Witam!
Czy są jakieś opatentowane sposoby na pokonywanie terenów podmokłych?
Co robić w razie kontaktu z npl?
Interesują mnie sytuacje dotyczące patrolu rozpoznania ;)
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Pomógł: 12 razy Wiek: 47 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 260 Skąd: Shangri - La
Wysłany: 11-07-2009, 11:04
Z czegoś w rodzaju ruskiego podręcznika sił specjalnych ( za cholerę nie wiem czy się przyda, ale mam pod ręką);
- przechodzimy przez teren podmokły/ bagno jedynie wtedy, kiedy nie można go obejść
- żołnierze trzymają się razem, aby w razie czego można było udzielić jeden drugiemu pomocy
- sprawdzić czy nie ma jakiegoś bezpiecznego przejścia używanego przez miejscową ludność
- przez bagno przechodzić ostrożnie i powoli, sprawdzając czy nie grozi zapadnięcie się
- można użyć improwizowanych plecionek na stopy ( aby rozłożyć cieżar ciała na większą powierzchnię)
- jeśli trzeba przemieszczać się bez hałasu/ skrycie, należy iść ostrożnym krokiem, w pozycji mocno schylonej, ewentualnie pełzając na brzuchu/ boku
- przy przechodzeniu przez bagno należy unikać miejsc porośniętych soczyście zieloną roślinnością, bo pod spodem może być głębia.
To odnośnie terenu mocno podmokłego/ bagna. Mam tu jeszcze lesisto - bagienny, ale nie wiem czy warto tłumaczyć bo osobiście nie znam się na tym i nie wiem czy to ma jakiś sens
_________________ C'est grand malheur de ne pouvoir etre seul...
Generalnie, tak jak napisał Tengu: tereny bagien, mokradeł należy omijać. Natomiast są one przydatne, gdy szukamy miejsca na bazę patrolową 24h + (jeżeli bagna prowadzą do miejsc trudno dostępnych na stałym gruncie, więc tworzą swego rodzaju fosę - oczywiście jeszcze inne warunki muszą być spełnione, aby miejsce nadawało się na bazę patrolową).
Teraz kilka zasad, myślę, że Fala się ze mną zgodzi:
1. przed wejściem szukamy wzrokiem dogodnej trasy (przy brzegu, przy kępach trawy/drzew/krzaków - aby można było się tym asekurować). Czyli ustalamy trasę przejścia.
2. Przygotowujemy ekipę - każdy powinien mieć długi i mocny kij, na którym można się oprzeć/ położyć.
3. Przygotowujemy ekwipunek (zabezpieczenie przed wodą).
4. Unikamy bagien "dywanowych" - to są te jasnozielone przestrzenie trawy lub rzęsy - w pizdę głębokie i rzadkie w konsystencji.
5. Kiedy zaczynamy się mocno zapadać - kładziemy się płasko na brzuch lub plecy i nie rzucamy się jak zarzynana świnia. Po chwili jest łatwiej postawić kolejny krok.
6. Na początku idzie największy i najcięższy osobnik - mamy wtedy bezpieczeństwo jakieś i odniesienie do reszty ekipy.
7. Nie planujemy raczej wędrówki po bagnach na 12h - bo bagno jest zazwyczaj bardzo zimne. Łatwo o hipotermię.
To są sprawdzone z autopsji fakty, natomiast ja mam także parę istotnych pytań:
- jak postępujemy z plecakami dużymi? ciągniemy je na linie za sobą? pchamy przed sobą?
- czy zespół powinien być związany wspólnie liną?
- jakieś jeszcze patenty?
[ Dodano: 15-07-2009, 10:55 ]
Tengu napisał/a:
- można użyć improwizowanych plecionek na stopy ( aby rozłożyć cieżar ciała na większą powierzchnię)
Wiek: 12 Dołączył: 29 Wrz 2009 Posty: 195 Skąd: ze wsi
Wysłany: 26-10-2010, 14:59
Jeżeli zawartość plecaka wsadzisz do worka na gruz i bez powietrza zabezpieczysz po czym wsadzisz do plecaka to masz pływak z którym już nie zanurkujesz, jest to w manualu na przeszkody wodne i pewnie to znasz. Jakby je powiązać to powstałby niczego sobie pływak podłużny z opcją na położenie na to broni:) Wszystko pewnie zależy od rodzaju bagna:D Teoretyzuje bo sam bym to sprawdził... ktoś sprawdzał temat?
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 26-10-2010, 16:36
Chłopy nie próbowaliście jeszcze chodzenia po bagnach? Polecam. Nawet w gorące dni błocko jest cholernie zimne. Plecaka nie pociągniemy na linie, ponieważ, bagno jeśli da się je pokonać, to jest porośnięte kempami sitowia, trawy, trzciny, skrzypu, i najczęsciej olchą, albo brzozą. Raczej nie będzie tam terenu równego jak na boisku i plecak będzie dodakowo nas hamował i obciążał. Bagno nie wciąga tak szybko, że nie da się ściągnąc plecaka. Tam gdzie nie ma roślinności, jest woda pokryta rzęsą, to jest w pip głęboko i dodatkowo gestwina moczarki (na głębokość 3-5m) itp. Jeśli nie jest głęboko, to jest tam pod warstwą wody, od kilkudziesięciu cm do kilku metrów mułu. Na trzcinowiskach również należy unikać miejsc nie porośniętych trzciną, takich oczek wodnych. Nawet o średnicy ok. 1,5 m może być bardzo głębokie.
Długi mocny kij jest przydatny. No i do kępy sitowia do kolejnej. Między kepami też można nie załapać gruntu!
Skoro odgrzewamy kotleta, to dorzucę patent. Sprawdzony osobiście i działający.
Czasem są bagna, które są bardzo gęste i mocno zasysają. Ciężko wtedy podnieść nogę. W takiej sytuacji (kiedy nie możemy poruszyć nogą) należy wsadzić swój kij ukośnie pod stopę i stanąć na kiju (czyli zadziałać powiedzmy dźwignią). W ten sposób w kreskówce o kojocie i strusiu (Looney Tunes) kojot zrzucał ogromne głacy na stusia, pamiętacie?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum