Porywacz autobusu z zagranicznymi turystami, uprowadzonego w stolicy Filipin Manili, zwalnia kolejnych zakładników. Wolność odzyskało już 9 spośród 25 osób, które znajdowały się w pojeździe. Autobusem podróżowali głównie turyści z Hongkongu. Uprowadzenie było protestem byłego policjanta przeciwko zwolnieniu z pracy.
- Porywacz zwolnił dzieci, starszych i chorych. Okazuje współczucie i myślę, że sprawa zostanie rozwiązana pokojowo - powiedział wiceszef policji ds. operacji specjalnych Fidel Posadas.
Udało się ustalić tożsamość napastnika. To 55-letni Roland Mendoza - zwolniony rok temu ze służby policjant. Mężczyzna uzbrojony w karabin maszynowy chciał w desperacki sposób zaprotestować przeciwko zwolnieniu go z pracy.Na drzwiach porwanego autobusu przyczepił kartkę z napisem "Wielki błąd, by naprawić złą decyzję". Porywacz groził, że o godz. 13 czasu lokalnego (7 czasu polskiego) nastąpi "wielka rzecz", jednak nic takiego się nie wydarzyło.
Wypuszcza kolejnych turystów
Autobus został otoczony przez policję i trwają negocjacje w celu uwolnienia pozostałych zakładników. Wśród policjantów jest też brat porywacza. Funkcjonariusze są dobrej myśli i przypuszczają, że wkrótce napastnik uwolni pozostałe osoby.
Pojazdem podróżowała grupa turystów, którzy wyruszyli z Hongkongu 20 sierpnia i mieli wracać do domu w poniedziałek. Oprócz nich w pojeździe znajdowali się filipińscy kierowcy i przewodniczka.
Foka mam to nagrane dam link do filmu, ale powiem tak kolesie chcieli najpierw lotami rozwalić drzwi przednie potem wpadł im do głowy pomysł z wyrwaniem drzwi za pomocą liny, która się zerwała, więc weszli lub chcieli wchodzić tyłem dostali ognia i uciekli przez kilka minut nic się nie działo dopiero go snajper zdjął i pierwsi przy autobusie byli... gapie. Z 10 sób wewnątrz przeżyly 4.
A właśnie - jest gdzieś relacja z całej akcji? Bo w telewizji po pierwsze nie załapałem się na całość, a po drugie zaczęli ucinać co jakiś czas relację :/
Pomógł: 3 razy Wiek: 27 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 41 Skąd: Biłgoraj
Wysłany: 23-08-2010, 16:45
W oczach laika to straszna degrengolada. Ja bym tak robił jak oni jak by mi zależało żeby zginęli wszyscy. I żeby terrorysta miał czas dobić ewentualnych rannych, żeby później chłopaki mogli sobie bez stresu postrzelać na spokojnie bez kompleksów.
Petelicki się skompromitował. Nie potrafił odpowiedzieć na jedno pytanie, gadał jak nakręcony na temat jaki sobie wymyślił i Werner musiała kierować pytanie wprost do drugiego gościa, żeby Petelickiego "ratować". Jak widać wydarzenia kilku ostatnich miesięcy rzuciły mu się na głowę, skoro w sprawę porwania autobusu na Filipinach wplótł wątek Smoleńska.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 236 Skąd: centrum
Wysłany: 24-08-2010, 10:37
Albo Biesłan w małej skali. O decyzji szturmu na autobus zadecydowało zabicie dwóch zakładników. Akcja ślimaczyła się i brakowało koordynacji, to fakt. Trochę to wyglądało jak pospolite ruszenie jak zauważył jeden z komentatorów. A co do transmisji na TVN24 to należy im się garść facków. Jak padały strzały w autobusie to realziator pokazywał buzie pani dziennikarz, która nie wiedziała co z czmi zrobić. Wkurzyłem się i przełączyłem na BBC.
Filipińska policja przyznaje, że źle przeprowadziła poniedziałkową operację odbicia zakładników w Manili. Władze Hongkongu oficjalnie zaleciły swoim obywatelom, aby omijali ten kraj. Chiński rząd centralny oświadczył zaś, że jest "zbulwersowany" i domaga się dochodzenia. Także zakładnicy, którzy ocaleli, nie szczędzą krytyki: - Zaczął strzelać do nas, dopiero kiedy nie powiodły się negocjacje - mówi jedna z kobiet.
Filipiński prezydent Benigno Aquino III, który urzęduje od końca czerwca tego roku, ostrożnie próbował uzasadnić sposób przeprowadzenia akcji w publicznym wystąpieniu. Zapowiadał także poprawę stanu filipińskiej policji.
- Oczywiście, że nie jestem zadowolony. Jak mógłbym być, skoro zginęło tyle ludzi - przyznał jednak na zakończenie prezydent.
Wielki brat niezadowolony
Chiński minister spraw zagranicznych Yang Jiechi powiedział, że jego rząd jest "zbulwersowany" i zatelefonował do swego odpowiednika na Filipinach Alberto Romulo. - Chiński rząd domaga się, by rząd Filipin przeprowadził dogłębne dochodzenie w tej sprawie i jak najszybciej poinformował stronę chińską o szczegółach - powiedział Yang.
Bardziej zdecydowane są natomiast władze Hong Kongu, skąd pochodziły ofiary. - Sposób, w jaki akcja została przeprowadzona, szczególnie jej rezultat, uważam za bardzo rozczarowujący - powiedział Donald Tsang, szef władz wykonawczych. Tsang narzekał, że przez cały okres trwania kryzysu, nie mógł się w ogóle skontaktować z prezydentem Filipin.
Do ataku przystąpiły również gazety, które opisują Filipiny jako kraj chaotyczny, niebezpieczny i pogrążony w korupcji.
Skrucha
Filipińska policja przyznała we wtorek, że ekipa, która usiłowała uratować turystów w Manili była źle przygotowana. Służba złożyła też kondolencje rodzinom ośmiorga zabitych.
W oświadczeniu policja przyznała, że grupie interwencyjnej brakowało odpowiedniego przeszkolenia, kompetencji i przywództwa. Zabrakło też wyposażenia, planowania oraz umiejętności prowadzenia negocjacji.
Ciężkie godziny
Dzień po tragedii pojawiły się pierwsze wypowiedzi zakładników którzy przetrwali porwanie i akcję policji.
- Było dużo strzałów. Policja użyła gazu łzawiącego, wiele osób nie mogło oddychać - powiedziała jedna z uwolnionych kobiet.
- Nie mogę się z tym pogodzić. Dlaczego nam to zrobili? - powiedziała inna ocalała zakładniczka, której męża i dwie córki zastrzelił filipiński porywacz. Pani Leung twierdzi, że porywacz początkowo nie chciał zabijać zakładników. - Zaczął strzelać do nas, dopiero kiedy nie powiodły się negocjacje - powiedziała telewizji Cable News TV.
Pół dnia napięcia
Dramat turystów trwał około 10 godzin. Były policjant uzbrojony w karabin M-16, pistolet i granaty, wsiadł do autobusu wiozącego turystów z Chin. Ogłosił, że domaga się przywrócenia do służby, z której został zwolniony za podejrzenie defraudacji.
Początkowo w autobusie było 25 ludzi. Później porywacz uwolnił dziewięcioro z nich, sześć osób z Hongkongu i trójkę Filipińczyków, głównie kobiety i dzieci.
W ostatniej fazie porywacz, zidentyfikowany jako 55-letni Rolando Mendoza, przetrzymywał 15 turystów z Hongkongu. Kilkoro zakładników wyszło z pojazdu. Zdołał też uciec kierowca, jeszcze zanim rozpoczął się policyjny szturm.
Akcja policji trwała około godzinę, zanim udało się zabić porywacza.
na początek zrobiliby w Wawie na tle autobusu debatę publiczną następnie zaproponowano by referendum a przeciwnicy referendum śladem "krzyżowców" spod Pałac Prezydenckiego przykuliby się do autokaru i zabroniliby jakichkolwiek ataków z powodów humanitarnych
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
na początek zrobiliby w Wawie na tle autobusu debatę publiczną następnie zaproponowano by referendum a przeciwnicy referendum śladem "krzyżowców" spod Pałac Prezydenckiego przykuliby się do autokaru i zabroniliby jakichkolwiek ataków z powodów humanitarnych
... a później rzucili by ultimatum, że w miejscu autobusu ma się pojawić pomnik, bo jak nie to go nie pozwolą ruszyć
Zacznij pisać z sensem i czytaj co piszesz, bo na razie Twój post nie ma zbyt wiele sensu.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum