A to owszem, może poza "automatyczną obsługą samego uzbrojenia", ale kawałek o automatycznym pilotowaniu samolotu to jest s-f.
Chyba żartujesz? Albo naprawde nie wiesz o czym piszesz...
Botras napisał/a:
F-15 nie ma fly-by-wire... Ma jakiś analogowy układ wspomagania pilotażu, ale IIRC tylko w pochyleniu.
To może mi wyjaśnisz w jaki sposób przekazywane są "komendy sterowe" do elektrosiłowników hydraulicznych ?? Pewnie poprzez system cięgien jak w dwupłatach z pierwszej wojny światowej... Wersji i "hybryd" systemu fly-by-wire jest dość sporo i systemy S.A.S i C.A.S. jak najbardziej "łapią się" w tej kategorii.
Botras napisał/a:
Samoloty statycznie niestateczne to owszem jest rewolucja technologiczna, choć oparta na ewolucji technologii składających się na podsystemy układów fly-by-wire, tylko że ich wprowadzenie nie przyniosło żadnej rewolucji we własnościach myśliwców. Ot, powierzchnie sterowe są jakieś male procenty mniejsze i pewnie jakieś małe procenty samolot szybciej zaczyna manewr po zadaniu go przez pilota. Prawdziwy pożytek z tego jest taki, że pilot ma łatwiej, tj. nie musi się martwić o wprowadzenie samolotu w nienormalny stan lotu, jak przeciągnięcie. Fly-by-wire to jest ewentualnie odpowiednik celowników niemechanicznych: strzelec ma łatwiej, nie musi się martwić o zgranie szczerbiny/przeziernika i muszki.
Taaak... A powiedz mi w jaki sposób lata choćby taki B2 albo F-117? Też wynalazek "niestatecznego płatowca" wg Ciebie nie ma wpływu na nic poza zmniejszeniem powierzchni sterowych ?? Wiesz na czym polega wykorzystanie niestateczności płatowca w manewrowej walce powietrznej? Raczej nie...
Żeby rozjaśnić bo widzę że nie wszyscy rozumieją ideę systemu fly-by-wire w połączeniu z niestetecznym płatowcem: ten system ma za zadanie ułatwić sterowanie samolotem. Dlatego jest montowany dziś w zasadzie we wszystkich samolotach pasażerskich jak i wojskowych. Ale o dziwo samoloty pasażerskie nie są niestatecznymi konstrukcjami. Dlaczego? Bo nie ma potrzeby manewrować nimi na granicach wytrzymałości ludzkiego organizmu czy zbliżając sie do wytrzymałości konstrukcji maszyny.
Jeżeli ktoś uważa że zaletą niestatecznego płatowca jest to że zmniejszyły się powioerzchnie sterowe, że maszyna troche szybciej zaczyna manewr, czy pilot ma łatwiej bo nie musi się martwić o wprowadzenie samolotu w "nienormalny" stan lotu to powinien trochę sobie poczytać o początkach i założeniach badań nad tym aspektem rozwoju konstrukcji lotniczych. I nie polecam wydawnictwa Bellona w tym celu raczej...
Proszę o przeniesienie tej części dyskusji do odpowiedniego działu bo się tu robi (dzięki mnie przede wszystkim bałagan) a nie wierzę we wskazanie czegoś co unaoczniło by zwykłemu "strzelaczowi" jaka to wielka się rewolucja w broni strzeleckiej dokonała.
A to owszem, może poza "automatyczną obsługą samego uzbrojenia", ale kawałek o automatycznym pilotowaniu samolotu to jest s-f.
Chyba żartujesz? Albo naprawde nie wiesz o czym piszesz...
W takim razie muszę ponowić prośbę o podanie źródła rewelacji o tym, że:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Tylko tym razem nie "pierwsza lepsza monografią", tylko konkretnie: tytuł, autor, strona.
thor_ napisał/a:
Botras napisał/a:
F-15 nie ma fly-by-wire... Ma jakiś analogowy układ wspomagania pilotażu, ale IIRC tylko w pochyleniu.
To może mi wyjaśnisz w jaki sposób przekazywane są "komendy sterowe" do elektrosiłowników hydraulicznych ?? Pewnie poprzez system cięgien jak w dwupłatach z pierwszej wojny światowej...
Tu się zabawnie zapęliłeś logicznie sugerując, że samoloty z PWS miały "elektrosiłowniki hydrauliczne" (btw. co to jest "elektrosiłownik hydrauliczny"...?). A to pomijając, żebyś wiedział, że owszem komendy do siłowników są przekazywane przez system cięgieł i popychaczy, ja widać na załączonym obrazku:
Dowcip polega na tym, że po drodze od drążka do siłownika jest "pudełko" (PRCA), w którym do sygnału dawanego przez pilota są dodawane drobne modyfikacje. W razie awarii napęd poruszający układ cięgieł i popychaczy *obok* tego, co robi pilot przestaje działać, a PRCA zmienia się w zwyczajną "głupią" przekładnię, która niczego nie dodaje do tego, co robi pilot.
thor_ napisał/a:
Botras napisał/a:
Samoloty statycznie niestateczne to owszem jest rewolucja technologiczna, choć oparta na ewolucji technologii składających się na podsystemy układów fly-by-wire, tylko że ich wprowadzenie nie przyniosło żadnej rewolucji we własnościach myśliwców. Ot, powierzchnie sterowe są jakieś male procenty mniejsze i pewnie jakieś małe procenty samolot szybciej zaczyna manewr po zadaniu go przez pilota. Prawdziwy pożytek z tego jest taki, że pilot ma łatwiej, tj. nie musi się martwić o wprowadzenie samolotu w nienormalny stan lotu, jak przeciągnięcie. Fly-by-wire to jest ewentualnie odpowiednik celowników niemechanicznych: strzelec ma łatwiej, nie musi się martwić o zgranie szczerbiny/przeziernika i muszki.
Taaak... A powiedz mi w jaki sposób lata choćby taki B2 albo F-117?
Imaginuj sobie, że to też są przypadki samolotów statycznie niestatecznych.
Botras napisał/a:
Też wynalazek "niestatecznego płatowca" wg Ciebie nie ma wpływu na nic poza zmniejszeniem powierzchni sterowych ??
Wiesz na czym polega wykorzystanie niestateczności płatowca w manewrowej walce powietrznej? Raczej nie...
Imaginuj sobie że tak. Jeno jak już wcześniej wspominałem długo przed pierwszym fly-by-wire
istniały samoloty o bardzo małym zapasie stateczności i o bardzo szybkich reakcjach na stery (nie zawsze łacznie). Fly-by-wire primo pozwala przesunąć niedobór naturalnej stateczności w obszar wcześniej niedostępny, secundo uniemożliwa choćby dynamiczne przeciągnięcie. Technologicznie, jak już pisałem jest to rewolucja. Ale co do skutków praktycznych, to nie stało się nic dramatycznego, na miarę zagwarantowania, że powiedzmy F-16 prawie zawsze pokona MiGa-29 (samoloty wykorzystujące podobne wynalazki z zakresu aerodynamiki, oba o wysokim stosunku ciągu do masy), jeśli piloci będą prezentować podobny sposób opanowania swoich samolotów.
thor_ napisał/a:
Żeby rozjaśnić bo widzę że nie wszyscy rozumieją ideę systemu fly-by-wire w połączeniu z niestetecznym płatowcem: ten system ma za zadanie ułatwić sterowanie samolotem.
Botras napisał/a:
Prawdziwy pożytek z tego jest taki, że pilot ma łatwiej
...
thor_ napisał/a:
Jeżeli ktoś uważa że zaletą niestatecznego płatowca jest to że zmniejszyły się powioerzchnie sterowe, że maszyna troche szybciej zaczyna manewr, czy pilot ma łatwiej bo nie musi się martwić o wprowadzenie samolotu w "nienormalny" stan lotu to powinien trochę sobie poczytać o początkach i założeniach badań nad tym aspektem rozwoju konstrukcji lotniczych.
Wymień zatem jeszcze jakieś inne jakie *są* z fly-by-wire. Bo to jakie były te początki i założenia nie znaczy nic dla aktualnej praktyki.
W takim razie muszę ponowić prośbę o podanie źródła rewelacji o tym, że:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Tylko tym razem nie "pierwsza lepsza monografią", tylko konkretnie: tytuł, autor, strona.
Raz jeszcze powtórze poczytaj o trybach pracy awioniki choćby w PKL poświęconych F-15, F-16 czy F/A-18 ok? Dla dzisiejszej awioniki tego typu procedura to taki sam problem jak samodzielny start i lądowanie. Skoro tego nie wiesz to cóż... Ciekawe dlaczego piloci takich F/A-18 przy starcie z lotniskowca muszą mieć "obie łapki" na uchwytach owiewki kabiny a nie na drążkach? Podpowiem że tak samo można wystartować ze zwykłego pasa.
thor_ napisał/a:
To może mi wyjaśnisz w jaki sposób przekazywane są "komendy sterowe" do elektrosiłowników hydraulicznych ?? Pewnie poprzez system cięgien jak w dwupłatach z pierwszej wojny światowej...
Botras napisał/a:
Tu się zabawnie zapęliłeś logicznie sugerując, że samoloty z PWS miały "elektrosiłowniki hydrauliczne" (btw. co to jest "elektrosiłownik hydrauliczny"...?). A to pomijając, żebyś wiedział, że owszem komendy do siłowników są przekazywane przez system cięgieł i popychaczy, ja widać na załączonym obrazku:
[url=http://i194.photobuc...m-3.jpg]Obrazek[/URL]
Dowcip polega na tym, że po drodze od drążka do siłownika jest "pudełko" (PRCA), w którym do sygnału dawanego przez pilota są dodawane drobne modyfikacje. W razie awarii napęd poruszający układ cięgieł i popychaczy *obok* tego, co robi pilot przestaje działać, a PRCA zmienia się w zwyczajną "głupią" przekładnię, która niczego nie dodaje do tego, co robi pilot.
Tak zgodze sie że sie zapętliłem i powierzchnie sterowe sa poruszane poprzez "stare" mechanizmy ale, system fly-by-wire nie ma poruszać powierzchniami sterowymi fizycznie tylko wspomagać sygnały które nimi sterują.
Podstawowe założenie fly-by-wire które jest wykorzystane przede wszystkim w samolotach cywilnych to taki drobny szczegół (np. opierający się na pracy PRCA który "coś tam dodaje") który pozwala w sytuacjach awaryjnych (patrz wspomniany przypadek izraelskiego F-15) tymi swoimi drobnymi "dodatkami" zapanować nad maszyną która nie jest teoretycznie w stanie latać. Może uważasz, że ten F-15 bez "czegoś dodanego" przez komputery byłby w stanie od tak wrócić do bazy i zlądować?? Pewnie pilot po prostu ciągnął za drążek i kopał orczyk żeby zrównoważyć siły na skrzydle które przestało istnieć...
Jeżeli tak to gratuluję podejścia do tematu "systemów sterowania we współczesnych samolotach tak cywilnych jak i wojskowych.
A obrazek to chyba tyczy wersji A/B F-15 z tego co widzę... Troszeczkę siępozmienialo w wersjach C/D a co dopiero w wersji E/F
Botras napisał/a:
thor_ napisał/a:
Taaak... A powiedz mi w jaki sposób lata choćby taki B2 albo F-117?
Imaginuj sobie, że to też są przypadki samolotów statycznie niestatecznych.
A skoro B2 i F-117 nie są niestatecznymi płatowcami hmm dość ciekawa teoria... Wskaż mi środek ciężkości B2 i F-117.
Botras napisał/a:
Imaginuj sobie że tak. Jeno jak już wcześniej wspominałem długo przed pierwszym fly-by-wire
istniały samoloty o bardzo małym zapasie stateczności i o bardzo szybkich reakcjach na stery (nie zawsze łacznie). Fly-by-wire primo pozwala przesunąć niedobór naturalnej stateczności w obszar wcześniej niedostępny, secundo uniemożliwa choćby dynamiczne przeciągnięcie. Technologicznie, jak już pisałem jest to rewolucja. Ale co do skutków praktycznych, to nie stało się nic dramatycznego, na miarę zagwarantowania, że powiedzmy F-16 prawie zawsze pokona MiGa-29 (samoloty wykorzystujące podobne wynalazki z zakresu aerodynamiki, oba o wysokim stosunku ciągu do masy), jeśli piloci będą prezentować podobny sposób opanowania swoich samolotów.
Co z tego że były wcześńej takie maszyny skoro nie można było wykorzystać ich możliwości?
Co z tego że masz w domu super komputer skoro nie masz gniazdka i kabla żeby mu dostarczyć zasilanie? Po to ktoś opracował "f-b-w" żeby przekroczyć barierę nistatecznej konstrukcji w lotnictwie. Nie żeby istniały:
Botras napisał/a:
samoloty o bardzo małym zapasie stateczności i o bardzo szybkich reakcjach na stery (nie zawsze łacznie).
ale żeby istniały samoloty NIESTATECZNE i mogły funkcjonować w 100%.
Botras napisał/a:
Wymień zatem jeszcze jakieś inne jakie *są* z fly-by-wire. Bo to jakie były te początki i założenia nie znaczy nic dla aktualnej praktyki.
Hmm nic... Airbusy, Boeingi (cywilne), I poza rosysjskimi konstrukcjami które nigdy nie były moim konikiem praktycznie każda konstrukcja wojskowa łącznie ze śmigłowcami która powstała na przełomie lat 80-tych i 90-tych. A no i takie zabawki jak promy kosmiczne rodziny Columbii.
Właśnie te skrzynki typu PRCA są istotnymi elementami "f-b-w" w połączeniu z komputerami i resztą awioniki. To one pozwalają na kontolowanie czegoś co nie powinno się dać kontrolować. W obecnych czasach nie ma samolotu który przy ruchu drążka wychylałby symetrycznie i w takim samym czasie odpowiednie powierzchnie sterowe. A niestety "analogowe" systemy nie sa w stanie zareagoac na wychylenie drążka w prawo ruchem prawej "lotki" w 20% w górę, lewej w 32% w dół i do tego 14% wychyleniem steru kierunku w lewo oraz ruchem w górę prawej części steru wysokości w 10% a lewej w 5%. Chyba że wiesz jak tego dokonać za pomocą tradycyjnych systemów sterowania...
W takim razie muszę ponowić prośbę o podanie źródła rewelacji o tym, że:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Tylko tym razem nie "pierwsza lepsza monografią", tylko konkretnie: tytuł, autor, strona.
Raz jeszcze powtórze poczytaj o trybach pracy awioniki choćby w PKL poświęconych F-15, F-16 czy F/A-18 ok? Dla dzisiejszej awioniki tego typu procedura to taki sam problem jak samodzielny start i lądowanie. Skoro tego nie wiesz to cóż...
Znaczy poddajesz się, bo nie możesz wskazać żadnego źródła, które mówi, że
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
thor_ napisał/a:
Ciekawe dlaczego piloci takich F/A-18 przy starcie z lotniskowca muszą mieć "obie łapki" na uchwytach owiewki kabiny a nie na drążkach?
Znaczy Tobie się coś zdaje, boś sobie połączył informacje, które na pewnym poziomie ogólności owszem dają się tak połączyć. Ale to tyle.
thor_ napisał/a:
Tak zgodze sie że sie zapętliłem i powierzchnie sterowe sa poruszane poprzez "stare" mechanizmy ale, system fly-by-wire nie ma poruszać powierzchniami sterowymi fizycznie tylko wspomagać sygnały które nimi sterują.
A F-15 nadal nie ma fly-by-wire.
I jeszcze: co to jest ten Twój "elektrosiłownik hydrauliczny". Spośród wszystkich Twoich sugestii co do mojej niewiedzy dotąd ta byłaby trafna.
thor_ napisał/a:
A obrazek to chyba tyczy wersji A/B F-15 z tego co widzę... Troszeczkę siępozmienialo w wersjach C/D a co dopiero w wersji E/F
Aaa! Bo pisząc w radosnym aroganckim tonie bzdury o "elektrosiłownikach hydraulicznych" i to w samolotach z PWS, tak naprawdę miałeś na myśli nie F-15A/B, tylko F-15C/D, w których miałoby nie być cięgieł i popychaczy, po tym, jak tajemnicze "troszkę" się pozmieniało, czy tak?
thor_ napisał/a:
Botras napisał/a:
Imaginuj sobie, że to też są przypadki samolotów statycznie niestatecznych.
A skoro B2 i F-117 nie są niestatecznymi płatowcami hmm dość ciekawa teoria...
Policz zaprzeczenia w powyższym cytacie ze mnie, a potem policz zaprzeczenia w tym, co Ty napisałeś. Właściwa kolejność jest taka: uważne czytanie, zrozumienie i dopiero na końcu arogancja.
thor_ napisał/a:
Po to ktoś opracował "f-b-w" żeby przekroczyć barierę nistatecznej konstrukcji w lotnictwie. Nie żeby istniały:
Botras napisał/a:
samoloty o bardzo małym zapasie stateczności i o bardzo szybkich reakcjach na stery (nie zawsze łacznie).
ale żeby istniały samoloty NIESTATECZNE i mogły funkcjonować w 100%.
Tak. I gdzie jest w tym rewolucja z praktycznego punktu widzenia, coś na miarę zdolności zmasakrowania w walce manewrowej 10 MiG-ów 29 przez 10 F-16 prawie bez strat? Pytam, bo albo poprawienie jakiejś praktycznej właśności o powiedzmy 10 % jest rewolucją - i wtedy mamy "rewolucje" w ostatnich dziesięcioleciach i w broni strzeleckiej i w lotnictwie myśliwskim - albo coś takiego nie zasługuje na miano rewolucji.
thor_ napisał/a:
Hmm nic... Airbusy, Boeingi (cywilne), I poza rosysjskimi konstrukcjami które nigdy nie były moim konikiem praktycznie każda konstrukcja wojskowa łącznie ze śmigłowcami która powstała na przełomie lat 80-tych i 90-tych. A no i takie zabawki jak promy kosmiczne rodziny Columbii.
Mój błąd, wypadło kluczowe słowo. To jeszcze raz:
thor_ napisał/a:
Jeżeli ktoś uważa że zaletą niestatecznego płatowca jest to że zmniejszyły się powioerzchnie sterowe, że maszyna troche szybciej zaczyna manewr, czy pilot ma łatwiej bo nie musi się martwić o wprowadzenie samolotu w "nienormalny" stan lotu to powinien trochę sobie poczytać o początkach i założeniach badań nad tym aspektem rozwoju konstrukcji lotniczych.
Wymień zatem jeszcze jakieś inne pożytki, jakie *są* z fly-by-wire. Bo to jakie były te początki i założenia nie znaczy nic dla aktualnej praktyki.
Wyjaśnij mi w jaki sposób bez wspomagania stystemami elektroniki izraelski F-15 wrócił bez skrzydła do "domu"? W jaki to cudowny sposób pilotowi za pomocą "analogowego" systemu sterowania udało się doprowadzić maszynę nad lotnisko i zlądować? Skoro nie "f-b-w" to chyba David Copperfield...
Moż jesteś na etapie czytania i poznawania pewnych rzeczy i jestes w stanei podeprzeć się w tej chwili cytaami. ja mam od dobrych 15 lat troche inne priorytety w życiu i nie stac mnie na pamietanie i trzymanie pod poduszką wszystkich publikacji które przeczytałem. Jeszcze raz odsyłam do PKL. No chyab ze nie wiesz co to, to poprostu wystarczy napisac to rozwinę: "Przegląd Konstrukcji Lotniczych" okolice roku 94-95 wydania dotyczące F-16, F-15, F/A-18. Czy to nie wystarczy? Znajdź poczytaj działy o awionice.
Jak wócisz do początkow tego co pisalem o "rewolucji" w lotnictwie to nie pisałemo "f-b-w" tylko o niestatecznych maszynach. Ty uczepiłeś się "f-b-w". Ten system jest tylko narzędziem ktore pozwala wykorzystac możliwości maszyn niestatecznych. Przy okazji poczytaj jakie manewry może wykonać taki F-16 w porównaniu do MiGa-29 jezeli chodzi o graniczne wartości przeciążeń. Niestety ograniczeniem jest pilot. Wmaszynach statecznych połowy z tego typu manewrów nie jesteś w stanie wykonać tylko dlatego że maszyna z ustalonym środkiem ciężkości nie jest w stanie wykonać zwrotów w pewnych warunkach. Właśńie dlatego że ma tak a nie inaczej rozlożone "masy"
Tyle. Jak dla mnie macie racje broń strzelecka dla przecietnego strzelca zmieniła sie baardzo... Jest poprostu kosmicznie rozwinięta.
Wyjaśnij mi w jaki sposób bez wspomagania stystemami elektroniki izraelski F-15 wrócił bez skrzydła do "domu"? W jaki to cudowny sposób pilotowi za pomocą "analogowego" systemu sterowania udało się doprowadzić maszynę nad lotnisko i zlądować? Skoro nie "f-b-w" to chyba David Copperfield...
CAS jest systemem analogowym. CAS nie jest fly-by-wire. Zdarzało się wracać do domu samolotom, które utraciły znaczną część siły nośnej, a które nie miały żadnego systemu wspomagania pilotaż, np.:
Temu F-15 z pewnością bardziej niż CAS pomogło to, że kadłub tego samolotu ma znaczy udział w generowaniu siły nośnej.
thor_ napisał/a:
Moż jesteś na etapie czytania i poznawania pewnych rzeczy i jestes w stanei podeprzeć się w tej chwili cytaami. ja mam od dobrych 15 lat troche inne priorytety w życiu i nie stac mnie na pamietanie i trzymanie pod poduszką wszystkich publikacji które przeczytałem. Jeszcze raz odsyłam do PKL. No chyab ze nie wiesz co to, to poprostu wystarczy napisac to rozwinę: "Przegląd Konstrukcji Lotniczych" okolice roku 94-95 wydania dotyczące F-16, F-15, F/A-18. Czy to nie wystarczy? Znajdź poczytaj działy o awionice.
Powtarzasz się. Nie potrafisz wskazać źródła swojej tezy. I nic dziwnego, bo go nie ma, ot czytałeś coś dawno i pomieszały Ci się informacje.
I daruj sobie pisanie mi o tym, że jestem na "etapie czytania i poznawania pewnych rzeczy", bo na razie parę razy napisałeś takie bzdury, które sugerują że Ty masz ten etap przed sobą.
thor_ napisał/a:
Jak wócisz do początkow tego co pisalem o "rewolucji" w lotnictwie to nie pisałemo "f-b-w" tylko o niestatecznych maszynach. Ty uczepiłeś się "f-b-w". Ten system jest tylko narzędziem ktore pozwala wykorzystac możliwości maszyn niestatecznych.
On w ogóle umożliwia im latanie - nie ma samolotów statycznie niestatecznych bez fly-by-wire.
thor_ napisał/a:
Przy okazji poczytaj jakie manewry może wykonać taki F-16 w porównaniu do MiGa-29 jezeli chodzi o graniczne wartości przeciążeń. Niestety ograniczeniem jest pilot. Wmaszynach statecznych połowy z tego typu manewrów nie jesteś w stanie wykonać tylko dlatego że maszyna z ustalonym środkiem ciężkości nie jest w stanie wykonać zwrotów w pewnych warunkach. Właśńie dlatego że ma tak a nie inaczej rozlożone "masy"
Wskaż źródło informacji o manewrach możliwych dla F-16, ale niemożliwych dla MiGa-29.
Piszę to bez nadziei, sądząc że znów stać Cię będzie tylko na odsyłanie mnie do bliżej niesprecyzowanych źródeł, bo konkretnych po prostu nie ma.
Ok skoro dla Ciebie PKL z 1995 roku sa bliżej nieokreslonymi źródłami to nie mój problem.
Porównując takiego TBFa czy co tam na tym zdjątku jest z kawałkiem urwanego skrzydła które może w sumie jest stratą około 10-15% powierzchni nośnej samolotu który przy podejściu do ladowania (o ile zlądował) miał prędkość rzędu 180-220 km/h przy powierzchni nośnej jakieś 45m2 i masie 5000-8000 kg do przypadku F-15 ktory przy lądowaniu stracił ze swoich około 56m2 jakieś 30-40% i ważył przynajmniej 15 000 kg a podchodził z prędkością wiekszą o maks. 100km/h jest tak samo zabawne jak moje "niepodawanie źródeł".
Uważaj nadal że F-15 zlądował dzięki w pełni analogowemu systemowi sterowania i tylko dzięki temu że pilot potrafił rozdzielić każdą z pozostalych przy "życiu" powierzchni sterowych i oddzielnie nią "poruszać".
Swoja drogą czytałeś cokolwiek o tym przypadku ? Moze od tego zacznij. I nie nie podam Ci żródła bo nie pamiętam. Jak chcesz mozesz uważać że wymyśliłem sobie ten przypadek.
To poniżej też mój wymysł:
Ok skoro dla Ciebie PKL z 1995 roku sa bliżej nieokreslonymi źródłami to nie mój problem.
To nie jest "dla mnie". Dookreślone źródło to co najmniej autor, tytuł, strona, cytat.
thor_ napisał/a:
Porównując takiego TBFa czy co tam na tym zdjątku jest z kawałkiem urwanego skrzydła które może w sumie jest stratą około 10-15% powierzchni nośnej samolotu
A jakeś to obliczył, co?
thor_ napisał/a:
który przy podejściu do ladowania (o ile zlądował) miał prędkość rzędu 180-220 km/h przy powierzchni nośnej jakieś 45m2 i masie 5000-8000 kg do przypadku F-15 ktory przy lądowaniu stracił ze swoich około 56m2 jakieś 30-40% i ważył przynajmniej 15 000 kg a podchodził z prędkością wiekszą o maks. 100km/h
... oraz miał hydrauliczny napęd powierzchni sterowych, a lądował z prędkością ze dwa razy większą, niż zwykle.
thor_ napisał/a:
jest tak samo zabawne jak moje "niepodawanie źródeł".
Err... Tobie naprawdę się zdaje, żeś podał: autora, tytuł, stronę i cytat? Informuję Cię zatem, żeś tego nie zrobił i to nie jest zabawne. Przypomnę dla porządku, że idzie o źródło informacji, że:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Głupio próbować teraz, kiedy już wiesz, że w takim F-15 nie ma żadnego połączenia układu sterowania z systemem kierowania ogniem...
thor_ napisał/a:
Uważaj nadal że F-15 zlądował dzięki w pełni analogowemu systemowi sterowania i tylko dzięki temu że pilot potrafił rozdzielić każdą z pozostalych przy "życiu" powierzchni sterowych i oddzielnie nią "poruszać".
Układ wspomagania pilotażu F-15 jest analogowy, bo nie jest cyfrowy, o znawco awioniki.
thor_ napisał/a:
Swoja drogą czytałeś cokolwiek o tym przypadku ? Moze od tego zacznij. I nie nie podam Ci żródła bo nie pamiętam. Jak chcesz mozesz uważać że wymyśliłem sobie ten przypadek.
To poniżej też mój wymysł:
[url=http://img512.images....th.jpg]Obrazek[/URL]
Buchacha! Tak się składa, że ten obrazek owszem jest zmyślony, bo to kadr ze spreparowanego filmu, użytego w programie telewizyjnym o owym niezwykłym przypadku. Nie ma żadnych autentycznych zdjęć filmowych lotu jednoskrzydłego F-15. Prawdziwe zdjęcia są np. tu: http://tailslide.firelightsoftware.com/f15wing.asp
... oraz miał hydrauliczny napęd powierzchni sterowych, a lądował z prędkością ze dwa razy większą, niż zwykle.
Taaa to policz ile potrzebowałby przy dwukrotnie wiekszej prędkości podejścia pasa do ladowania... O dziwo zmieścił się bez problemu na pasie. No chyba że uważasz że 2x większa prędkoćć = dwa razy dłuższa droga hamowania....
Botras napisał/a:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Głupio próbować teraz, kiedy już wiesz, że w takim F-15 nie ma żadnego połączenia układu sterowania z systemem kierowania ogniem...
Hmm system kierowania ogniem nie musi być w tym przypadku polączony w jakiś nadzwyczajny sposób z systemem kierowania ogniem. Stacja radiolkacyjna wykrywa cel, identyfikuje go system IFF, programowany jest pocisk a dokładniej jego glowica (w przypadku rakiet dalekiego i średniego zasięgu) komputer sam ocenia które z wykrytych celi stanowią największe zagrożenie dla samolotu i bez udziału pilota odpala rakiety. Czy to taka skomplikowana procedura? Nie potrafią tego współczesne samoloty? Bo wg mnie potrafią to już od przynajmniej 20 lat. Kwestia czy piloci korzystają z tego typu trybów pracy systemów pokładowych. Tak samo 90% samolotów cywilnych jak i wojskowych jest w stanei autonomicznie zlądować na lotniskach wyposażonych w systemy kontoli podejścia i odejścia. Ale jakoś piloci z nich nie korzystają.
Botras napisał/a:
Buchacha! Tak się składa, że ten obrazek owszem jest zmyślony, bo to kadr ze spreparowanego filmu, użytego w programie telewizyjnym o owym niezwykłym przypadku. Nie ma żadnych autentycznych zdjęć filmowych lotu jednoskrzydłego F-15. Prawdziwe zdjęcia są np. tu: http://tailslide.firelightsoftware.com/f15wing.asp
I teraz to jest TKO, zwany też Abschuss!
Ależ oczywiscie że nie ma żadnych zdjęć "oryginału" bo kto miałby je zrobić tym bardziej film. Zdjeć oryginału w necie jest dużo więcej niż to co podałeś. Najbardziej znane jest to gdzie przed samolotem stoi pilot który nim wrócił (też mam podać źródło?) . Kadr który wkleiłem miał pokazać różnicę "Twojego urwanego skrzydła" z powierzchnia która stracił F-15.
Zdjęć tego F-15 jak pisałem wyżej jest wielew necie.
Tyle widzę że nie ma sensu dalej się szarpać. Skoro uważasz że komputer pokładowy w F-15 jest po to żeby pilot i w wersjach dwumiejscowych operator systemów mogli sobie pograć w kółko i krzyżyk to nie mój problem.
Taaa to policz ile potrzebowałby przy dwukrotnie wiekszej prędkości podejścia pasa do ladowania... O dziwo zmieścił się bez problemu na pasie. No chyba że uważasz że 2x większa prędkoćć = dwa razy dłuższa droga hamowania....
To raczej Ty sobie policz, mnie wystarczy, że tak powiedział pilot jednoskrzydłego F-15.
thor_ napisał/a:
Botras napisał/a:
thor_ napisał/a:
A taki np. F15 czy F16 potrafi sam znaleźć cel, zidentyfikować go i wypracować sobie pozycje do strzału a potem strzelić i ewentualnie powtórzyć całą procedurę do skutku bez udziału pilota.
Głupio próbować teraz, kiedy już wiesz, że w takim F-15 nie ma żadnego połączenia układu sterowania z systemem kierowania ogniem...
Hmm system kierowania ogniem nie musi być w tym przypadku polączony w jakiś nadzwyczajny sposób z systemem kierowania ogniem.
Nie? To jak sko ma przekazać dane do układu sterowania, żeby - zgodnie z Twoją teorią - samolot sam potrafił "wypracować sobie pozycje do strzału". I co to ma być "nadzwyczajny sposób" połączenia sko i systemu sterowania. On jest, albo go nie ma. I najwyraźniej nie ma innego ich połączenia, niż za pośrednictwem pilota.
thor_ napisał/a:
Stacja radiolkacyjna wykrywa cel, identyfikuje go system IFF, programowany jest pocisk a dokładniej jego glowica (w przypadku rakiet dalekiego i średniego zasięgu) komputer sam ocenia które z wykrytych celi stanowią największe zagrożenie dla samolotu i bez udziału pilota odpala rakiety. Czy to taka skomplikowana procedura? Nie potrafią tego współczesne samoloty? Bo wg mnie potrafią to już od przynajmniej 20 lat.
A może i dłużej, tyle że to są wewnętrzne funkcje sko. Gdzie tu jest wpływanie na pilotaż - niezbędne, żeby możliwe było samodzielne "wypracowanie sobie pozycji do strzału"?
thor_ napisał/a:
Kwestia czy piloci korzystają z tego typu trybów pracy systemów pokładowych. Tak samo 90% samolotów cywilnych jak i wojskowych jest w stanei autonomicznie zlądować na lotniskach wyposażonych w systemy kontoli podejścia i odejścia. Ale jakoś piloci z nich nie korzystają.
Bla-bla. I jak nie było, tak nie ma najsłabszego dowodu, którym miałby podeprzeć Twoją fantazję o "F-15 czy F-16", co sam potrafił "wypracować sobie pozycje do strzału".
thor_ napisał/a:
Tyle widzę że nie ma sensu dalej się szarpać. Skoro uważasz że komputer pokładowy w F-15 jest po to żeby pilot i w wersjach dwumiejscowych operator systemów mogli sobie pograć w kółko i krzyżyk to nie mój problem.
I na koniec klasyczny strawman argument - oznaka świadomości, że nie ma się nic do powiedzenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum