Czytał ktoś artykuł dr Tomasza Białka „Antyterrorysta – killer czy ratownik”, opublikowany w październikowym „Komandosie”. W artykule tym zostało zawartych kilka stwierdzeń co najmniej kontrowersyjnychi tu jest mój komentarz do całej sprawy.
Po pierwsze, uważa, za nieporozumienie traktowanie problemu odbijania zakładników jako alternatywy : ratowanie zakładników albo likwidowanie terrorystów. Jeśli zostają podjęte działania siłowe (czyli szturm jednostki do odbijania zakładników czyli Hostage Rescue Unit) to jej zadaniem jest odbicie zakładników przy czym eliminacja (pojmanie/zabicie terrorystów) jest etapem jej działań. Sposób w jaki zostanie rozwiązana dana sytuacja nie zależy od jednostki HR ale od decyzji sztabu kryzysowego, czyli decyzji podejmowanej przez polityków. Może się bowiem zdarzyć, że dane państwo będzie wolało pójść na ustępstwa terrorystom, chcąc zachować neutralność lub obawiając się odwetu. Wówczas działania siłowe nie zostają podjęte. Taka sytuacja może się zdarzyć także wówczas, gdy państwo, na którego terenie dojdzie do wzięcia zakładników, nie będzie miało sił zdolnych do przeprowadzenia operacji ratunkowej. Wówczas pierwszeństwo mają działania które doprowadzą do uwolnienia zakładników w drodze negocjacji.
Może zaistnieć również sytuacja odwrotna, w której priorytetem będzie eliminacja terrorystów. Jednak dotyczy to sytuacji w których terroryści świadomie dążą do własnej śmierci razem z zakładnikami (są to takie scenariusze jak na przykład atak porwanymi samolotami pasażerskimi). Jednak tutaj też decyzja o określeniu priorytetu działań nie wpisuje się w „oś” proponowaną przez dr Białka. Natomiast działania w całości nastawione na eliminację terrorystów występują w formie zatrzymań wysokiego ryzyka lub operacji kontrujących. Nie mieszczą się one jednak w obrębie sytuacji z zakładnikami.
Tak więc należy stwierdzić, że w działaniach które mają na celu odbicie zakładników alternatywa : ratować zakładników czy likwidować terrorystów nie zachodzi. Jest ciąg działań zmierzających do ocalenia zakładników poprzez eliminację terrorystów. W tym miejscu można by zakończyć ten list, ale pozostaje kilka problemów poruszonych we wzmiankowanym artykule które nie mogą być przemilczane.
Po pierwsze, przykład z operacją na Dubrowce jest źle zinterpretowany jako operacja ukierunkowana na likwidację terrorystów kosztem życia zakładników. Celem tej operacji było uratowanie zakładników. Z uwagi na skomplikowaną sytuację (liczni dobrze uzbrojeni terroryści, specyficzny obiekt) użyto gazu, ale OBEZWŁADNIAJĄCEGO a nie trującego (gdyby użyty gaz był trujący nikt żywy nie wyszedłby z tego teatru). Gaz ten miał przede wszystkim otumanić szahidki rozlokowane na widowni, i tą funkcję spełnił. 130 zakładników zmarło, ale w wyniku zaniedbań służb medycznych, a nie samego szturmu (nota bene, uznanego przez specjalistów z takich krajów jak Izrael i Wielka Brytania za przełomowy w operacjach kontrterrorystycznych).
Biesłan natomiast nie jest przykładem ani szturmu nagłego, ani wcześniej zaplanowanego – była to sytuacja, w której grupa terrorystów, dążąca do spektakularnego zabicia jak największej liczby zakładników (poprzez samobójczą detonację ładunków wybuchowych) opanowała szkołę, postawiła niewykonalne dla władz Rosji żądania i w ten sposób miała się przyczynić do osiągnięcia określonych celów politycznych przez separatystów czeczeńskich (skupienie uwagi mediów na Czeczenii, wykreowanie negatywnego wizerunku Moskwy). Sytuacja w Biesłanie została uznana przez specjalistów za nierozwiązywalną w drodze konwencjonalnego szturmu, i nikt takiego szturmu, według mojej wiedzy nie planował. Tragedia zaczęła się gdy przypadkowa detonacja spowodowała zamieszanie wśród terrorystów , z którego skorzystali zakładnicy i podjęli próbę ucieczki. Terroryści otworzyli ogień do zakładników, i w odpowiedzi na to zgromadzone dookoła siły milicji, wojska i pospolitego ruszenie rzucili się do desperackiego ataku, licząc, że uda im się ocalić chociaż część zakładników.
Po drugie podane przez dr Białka kryteria mające odróżniać operacje profesjonalnie przygotowane od nieprofesjonalnych są w kilku miejscach dyskusyjne. Na przykład punkt drugi, odnoszący się do pierwszeństwa negocjacji przed szturmem) jest tylko częściowo prawdziwy. Niemożliwe są bowiem negocjacje w sytuacjach, gdy terroryści stawiają niewykonalne żądania, lub wykluczają nawet taktyczne ustępstwa.
Punkt czwarty, który dotyczy „zabezpieczenia otoczenia obiektu” jest tylko częściowo słuszny. W trakcie operacji na terenie wroga, lub na potencjalnie wrogim terenie ( Asą to np. Kaukaz, Bałkany, Irak ), otoczenie miejsca operacji pierścieniami blokady jest ekstremalnie trudne. Do zablokowania działań mogących zakłócić właściwą operację stosuje się inne środki niż statyczne pierścienie czy kordony .
Punkt szósty, dotyczący precyzyjnie zaplanowanej i przeprowadzonej operacji, oraz siódmy, odnoszący się do szturmu nagłego, należy rozpatrywać łącznie. Otóż są sytuacje, w których podejmowany jest „z marszu” szturm nagły, w warunkach deficytu czasu i informacji rozpoznawczych, wówczas działania operatorów regulują tzw. Standardowe Procedury Operacyjne. Nie są prowadzone szczegółowe przygotowania, gdyż po prostu nie ma na to czasu, kwestie te regulują właśnie owe procedury.
Ponadto może dojść do sytuacji, w której działania sił specjalnych, będą trwały przez kilka godzin, gdzie kilkakrotnie może dojść do zmiany profilu operacji (są to duże sytuacje kryzysowe , w tym z dużą liczbą zakładników) i nie będzie się to kłócić z profesjonalizmem sił prowadzących te operacje. Są to najistotniejsze uwagi, odnoszące się do artykułu dr Białka. Pozostaje jednak kilka uwag natury ogólnej. Dr Białek wyraźnie pomimo deklaracji, że uważa siły specjalne Federacji Rosyjskiej za wysoce skuteczne, podaje jednak argumenty, mające przekonać czytelnika, że w ich działaniach nie jest uwzględniane życie zakładników, a ponadto te działania nie cechują się dużym profesjonalizmem (wspomniane kryteria odnosić się mają do sytuacji na Dubrowce, i w Biesłanie). Natomiast nie są w ogóle zanalizowane inne operacje, które mogą dostarczyć znacznie więcej przykładów złego działania służb ratowniczych i sił specjalnych, na przykład porażki służb amerykańskich w Waco (od początku do końca na kształt tej operacji wpłynęły czynniki polityczne) i Ruby Ridge. Dr białek ich nie wymienia – czy dlatego że są to ewidentne porażki Amerykanów, woli je przemilczeć i posługiwać się (pobieżnie przeanalizowanymi, co jak wyżej wskazano, prowadzi do błędnej oceny) przykładami ze Wschodu? Również izraelskie siły specjalne zanotowały kilka wpadek – czy nie są one warte przeanalizowania? Można nie lubić Rosji i Rosjan, można mieć poglądy proamerykańskie,, ale nie powinny one wpływać na obiektywizm oceny zwłaszcza w tak skomplikowanej kwestii jaką jest zwalczanie terroryzmu.
Pozdr
Robal2pl
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 14-10-2005, 22:33
Drogi Robalu2pl
Nie wiem jaką masz wyuczoną (wymarzoną) specjalność, ja na przykład jestem historyk wojskowości.
I z własnego punktu widzenia napiszę co następuje:
Różnej maści naukowcy, obracający się wkręgach władzy, mediów czy swoich własnych środowisk muszą kierować się wymaganiami (jawnymi czy niekoniecznie) stawianymi przez swoich przełożonych, mentorów, sponsorów, mecenasów czy jak ich zwał.
A w naszej kochanej ojczyźnie chwalenie krainy nad którą słońce nie zachodzi nie jest specjalnie w modzie. Tak samo jak żródła informacji którymi operuje tak zwany "ogół społeczeństwa" dalekie są od doskonałości. Tym bardziej, że pan Tomasz Białek jest funkcjonariuszem państwowym. Nie wiem jednak na ile wytknięte przez Ciebie błędy sa wynikiem niewiedzy pana doktora (nie uwłaczając mu żadną miarą), a na ile sugerowanego przeze mnie powodu.
Twoja analiza mnie urzekła i ja się pod nią podpisuję
Andrzej J.A.G.a [Usunięty]
Wysłany: 18-10-2005, 00:19
Witam!
Mnie własnie urzekło to ze wypowiedz szanownego kolegi Robala2pl jest całkowicie obiektywna.
Dlaczego zyjemy w kraju w którym własnie w większości rządzą niepisane dyrektywy tzw "z góry"a nie zdrowy rozsądek?Moim skromnym zdaniem świadczy to o braku profesjonalizmu w wykonywanej czynności.Można kogos nie lubieć ale odmówic słusznej racji czy powodzenia w misji?(Rosjanie-Dobrovka)Na miejscu Robala2pl posłałbym swój tekst do Redakcji MMS Komandos i poczekał jak oni odpowiedzą...pozdrawiam.A tak z innej kwesti...mnie sie wydaje czy Komandos obnizył loty ostatnimi czasy?
Witam!
Noo..jak tam pisal Ireneusz Chloupek to poziom byl niezly (zwlaszcz, ze byly to czasy jak nie bylo powszechnie dotepnego netu). A co do MMS to en tekst z uwagami tez tam poszedl, moze go wydrukuja
Pozdr
Robal2pl
smokow [Usunięty]
Wysłany: 19-10-2005, 11:09
(...) ale w wyniku zaniedbań służb medycznych, a nie samego szturmu (...)
Nie służby medyczne dopuściły się zaniedbania, lecz podobnie jak w przypadku Magdalenki, służby odpowiedzialne za koordynacje. Nie pamiętam czy było to dyskutowane, ale takie podejście ma też drugą stronę medalu, mianowicie informacja dla szpitali o możliwości konieczności nagłego przyjęcia dużej ilości poszkodowanych, odbiłaby się niewątpliwie echem w mediach, a co za tym idzie byłaby informacją dla terrorystów o planowanej akcji. Tak czy inaczej, nieprzygotowanie nie było winą służb medycznych, wynikało z braku informacji o odpowiednim przygotowaniu.
(...) Biesłan natomiast nie jest przykładem ani szturmu nagłego (...)
Wg. klasyfikacji podanej przez dr. Białka być może szturmu nie da się sklasyfikować jako nagłego. Zaistniła asytuacja była wszak zaskoczeniem. Jednak z definicji szturm nagły jest przecież wynikiem zaskoczenia. Nie da się opracować w krótkim okresie wszystkich możliwych scenariuszy. Przy dużej operacji jest niemożliwym opracowanie na szybko jednego awaryjnego. Można conajwyżej zarsyować pewne wytyczne działania. Jeśli nie nagły to jak sklasyfikować szturm w Biesłanie? Przypadkowy? "Na chybił trafił"? "Na dwoje babka wróżyła"? :P
Na przykład punkt drugi, odnoszący się do pierwszeństwa negocjacji przed szturmem) jest tylko częściowo prawdziwy. Niemożliwe są bowiem negocjacje w sytuacjach, gdy terroryści stawiają niewykonalne żądania, lub wykluczają nawet taktyczne ustępstwa.
W każdej sytuacji w której terroryści stawiają żądania możliwe są negocjacje, co więcej według mojej wiedzy w każdej sytuacji w której terroryści stawiają żądania takie negocjacje się odbywają. Pytanie jak daleko w ustępstwach odpowiednie służby są w stanie się posunąć. Wycofanie wojsk z czeczeni _nie jest niemożliwe_. Wycofanie wojsk z iraku _nie jest niemożliwe_. Tak? Zrobić to w 27 minut - to jest niemożliwe. Rolą negocjatora jest rozwiązać sytuację bez jednego strzału - tylko w takiej sytuacji możemy mówić o pełnym sukcesie negocjacji. Negocjatorzy powinni mieć zawsze pierszeństwo przed ev. atakiem, równocześnie, a po to są szkoleni, powinni móc wyczuć te cienką linię, przed która trzeba ustąpić i dać zielone światło czysto siłowym rozwiązaniom. Robalu, czy jeśli opanują Salę Kongresową i zarządają wycofania w ciągu 8 godzin wojsk polskich z Iraku , zespół negocjatorów ma zostać w domu?
Ponadto może dojść do sytuacji, w której działania sił specjalnych, będą trwały przez kilka godzin, gdzie kilkakrotnie może dojść do zmiany profilu operacji (są to duże sytuacje kryzysowe , w tym z dużą liczbą zakładników) i nie będzie się to kłócić z profesjonalizmem sił prowadzących te operacje.
Myślę, iż warto zwrócić uwagę, że dr. Białek używa słowa "Starcie" w odróżnieniu od "Akcji" jako całości działań. Z nieprofesjonalizmem działań kontrterrorystycznych mamy zatem doczynienia, gdy _starcie_ się przedłuża. Sama akcja, jak pisze Białek, obejmuje poznanie planów, wywiad z ludzmi, generalnie rozpoznanie + negocjacje. Starcie wszak powinno trwać na tyle krótko, aby uniemożliwić eliminację zakładników czy detonację ładunków. Ciężko jest mi wyobrazić sobie sytuację w której AT prowadzi oblężenie np. teatru wielkiego, a terrorysci miast radykalnych działań ograniczają się do odpierania szturmu.
informacja dla szpitali o możliwości konieczności nagłego przyjęcia dużej ilości poszkodowanych, odbiłaby się niewątpliwie echem w mediach, a co za tym idzie byłaby informacją dla terrorystów o planowanej akcji.
Przygotowanie szpitali powinno nastąpić w momencie kiedy odpowiednie służby dowiedziały się o zajęciu teatru i kiedy dowiedziały się o ilości zakłądników. Choćby negocjacje trwały 3 miesiące, spzitale od samego początku powinny być gotowe na przyjęcie odpowiedniej ilości rannych.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
smokow [Usunięty]
Wysłany: 19-10-2005, 12:43
pisalem z mysla o braku przygotowania na radzenie sobie ze skutkami gazu.
tymniemniej ciekawi mnie wedlug jakich kryteriow okresla sie "odpowiednia ilosc rannych"? I jak przy codziennych problemach z miejscami w szpitalach utrzymywac przez 3 miesiace gotowosc na przyjecie np. 300 ciezko rannych?
Nie wiem, powinni się tym zająć specjaliści, ja niem nie jestem. Ale jeśli znasz przybliżoną ilość zakładników, napastników i siły własne to da się to estymować.
smokow napisał/a:
I jak przy codziennych problemach z miejscami w szpitalach utrzymywac przez 3 miesiace gotowosc na przyjecie np. 300 ciezko rannych?
Też tym siępowinni zająć specjaliści - szpital polowy do celów selekcji, kilka szpitali w pogotowiu, zwiększone obsady oddziałów ratnkowych, dodatkowy personel na dyżurze telefonicznym, mobilizacja wojskowych szpitali polowych. Na prawdę da się, tylko trzeba mieć przygotowane procedury PRZED zaistnieniem takiej konieczności.
Sytauacja kiedy jest sytuacja zakładnicza jest i tak o niebo lepsza (z punktu widzenia służb medycznych) niż panika na koncercie, trzęsienie ziemi, powódź, czy duży pożar.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
Kicius [Usunięty]
Wysłany: 19-10-2005, 14:37
Cytat:
Z nieprofesjonalizmem działań kontrterrorystycznych mamy zatem doczynienia, gdy _starcie_ się przedłuża.
I tak, i nie. Z jednej strony Lima jako dowód na sukces, z drugiej Biesłan, gdzie zakładam, że rację mają Ci, którzy piszą, że obiekt przygotowano do obrony według wszelkich zasad "sztuki wojennej". Mi się wydaje, że nawet w przypadku zaplanowanego i przygotowanego szturmu walki i tak mogły trwać cały dzień. Nie szukając daleko wstecz, mamy kilka przykładów, gdzie broniono się w dużych kompleksach budynków (lub budynkach wielokndygnacyjncyh) po kilka-kilkanaście dni i to bez zakładników - czyli teoretycznie szturmującym było o wiele łatwiej i to w przypadku, gdy atakujący używali wszelkeigo rodzaju "techniki".
Cytat:
Ciężko jest mi wyobrazić sobie sytuację w której AT prowadzi oblężenie np. teatru wielkiego, a terrorysci miast radykalnych działań ograniczają się do odpierania szturmu
Nie musisz sobie nic wyobrażać - Budionnowsk. Nie można zakładać liniowego schematu postępowania terrorystów. Nie muszą byc samobójcami, nie musi im zależeć na śmierci zakładników. A odparcie szturmu daje ogromną korzyść propagandową.
Za pozwoleniem MK, wklejam tu jego post ze Sztabu - pomijając polemikę z innymi użytkownikami tamtego forum, jest tutaj wiele konkretnej wiedzy odnośnie taktyki.:
Witam wszystkich Panów.
Kilku moich kolegów, zwróciło mi uwagę, że powinienem w końcu zabrać głos w swojej sprawie (czego nie lubię), ponieważ kilka postów jest dla mnie obraźliwych (szczerze tak nie uważam Smile). Ale do rzeczy.
Jeżeli Panowie mi pozwolą, chciałbym zająć głos w sprawie, która, jak odnosze wrażenie, mnie jednak dotyczy najbardziej.
Z reguły jestem przyzwyczajony, że podaje się nieprawdę na mój temat i nie zajmuję stanowiska, natomiast uważam, że na tym forum jest kilku "bystrych" facetów ( z resortów) i być może warto dodać od siebie kilka zdań, aby dać szerszy pogląd na sprawę (do nich głównie adresuję ten post).
Otóż:
1. Nigdy nie mówiłem, że zjawisko terroryzmu zwalcza się wyłącznie poprzez fizyczną likwidację samych aktów HR lub CA. Przeciwnie, pragne Panom podać linki do stron (z Konferencji na które byłem zapraszany), że jest zupełnie odwrotnie. To właśnie moje propozycje systemowe w dziedzinie walki z terroryzmem, są powodem zapraszania mnie na te Konferencje (najbliższa w czwartek na WSO we Wrocławiu - międzynarodowa). Na każdej z nich, jak zreszta widac w sprawozdaniach z nich, nie zabieram głosu o tym jak bardzo jest żle (podobno ciągle krytykuje, do czego mimo wszystko mam prawo) ale przeciwnie, zawsze daję propozycje rozwiązań systemowych.
Zapraszam do przeczytania tych informacji, myślę, że dadzą szerszy pogląd na moje wypowiedzi, które nie są przedstawiane przez niektóre osoby w prawdziwym trybie. Co do pozostałych informacji, które uważam za nieprecyzyjne, odniose sie poniżej.
2. Jak zapewne Panowie wiecie, jest bardzo delikatna ale również bardzo wyraźna różnica pomiędzy walką z terroryzmem (o której tutaj piszecie) a walka z terrorystami. I myślę, że całe to nieporozumienie wynika własnie z tego, że do obu tych reakcji chcemy przypisać jednakowe SOP.
Tak to nie ma prawa zagrać, za chwilkę wyjaśnię dlaczego.
Pisząc o tym, że terrorystów powinno sie aresztować aby ratować zakłądników, operujemy doskonałym konspektem (książkowym). Takie rozwiązanie, rzeczywiście byłoby modelowym rozwiązaniem, ale jak zapewne Panowie wiecie, zdarza się niezmiernie rzadko. Jeżeli pozwolicie, podam Wam konkretny przykład, kiedy jest to wręcz niemozliwe (a takie sytuacje, wraz ze zmianą taktyki działań terrorystów) zdarzają się ostatnio coraz częściej. Wystarczy, że terroryści przetrzymujący zakładników, będą grozili detonacją obiektu lub siebie (nieistniejące w Polsce proceduru postepowania z terrorystami samobójcami), co wówczas ? Też próba aresztowania? A Opcja strzelców wyborowych jesli nie ma mozliwości podejscia pod obiekt (np. wyizolowany autobus) ?
Takich przykładów jest bardzo wiele, ale nie sa one przedmiotem naszej rozmowy. Chciałbym tylko zauważyć, że sposób rozwiązywania sytuacji z zakładnikami nie zależy od wcześniej ułożonych schematów działania, tylko to niestety taktyka terrorystów oraz uwarunkowania obiektu (celu ataku) narzuci nam sposób rozwiązywania danej sytuacji taktycznej.
3. Jako, że moja działalność zagraniczna koncentruje się na walce z terrorystami a nie terroryzmem (kolejny raz zanaczam różnicę), chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny detal takiej działalności.
Jest wiele takich sytuacji, w których jedyną drogą dojścia do miejsca przetrzymywania zakładników (np w obiekcie stałym) jest tylko i wyłącznie zlikwidowanie terrorystów, jako jedynej przeszkody w uzyskaniu priorytetu jakim jest życie zakładników. Czas nie pozwala na aresztowanie, a każda zwłoka w działaniu może się zakończyć bądź alarmem całego stanu terrorystów, bądź detonacją wszystkiego i wszystkich. Wówczas, każda osoba z bronią na drodze oddziału CT jest tylko i wyłącznie celem i przeszkodą, którą trzeba usunąć na drodze do uzyskania celu wyższego. Życie zakładników to nie ruletka, nie ma tam czasu na targowanie się z terrorystami, czy się podda i odrzuci broń czy nie, tym bardziej że jak zapewne Panowie wiecie, CT jest używane do operacji właśnie wtedy, kiedy targowanie się z terrorystami nie przyniosło zamierzonego celu (negocjacje).
Następną sytuacja są operacje CA (działania kontrujące), kiedy na podstawie informacji wywiadowczych, CT ma za zadanie zneutralizować plany konkretnego ugrupowania terrorystycznego. Taka sytuacja miała np miejsce rok temu w sierpniu w Uzbekistanie (jednostka, z którą mam przyjemność współpracować). Mięli do wzięcia 17 osób szykujących się do samobójczych zamachów. Terroryści mieszkali w dwóch willach (domach) które zostały otoczone przez CT. Widząc to, terroryści wybiegali na zewnątrz z pasami MW i chcieli dobiec do punktów wyjściowych CT aby sie prawdopodobnie zdetonować wraz z nimi (vide sytuacja z Hiszpanii). Jak mi relacjonowali wychowankowie, nie było innej sytuacji jak blokowć ich ogniem w połowie drogi i po prostu likwidować dla własnego bezpieczeństwa.
W drugim domu, zabarykadowało się około 10 terrorystów. Dom ten został zrównany z ziemią.
Pisząc to, chcę Panom powiedzieć, że nie ma czasem innej sytuacji dla priorytetów (zakładnicy i CT) jak szybkie i skuteczne likwidowanie zagrożenia. Oczywiście, uważam tak jak niektórzy Panowie, że najlepiej by było, aby terrorysci się poddali, lub zostali aresztowani, i nie byłoby potrzeby wchodzenia w kontekt ogniowy. Też jestem takiego zdania. Ale, takie operacje, zdarzają się bardzo rzadko i raczej tego typu terroryści są szaleńcami (frustratami) a nie dobrze przygotowanymi żołnierzami dodatkowo umotywowanymi ideologicznie, gotowymi na samobójczą śmierć. To bardzo istotna różnica.
Czciałbym podać jeszcze jeden przykład, jeżeli Panowie pozwolą:
- podczas treningu taktycznego CT (założmy że to będzie nasze AT lub 2305), jaki odruch jest wpajany operatorom po wejsciu do pomieszczenia w którym wiszą tarcze uzbrojonych terrorystów, lub terrorysty zasłaniającego się zakładnikiem (dla snajperów również - strzał na komendę) ? Czy jest nim próba aresztowania, lub nawoływania do odrzucenia broni? Abolutnie nie.
Operator sam ma podejmować decyzje, czy zlikwiduje zagrożenie, czy nie będzie miał takiej możliwości. Ale pragnę powtorzyć, ZLIKWIDUJE ZAGROŻENIE nie terrorystę. Robi to po to, by samemu przeżyć a dopiero później mysli o dalszym wykonywaniu zadania, czyli szukaniu zakładników (również łamiąc wszelki opór po drodze). Jeżeli juz szturm się rozpoczął, nie za bardzo jest jak zatrzymać tę Machinę, a jednym z najważniejszych czynników podczas szturmu (jeżeli pojawią sie przeszkody na drodze - uzbrojeni terroryści w tym róznież samobójcy) jest nic innego jak: Podtrzymanie Dynamiki Ataku. Za wszlką cene. na rozmowy był czas wcześniej, teraz liczy sie tylko chęć przeżycia i zadanie do wykonania. Na tym polega ta praca, czy się to komuś podoba czy nie.
Współpracuję nie tylko na wschodzie, działam również w Europie, Ameryce, Azji i Bliskim Wschodzie, w każdej z tych struktur z którą działam, te zasady są oczywiste bo bez ich zrozumienia nie mięlibyśmy co razem robić.
4. Nie neguję wypowiedzi Pana Tomasza Białka z BOR, przeciwnie, uważam że to miły człowiek i zapewne wie co mówi. Zaznaczam tylko po raz kolejny, że Walka z Terroryzmem (rozwiazania syatemowe) jest czymś innym niż Walka z Terrorystami (rozwiązania taktyczne - fizyczne).,
Choć rzewczywiście uważam, że mając na uwadzę tę delikatną różnicę, omawiany artykuł w Komandosie, nie ma takiej mocy jaką powinien mieć i jakiej oczekiwałem, mając na uwadze autora. Daleki jestem od krytyki jednak.
5. Absolutnie nie uważalem nigdy, że z terroryzmem walczy się tylko Panami w Kominiarkach Smile . Jeżeli tak, jest jak pisał jeden z Panów, że moje wypowiedzi wywołuja uśmiech Smile (co mnie notabenje bardzo cieszy) to oznacza to, nic wiecej, jak niezrozumienie tego o czym mówię (patrz punkt 1 i 2). Moja działalność zagraniczna dotyczy przygotowywania oddziałow CT do Walkii z Terrorystami, i moje wypowiedzi dotyczą tego właśnie segmentu Walki z Terroryzmem (elementu składowego - nie da sie tego nie rozgraniczyć, pisałem o tym wcześniej).
6. Rzczywiście uważam, że w Polsce nie ma Systemu Walki z Terroryzmem i nie ma co udowadniać tej tezy (wystarczy przeanalizować ćwiczenia AT i kilka ostatnich operacji). O szczegółach oczywiście na forum się nie będę wypowiadał, poza tym myślę że wnioski są powszechnie znane.
7. Co do analizy Nord Ost. Panowie, jestem nieobiektywny w tej sprawie i wolałbym nie zabierać głosu w związku z tym. Podtrzymuję tylko wniosek,
że takiej analizy (od strony Walki z Terrorystami - taktycznej i organizacyjnej) nie ma w naszych strukturach do tego powołanych. Prowadzono na ten temat ze mna wiele rozmów (w?wym struktury - wojscko, policja etc) na temat by te informacje udostępnić ale miało być to w knajpie przy kawie, na co nie ma mojej zgody (ponieważ uważam tą wiedzę jako tzw. "Klasyfikowaną"). W 2004 roku było u mnie z wizytą (przygotowanie moich zajęć w Rosj) dwóch oficerów Zarządu "A" CSN FSB, przy tej okazji doprowadziłem do spotkania ich z naszymi AT oraz poprosiłem, aby w miarę możliwości podzielili sie z naszymi, informacjami taktycznymi z Operacji na Nord Ost. Gwarantuję Panom, że nikt nie miał dostępu do informacji z tego spotkania (podobno są znane jednemu z forumowiczów Wink). Można to w bardzo prosty sposób udowodnić ale po co to robic tak naprawdę Wink, uważam że nie na tym polega merytoryczna dyskusja. Nie będę sie w związku z tym wypowiadał o mozliwościach niektórych "Firm" (tajemniczo to zabrzmiało) ponieważ, tak sie składa, że z wieloma z nich w Polsce czynnie współpracuję co nie jest powszechnie znaną informacją. Staram się pomagać naszym AT jak tylko mogę, najbliższe duże zającia (do tej pory takich w naszym krsju nie było, maja się odbyć na początku listopada z udziałem wielu podmiotów AT z różnych struktur, nie tylko MSWiA. Niestety, jestem w trudnej sytuacji, ponieważ nie jestem w stanie czasem wejść w dyskusję, będąc objety pewnymi klauzulami, co jednocześnie sprzyja szerzeniu nieprawdziwych informacji przeciwko mnie. Szczerze mówiąc to mi to schlebia...
Przyzwyczaiłem się do tej prostem zasady psychologicznej, że jak się nie ma nic do powiedzenia o tym co ktoś mówi, to mówi sie o nim, najczęściej negatywnie. I żaden z postów nie jest dla mnie obraźliwy (dziekuję Isiah), przeciwnie, jest dla mnie potwierdzeniem, że to co robię ma sens. A to w jaki sposób to robie poddaję ocenie innych krajów (jednostek), które nawiązują ze mną każdego roku średnio 2 nowe kontakty.
Nie oceniam sam siebie, i rzecz jasna nie jestem nieomylny, przeciwnie, sporo sie uczę - na przykład czytając Panów posty (ubolewam, że rzadko mam na to czas), ponieważ uwielbiam konstruktywną krytykę.
Szanowni Panowie, myślę, że wystarczająco dokładnie opisałem pewien mechanizm Walki z Terroryzmem i terrorystami, niestety szerszych informacji podac nie mogę. Zapraszam Panów na jakieś męskie spotkanie, gdzie bez anonimowej zasłony bezpieczeństwa Wink porozmawiamy o tematach omawianych w tym wątku, skonfrontujemy swoją wiedzę. O strzelaniu porozmawiajmy na strzelnicy a o Walce z Terrorystami i Terroryzmem wprost. Inaczej, nie ma szans ocenić kto jest kto i co ma do powiedzenia w tym temacie.
Jednocześnie Życzę Panom sukcesów i spokoju w pracy.
Pozdrawiam, Marcin Kossek.
(...) ale w wyniku zaniedbań służb medycznych, a nie samego szturmu (...)
Nie służby medyczne dopuściły się zaniedbania, lecz podobnie jak w przypadku Magdalenki, służby odpowiedzialne za koordynacje. Nie pamiętam czy było to dyskutowane, ale takie podejście ma też drugą stronę medalu, mianowicie informacja dla szpitali o możliwości konieczności nagłego przyjęcia dużej ilości poszkodowanych, odbiłaby się niewątpliwie echem w mediach, a co za tym idzie byłaby informacją dla terrorystów o planowanej akcji. Tak czy inaczej, nieprzygotowanie nie było winą służb medycznych, wynikało z braku informacji o odpowiednim przygotowaniu.
Foka ma racie, takie przygotowanie zaczyna sie w momencie zaistnienia sytuacji zakladniczej, generalnie, ofiary na Dubrowce nie zaistanily w rezultacie szturmu, bledy w zakresie zabezpieczenia medycznego sa do wykombinowania na bazie jawnych danych
(...) Biesłan natomiast nie jest przykładem ani szturmu nagłego (...)
Wg. klasyfikacji podanej przez dr. Białka być może szturmu nie da się sklasyfikować jako nagłego. Zaistniła asytuacja była wszak zaskoczeniem. Jednak z definicji szturm nagły jest przecież wynikiem zaskoczenia. Nie da się opracować w krótkim okresie wszystkich możliwych scenariuszy. Przy dużej operacji jest niemożliwym opracowanie na szybko jednego awaryjnego. Można conajwyżej zarsyować pewne wytyczne działania. Jeśli nie nagły to jak sklasyfikować szturm w Biesłanie? Przypadkowy? "Na chybił trafił"? "Na dwoje babka wróżyła"? :P
Dr Bialek nie podaje zadnej klasyfikacji. przeczytaj dokladnie moja polemike - Bieslan nie byl szturmem naglym , poza tym szturm nagly nie musi byc wynikiem zaskoczenia, zamiast planowania sa procedry standardowe.
Na przykład punkt drugi, odnoszący się do pierwszeństwa negocjacji przed szturmem) jest tylko częściowo prawdziwy. Niemożliwe są bowiem negocjacje w sytuacjach, gdy terroryści stawiają niewykonalne żądania, lub wykluczają nawet taktyczne ustępstwa.
W każdej sytuacji w której terroryści stawiają żądania możliwe są negocjacje, co więcej według mojej wiedzy w każdej sytuacji w której terroryści stawiają żądania takie negocjacje się odbywają. Pytanie jak daleko w ustępstwach odpowiednie służby są w stanie się posunąć. Wycofanie wojsk z czeczeni _nie jest niemożliwe_. Wycofanie wojsk z iraku _nie jest niemożliwe_. Tak? Zrobić to w 27 minut - to jest niemożliwe. Rolą negocjatora jest rozwiązać sytuację bez jednego strzału - tylko w takiej sytuacji możemy mówić o pełnym sukcesie negocjacji. Negocjatorzy powinni mieć zawsze pierszeństwo przed ev. atakiem, równocześnie, a po to są szkoleni, powinni móc wyczuć te cienką linię, przed która trzeba ustąpić i dać zielone światło czysto siłowym rozwiązaniom. Robalu, czy jeśli opanują Salę Kongresową i zarządają wycofania w ciągu 8 godzin wojsk polskich z Iraku , zespół negocjatorów ma zostać w domu?
owszem, nawet nie ma sensu negocjowac, jezeli goscie sa fanatykami religijnymi, nie chodzi nawet o wycofanie WP z Iraku w 8 godzin , ale np. tylko w ogole wycofania WP. Pomysl troche o tym w jakich sytuacjach tangos moga nie pojsc nawet na taktyczne ustepstwa , a zobaczycz jakie moga byc sytuacje "nienegocjacyjne" Dac szanse negocjatorom - dobra, ale w taich sytuacjach moga oni nic nie zdzialac
Ponadto może dojść do sytuacji, w której działania sił specjalnych, będą trwały przez kilka godzin, gdzie kilkakrotnie może dojść do zmiany profilu operacji (są to duże sytuacje kryzysowe , w tym z dużą liczbą zakładników) i nie będzie się to kłócić z profesjonalizmem sił prowadzących te operacje.
Myślę, iż warto zwrócić uwagę, że dr. Białek używa słowa "Starcie" w odróżnieniu od "Akcji" jako całości działań. Z nieprofesjonalizmem działań kontrterrorystycznych mamy zatem doczynienia, gdy _starcie_ się przedłuża. Sama akcja, jak pisze Białek, obejmuje poznanie planów, wywiad z ludzmi, generalnie rozpoznanie + negocjacje. Starcie wszak powinno trwać na tyle krótko, aby uniemożliwić eliminację zakładników czy detonację ładunków. Ciężko jest mi wyobrazić sobie sytuację w której AT prowadzi oblężenie np. teatru wielkiego, a terrorysci miast radykalnych działań ograniczają się do odpierania szturmu.
A jakie dzialania moga podejmwac Tangos? poza tym wez pod uwage ze moga byc sytuacje szczegolnie komplikowane, gdzie starcie bedzie trwalo prawie caly czas, ale bedzie przybieralo rozne formy - czyli bedzie nastepowac zmiana profilu operacji (podpowiedz : duze opbiekty, wyizolowane z otoczenia)
Nota bene dr Bialek niepoprawnie uzywa istniejacej terminologii, albo tworzy wlasna bez uzasadnienia
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Hydrozagadka [Usunięty]
Wysłany: 06-11-2005, 21:44
Catch22 napisał/a:
A miał wysokie? Zawsze przeglądając to pismo miałem wrażenie że jest ono adresowane do tzw. "młodszego czytelnika".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum