Wysłany: 15-08-2008, 17:58 "Strzelał, więc przeprowadziliśmy egzekucję"
"Strzelał, więc przeprowadziliśmy egzekucję"
Wszystko wskazuje na to, że siły zarówno Gruzji, jak i Rosji spowodowały śmierć osób cywilnych poprzez chaotyczne ataki prowadzone w miastach Gori i Cchinwali – poinformowała międzynarodowa organizacja humanitarna Human Rights Watch.
- Siły Rosji, Gruzji oraz Osetii Południowej mają takie same zobowiązania wynikające z międzynarodowego prawa humanitarnego, które nakazuje im chronić cywilów przed atakami - powiedziała Holly Cartner, dyrektor pozarządowej organizacji na teren Europy i Azji Centralnej.
- Najnowsze informacje dotyczące ofiar cywilnych w Gori, Cchinwali oraz w rejonach otaczających te miasta, podają w wątpliwość fakt, czy siły wojskowe jakiejkolwiek ze stron szanują te zobowiązania - dodała Cartner. W ataku przeprowadzonym we wtorek rano na głównym placu miasta Gori zginęło i zostało rannych kilkudziesięciu cywilów – alarmują przedstawiciele Human Rights Watch. Do tragedii doszło przed budynkiem administracyjnym władz miasta, gdzie zebrało się kilkaset osób, aby odebrać żywność rozdawaną przez przedstawicieli miasta.
- Ofiary tego ataku relacjonowały Human Rights Watch, że widzieli liczne małe eksplozje, zanim w ciągu kilku sekund padli na ziemię - informują przedstawiciele organizacji.
Zginęło co najmniej osiem osób, a wśród zabitych jest także holenderski dziennikarz. Wielu rannych zabrano do szpitala w Gori, a później do Tbilisi – stolicy Gruzji. Jak podają pracownicy organizacji humanitarnej, w tym dniu do Krajowego Centrum Medycznego Gudushauri w Tbilisi trafiły co najmniej dwadzieścia trzy osoby z Gori – wiele z nich zostało rannych właśnie podczas tego jednego ataku.
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow potwierdził dzień później, że wojska Rosji były w okolicy.
Przedstawiciele Human Rights Watch informują, że Gori było bombardowane od 9 do 12 sierpnia, właśnie przez rosyjskie samoloty. Nie wiadomo na pewno, czy w okolicy były cele wojskowe, ponieważ siły gruzińskie wycofały się z Gori już poprzedniej nocy – mówią pracownicy organizacji.
Cchinwali, stolica Osetii Południowej, było w większości wyludnione, kiedy w środę wieczorem dotarli tam pracownicy Human Rights Watch, którzy mają przeprowadzić w Gruzji własne śledztwo. Zobaczyli "dużą liczbę budynków i domów zniszczonych przez pociski".
"Niektóre z nich zostały trafione przez rakiety wystrzelone najprawdopodobniej z wyrzutni Grad – broni, która nie powinna być używana w miejscach, w których mieszka ludność cywilna, ponieważ służą do ostrzału dywanowego i niemożliwe jest szczegółowe ustalenie celu. Oznacza to, że nie można ich wycelować wyłącznie w cel militarny, ponieważ efekt strzału jest niemożliwy do przewidzenia".
Kilka budynków wydaje się być zniszczonych przez ciężką amunicję wystrzeloną w czołgów z bliskiej odległości – informują śledczy organizacji.
Chociaż siły gruzińskie i rosyjskie używają właściwie bardzo podobnej broni, Human Rights Watch informuje, że świadkowie przypisują większość zniszczeń w Cchinwali atakom prowadzonym przez Gruzję.
Jedna z lekarek Szpitala Regionalnego w Cchinwali powiedziała przedstawicielom organizacji humanitarnej, że między 6 a 12 sierpnia placówka opatrzyła 273 ranne osoby, wśród których byli zarówno żołnierze, jak i cywile. Podczas walk do szpitala przywieziono też 44 ciała, należące również do wojskowych i osób cywilnych – wynika z relacji lekarki, na którą między innymi powołują się autorzy raportu Human Rights Watch.
W środę rosyjskie siły podobno próbowały zapobiec plądrowaniu gruzińskich wiosek – czytamy w raporcie – ale wieczorem, podczas podróży z Cchinwali do Jawy, pracownicy organizacji widzieli płonące domy w kilku wioskach na terenie Gruzji. - One wyraźnie zostały dopiero co podpalone - poinformowali.
Jeden z oficerów wywiadu sił Południowej Osetii powiedział przedstawicielom Human Rights Watch: "My spaliliśmy te domy. Chcemy mieć pewność, że oni (Gruzini) nie będą w stanie tu wrócić, ponieważ jeśli wrócą, to miejsce znowu stanie się gruzińską enklawą, a do tego nie powinno dojść".
Oficer powiedział również, że w poniedziałek w wiosce Tamarasheni Gruzini zabili dwóch jego żołnierzy.
- Zatrzymaliśmy trzech z nich - powiedział. - Dwaj z nich nic nam nie zrobili, więc ich puściliśmy wolno – nie mogliśmy ich nigdzie zabrać, bo musiałem zadbać przede wszystkim o swoich ludzi. Trzeci z nich robił dziwne wrażenie – normalna osoba poddałaby się, a on zamiast tego strzelał do nas na oślep. Najpierw go przesłuchaliśmy, a później przeprowadziliśmy egzekucję - dodał.
Inna z pozarządowych organizacji - World Vision - alarmuje, że potrzeby humanitarne około stu tysięcy ludzi, którzy uciekli z miejsca konfliktu, szybko rosną.
- Ludzie nadal przyjeżdżają wyładowanymi autobusami do Osetii Północnej, a wielu cywilów jest rannych - powiedziała Siobhan Kimmerle, krajowy dyrektor World Vision's w Federacji Rosyjskiej. - World Vision ustaliło również, że wiele rodzin straciło kontakt ze swymi najbliższymi, ponieważ ze względu na chaos zostali rozdzieleni - dodała.
Powołując się na dane od rosyjskich przedstawicieli, World Vision informuje, że ponad 30 tysięcy ludzi przekroczyło już granicę Rosji uciekając z Gruzji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum