Witam!
mala sytuacja przykladowa :
6-cio osobowa grupa zwiadowczam zostala wykryta przez npla 35 km za linia frontu i doszlo do starcia z patrolem anty-dywersyjnym
1 zwiadowca zginal, 1 jest ciezko ranny (dowodca - w brzuch) 1 lekko (w ramie, nie moze nim ruszac, moze chodzic).
grupa oderwala sie od npla stosujac odpowiednia procedure i ma chwile czasu na dalsze dzialania
Co nalezy zrobic w takiej sytuacj?
uzbrojenie wyjciowe stab obecny w nawiasach :
2x M249 - 600 (400 - m249 ma ten ranny w ramie)
4x M4 - 300 ( jeden ma 270, dwoch 240, jeden 210, dowodca ma 300)
1x M203 (stracony - mila go zabity)
12 granatow (zostalo 6)
Co nalezy zrobioc? glownie chodzi mi o kwestie redystrybucji ammo i co robic z ciazko rannym
Transport lotniczy osiagalny za okolo 5-6h
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-03-2005, 22:52
Moje zdanie jest takie:
1. jezeli d-ca ma szanse przezyc krotki tansport i dozyc do ewakuacji a teren pozwala na przejscie do obrony nie daleko od LZ to ryzykujemy i bronimy sie do przylotu transportu. Ammo w magazynkach dzielimy po rowno, granaty biora zwiadowcy z M 4. Ranny oddaje M 249.
Albo,
2. d-ca nie dotrwa do evaca, niestety bierzemy jego bron i zostawiamy go z pistoletem ( wie co ze soba zrobic) a sami wycofujemy sie do LZ. Przykre ale prawdziwe, jest zwiadowca, wie o co chodzi. Niestety w patrolu zostalo 3 sprawnych ludzi i 1 lekko ranny. Nie sa oni w stanie wycofywac sie z ciezko rannym na noszach i zapewnic sobie oslony.
Czy zespół jest w zasięgu własnego wsparcia artyleryjskiego? Czy jest możliwość ekstrakcji śmigłowcem? A przede wszystkim czy zespół ma łączność z bazą?
Dla mnie to jest najbardziej istotne.
Co rozumiesz przez oderwanie? W praktyce oderwanie zyskuje w najlepszym wypadku odbicie się na 2-3 dystanse wizualne (lub strzeleckie) od npla. Czyli mamy do czynienia z sytuacją gdzie przeciwnik teraz do nas nie strzela ale za 10-15 minut w najlepszym przypadku zacnzie to robić ponownie.
Czy przeciwnik jest mobilny?
Odnosnie re-dystrybucji ammunicji - należy przeprowadzić w taki sposób zeby ranny w rękę miał możliwie najlżejsza boń - czyli M249 mają trafić do sprawnych członków patrolu.
Rany w brzuch wymaga 2 osób do niesienia jego na dłuższym dystansie jeżeli chcemy uzyskać jakąkolwiek prędkość. Czyli do osłaniania odwrotu zostaje 2 żołnierzy - kiepska sytuacje generalnie.
nie zgadzam się absolutnie z tezą że ranny dostaje pistolet i "wie co ma zrobić". Nie akceptuje takiego rozwiązania. Zespół zostaje i walczy jako zespół, nawet do końca.
Jeżeli jest możliwość ewakuacji, nie jest to sytuacja beznadziejna - mamy do dyspozycji 2X M249 - według doktryny atak na tak uzbrojoną pozycję wymaga urzycia siły co najmniej plutonu.
Podsumowując, wszystko zależy od możliwości komunikacji z bazą i możliwości ekstrakcji.
1) zalozenia ; teren gorzysty, artylerii brak, transport smiglem jak napislaem osiagalny za 5-6 h , lacznosc mamy. jest wsparcie TACAIR (F/A-18 x2, niestsety mamy pecha i przydatnych A-10 tez nie ma.)
2) npl jest liczniejszy, ale tez porusza sie na piechote , sa to partyzanci majacy pewne poparcie wsrod ludnosci lokalnej, wiec cywil = zagrozenie.
3) moja ocena : mozna probowac sie oderwac, i prosic lotnikow o ataki na miejsca gdzie moze byc npl (naprowadzac na punkty terenowe - mamy GPS, i oni maja, mamy tez laserowy wskaznik celu. Tylko co zrobic z dowodca? mozemy ofcoz go dobic (morderstwo, ale jak sie go zostawi to gdo zagwarantuje ze w ostatniej chwili sie nie zawaha? a wrog to nie gentlemani i jak go zlapia to nie odstawia do lekarza. w innym wypadku ryzykujemy otoczenie i unicestwienie grupy.
Mysle ze mozna by probowac oderwac sie i bronic ze wsparciem F-18 na jakims dogodnym punkcie terenowym...ale czy sa szanse odczekac 6 h?
Opcja dobijania kogokolwiek odpada. Ja wiem co pisał Suworow i zostawmy to na tym etapie.
W takim razie należało by się zapytać za ile godzin zrobi się ciemno?
Bo jeżeli za 5-6h będzie jeszcze cały czas jasno to mamy dwie opcje:
1. Albo transportować d-cę - bardzo powolny proces, i jest w mojej opinii niewielka szansa że npla nas nie znajdzie - ale taka szansa zwasze istnieje - wszystko zależy od tego jak bardzo mocno oberwli podczas oderwania.
Jak nas dogonią to oderwanie już będzie niemożliwe więc zespół przejdzie do obrony, niekoniecznie w korzystnych warunkach.
2. Przejście do obrony jest prawdopodobnie jedyną opcją. Sytuacja w której wsparcie lotnicze jest tak znikome należy mimo wszystko do żadkości - chyba że mamy do czyninia z black-op w Ameryce Połudnowej / Afryce - wtedy, tak, wsparcie może być zerowe.
W sytuacji typu Afghanistan / Iraq - jeżeli jest łączność - leci komenda "ARC LIGHT" i wsparcie lotnicze powinno być znaczne. Ok, teoria i jeszcze raz teoria. Zawsze możemy zadać więcej pytań.
Podsumowując - znalezienie na prędkości dobrego punktu obrony, wystawienie M18A1 i obrona. do czasu nadejścia kawalerii.
Witam!
No coz, dlaem brak wsparcia (smigiel) jako warunek ktory moze sie zdarzyc , chociaz zdarza sie rzadko.
A co robic jesli zmierzch mamy za np. 1h?
Pozdr
Robal2pl
inna opcja :
- dowodca - zglasza sie na ochotnika do opoznienia poscigu dostaje ze 2 magi wiecej nie zdola wystrzelac
- 1 z lekko rannym - 1 M249 1 M4 - ewakuuja sie
- pozostali dwaj, smaotnie innymi drogami wycofuja sie do punktu zbiorki/wlsanych sil
Spojnosc oddzialu lezy, ale wieksze sa szanse na przezycie
pozdr
Robal2pl
Hydrozagadka [Usunięty]
Wysłany: 24-03-2005, 19:54
o dzizas .....nawet nie jestem w stanie tego rozważać ......toż to czysto teoretyczne dywagacje (każda sytuacja jest inna ) a wystarczy że psycha siądzie, co zdarza sie częściej niż herosowanie. Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to -na forum.. Szczerze mówiąc gdyby gdyby mnie się to przytrafiło to wtedy bym decydował .....ale tu, to mżonki.
Jak mawia mój kolega ...........z reguły procedury są do dupy....i tego bym się trzymał ....sorry
Panowie, nie do końca mogę się zgodzić z ostatnią wypowiedzią - wiadomo że każda sytuacja jest inna i decyzja podjęta na miejscu była by uzależniona od czynników których nie można opisc na forum,
ale możemy sobie pozwolić o pewną dyskusję na temat ogólnych zachowań w danej sytuacji, inaczej cała idea forum była by bez sensu.
Dla mnie jest na przykład bardzo interesujące czytanie różnych pogladów na temat zachowania w danej sytuacji - można to traktować jak swego rodzaju trening, przynajmniej w takiej formie.
Wiek: 26 Dołączył: 24 Sty 2005 Posty: 25 Skąd: Polska
Wysłany: 27-03-2005, 15:45
Witam.....
hhmm.....to dobijanie własnych ludzi lub pozostawienie mu broni i aby sam to zołatwił bo w końcu jest zwiadowcą i wie co robić. Moje spojrzenie jest inne cała drużyna jest zwidowcami i oni wiedzą co robić i napewno nie zostawią swojego żołnierza (dowódcy) ponieważ mogło by się to źle odbić na morale żołnierzy i na przyszłe misje wykonywane przez nich. A co do samej sytuacji to próbował bym zając jakomś dogodną pozycje obroną i czekac na transport lotniczy lub odsiecz naziemną jesłi taka jest możliwa.
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-03-2005, 19:00
Widze ze moja wypowiedz wielu zbulwersowala. Powiem tylko tyle ze to rozwiazanie przedstawial nie tylko Suworow. Ale zostawmy to. Powiem tylko tyle: rozwiazanie takie proponuje tylko w przypadku kiedy teren nie daje szans na skuteczna obrone ( nawet ze wsparciem z powietrza) a transport rannego jest nie mozliwy lub ranny nie dozyje on do ewakuacji.
NIE PROPONUJE dowolnego dobijania rannych!!!
Hydrozagadka [Usunięty]
Wysłany: 27-03-2005, 20:09
KANGUR napisał/a:
Panowie, nie do końca mogę się zgodzić z ostatnią wypowiedzią - wiadomo że każda sytuacja jest inna i decyzja podjęta na miejscu była by uzależniona od czynników których nie można opisc na forum,
ale możemy sobie pozwolić o pewną dyskusję na temat ogólnych zachowań w danej sytuacji, inaczej cała idea forum była by bez sensu.
Dla mnie jest na przykład bardzo interesujące czytanie różnych pogladów na temat zachowania w danej sytuacji - można to traktować jak swego rodzaju trening, przynajmniej w takiej formie.
Pozdrawiam,
K.
dobra to ja nie będę więcej dywagował , ale oczywiście po to jest forum i wcale mi to nie przeszkadza. Nie jestem jakimś superpraktykiem, więc sie powstrzymam od dalszych wypowiedzi na tego typu posty
Dlaczego masz się powstrzymać od komentarza? Każda opinia jest cenna, wiadomo że takie sytuacje nie są do 100% rozwiązanie bo w praktyce jest cała masa innych czynników które wpłyneły by na podjętą decyzję.
Wracając do tematu - jeżeli zapadnie zmrok za 1godzinę - zwiększa to diametralnie szanse przezycia zespołu. W nocy będzie trudniej ich zlokalizować i zniszczyć - oraz łatwiej może być uciec. Ale przedewszystkim zrok kupije oddziałowi parę godzina czasu.
Myślę że to pytanie jest już dość dobrze opisane, zamykam temat - może ktoś zada podobny "problem" taktyczny?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum