Wysłany: 22-07-2011, 22:10 Od kilku tygodni terroryzował Kraków.
Policja zatrzymała podejrzanego o podkładanie ładunków wybuchowych na południu Krakowa. - Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością możemy powiedzieć, że to jest ten człowiek, który terroryzował mieszkańców Krakowa - powiedział na konferencji prasowej Andrzej Rokita, szef małopolskiej policji.
Jak dowiedziała się TVN 24, zatrzymanym jest 28-letni mieszkaniec Swoszowic, Rafał K. Według informacji telewizji, był uważany był za człowieka, który prowadzi ciemne interesy.
- Sprawa była niezwykle skomplikowana, sprawca nie pozostawiał za sobą żadnych śladów, mieszkał samotnie, niedaleko miejsc, gdzie dochodziło do zamachów, był osobą dobrze ocenianą przez sąsiadów. Był wcześniej notowany, ale nic nie wskazywało na to, że to on dokonuje zamachów - podkreślił Rokita.
Do zatrzymania mężczyzny doszło około godziny 17. - Te dowody, które zgromadziliśmy do godziny 21. w pełni potwierdzają udział tego mężczyzny w zamachach - dodał oficer. Podkreślił, że mężczyzna jest jedynie podejrzany o dokonanie zamachów.
Prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących nazwiska mężczyzny. - Na tym etapie informacje o tym, kim jest zamachowiec powinny być utajnione. Szersze informacje będą ujawnione w poniedziałek - podkreśliła prokurator.
Mężczyzna jest podejrzany nie tylko o podkładanie ładunków na południu Krakowa, ale także o eksplozję, do jakiej doszło w bloku w Nowej Hucie. Są także badane wszelkie działania, trwające od 2007 roku, które miały na celu uszkodzenie mienia, a do których dochodziło na terenie Podgórza.
Zdaniem policji, nie ma gwarancji, że zatrzymany mężczyzna działał sam, albo był jedynym zamachowcem. Oficerowie przyznają też, że bomby, za pomocą których mężczyzna terroryzował Kraków, były domowej roboty. - Państwo oglądacie McGyvera i wiecie, że bombę można zrobić choćby ze środków dostępnych w sklepach spożywczych. Z nich można nie tylko upiec placek, czy zrobić nalewkę, ale także zrobić bombę - zaznaczył policjant.
Do zatrzymania mężczyzny nie przyczyniły się informacje, za jakie komendant małopolskiej policji wyznaczył nagrodę trzydziestu tysięcy złotych. Jak zapewniają funkcjonariusze, te pieniądze będą przeznaczone na inne środki i działania poprawiające bezpieczeństwo w Małopolsce.
Od końca czerwca w Krakowie doszło do czterech eksplozji ładunków wybuchowych domowej konstrukcji.
29 czerwca w rejonie Borku Fałęckiego w Krakowie doszło do dwóch wybuchów, w których trzy osoby zostały ranne. Pierwsza eksplozja miała miejsce przy ul. Siarczanej, gdy 52-letnia właścicielka domu jednorodzinnego otwierała pilotem bramę garażu. Kobieta oraz jej 22-letni syn zostali ranni. Druga eksplozja nastąpiła przy ul. Jeleniogórskiej, gdy 55-latek próbował przenieść coś z piwnicy.
Wcześniej na terenie Borku Fałęckiego i Swoszowic doszło do serii podpaleń samochodów i garaży.
W minioną niedzielę 65-letni mężczyzna został ranny w wyniku wybuchu ładunku wybuchowego, znalezionego na posesji przy ul. Krymskiej w Krakowie. To kolejny w ciągu ostatnich trzech tygodni wybuch w Krakowie. Policja apeluje do mieszkańców okolicy, by nie dotykali przedmiotów znalezionych na posesjach.
14 lipca w wyniku eksplozji, do jakiej doszło w jednym z bloków mieszkalnych przy ulicy Skarżyńskiego ranny został 35-letni mężczyzna. Znalazł on paczkę przed drzwiami swojego mieszkania; w trakcie jej rozpakowywania nastąpił wybuch. Z ranami twarzy trafił do szpitala, ale jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jak ustalono, rannemu kilka miesięcy temu grożono śmiercią. Ktoś miał także uszkodzić jego samochód; sprawy zostały umorzone.
Policja rozpatruje dwie wersje: rozliczeń finansowych lub wymuszeń haraczu. - Na razie nie potwierdzam takich informacji. Z naszych informacji wynika, że prawdopodobnie krąg poszkodowanych osób nie jest przypadkowy - powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.
Policyjni pirotechnicy przeszukali dzisiaj garaż, wynajmowany przez K. przy ulicy Torfowej na krakowskim Ruczaju. Odkryli tam materiały wybuchowe. Jest tego dużo. To będzie kilka, kilkanaście kilogramów różnego rodzaju substancji, materiałów wybuchowych. To oczywiście trzeba ze sobą zmieszać i z tego dopiero robi się ładunek wybuchowy. Są też wiaderka, w nich też są materiały wybuchowe. To wszystko będzie badane - powiedział reporterowi RMF FM Maciejowi Grzybowi inspektor Dariusz Nowak z małopolskiej policji.
Przed akcją na Ruczaju z okolicznych budynków ewakuowano kilkaset osób.
Wcześniej materiały wybuchowe znaleziono również w domu bombiarza w krakowskich Swoszowicach. Bomby znajdowały się w różnej fazie produkcji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum