Prezydent Lech Kaczyński wręczył odznaczenia dla osób zaangażowanych w promowanie służby wojskowej.
autor zdjęcia: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
+zobacz więcej
Odznaczonych zostało trzech żołnierzy rezerwy z nieistniejącej już 62. kompanii specjalnej Commando w Bolesławcu – jednej z najbardziej elitarnych jednostek specjalnych Wojska Polskiego.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło zaapelował do ministrów spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny oraz obrony Bogdana Klicha, aby w zdecydowanie większym niż dotychczas stopniu korzystali z pomocy organizacji zajmujących się promowaniem wojska i szkoleniem paramilitarnym. - Proponujemy racjonalizację wydatków w MSWiA oraz resorcie obrony. Chodzi o to, by oszczędzać przyjmując do służby ludzi wstępnie przeszkolonych, a nie przypadkowych - mówi Jarosław Rybak, rzecznik BBN.
Szczygło w oficjalnych pismach do szefów resortów mundurowych proponuje, by instruktorzy policyjni i wojskowi brali udział szkoleniach i obozach paramilitarnych dla młodzieży i już tam selekcjonowali osoby wyróżniające się. W przyszłości to oni mogliby zasilać szeregi wojska, czy policji.
Świetna idea tylko gdzie będą te oszczędności ? Skoro i tak wszystkich trzeba będzie szkolić od podstaw. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego (wiem to po sobie), że członek np Strzelca został gruntownie zapoznany z np. budową UPM w BRDM 2 B. Pewnych elementów szkolenia nie przeskoczymy i nawet najlepsze organizacje paramilitarne w Polsce tego za MON nie zrobią.
Jakkolwiek uważam (po swoim i nie tylko przykładzie), że organizacje tego typu są kopalnią doświadczeń (praca w zespole, dowodzenie, metodyka itp), wielu pożytecznych rzeczy można się nauczyć, poznać charakter swojej przyszłej profesji. Dlatego powinny być solidnie (systemowo) wspierane przez administrację państwową.
Ale tu nie chodzi o szkolenie wojskowe przed wojskiem. Poprostu jak się chłopcy bawią to co by zarekrutować tych którzy to lubią, a nie Zenka od pługa bo dzisiaj mu kobyła zdechła i uznał, że w armi źle to nie jest.
Bardzo słusznie Trawa organizuję już piąty z rzędu obóz paramilitarny i powiem szczerze będę się cieszył jak dostanę zgodę na wejście na poligon wojskowy, a z "instruktorów" wojskowych to niekorzystam już od dawna, bo wstyd.
PANOWIE!!!Co oni gadają za głupoty!!!
Koszt przyjęcia do Policji to 4tys.zł a o innych resortach nie wspomne!!!
Ja mam nie chwaląc się kupe papierow i kursow łacznie z policyjnym rozpoznaniem minersko-pirotechnicznym i do Policji się dostac nie moge!!!
Pomógł: 33 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2010 Skąd: Polska
Wysłany: 17-01-2010, 14:35
dublet napisał/a:
:zdziwko: PANOWIE!!!Co oni gadają za głupoty!!!
Koszt przyjęcia do Policji to 4tys.zł a o innych resortach nie wspomne!!!
Ja mam nie chwaląc się kupe papierow i kursow łacznie z policyjnym rozpoznaniem minersko-pirotechnicznym i do Policji się dostac nie moge!!!
jak masz kupe to nie dziw się że nie chcą cię przyjąć
A poza tym co ma piernik do wiatraka ? Kwity robione w cywilu nie liczą się w policji. Ba nie liczą się tam nawet kwity robione w wojsku. tak jest w każdej służbie. Daje Ci to jedynie wiedzę ale nic poza tym...
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1206 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 17-01-2010, 17:20
Dublet, a nie za stary jesteś na takie pierdoły?:)
A tak na poważnie: Za parę lat z przyczyn takich a nie innych będę musiał zrobić skręt o 180 stopni w życiu i, wstyd się przyznać, ale planuje iść do Policji.
Patrząc jednak na to co się dzieje(w sensie ogólnikowym), To nie boje się tego, co się dzieje za drzwiami itp, tylko prostego faktu: nie przyjmą mnie. Jak usłyszałem kwestie z mandatami, to szczęka opada. Plus, koledzy zawsze dodają otuchy: stary, było sie dziarać po przyjęciu, teraz to zapomnij.
Sprawa mandatów jako przeszkody w naborze do policji była wyjaśniana kilka tygodni temu. Jeżeli mnie pamięć nie myli jakiś oficjał stwierdził, że mandaty za wykroczenia nie będą stały na przeszkodzie w przyjęciu. Dopiero popełnienie przestępstwa przekreśla szansę.
Tu macie tekst z "Wyborczej", od której ostatnio zaczął się ten temat
Dostałeś mandat za przekroczenie prędkości? Zapomnij o pracy w policji. Takie są przepisy. - Trochę nielogiczne - przyznaje rzecznik Komendy Głównej Policji.
Pani Katarzyna ma 25 lat, skończyła studia, świetnie zna język angielski. - O pracy w policji marzyłam od dziecka. Czytam książki kryminalistyczne, oglądam programy policyjne. Mam też znajomych policjantów i wiem, że to praca dla mnie - opowiada. Chciała zrealizować zawodowe marzenia i wstąpić do policji. Przy składaniu dokumentów kandydaci muszą wypełnić kwestionariusz. - Było pytanie: "Czy jesteś osobą karaną?". Chciałam być uczciwa. Napisałam, że w styczniu 2009 r. dostałam stuzłotowy mandat za przekroczenie prędkości. Pani, która przyjmowała dokumenty, powiedziała, że to tylko dobrze o mnie świadczy, bo oznacza, że jestem uczciwa - opowiada pani Katarzyna.
Do sprawy podeszła bardzo poważnie: - Egzaminy sprawnościowe nie są łatwe, więc przez kilka miesięcy chodziłam trzy razy w tygodniu na siłownię - mówi. - Kilka tygodni przed egzaminem komenda w Łodzi organizowała test próbny. Wymagany tor przeszkód przebiegłam w minutę i 32 sekundy. To oznacza, że zdałabym egzamin sprawnościowy.
Pani Katarzyna dostała go za to, że w miejscu, w którym było ograniczenie prędkości do 50 km/godz. jechała 72 km/godz. - I nie miałam przy sobie prawa jazdy - dodaje. - Karę zapłaciłam. Kobieta nie chce się pogodzić, że przez mandat traci szansę na mundur. Funkcjonariusze powołują się na ustawę o policji z 1990 r., w której zapisano, że kandydat na policjanta powinien być "o nieposzlakowanej opinii, niekarany". Młodszy inspektor Mariusza Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji: - Przyjęliśmy taką analizę prawną, że aby być policjantem, nie można być osobą karaną. I za przestępstwa, i za wykroczenia. Także drogowe.
Przyznaje, że w policyjnym środowisku ta interpretacja wzbudza kontrowersje. - O ile możemy zrozumieć, że osoba, która dopuszcza się kradzieży przedmiotu wartego mniej niż 250 zł (a to traktowane jest jako wykroczenie) nie zostanie przyjęta do policji, o tyle wykroczenie drogowe, jakim jest przekroczenie prędkości o 20 km, niekoniecznie powinno wykluczać kandydata - ocenia Sokołowski.
A czy policjant, który prywatnym samochodem popełnia wykroczenie, zostaje wyrzucony ze służby? - pytamy. Sokołowski: - Nie. Właśnie tu w przepisie brak logiki. Sprawę mandatów inaczej interpretują prawnicy. - Mandat nie powinien przeszkodzić pani Katarzynie w podejściu do egzaminu. Ustęp o niekaralności dotyczy przestępstw, a także tych wykroczeń, w których orzeczono karę aresztu. Zapis nie dotyczy więc stuzłotowego mandatu za przekroczenie prędkości. Nie było więc podstaw do przerwania lub odmowy rozpoczęcia procedury egzaminacyjnej - zapewnia mecenas Jerzy Szczepaniak.
I dodaje, że policjanci interpretują "niekaralność" surowiej niż politycy i prawnicy. - Osoba, która dostała mandat, może być sędzią albo posłem, ale do policji wstąpić nie może. To jakaś bzdura! Pani Katarzyna: - Nie podobają mi się reguły przyjęć, ale z marzeń nie zamierzam rezygnować - mówi. - Spróbuję po raz kolejny złożyć dokumenty. Jeśli będzie trzeba, odczekam dwa lata. Ale się nie poddam.
Pomógł: 3 razy Wiek: 32 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 321 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 18-01-2010, 15:52
Szczep a mnie boli właśnie że uznają... ostatnio pomagałem aspirantowi rozpisać notatnik służbowy, bo nie wiedział jak. Dopiero zaczął prace. No ale aspirat. Przeszedł z Sg razem ze stopniem. Ja szanuje stopnie, rozumiem ze ktoś swoje wysłużył ale do cholery nie robił tego w policji. Sorry.
Pomógł: 3 razy Wiek: 32 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 321 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 18-01-2010, 18:16
Dokładnie uznają. To stopnie policyjne nie są uznawane w SG i w WP.
Co do podstawy prawnej odsyłam do ifp.pl temat przepisywania stopni był kilkukrotnie wałkowany
Kursów już nie ma tzn są oficerskie. Kursy i egzaminy na sierżanta i aspiranta odeszły w siną dal.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1206 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 19-01-2010, 00:33
mam niezły kotlet z kolana - cała Polska to wie. I co z tego? Nie przeszkadza mi to w niczym teraz, nie będzie mi przeszkadzać w przyszłości. To nie jest problem.
Anyway, śmiej się Foka śmiej ;) Ale jeśli będe robił w tej firmie, to w TWOIM mieście
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1206 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 19-01-2010, 14:20
Foka napisał/a:
Chyba nie w moim mieście tylko w wiosce rybackiej :P
ekhm, mam większe aspiracje niż wioska rybacka. Poza tym, we wiosce urzęduje już tow. Kangur. A w tak małym mieście nie ma miejsca dla nas dwóch. Poza tym, może za miliard lat zrobię albo kupię sobie tego magistra. To chyba pójdę wyżej, co nie? Bo we wiosce rybackiej to żadnych magistrów nie ma, to i ja tam po co?
Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 236 Skąd: centrum
Wysłany: 21-01-2010, 10:17
Cytat:
Poza tym, może za miliard lat zrobię albo kupię sobie tego magistra. To chyba pójdę wyżej, co nie?
Chyba do nieba?
A tak wogóle z mojej perspektywy jałowych równin to całe TriCity jest atrakcyjne do życia i pracy. I dzielnica której nazwa pochodzi od nazwy knajpy jest ładnie położona. Prawie jak w górach, tyle, że blisko morza .
I żeby było merytorycznie - obozy paramilitarne to zabawa, a nie kuźnia komandosów. Nie mówię, że są bezwartościowe i bez sensu. Ale nie wierzę by przybliżały specyfikę późniejszej służby kandydatowi do wojska.
Pomógł: 2 razy Wiek: 67 Dołączył: 07 Maj 2005 Posty: 267 Skąd: Polska
Wysłany: 21-01-2010, 12:35
Wolałbyś żeby na takim obozie uczono o dodatkach funkcyjnych, rozłąkowym i z kim trzeba się napić w pierwszym miesiący służby w nowej JW?
Obozy młodzieżowe to przede wszystkim miejsce gdzie masz dzieciaki 24h na dobę przez kilka dni z rzędu. Jeśli tylko kadrze się chce i wie jak to można robić świetne rzeczy.
Co najważniejsze taki obóz to też forma kształtowania charakteru i zaznajomienia z tematami które są nie do ruszenia w 95% JW WP. Przykładem niech będzie ten głupi most linowy czy inne elementy wspinaczki.
Trochę jak ze zgrupowaniami karate. Karateki nie zrobią, ale temat i jago filozofię przekażą mocniej niż treningi w normalnym trybie.
Państwo powinno odbudować Harcerstwo, zadbać o wychowanie młodzieży. Wysyłać na kolonie, wakacje, budować kulturę i oświatę poza szkołą. A nie zostawiać młodzież na ulicy, wódka, fajki i narkotyki. Domy kultury pozamykane, SKS-y w szkołach jakie są perspektywy bez podstawy wychowawczej. Mówisz o strzelcu jako organizacji państwowej, a tak naprawdę brak jakiejkolwiek metodyki działania tej organizacji. Szczególnie widząc po osobach będących w takich ugrupowaniach. Ale to tylko mój subiektywny punkt widzenia.
Państwo? Owszem, jak tylko wprowadzi cenzurę, ustrój monopartyjny i bratni sojusz z ZSRR/USA/Burkiną Faso.
System o jakim mówisz, a funkcjonował w PRL miał określone podłoże ideologiczne i funkcję w systemie - zajrzyj do poradników harcerskich z czasów Gomułki powiedzmy. Ja mam na półce podręcznik zastępowego z 1969 - bardzo fajny poradnik dowódcy pododdziału szczebla drużyny, tyle że bez strzelania i taktyki. Cała reszta jest.
Strzelec II RP robił w sumie bardzo podobną robotę.
Generalnie takie organizacje to inicjatywa oddolna, państwo może to dofinansować czy wspomóc - ale tu już jest problem, bo nic za darmo nie ma.
Sorry za mętne wywody i wpychanie się w wątek ale jest po 22
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Harcerstwo dostaje i tak kupę kasy od państwa. Tyle że się o tym nie mówi. Harcerstwo jest i działa, ale co z tego? Jak dzieciak nie skończył 12-13 lat to może jeszcze się tym zainteresuje. Ale co potem? Od lat na obozie harcerskim nie byłem ale za dzieciaka to "starszyzna" (lat 16 w zwyż) ciągle nałojona chodziła a panienki się puszczały po namiotach.
Strzelec ma ogromny potencjał. Piszesz że nie ma metodyki szkolenia. Gdyby organizację było stać tak jak harcerstwo żeby utrzymywać w komendach ludzi na etatach to by wyglądało inaczej. Teraz i tak zaczyna to lepiej wyglądać mimo że wszystko nadal jest załatwiane w prywatnym wolnym czasie. Ale nie czarujmy się, przy finansowaniu praktycznie 100% pochodzącym ze składek członkowskich i tak ograniczonych możliwościach czasowo-kadrowych za wiele zrobić nie można więc każda jednostka orze jak może. Jednym to wychodzi lepiej drugim gorzej. Śmiejecie się kolesi na filmiku. A spójrzcie na to z drugiej strony: chłopaki próbują coś zrobić we własnym zakresie, mają chęci i zapał, mają jakiś tam sprzęt. Chcą się szkolić ale czy to ich wina, że nie mają możliwości szkolić się dobrze? Gdyby była chęć odgórna to by mieli dostęp do instruktora który by im pokazał co robią źle. Ale chęć w policji czy wojsku do oddelegowywania instruktorów jest prawie że zerowa. Ba, przepisy praktycznie na to nie pozwalają. To skąd oni mają się tego uczyć? Z amerykańskich filmów? Nie każdego stać żeby wybulić ileś tam tysięcy na profesjonalne szkolenie, a już na pewno nie uczniów i studentów którzy stanowią większość w Strzelcu. Dobrze że na AONie wreszcie zauważono możliwości tej organizacji i może przepchną coś w górę. I wtedy może więcej szkoleń będzie wyglądało tak: http://www.youtube.com/watch?v=Q0uainlL9aM
Wiek: 26 Dołączył: 29 Mar 2009 Posty: 125 Skąd: znienacka
Wysłany: 22-01-2010, 00:15
drako napisał/a:
Harcerstwo dostaje i tak kupę kasy od państwa. Tyle że się o tym nie mówi. Harcerstwo jest i działa, ale co z tego? Jak dzieciak nie skończył 12-13 lat to może jeszcze się tym zainteresuje. Ale co potem? Od lat na obozie harcerskim nie byłem ale za dzieciaka to "starszyzna" (lat 16 w zwyż) ciągle nałojona chodziła a panienki się puszczały po namiotach.
Strzelec ma ogromny potencjał. Piszesz że nie ma metodyki szkolenia. Gdyby organizację było stać tak jak harcerstwo żeby utrzymywać w komendach ludzi na etatach to by wyglądało inaczej. Teraz i tak zaczyna to lepiej wyglądać mimo że wszystko nadal jest załatwiane w prywatnym wolnym czasie. Ale nie czarujmy się, przy finansowaniu praktycznie 100% pochodzącym ze składek członkowskich i tak ograniczonych możliwościach czasowo-kadrowych za wiele zrobić nie można więc każda jednostka orze jak może. Jednym to wychodzi lepiej drugim gorzej. Śmiejecie się kolesi na filmiku. A spójrzcie na to z drugiej strony: chłopaki próbują coś zrobić we własnym zakresie, mają chęci i zapał, mają jakiś tam sprzęt. Chcą się szkolić ale czy to ich wina, że nie mają możliwości szkolić się dobrze? Gdyby była chęć odgórna to by mieli dostęp do instruktora który by im pokazał co robią źle. Ale chęć w policji czy wojsku do oddelegowywania instruktorów jest prawie że zerowa. Ba, przepisy praktycznie na to nie pozwalają. To skąd oni mają się tego uczyć? Z amerykańskich filmów? Nie każdego stać żeby wybulić ileś tam tysięcy na profesjonalne szkolenie, a już na pewno nie uczniów i studentów którzy stanowią większość w Strzelcu. Dobrze że na AONie wreszcie zauważono możliwości tej organizacji i może przepchną coś w górę. I wtedy może więcej szkoleń będzie wyglądało tak: http://www.youtube.com/watch?v=Q0uainlL9aM
Po pierwsze czy możesz poprzeć jakimiś faktami, to że "Harcerstwo dostaje i tak kupę kasy od państwa. Tyle że się o tym nie mówi"? bo z kontaktów jakie jeszcze mam z ta organizacją, wiem, że nie jest ona traktowana inaczej niż inne stowarzyszenia w tym kraju.
a co do filmu, to problemem tych ludzi chyba nie jest to, czy są źle czy dobrze "wyszkoleni" tylko problem podejścia mentalnego do tematu!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum