusy, pociągi i tym podobne). Zajęcia prowadzę w dwóch językach obcych. Mam z tych zajęć swoje archiwum video, ponieważ jak za jakiś czas jadę ponownie do jakiegoś kraju, to przypominam sobie, na jakim poziomie manualnym są tam operatorzy i na jakim etapie skończyliśmy zajęcia. Wypracowałem sobie przez tyle lat własną metodykę prowadzenia zajęć. Na zajęciach nie mam kłopotów z dyscypliną.
Ten bagaż rośnie nieustannie, zbieram wszystkie możliwe informacje i podpatruję wszystkie możliwe rozwiązania taktyczne. Wypracowuję wiele własnych rozwiązań taktycznych, ponieważ czasem aż się prosi znalezienie wspólnego mianownika pomiędzy różnymi rodzajami działań taktycznych, zachowując ich autonomię.
Moje szczęście w tej sytuacji polega na tym, że praktycznie od razu te rozwiązania są weryfikowane podczas operacji bojowych i na bieżąco mam informację zwrotną, co do możliwości zastosowania danego rozwiązania. Dotychczas nie miałem informacji zwrotnych innych niż pozytywne, świadczących o przyjęciu pewnych rozwiązań.
Moja rola w danym kraju polega na tym, że miejscowa struktura robi dla mnie pokaz z dotychczasowych działań taktycznych a ja mam to zmodyfikować lub uzupełnić o moje doświadczenie z pracy z innymi krajami. Mam też przyjemność współtworzenia jednostek CT od samego początku, co jest bardzo ciekawym nowym wyzwaniem, chociażby ze względu na tworzenie procedur operacyjnych a nie tylko taktycznych.
SZTAB.org: - Masz własną firmę zajmująca się szkoleniami i zapewnianiem bezpieczeństwa czy wszystko firmujesz własnym nazwiskiem?
MK: - Mam przynależność do kilku organizacji treningowych w Rosji, USA i Izraelu, ale jest to raczej honorowa obecność wynikająca z wzajemnego szacunku i przyjaźni. Nie pracuję jednak dla nich.
Bardzo cenię kolegów z tych organizacji, są znakomitymi fachowcami, wywodzą się z najsłynniejszych jednostek na świecie. Nigdy nie chciałem jednak działać pod ich przykryciem, postanowiłem postawić na autonomię i to był trafny wybór.
Wszystko to, co robię, firmuję swoim nazwiskiem i robię to sam. Są oczywiście zajęcia na wielką skalę, gdzie zabieram ze sobą kilku pomocników, z reguły Rosjan, kilka razy Polaków raz Australijczyka, ale wówczas również firmuję to sobą i działają pod moim nazwiskiem.
SZTAB.org: - Bardzo dziwną i niezrozumiałą sytuacją jest to, że bardziej popularny jesteś poza naszymi granicami. Skąd niechęć pewnych osób z Polski do Ciebie? Widzisz wyjście z tej patowej sytuacji?
MK: - Ja nie widzę w tym nic dziwnego ani niezrozumiałego. To normalne w naszym kraju. Jeśli się chce ukryć nieudolność to robi się wszystko, aby oczernić tych, którzy mogą to uwidocznić lub zmienić. Mieści się to w kategoriach polskiego piekła, ale uwierz mi, że ja się tym nie zajmuję. Ja się zajmuje pracą a nie jej unicestwianiem.
Polskie jednostki AT to w 90 % wspaniali faceci chcący się rozwijać, którzy są blokowani przez 10 % frustratów – niestety zajmujących wiele stanowisk kierowniczych.
Ci frustraci, będą negować wszystko, co obnaży ich niekompetencję, hamować każdy proces rozwoju, przeszkadzać w szkoleniach etc. Życzę tego kolegom z AT, aby się to zmieniło.
Na szczęście mnie to nie dotyczy i nie muszę szukać żadnego rozwiązania z tej sytuacji, mój obszar działania to jednostki poza Polską. Moja osoba stała się obiektem ataku, od chwili jak zacząłem pomagać polskim AT. Wówczas grupa frustratów poczuła się zagrożona i dopuszczali się różnych bardzo nieeleganckich zachowań, które zamierzam kiedyś opisać w osobnej publikacji. Byłem i jestem w dość trudnej sytuacji, ponieważ z jednej strony mam bardzo dużo wyrazów sympatii z AT oraz co chwilę dostaję nowe propozycje współpracy z polskimi jednostkami (w ciągu ostatniego miesiąca trzy), a z drugiej płacę cenę za to, że im pomagam. Przyzwyczaiłem się, że to jest taki kraj i trzeba się z tym nauczyć żyć.
Pamiętam, że przede wszystkim jestem Polakiem.
SZTAB.org: - Czy ze względu na współpracę z jednostkami specjalnymi obcych państw, wiadomo Ci coś, aby któreś ze służb specjalnych zbytnio interesowały się Twoją osobą i działalnością?
MK: - Interesują się mną nieustannie, na przykład prowadząc proces weryfikacji mojej osoby pod kątem dopuszczenia mnie do zajęć z jednostkami danego kraju. Zawsze miałem pozytywne odpowiedzi. Cieszę się również, ponieważ jest to pewnego rodzaju aktualizacja świadectwa mojej moralności. Nie mam nic do ukrycia, choć nie ujawniam nigdy szczegółów współpracy z danym krajem, tylko informacje ogólne.
SZTAB.org: - Piszesz książkę szkoleniową m.in. dla Rosjan, myślisz o wydaniu też czegoś w Polsce? Twoja historia mogłaby być bestsellerem, ludzie się Tobą interesują…
MK: - Nie. Na dzień dzisiejszy, te informacje są w polskich AT nie do wykorzystania z wielu względów. Jak zmienią się struktury oraz ludzie blokujący rozwój, to jestem gotów do rozmów.
SZTAB.org: - Współpracujesz z różnymi ośrodkami w Polsce, spotykasz się z ludźmi, jeździsz na debaty, konferencje, sympozja - na czym polega ta działalność? Dajesz tylko coś z siebie czy również na swój sposób korzystasz z takich spotkań?
MK: - Jestem zapraszany na różnego rodzaju spotkania panelowe dotyczące walki z terroryzmem. O moją rolę, powinieneś zapytać uczestników tych spotkań, nie oceniam sam siebie. Ja wynoszę z nich bardzo wiele, chociażby to, że jest w Polsce bardzo obiecująca młodzież na kilku Uniwersytetach, która, jeśli podejmie prace w strukturach bezpieczeństwa, ma szansę przywrócić normalność.
W innych spotkaniach nie biorę udziału, wolę w tym czasie zająć się treningami z AT niż klepaniem się po plecach i radzeniem, co zrobić, aby utrzymać stan dotychczasowy. Nie dam się zwerbować do tego towarzystwa.
Stawiam na ludzi młodych, z otwartymi umysłami.
POLSKA
SZTAB.org: - Swego czasu było głośno o polskim wojskowym wynalazcy, który skonstruował pocisk, który bez obaw można użyć np. na pokładzie samolotu. Miałeś kontakt z tym żołnierzem? Testowałeś tę amunicję? Nowym patentem jest zainteresowany wręcz cały świat – to mógłby być przełom. Niestety w Polsce procedury się przeciągają - żołnierz już żałuje, że jest patriotą i nie sprzedał pomysłu, gdy zgłosiły się po niego zachodnie koncerny…
MK: - Na pokładzie samolotów można używać różnego rodzaju pocisków, niekoniecznie amunicji niepenetrującej. Wszystko zależy od konstrukcji pocisku. Rozumiem, że masz na myśli sytuację użycia broni, jeśli samolot jest w powietrzu, bo jeśli stoi na ziemi i jest opanowany przez terrorystów to jest to zupełnie inna sytuacja. Bardzo dawno temu były już w użytku pociski niepenetrujące kalibru 38 Specjal do rewolwerów. Miały trzy rodzaje (komar, osa, szerszeń) i podobne przeznaczenie jak nabój, o który pytasz. Moim zdaniem, tego rodzaju pocisk nie będzie miał zastosowania w jednostkach CT do prowadzenia operacji ratunkowych na pokładach samolotów. Grupy szturmowe, muszą mieć możliwość skrajnego oddziaływania (likwidacji zagrożenia) już za pierwszym kontaktem ogniowym. Czasem nie ma innego rozwiązania, niż jak najszybciej zlikwidować terrorystów, którzy na przykład mają na sobie pasy samobójców lub są pod wpływem środków narkotycznych (odporność na ból). Tam nie ma miejsca na poprawki, liczy się szybkość, precyzja i skuteczność. Między bajki też można wsadzić teorie, mówiące o tym, że kilka pierwszych naboi jest o właściwościach niepenetrujących a dopiero następne są zwykłymi pociskami. Profesjonaliści nigdy nie stosują tego typu rozwiązań w operacjach ratunkowych. Magazynki powinny być wyposażone w jeden rodzaj ulubionego pocisku, który ma zawsze tę samą energię odczuwalną dla strzelca, żadnych niespodzianek w postaci silniejszej lub słabszej. Trenować powinno się o nabojach o zbliżonej energii, aby kontra na broni z treningu przenosiła się na operacje bojowe. Poza tym, te operacje wymagają skrajnych decyzji. Operatorzy ratując zakładników, po prostu albo strzelają, aby zabić, albo nie używają broni w ogóle.
SZTAB.org: - W Polsce system zabezpieczeń lotnisk i samych samolotów nie jest - delikatnie mówiąc - zbyt idealny (choćby pamiętne bezproblemowe wtargnięcie dziennikarza na lotnisko i podejście do samolotu). Czy wzorem Izraela nie byłoby celowym, aby na pokładach samolotów latali cywilni odpowiednio uzbrojeni agenci?
MK: - Uważam, że Sky Marshall na pokładach naszych samolotów powinno być standardem. Powinni być szkoleni w osobny sposób w wyspecjalizowanych warunkach, których nie ma.
O systemie zabezpieczenia lotnisk nie chce się wypowiadać.
SZTAB.org: - Pojawiały się swego czasu pomysły w SGWP łączenia morskiego oddziału GROMu, Formozy oraz kompanii płetwonurków z 1.PSK – jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
MK: - Poroniony pomysł. Grupa wodna GROM powinna mieć zachowaną autonomię. Ma zupełnie inne przeznaczenie niż jednostki wymienione przez Ciebie. Tęga głowa musiała to wymyślić.
SZTAB.org: - W strukturach MON istnieje Dowództwo Operacyjne – czy nie powinien powstać podobny twór (np. Dowództwo Operacji Specjalnych) nadzorujący działanie zarówno policyjnych, jak i wojskowych formacji specjalnego przeznaczenia? A może przeobrazić DO w odpowiednie naczelne dowództwo wszystkich formacji uzbrojonych?
MK: - Wiem, że taki projekt jest w fazie opracowywania przez Romka Polko. Trzymam za niego kciuki, ale wiem, jaką rzeszę oponentów będzie musiał pokonać by to zrealizować.
SZTAB.org: - Na całym świecie a zwłaszcza niestety w Polsce trwa „wyścig” która jednostka jest lepsza – ciągle się porównuje - to chyba nie wpływa pozytywnie na ich działanie czy wręcz współdziałanie? Kto odpowiada za taki stan rzeczy – zakompleksione sztaby dowódców czy pojedyncze osoby?
MK: - Porównania w prostej linii wynikają z kompleksów. Inaczej się tego nie da wytłumaczyć. Pierwsza prawdziwa operacja antyterrorystyczna na miarę tych z Rosji (skala zagrożenia) w naszym kraju szybko przywróciłaby normalność. Wówczas zrozumie się różnice pomiędzy zawodami sportowymi a walką ze zdeterminowanymi terrorystami. Istotą jest dążenie do tego samego poziomu szkolenia i tych samych procedur. Dążenie do odrębności świadczy o niezrozumieniu funkcjonowania w systemie antyterrorystycznym.
SZTAB.org: - Jesteśmy po wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich – liczysz, że przy tej okazji coś się zmieni w funkcjonowaniu a raczej zarządzaniu siłami i służbami specjalnymi? Może warto by było zacząć współdziałać np. z Romanem Polką i próbować razem coś zmienić?
MK: - Liczę na to, że Romek Polko dostanie zielone światło do działania i przywróci normalność. Jeśli on teraz tego nie zrobi z tym poparciem jakie ma, to proces autodestrukcji będzie już nie do zahamowania.
SZTAB.org: - Otwarcie mówisz o potrzebie powołania do życia Organizacji Weteranów Jednostek Specjalnych, jak na to patrzą członkowie Fundacji GROM? Traktują pomysł jak potencjalnego konkurenta czy sojusznika w swojej misji?
MK: - Tak, uważam, że tacy ludzie się powinni zjednoczyć i pomagać strukturom państwowym na różnych szczeblach. Zbyt wielu cennych chłopaków po odejściu ze służby, marnuje się. Dlaczego uważasz, że to może być konkurencja dla Fundacji GROM?
SZTAB.org: - Wg Twojej opinii należy wydzielić GROM z MON a pododdziały AT z policji, masz ogólny czy szczegółowy pomysł na nowy model zarządzania siłami specjalnymi?
MK: - Mam, ale na tym etapie rozważania nie jest on jawny. Poza tym ja nie jestem od zarządzania siłami specjalnymi, to nie moje kompetencje. Przeceniasz mnie J.
SZTAB.org: - Wierzysz w zmianę pokoleń w służbach mundurowych i specjalnych, że „młodzi” funkcjonariusze/żołnierze nie będą przesiąkać starymi „złymi” nawykami i układami?
MK: - Wierzę, że to nastąpi jak najszybciej i do głosu dojdą młodzi oficerowie, jeszcze nie spaczeni „zawodowstwem”. Jest takich wielu, trzeba ich tylko umiejętnie znaleźć i wskazać.
SZTAB.org: - Czy system zabezpieczeń ważnych instytucji państwowych nie wymaga pewnych zmian w BOR (wpadka z GreenPeace), lepszej współpracy m.in. z GROM? Czy nie jest właściwym zaangażowanie m.in. odpowiednich komórek Oddziałów Specjalnych ŻW?
MK: - Kompletnie mnie to nie interesuje.
SZTAB.org: - Co sądzisz o coraz częstszym wykorzystywaniu funkcjonariuszy z pododdziałów AT jako wsparcia dla oddziałów prewencji na imprezach masowych podwyższonego ryzyka (głównie mecze piłki nożnej)? Nie powinny tym się raczej zajmować szkolące się m.in. właśnie i z AT i z prewencją Grupy Szybkiego Reagowania?
MK: - Uważam, że to właśnie takie kretyńskie decyzje maja zasadniczy wpływ na osłabienie zdolności bojowej jednostek AT. Mam nadzieję, że wreszcie ktoś rozsądny, szybko zmieni zadaniowanie policyjnych AT na zgodne z ich przeznaczeniem i pozwoli im w końcu realizować szkolenia specjalistyczne. Czy to jest takie skomplikowane?
Pewnie, że Oddziały Prewencji są do tego wystarczającą siłą, to bardzo sprawne pododdziały. Grupy Szybkiego Reagowania, powinny moim zdaniem wykonywać zatrzymania wysokiego ryzyka i inne konwoje sądowe, aby AT mogło się zająć tym, do czego są przeznaczeni. Uważam, że powołanie GSR to świetny pomysł do odciążenia AT.
SZTAB.org: - Czy po ataku na WTC faktycznie pojawiły się nowe zagrożenia terrorystyczne dla Polski, czy może tylko je sobie uświadomiliśmy? Pojawiły się opinie, że w naszym kraju, gdzie uprzedzenia rasowe nadal bardzo często jeszcze występują (co paradoksalnie wpływa na naszą korzyść), organizacje terrorystyczne w celu dokonania zamachu mogą wykorzystać naszą sytuację gospodarczą, hojnie opłacając Polaków i to niekoniecznie ze skrajnych ugrupowań…
MK: - To jest pytanie nie do mnie. Ja wolę się nie zajmować prognozami, od tego są specjaliści.
SZTAB.org: - Czy pewne zagrożenia nie są zbyt wyolbrzymiane lub minimalizowane przez media? Jaką pozycję powinny zająć media przekazując informacje o niebezpieczeństwach społeczeństwu? Jaką rolę powinny odgrywać grupy walki psychologoicznej?
MK: - Media mówią to, czym się je karmi. Nawet, jeśli media mówią zbyt wiele, to przyczyny tego leżą u inspiratorów. Tak było miedzy innymi z ta nieszczęsną informacją o więzieniach terrorystów w Polsce. Kompletnie nieodpowiedzialna. Ale dziennikarze wykonują tu tylko swój zawód. Nic więcej.
SZTAB.org: - W tym roku MSWiA zajmowało się sprawą wspólnych ćwiczeń białostockiego AT z formacjami białoruskimi, które były używane przeciwko różnym społecznościom. Nie miałeś nieprzyjemności przez to, że szkolisz właśnie białoruskie jednostki?
MK: - Nie, przeciwnie, bardzo dużo mi to pomogło w pewnych kręgach. Zakończyłem cykl szkolenia białoruskich jednostek ( 5 jednostek) na początku 2005 roku. Trwał on 5 lat i jestem zadowolony z tego cyklu. Polityka mnie kompletnie nie interesuje. Interesują mnie operatorzy, którzy maja odbijać zakładników, to z nimi się wiążę a nie z ich prezydentem.
WALKA
SZTAB.org: - Preferujesz jakiś konkretny system walki wręcz? Co sądzisz np. o popularnych u nas: polskim Combat56 czy izraelskim systemie KravMaga?
MK: - Uważam, że każda forma treningu walki wręcz dla ludzi jest godna pochwał. Jeżeli jest zachowana proporcja pomiędzy treningiem walki wręcz a treningiem taktycznym jednostki specjalnej, nie ma w tym niczego złego. Problem zaczyna się wówczas, jeżeli walka wręcz daje psychologiczne poczucie rozwiązania każdej sytuacji taktycznej, to najprostsza droga do śmierci, na przykład z rąk uzbrojonego szaleńca. Są granice wykorzystania tych systemów i moim zdaniem, zrozumienie tych proporcji jest kluczem do sukcesu.
Ja osobiście, walką wręcz się nie zajmuję, tak jak pisałem wcześniej, specjalizację zostawiam specjalistom.
Nie rozróżniam też kompletnie tych systemów. Nie mam pojęcia, czym się różni zjedzenie komuś ucha w systemie C56 czy Krav Maga.
Zawsze doceniam pracę i zaangażowanie ludzi, którzy chcą podzielić się swoja wiedza po to, by inni czuli się bezpiecznie. Chylę czoła przed takimi inicjatywami i mówię to bez zbytniej kurtuazji.
SZTAB.org: - Jakie jest Twoje zdanie nt firm typu Blackwater? Nie są to czasem profesjonalne prywatne armie? Głośno się mówi, że Blackwater jest mocno powiązana z rządem USA oraz CIA... Współpracujesz z podobnymi firmami, czy miałeś takie propozycje?
MK: - Odpowiedziałem w jednym z pierwszych pytań.
SZTAB.org: - Po ataku na WTC policja (głównie dzielnicowi) organizowała spotkania, na których przedstawiano ludziom jak zachowywać się na wypadek ataku terrorystycznego – zalecenia te były co najmniej ogólnikowe; co Ty byś polecił osobom stającym się świadkami czy ofiarami ataku terrorystycznego czy napadu np. na bank?
MK: - Słuchać tego, co mówią terroryści lub bandyci i bezwzględnie wykonywać ich polecenia. Nie ma się co silić na wymyślanie procedur dla ludzi, dla których to będzie taki stres, że i tak ich nie zapamiętają. Niech pamiętają tylko o posłuszeństwie, tylko ono może dać im szansę na przeżycie.
SZTAB.org: - W USA istnieją ośrodki/punkty gdzie funkcjonariusze/żołnierze zachęcają cywili do służby, przedstawiają im jej specyfikę i zadania, możliwości rozwoju; u nas nie ma takiego „marketingu”, uważasz że jest potrzebny? Czy podobną rolę mogą pełnić „prywatne” serwisy internetowe, choćby takie jak nasz SZTAB.org?
MK: - Uważam, że robicie świetną robotę dla wszystkich, którzy chcą swoją przyszłość związać z jednostkami specjalnymi. Najlepszym na to dowodem jest ilość dyskusji na ten temat. Poza tym dajecie parasol anonimowości, który uaktywnia nieśmiałych.
SZTAB.org: - A czy takie serwisy wraz ze swoimi Forami Dyskusyjnymi nie są ułatwieniem zadań dla obcych agentów zajmujących się tzw. białym wywiadem?
MK: - Czas cenzury już minął na szczęście, a jeśli dane informacje przekraczają próg bezpieczeństwa, to od tego są wyspecjalizowane służby w tym kraju, by temu zapobiegać.
To bardziej Twój problem niż mój.
SZTAB.org: - Dziękuję za spotkanie i rozmowę.
MK: - Również dziękuję, pozdrawiam wszystkich i życzę wielu sukcesów zawodowych.
Skuul: - Czy po zmianie władzy widzi Pan szansę na zmianę podejścia do kwestii terroryzmu przez rząd, tzn. na poważne traktowanie zagrożenia i bardziej "profesjonalne" podejście do problemu?
MK: - Mam taką nadzieję. Uważam, że jest to dobry czas do podjęcia odpowiednich działań w tym kierunku, ponieważ skala zaniedbań na niektórych odcinkach, może być w przyszłości nie do reanimacji.
Mack PL: - Co sądzisz o służbie kobiet w jednostkach AT, w pionie bojowym? Czy wg Ciebie taka grupa bojowa złożona z kobiet może być równorzędna do grupy męskiej, czy tez kobiety powinny być kierowane raczej do zadań rozpoznawczych, obserwacyjnych?
MK: - Nie widzę miejsca dla kobiet w pionie bojowym. Natomiast w pionach operacyjnych jak najbardziej.
Mack PL: - Czy uważasz, że istnieje możliwość nawiązania w przyszłości jakiś kontaktów pomiędzy jednostkami polskimi a rosyjskimi, np. ZOA a Witaziem? Chodzi mi o to, czy Rosjanie chcieliby taką współpracę nawiązać, gdyby nagle okazało się, że nasze jednostki są tym zainteresowane? I jak Rosjanie oceniają nasze jednostki specjalne?
MK: - Powiem tak, abyśmy byli poważnym partnerem dla wyspecjalizowanych jednostek CT, musimy wpierw się wzmocnić samodzielnie. Przed polskimi jednostkami w tym zakresie jest bardzo duża praca do wykonania. Wcześniej nie powinniśmy się wygłupiać i nie ujawniać stanu obecnego przygotowania, na przykład w prowadzeniu operacji ratunkowych, bo nikt z nami nie będzie chciał gadać na określonym poziomie prowadzenia takich kontaktów.
Wbrew pozorom, nie jest to podejście krytyczne, ale zdroworozsądkowe. Jest taka zasada w tym środowisku, że wymienia się informację tylko z tymi, którzy mają coś do zaoferowania. Inaczej, nie traktuje się nas poważnie i nic nie uzyskamy, bo nie jesteśmy dla nich równorzędnym partnerem. Dlatego te wszystkie kontakty zagraniczne mają charakter turystyczny a nie merytoryczny.
W Polsce trzeba jak najszybciej utworzyć profesjonalną, wyspecjalizowaną jednostkę do ratowania zakładników.
Wpierw ją wzmocnić wewnętrznie, dać jej odpowiednie przepisy prawne, procedury i taktykę działania a dopiero później zastanawiać się nad kontaktami zagranicznymi, aby rozmawiać z pozycji równorzędnej.
ZOA w praktyce nie jest jednostką do ratowania zakładników, jest to typowa jednostka do zatrzymywania wysokiego ryzyka lub do rozwiązywania prostych sytuacji taktycznych, powstałych na skutek terroryzmu kryminalnego – dokładnie taka jak wojewódzkie SPAP, tylko lepiej wyposażona i z większym stanem osobowym.
Ta jednostka, jest jednocześnie najlepszą bazą wyjściową do utworzenia takiego nowego oddziału, ale jak na razie ten oddział skutecznie się niszczy zamiast rozwijać. To, co się tam dzieje, jest od dawna przyczyną do rozwiązania ZOA, dziwię się, że to jeszcze nie nastąpiło. Od kilku lat, trwa skuteczne niszczenie tej jednostki przez ludzi z wewnątrz, którzy nie mają kompletnie pojęcia o jej prowadzeniu i rozwoju.
Opcja Zerowa jest jedyną drogą by uratować tę jednostkę. Mówiłem to już kilka lat temu i nadal tak uważam, z tą tylko różnicą, że teraz ze mną zgadza się bardzo duża cześć ekspertów i funkcjonariuszy ZOA. Ludzie nie są winni temu, że są niewłaściwie prowadzeni i bynajmniej nie chodzi tu o zmianę dowódcy tej jednostki, bo to nie w tym rzecz.
Im szybciej tym lepiej dla tej jednostki, bo szkoda chłopaków z bojówki.
Moim zdaniem, najważniejsze jest zrozumienie istoty zmian w tego typu jednostce, oraz wyznaczenie kierunku tych zmian – jest to jak dotąd robione zupełnie odwrotnie, wiec nie może przynieść pożądanego efektu.
Mack PL: - Prowadziłeś szkolenia w różnych SPAP-ach (np. Wrocław), zastanawia mnie jak oceniasz poziom wyszkolenia tych jednostek, i czy uważasz, że mają duże zaległości względem zagranicznych jednostek? Czy są to zajęcia cykliczne, czy też byłeś na nie zapraszany jednorazowo?
MK: - Szkolenia te odbywają się cyklicznie od kilku lat, przyjeżdża coraz więcej jednostek (na ostatnich było chyba 6 lub 8 regionalnych AT). Zależy o jakie zaległości pytasz, bo to bardzo ogólne pytanie, może dotyczyć sprzętu, uzbrojenia, przepisów, taktyki czy procedur pola walki. Nie oceniam poziomu tych jednostek, robię wszystko by im pomóc, przede wszystkim przez wskazanie kierunku, w którym powinni pójść. To, co oni zrobią z tymi informacjami to ich sprawa. Tutaj się moja rola kończy.
Mack PL: - Czy taka jednostka jak ZOA powinna posiadać oddział płetwonurków bojowych, gotowych do akcji na Bałtyku (wespół z komandosami SG, która posiada swoich "płetwali")? Wiem, że policyjne jednostki maja nurków w swoim składzie, ale czy powinna istnieć w naszej centralnej jednostce AT grupa o takiej specyficznej specjalizacji, mogąca uzupełnić lukę po odejściu GROM-u z MSWiA? Czy też może siły SG winny być wystarczające (samodzielne) w tej kwestii?
MK: - Tak, powinna mieć wyspecjalizowaną grupę wodną, ale nie w ZOA, tylko jako samodzielny oddział wodny ZOA – stacjonujący nad morzem, żadnych półśrodków.
Rozwiązanie jest dość proste, SPAP Gdańsk, powinien mieć rozwinięcie etatowe do minimum 100 operatorów – można połączyć z SPAP Szczecin. Jednocześnie powinien mieć zmienione przeznaczenie, jako jednostka wyspecjalizowana do działań na terenie Niebieskim. Wówczas, ich proces szkolenia powinien być przeorientowany tylko na tego typu specjalizację. Potrzebna jest tu również olbrzymia logistyka oraz sprzęt dodatkowy.
Promu, na którym jest do 3000 pasażerów, nie da się opanować nadlatując jednym śmigłowcem ubezpieczenia i drugim transportowym dla grup szturmowych, ale o szczegółach nie chce mówić.
Mam nadzieję, że powstanie taki podział kompetencyjny w zakresie działań.
Do zatrzymywania bandytów w tamtym regionie wystarczą grupy realizacyjne policji. Niech AT się zajmie tym, czym powinno się zająć. Prowadzenie operacji ratunkowych na morzu, to bardzo trudna dziedzina działalności. Nie można się w tym wyspecjalizować w przerwach pomiędzy konwojami sądowymi lub ochranianiem meczów piłkarskich. Ja jestem zwolennikiem specjalizacji jak wiesz i na to bym postawił również w tej dziedzinie.
Taki oddział wodny ZOA powinien wówczas trenować symultanicznie z oddziałem wodnym GROM.
SG nie jest od fizycznej likwidacji aktów terrorystycznych, choć szanuję ich pracę. Tak jak powiedziałem wcześniej, specjalizacja dla specjalistów.
Mack PL: - Co sądzisz o celownikach (pointerach) laserowych? Gadżet, czy przydatne narzędzie?
MK: - Uważam, że to kwestia indywidualnego podejścia. Są sytuacje taktyczne, w których się bardzo może przydać ale za to w innych, bardzo może przeszkodzić. Wolny wybór.
Mack PL: - Jaki wariant siłowy byś zastosował, w sytuacji sprzed kilku lat, w której przestępcy z Niemiec wraz z kilkoma kobietami zakładniczkami, przejechali przez całą Polskę, aż na Ukrainę? Czy byłaby to opcja strzelców wyborowych, czy też może jakiś inny wariant?
MK: - Internet nie jest miejscem na wskazywanie rozwiązań taktycznych i mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Przede wszystkim nie pozwoliłbym im wjechać na terytorium Polski. Zatrzymać na pasie przygranicznym (wyizolowanym) i wówczas się tym zająć. Jak słyszałem wypowiedzi jednego z wiceministrów SWiA, że wpuścił ich bo Niemcy o to poprosili, to załamałem się psychicznie – nie ma się co dziwić, że jest tak jak jest J, pomyślałem. Zabrakło mu odwagi nie tylko na decyzje, ale choćby na zachowanie autonomii myślenia jako polskiemu ministrowi. Dlatego zafundowaliśmy wszystkim cyrk na żywo. Za tamtą sytuację, powinny się posypać dymisje. Jestem przekonany, że były nagrody.
Mack PL: - Jakich butów używasz, i jakie byś polecił policjantom z AT? I czy uważasz ochraniacze na kolana i łokcie, za niezbędny element wyposażenia "ateka"?
MK: - Ochraniacze to podstawa, muszą się znaleźć na wyposażeniu. Używam Hi Tec Magnum. Nie koncentruję się zbytnio na butach taktycznych, w mojej działalności mają inne przeznaczenie.
Spark: - Jeśli miałby Pan przeprowadzić rekrutację kandydatów do służby w jednostce AT w Polsce, to jakich ludzi najchętniej widziałby Pan w tych szeregach? Jakimi cechami musiałby sie wyróżniać przyszły operator?
MK: - Powinien być to człowiek dobrze umotywowany do tego, co chce robić w życiu. To bardzo odpowiedzialna decyzja. To się kształtuje w głowie młodego człowieka a nie w jego bicepsach. Zalecana jest wszechstronność, trzeba być raczej dobrym we wszystkim niż doskonały na przykład w bieganiu lub podnoszeniu ciężarów. Ja uważam, że taka osoba nie powinna wcześniej się szykować od strony strzeleckiej czy taktycznej, dopiero w jednostce dostanie wiedzę i umiejętności potrzebne do pracy. Nie ma niczego trudniejszego dla instruktorów, niż pozbawienie danej osoby niewłaściwych, wcześniej zdobytych nawyków. Lepszy jest ktoś, kogo dopiero się modeluje od zera. Wszechstronna sprawność, równowaga emocjonalna oraz silna motywacja są wystarczającą rekomendacją na początek.
Dziki: - Chciałbym się dowiedzieć co Pan sądzi o wyszkoleniu i o istnieniu Plutonów Specjalnych SG, czy są potrzebne?
MK: - Cenie ich pracę, ale nie oceniam. Współpracuje z oddziałami o innym przeznaczeniu. Doceniam każdy rozwój zawodowy.
EMan: - Jak oceniasz poziom wsparcia jednostek AT przez snajperów - chodzi o liczbę snajperów w stosunku do potrzeb. Czy Twoim zdaniem dotychczasowe doświadczenia nie pokazują, że liczba snajperów/strzelców wyborowych (idzie o precyzyjne strzelanie z większego dystansu) nie jest zbyt mała w stosunku do potrzeb pola walki?
MK: - Jest to niewątpliwie duży kłopot. Jego rozwiązanie mieści się w koncepcji powołania jednostki ratowania zakładników.
EMan: - Dlaczego tak często dochodzi do szturmów bez odpowiedniego wsparcia - co przecież widać po tragicznych czasem skutkach?
Chodzi mi o Twoje globalne doświadczenia i o całościową ocenę. Interesuje mnie Twoje ogólne wrażenie i refleksja oraz ocena uzasadniona i podbudowana istotnymi szczegółami (np. w Polsce nie zezwala na to prawo - co jest przecież nieprawdą - a w związku z tym nie prowadzimy szkoleń, współpracy pododdziałów AT ze snajperami).
MK: - Bo pewnym osobom się wydaje, że działają prawidłowo. A w rzeczywistości, nie ma odpowiednich procedur pola walki, czyli punktu odniesienia do określenia proporcji pomiędzy tym co się komuś wydaje, a pomiędzy tym jak powinno być.
Dopóki osoby tak interpretujące zagrożenie dla własnych operatorów będą zarządzać, będą narażać innych.
Powtarzam, działania szturmowe jednostek CT (AT) powinny się cechować dyscypliną taktyczno organizacyjną, jeżeli ona się okazuje niepełnym pokryciem problemu, wówczas jest miejsce na improwizacje opartą na wiedzy wyniesionej z tej dyscypliny. Nie odwrotnie.
Moje doświadczenia są zupełnie inne. Jednostka, która wyjeżdża na operacje specjalną (na przykład zatrzymanie terrorystów w mieszkaniu – bez zakładników), ma określone procedury do zastosowania. Dotyczą one zarówno wysłania wcześniej grupy strzelców wyborowych jak i samodzielnego zrobienia planu obiektu wraz z planem ataku. To samo dotyczy zastosowania metody wejścia do mieszkania – jeśli taki wariant zostanie zastosowany. Procedura określa pewien ciąg zachowań, również w sytuacjach awaryjnych. I jeśli dowódca sekcji, na przykład nie zastosuje się do wcześniej wytrenowanej oraz opracowanej procedury (na przykład nie da komendy do wejścia oknem, jeśli oceni, że drzwi są zbyt trudna przeszkodą), lub nie zastosuje CS a tego wymaga procedura bezpieczeństwa – to na drugi dzień już nie jest dowódcą i nigdy nim już nie zostanie.
To, co się jemu wydaje w danej sytuacji nikogo nie interesuje, on jest od tego by przestrzegać tego, co wcześniej ustalono i wytrenowano na takie wypadki. Ma być elastyczny, wówczas, jeśli wszystkie możliwe procedury nie mają zastosowania lub przestają działać – wówczas jest pole do improwizacji, ale nigdy odwrotnie. Szczegółów nie chce i nie mogę podawać z oczywistych przyczyn.
EMan: - Pokazujesz dobrych dowódców - bohaterów. Dobry dowódca poświęci siebie dla ratowania ludzi, jeżeli popełnił błąd lub sytuacja się zmieniła na złą. Są też i źli dowódcy – którzy poświęcą ludzi, żeby uratować siebie i winą za własne błędy obarczą swoich podwładnych. Powiedz czy spotkałeś w Polsce dobrych dowódców, albo słyszałeś o takich i kto to był?
MK: - Spotkałem wielu, ale nie wymienię ich, bo ich zlinczują ci, którzy się zaczną bać o stanowiska. Mam nadzieję, że powoli zaczną przejmować dowodzenie i przywrócą normalność.
Ostatnia aktualizacja ( Monday, 28 November 2005 )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum