Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 260 Skąd: centrum
Wysłany: 28-01-2007, 17:17
A może wogóle nie zacierać tylko spróbować metody chodzenia "tyłem do przodu" ?
Wtedy można iść np. na północ, a wróg pójdzie w drugą stronę naszym tropem na południe.
W jakiejś książce o indianach kiedyś o tym czytałem
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 29-01-2007, 16:39
A moze zalozyc prawy but na lewa noge a lewy na prawa? Wtedy wrog pomysli ze tropi idiote albo niepelnosprawnego i zaniecha poscigu.
Szeczerze mowiac nie mam pomyslu jak maskowac swoje slady w sniegu. Jak sie idzie w konkretnym sniegu ( czyli zapadajac sie od kolana wzwyz) to zadna palatka, galaz czy cokolwiek innego ( co pewnie BARDZO pomaga w marszy ) nie zda egzaminu. Sposobem bylo by nie zapadanie sie czyli uzycie nart albo rakiet. Takie slady wiatr o wiele latwiej zawieje.
dokładnie tak - narty albo rakiety - maszerowanie w głębokim śniegu bez tych akcesoriów i tak jest niemożliwe
poza tym jeżeli planuje się przeniknięcie na teren wroga tak żeby zostać niewykrytym warto poczekać na sprzyjającą pogodę - padający śnieg i wiaterek - nie dość ze szybko zasypuje i zawiawa ślady to jeszcze zniechęca patrole nieprzyjaciela do nadmiernej aktywności
_________________ My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO
normalni ludzie nie maszeruja w taka pogodę ! Tylko wybitnie inteligentne jednostki mogą przezwycięzyc taka pogodę hehe. A poza tym to tak jak mowia poprzednicy - rakiety i tyle ....
dokładnie tak - narty albo rakiety - maszerowanie w głębokim śniegu bez tych akcesoriów i tak jest niemożliwe
Witam
Czy maszerowanie w glebokim sniegu nie jest mozliwe bez nart lub rakiet? Moze tego tempa nie mozna nazwac marszem ale jest to mozliwe:) Pogadaj z sokolem to moze przesle ci pare fotek bo ma szerokie doswiadczenie w tej kwesti.
Pomógł: 3 razy Wiek: 27 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 41 Skąd: Biłgoraj
Wysłany: 29-01-2007, 21:27
Wracając do tych butów, to były takie gdzie podeszwa miała odwrotny wzór (obcas - pięta tam gdzie palce) miały one taki sam wzór (bierznik) jak natowskie. Z tego co wiem to używały je oddziały Specnazu i rozwiedka WDW zachodnich okręgów wojskowych ZSSR. Na taki numer oczywiście nabrać się mogli tylko niedoświadczeni żołnierze. Jeśli ślad był świerzy to odrazu widać, że coś nie tak, bo ciężar stopy rozkłada się inaczej na pięcie, podbicu i palcach i widać to po nienaturalnym zagłebieniu w podłożu. Wskazówką przy rozszyfrowaniu takiego fałszywego tropu był też śnieg jaki wyrzucały stopy do góry, i też wtedy było widać, że coś nie tak i na odwrót .
Natury nie da się oszukać, a Ruscy i tak zawsze na przekór.
Podobno przynosiło to pożądany skutek gdy slady były już troche przysypane śniegiem. Osobiście jednak twierdze, że pogranicznik, który wie, że istnieją takie buty i tak się nie nabierze.
"Literackie" opisy tych butów (i wielu innych żmyślnych gadżetów ) znajdują się min w "Akwarium" i bodajże w "Specnazie" Witka Suworowa.
Jednych zastrzelą z pałatą wypchaną galęziami przywiązaną do dupy a drugich zastrzelą w niewygodnych butach istniejących tylko na łamach fikcji literackiej W.S.
Narty i rakiety śnieżne ok jak jest wysoki śnieg. Te buty to jakieś kolejne cuda na kiju, kolejna rosyjska myśl technologiczna jeśli wogóle istnieje. Jak jest niski śnieg to może dobrze gałęzią zatrzeć ślady.
jak ktoś mi pokaże te buty to zmienie sobie Avatara na teletubisia na tydzien, ok?
są buty stosowane w Rhodezji które mają płaską podeszwę, i to miało troche minimalizowac ślady na pustyni, ale to była tylko teoria - innych wynalazków poza książkami WS nie ma.
Zacieranie śladów:
wszystkie metody tutaj opisane działają w ZHP.
narty czy rakiety - snieg czy pustynia - nie ma to zadnego znaczenia, zasady zawsze sa takie same.
1. mina POMZ-1
skutecznie zaciera slad. Jak ktoś ją znajdzie to trochę zwolni.
2. M18A + broń automatyczna ustawiona pod kątem prostym do naszego "śladu"
3. Standardowa procedura patrolowa.
Patrol wykonany według sztuki nie ma za bardzo się czego obawiac.
4. łamanie tropu / break turn / J-hook etc.
standardowe techniki counter-tracking - łamanie tropu (opisane na www), zakręt "J" (opisane na www
WSZYSTKIE metody zacierania sladów - gałęznie etc tylko i wyłącznie ZWIĘKSZAJĄ pozostawiony ślad.
(może ktoś się pokusi o definicje i podział śladów? Top sign/ bototm sign, transfer, replacement, displacement, brekage, impression i coś tam jeszcze było, zapomniałem)
Podstawowe pytanie - przed kim zacieracie te slady?
W wojsku nie ma indian, więc są tylko dwie opcje - albo sledzi nas przypadkowa jednostka - wtedy i tak za daleko nie zajdzie, patrz procedury powyżej. ALBO sledzi nas zespół pościgowy (nie ma na www i nie będzie)
W skórcie:
ustawili formacje "flankers out"
złapali ostatni pewny ślad.
Zrobili spirale na zewnątrz od tego punktu 360
spojrzeli na mape
domyslili się gdzie idziecie
tam już leci jedna grupa, w sile batalionu+
grupa pościgowa, w formacji "flankers out" (ubezpieczenie odwrócone) - idzie właśnie waszym śladem.
Jak pada śnieg i jest duży dystans to może po prostu ten ślad stracą, no i cała filozofia.
może jak myślą że ten slad stracą to po prostu mają psa na długiej lince?
Zacieranie, gałęzie etc jedynie zwolni grupe, zmniejszy dystans i wszystkie tego konsekwencje.
pisałem już o pomz-1?
K.
Oczywiście zamiast czytać to moje pierdolenie, można było wpaśc na zgrupowanie zimowe i się czegos nauczyć, ale coż, ta opcja nie za bardzo ludzi interesuje.
(kurwa, zaraz mi ktoś pokaże te butuy i będe musiał zmieniać Avatara, no ale trudno, nobile verbum. )
Pomógł: 3 razy Wiek: 27 Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 41 Skąd: Biłgoraj
Wysłany: 30-01-2007, 13:29
z góry przepraszam za dygresjie
Kangur, pytam się zupełnie na poważnie i bez ironii (bez zadnych poddekstów). Czy znasz kogogoś kompetentnego, kto zanegował istnienie takich butów, a raczej ich wykorzystanie?
Mimo gigantycznej fali krytycyzmu jaka przewaliła sie przez tezy, twiedzenia, gdybania itp. Suworowa, srkastyczne uśmiechy historyków i laików powoli zaczynają żednać, gdy to wszystko jest weryfikowane z archiwami i z informacjami podobnych jemu uciekinierom.
Z badań historyków, historyków wojskowości, wojskowych i polityków można wyciągnąc następujący wniosek o jego żeczywistej wiedzy na tematy, o których pisze:
- podaje informacje pewne i sprawdzone
- interpretuje je w dowolny sposób, w różnej kolejności z wielu perspektyw, co z jedne strony zaciera obiektywny obraz rzeczywistości, a z drugiej przedstawia go w klarownniejszy, czytelniejszy i poprostu prawdziwy co zostało nie raz już sprawdzone.
-mocno zaznacza swój stosunek i przekonanie
- ma lekki wciągajacy styl, czego zazdroszczą mu inni historycy, co samo wsobie jest celem ataków na jego obraz historii.
Miśle więc, że negowanie z góry istnienia takich butów nie jest do końca poprawne. Oczywiście potwierdzenie, że takie istniały jest równie trudne jak zupełne udowodnie, że ich nie było.
Więc jak znasz ludzi, którzy mogą coś o tym powiedzieć (a pewnie Znasz) to podziel się tym prosze.
PS. W strzelający ostrzami nuż i latająco - szybujący czołg (i wielu innym podobnym wynalazkom), też nikt nie chciał wierzyć (bo na zdrowy rozsądek to jakaś paranoja i szalństwo), ale jak otworzyły się archiwa i "żelazna kurtyna" to na widok tych dziwolongów (nie wspominając o skuteczności lepszej czy gorszej) szczęki opadały natowskim generałom i ich wywiadowi.
Strzelajace noze zostaly obalone przez ludzi ktorzy potrafia policzyc co nieco i maja jakotakie pojecie o fizyce. Nie sposob zrobic noza o parametrach opisanych w "Akwarium". Albo ostrze nie lata tak jak Witek pisal albo noz jest jednorazowy, ladowany przez maszyne, bo nawet Pudzian nie darady takiej sprezyny scisnac.
A co do butow to pieta jest wezsza niz palce. I jak chodzic w takim bucie co jest wezszy z przodu a szerszy z tylu?
A jakie to archiwa sie pootwieraly?
Moze masz jakies ciekawe skany z tych archiwow?
_________________ Have a character instead of being character.
PS. W strzelający ostrzami nuż i latająco - szybujący czołg (i wielu innym podobnym wynalazkom), też nikt nie chciał wierzyć (bo na zdrowy rozsądek to jakaś paranoja i szalństwo), ale jak otworzyły się archiwa i "żelazna kurtyna" to na widok tych dziwolongów (nie wspominając o skuteczności lepszej czy gorszej) szczęki opadały natowskim generałom i ich wywiadowi.
Pozdrawiam
Ja tylko odnośnie tego czołgu ;) Wybacz ale poświęciłem kiedyś trochę zycia na weryfikację tego tematu. Nigdy powtarzam NIGDY nic takiego nie zostało przetestowane w "powietrzu". Wszelkie zdjęcia, rysunki i teksty to nic innego jak efekt propagandy i "kombinowania" żeby "postraszyć" najpierw niemców a potem zachód. Jak chcesz mogę Ci "wyłożyć" podstawy tego "projektu". Tak więc nie pisz o czymś o czym ktos gdzieś kiedyś napisał nie mając o tym zielonego pojęcia. I żadne archiwa nie zmienią faktu że ten czołg to bajka w którą miał uwierzyć świat.
Jak miło wiedzieć że tematu zacierania śladów nikt nie podjoł, ale do gadki na temat bajek i fantazji to są rzesze chętnych.
Tak to już jest jak kończy się polemika w temacie, trzeba się chwytać pierdół żebyt mieć o czym gadać. To tak do Ogółu żeby nie było że się na kogoś uwziołem.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 02-02-2007, 09:32
Na wyposażeniu WP jak i armii sąsiednich nie ma tropicieli / indian. Tak więc po śniegu lepiej chodzić "po śladach", żeby było łatwiej pomykać, trudniej ustalić kierunek marszu i (mniej lub bardziej) ilość maszerujących. Dodatkowo robić zmiany na funkcji Pointman'a, żeby się osobnik nie zamachał ponad normę.
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
Leśnik [Usunięty]
Wysłany: 02-02-2007, 12:26
Zenith napisał/a:
. Dodatkowo robić zmiany na funkcji Pointman'a, żeby się osobnik nie zamachał ponad normę.
Heh jest to istotne, i nie tylko, dlatego, że 1 osoba musi radzić sobie z głębokością śniegu( i jest mu po prostu trudniej iść), ale nawet dla maszerujących za nim. Gdyż każdy maszerujący za nim dostosowuje do niego własny chód- a co za tym idzie również męczy się ponad normę. Zostało to udowodnione naukowo,że każdy, człowiek ma dostosowaną własną długość kroku i gdy ją zmienia powoduje tym samym większe wyczerpanie organizmu. Najbardziej odczuwają to osoby niskie idące za wysokimi towarzyszami. Sam to odczułem już po 1 kilometrze idąc za Pointmanem. Ponadto chodzenie po dużym śniegu, bez „Rakiet lub nart” nie tyle wykańcza, co może doprowadzić nawet do naciągnięcia ścięgien lub mięśni.
Pozdrawiam.
kiedyć na północy Australi mieliśmy patrol razem z Aborygenem - trakerem.
Facet był niesamowity. Pewnego razu jak znalażł ślad - tylko kawałek odciśnietego buta - to mówi:
"szło tędy 15 zołnierzy, mieli ze sobądużo wody, poruszali się 3km na godz na azymucie 4500, byli ubrani w amerykański woodland i iuzbrojeni w M16, a ostatni był murzynem"
OK, pytamy się skąd wie rze ostatni był murzynem?
"Proste. Po obu stronach śladu widać miejsca gdzie ciągnoł nadgarstki po ziemi"
Rozumiem że nie mieliście poglądowego zdjęcia murzyna żeby "oświecić" Waszego przewodnika ?
A tak co do tematu: śnieg niestety nie daje zbyt wielu możliwości na "nie zostawianie" w nim śladów. Jedyna rozsądna metoda to faktycznie chyba iść "ślad w ślad", narty czy rakiety śnieżne też pozostawiają ślady może mniej widoczne (rakiety) albo utrudniające policzenie ilości ludzi (narty). To co napisał wcześńej któryś z przedmówców jeśli masz możłiwość wyboru pory i czasu to wybierz jakąś zadymę, zamieć, odwilż. W innym przypadku w zasadzie nie ma możliwości żeby ukryć ślady nie marnując czasu i sił.
Można oczywiście przygotować sobie buty z podeszwą w kształcie łapy niedźwiedzia ale kto uwierzy że w górach niedźwiedzie spacerują stadami po 15-20 sztuk ?
almsherfa [Usunięty]
Wysłany: 20-03-2007, 18:07
Witam po przerwie.
Niestety rozczaruje Kangura i podejmę temat
Jedyna sytuacja w której trzeba maskować ślady w śniegu to jest przekraczanie rzek i dróg.
A więc jeśli mamy taki problem to My używamy gałęzi aby rozmyć ślady ,bo o zamaskowaniu nie ma mowy. Patent ten jest o tyle wygodniejszy, że nie musisz tachać mokrej szmaty za sobą.
Zachęcam wszystkich wirtualnych wojowników do wyjścia z domu w zimie a świat stanie się łatwiejszy i na wiele pytań udzielicie sobie sami odpowiedzi.
Zaraz pewnie ktoś rozpocznie polemike na tematy nic nie wnoszące do dyskusji więc czekam na pytania a postaram się odpowiedzieć.
Zachęcam wszystkich wirtualnych wojowników do wyjścia z domu w zimie a świat stanie się łatwiejszy i na wiele pytań udzielicie sobie sami odpowiedzi.
Głównie dlatego, że w zimie teraz (prawie) nie ma śniegu ;)
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
almsherfa [Usunięty]
Wysłany: 22-03-2007, 17:57
A ja tam śnieg widziłem:) i wiem nawet gdzie będzie do kwietnia
Kirow [Usunięty]
Wysłany: 23-03-2007, 21:24
Sorry za długą nie obecność ale mam dużo zajęć itp. A do tematu to właśnie oglądałem film o oddziałach specjalnych zimą i akurat ani jeden nie miał dobrego sposobu na zacieranie śladów w śniegu!
Ale to trochę dziwne, że żaden oddział specjalny nie ma sposobu na zacieranie śladów w śniegu ani: SAS, Specnaz, GSG-9. może oni to ukrywają?
grey [Usunięty]
Wysłany: 26-03-2007, 15:25
Jak nie maja. Uczą się lewitować
Suworow sprzedawal tekst o butach z podeszwami tylem do przodu. Ale i tak widac w ktora strone szli, bo inaczej rozgarnia sie snieg.
Kumpel na podoficerce w Poznaniu, specjalnosc rozpoznanie, opowiadal mi o gosciu, ktory ich wytrapial w terenie chocby nie wiem jak sie starali nie zostawiac sladow. A nauczyl sie tego od dziecka bawiac w myslistwo. Wczesniej myslalem ze to bajki wziete zywcem z Karola Maja, ale kumplowi wierze.
almsherfa [Usunięty]
Wysłany: 26-03-2007, 17:38
(opisywany przypadek dotyczy poruszania się w ternie górzystm przy pokrywie śniegu powyżej 1m)
Nie przejmował bym się zbytnio zacieraniem śladów zimą bo jedyne miejsca w których może ktoś je zauważyć jest skrzyżowanie z szlakiem komunikacyjnym a w pozostałych przypadkach nie widzę potrzeby maskowania, ponieważ nikt na piechote ani na skuterze nie przebrnie przez taki śnieg a jeśli ktoś wie o wasze obecności z innych żródeł to patrz na wypowiedź Kangura
No i najważniejsze ! Sprzymierzeńcem Naszym w zimie jest pani pogoda i czym gorsza tym lepsza (kolejny paradoks) tzn. nie koniecznie opady śniegu ale i porywisty wiatr szybko maskuje ślady a razem dają kombinacje w której nawet GPS-y wysiadają a o środkach łączności można zapomnieć i wtedy możemy spokojnie pracować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum