- Mamy stan wojny, mamy prawo się bronić – oświadczył w Bejrucie lider Hezbollahu Hassan Nasrallah. Jego słowa doprowadziły następnie do wybuchu gwałtownych walk ulicznych w stolicy Libanu - informuje serwis CNN.
Powód walk to odcięcie przez rząd Libanu systemu telekomunikacji Hezbollahu, co przywódca tego ugrupowania uznał za otwartą deklarację wojny. Rezydujący w Libanie Hezbollah jest wspierany finansowo przez Iran.
Walki, z użyciem karabinów i granatników, toczą się pomiędzy szyitami a sunnitami. Rząd, jak na razie nie zareagował zbrojnie, choć oddziały wojska są cały czas obecne na ulicach Bejrutu. – Obetniemy każda rękę, która będzie chciała sięgnąć po naszą broń – zapewnił przywódca Hezbollahu. Jak jednak następnie dodał, jego ugrupowanie jest gotowe do zawieszenie ognia i zawarcia kompromisu.
- Ci, którzy wypowiedzieli nam wojnę, powinni wycofać się z tej decyzji – stwierdził Nasrallah, powołując się przy tym na prawo Hezbollahu do "samoobrony".
We wtorek Nasrallah ostro zaatakował prozachodniego premiera Libanu Faouda Siniorę. Rząd w odpowiedzi uznał sieć telekomunikacyjną Hezbollahu za nielegalną.
Libański minister komunikacji Marwan Hamadi powiedział, że słowa Nasrallaha to "wezwanie do mordowania Libańczyków". Jak jednak podkreślił, rząd Libanu nie boi się tych "gróźb".
Hezbollah został odcięty od systemu komunikacji, ponieważ rząd Libanu obawiał się, iż system ten zostanie użyty przez Hezbollah podczas potencjalnych starć zbrojnych.
Nasrallah utrzymuje jednak, że dostęp do komunikacji to "przyrodzone prawo każdych sił zbrojnych". – To nasza najważniejsza broń w walce – podkreślił.
Sytuacja w Libanie pozostaje napięta od początku tygodnia - informuje serwis CNN.
O sytuacji w Libanie pisze na swoim blogu w Onet.pl Piotr Wołejko
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 10-05-2008, 19:14
Atak na Bejrut trwa
PREMIER WYGŁOSIŁ ORĘDZIE DO NARODU
Hezbollah spalił w bejrucką siedzibę stacji telewizyjnej Future TV. Ma to związek z atakiem bojowników organizacji na miasto. Zdjęcia spalonego budynku przesłała nasza internautka z Libanu.
Na ulicach Bejrutu wciąż niebezpiecznie
Nasza internautka twierdzi, że walki przeniosły się do innej części Bejrutu niż ta, w której toczyły się w piątek. Wciąż jest jednak bardzo niebezpiecznie, o czym może świadczyć np. spalony budynek telewizji. Hezbollah zaatakował także uczestników pogrzebu w dzielnicy Mazraa. Zginęło 5 osób, a 30 zostało rannych.
Walki poza Bejrutem
Według internautki, walki wyszły już poza granice Bejrutu. Obecnie toczą się także w górach w rejonie Aramoun i Aley, a także w położonym na południu Saidzie i blisko granicy z Syria w Bekaa. Zamieszki trwają też na północy Libanu w rejonie Akkar.
Spalonej siedziby pilnuje wojsko
W swoim sobotnim wystąpieniu premier Libanu Fuad Siniora oświadczył, że szyicki Hezbollah nie zdoła opanować całego państwa. - Wasze państwo nie znajdzie się pod kontrolą puczystów - powiedział Siniora w telewizyjnym orędziu do Libańczyków. Była to jego pierwsza publiczna reakcja na piątkowy atak Hezbollahu i sprzymierzonych z nim bojowników na zachodni Bejrut, skąd wyparto siły prorządowe.
Co najmniej 25 ofiar rozruchów
Walki przeniosły się w inną część Bejrutu
Akcje zbrojne, które popierany przez Iran i Syrię Hezbollah (Partia Boga) podjął w tym tygodniu są przejawem najpoważniejszego kryzysu wewnętrznego w Libanie od czasu zakończenia wojny domowej w 1990 roku. W ciągu pięciu dni pociągnęły za sobą co najmniej 25 ofiar śmiertelnych.
Hezbollah jest od dłuższego czasu najważniejszym ugrupowaniem politycznym libańskich szyitów. Ci ostatni stanowią ok. 1/3 całej ludności państwa. Stany Zjednoczone oficjalnie uznają Hezbollah za organizację terrorystyczną.
prm/mlas
nihil novi, kontynuacja wojny Iran - USA, która się toczy (z przerwami) od 1982 r.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum