Może to zabrzmi paradoksalnie ale na forum ten temat był poruszony może z dwa razy bo mamy opisy australijskiej i rosyjskiej racji zywnościowej a co z naszą rodzimą słynną "S"? Jakie też wyżywienie polecacie na wypad powiedzmy 5 dniowy bo jednak chińskie zupki zapewniają przężycie no ale...
mielonka turystyczna też się nudzi...
Karta kredytowa... Jak się komuś w terenie kawioru i szampana zamiast mielonki i sucharów zachciewa, to już jest jego problem.
A poważnie - wszystko co jest trwałe lekie i posiada odpowiednoią wartość odżywczą. Do tego można zabrać glukozę albo czekoladę czy batony. To chyba nie jest zbytnia filozofia?
Od przybydku głowa nie boli możesz podać skład tak starej jak i nowej.
slonek [Usunięty]
Wysłany: 07-09-2005, 18:04
ja swego czsu miałem kilka esek do jedzenia i z tego co pamietam było tam:
*2 konserwy mięsna i pasztet
*zagęszczone mleko w tubce
*4 wafle (w sumie to nie wiem jak to nazwać, ale mi smakowało i całkiem pożywne)
*cukierek z witaminą C
*guma do żucia PLANET
*50 cm papieru toaletowego
*worek foliowy
*kawa i herbata instant oraz cukier(nie pamietam ile saszetek)
*zapałki
to chyba wszystko jak coś zapomniałem to dopiszcie
W polskich racjach żywnościowych to salceson saperski rządzi Okropne w smaku i konsystencji. Co do polskich racji żywnościowych to jedynie czego jest pod dostatkiem to zapałek. Pozdrawiam.
Pomógł: 10 razy Dołączył: 23 Maj 2005 Posty: 407 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 24-10-2005, 17:10
kto nie jadł "Małpy" z polskiej eski ten nie zrozumie że ten caly produkt do niczego sie nie nadaje (eska)
z całego tego popierdolonegu zestwu całodniowego (trzy wyjebane pudełka kartonowe) do jedzenia nadawały się :cukierki, guma do żucia, mleczko zagęszczone...a reszta to zależy od tego jak trzeba było siedziec dlugo w lesie
Pomógł: 10 razy Dołączył: 23 Maj 2005 Posty: 407 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 26-10-2005, 13:52
bieszczadzkie to ja lubialem..ale moi kumple w cholerę to wyrzucali co do kawy i herbaty to smak ma normalny... a pasztet to jak pasztet....
czasem zdarzały sie gorsze sytułacje..jak rozdawano tylko konserwy ...a one maja tylko numery...jak jestś mlody to podchodzisz i dostajesz zestaw..nie ma wybierania....a tu 3 malpy i ryba...kurwa
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-10-2005, 17:41
Rybki tez lubie, z wyjatkiem tej duzej bialej ( w jednym kawalku) w oleju. Mi z polskich puch smakowala jeszcze ta malpa co wyglada jak jedzenie dla psow. Ta co przechowuja ja w takiej duzej puszce , kilogramowej chyba ( u mnie czeste na sniadaniach).
Dla mniej obeznanych KRO to ryba w oleju a KRP ryba w pomidorach.
Pomógł: 10 razy Dołączył: 23 Maj 2005 Posty: 407 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 27-10-2005, 09:28
haaa....najgorzej że my dostawaliśmy wersje oznaczone tylko numerami
i to czasem się tak zadarzyło że zmieniły się opisy i wpadlismy w zasadzke..sami zamawiajac sobie małpę
ale dziś sam bym tego nie wybral jako jedzenie do lasu...
sklad, masa, menu,opakowanie - wiadomo ze ktos lubi X a inny Y nie warto o tym dyskutowac.
Moze zrobmy konkretny opis WSZYSTKICH racji zywnosciowych dostepnych na rynku?
Napewno wiecie na temat MRE wiecej niz ja - i napewno ktos ma na chaci kilkadziesiat sztuk (w oczekiwaniu na WW3 zapewne) - mozemy zamiescic serie artykulow na www na temat racji zywnosciowych. Samo MRE to temat rzeka - ile jest menu 24??? Ma ktos fotki / opisy racji francuskich? Dam zaraz temat na MP - moze ludzie podesla fotki.
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-10-2005, 16:08
A tak na powaznie. Ja osobiscie jestem przeciwnikiem racji. Znaczy fajnie jak ktos ( pracodawca/ sponsor) ci je daje ale zywienie sie nimi na wlasny rachunek jest za drogie. O wiele bardziej oplaca sie kupic samemu te produkty bo jest taniej i jeszcz wtedy to co lubisz.
Zacznijmy od MRE (Meal Ready to Eat jakby ktoś nie wiedział ). No więc kupiłem sobie 2 zestawy - Menu nr 15 (beef enchiladas) i menu nr 21 (chicken tetrazzini). Ich skład przedstawia się następująco:
Menu nr 15:
- paczka z ryżem meksykańskim (w składzie zawarte są między innymi przyprawy, czarne oliwki, cebulka, itp pierdoły - nie wiem w jakich ilościach bo jeszcze tego nie jadłem). Masa - 142 g.,
- paczka z daniem głównym - nie wiem czy to jakis stek czy kawałki mięsa. Mięso razem z sosem. Masa - 227 g.,
- pakowane próżniowo krakersy warzywne - 37 g.,
- 2 ciastka czekoladowe - 62 g.,
- oranżada w proszku,
- jakiś ser topiony- 42,5 g gęstej substancji, w składnikach mamy m.in. ser cheddar i jakieś "jalapenos" (zdaje się, ze to b. ostra papryczka). Nazwa to Cheese spred with jalapenos.
- do tego pakiet akcesoriów: kawa, śmietanka (w proszku oczywiście), sos tabasco, gumy do żucia, cukier, sól, zapałki i skrawek papieru toaletowego.
- plastikowa łyżka.
Nie jadłem nic z tego zestawu więc nie wiem co jak smakuje.
Menu nr 15:
- Danie główne - kawałki miesa z kurczaka w jakimś sosie, wymieszane z pociętym na drobne kawałeczki makaronie spaghetti,
- kawałek ciasta cytrynowego,
- krakersy (zwykłe) - 37 g.,
- napój w proszku - jakiś waniliowy napitek - 100 g.,
- "grape jelly" - dżemik o masie 28,35 g.,
- akcesoria: sos tabasco, zapałki, sól, cukier, śmietanka, herbata (lipton), gumy do żucia, jakaś chusteczka do rąk/ust, skrawek srajtaśmy.
- plastikowa łyżka.
Z tego zestawu jadłem danie główne, dżem i ciasto. Ciasto całkiem dobre, może dużo gorsze niż z jakiejś cukierni ale jak na żarcie polowe naprawde w porządku. Jeśli chodzi o danie gł. to najgorszy był jego wygląd - taka paćka, kawałki mięca zanurzone w sosie i ten makaron wyglądający jak białe robaczki Laughing Ale było zjadliwe. Dżemik praktycznie bez smaku, tylko słodki.
Jeśli chodzi o racje MRE to największym plusem jest system podgrzewania - torebkę z daniem głównym wkładamy do torebki z podgrzewaczem (jest oczywiście dołączona do każdego zestawu), dolewamy kilka ml wody, i rozpuszczający się podgrzewacz wydziela dużo ciepła. W 5 min. mamy gorący posiłek, a podgrzewacz działa przez ok. 15 min.
Wadą jest nieprzyjemny zapach działającego podgrzewacza, duża objętość racji i przede wszystkim cena - kupując na allegro płaciłem 20 zł od sztuki.
Oczywiście nie opłaca się żywić tylko takimi racjami, ale jeśli jedziemy gdzieś na krótko, a wiemy że okoliczności (np. konieczność skrytego działania, brak czasu) nie pozwolą nam na rozpalenie ognia, to racje MRE są dobrym wyborem.
[ Dodano: Pon Paź 31, 2005 1:50 pm ]
I kolejny mój tekst z innego forum:
Racje francuskie.
Kupiłem za 30 zł w sklepie militarnym w moim mieście.
Zapakowane w Kartonowe pudełko, skład:
- 2 dania główne: zapakowane w metalowe puszki (wieczko otwierane na "zawleczkę"). 400g indyka curry z ryżem i 400g cassoulet,
- pasztet (w puszce na "zawleczkę"), 78 g.,
- 5 paczek krakersów (w każdej paczce 4 krakersy o wymiarach 5x10 cm, bardzo lekkie),
- 1 zupka w proszku,
- batonik nugatowy (30g),
- 2 batiniki owocowe (po 30g) - jest to galaretka posypana cukrem,
- 2 oranżady w proszku,
- mleko w proszku (15g),
- kakao (20g),
- 2 torebki kawy (po 2g),
- 3 torebki soli,
- 2 torebki pieprzu,
- 4 torebki cukru (po 10g),
- guma do żucia (x4),
- 2 cukierki,
- 6 tabletek do uzdatniania wody (chyba - nazwa "aquatabs" to mi właśnie sugeruje, jednak są maciupeńkie - około 1,5 mm grubości i 3 mm średnicy),
- papierek do wytarcia rąk
- system do podgrzania,
- paczka chusteczek higienicznych.
Smak:
- Indyk curry - b. dobry, sycący. Ledwo udało mi się to zjeść w całości.
- Cassoulet - nie smakował mi, bo nie znoszę fasoli ale smak miało "domowy", tzn. ciężko wyczuć, że to żarcie z jakichś tam racji żywnościowych. No więc fasola i sos ok. Były w tym też 2 małe parówki (kompletnie bez smaku), duży i gruby plaster jakiejś kiełbasy (smak - jak wyżej) i kawałek boczku (jakieś 20% mięsa i 80% tłuszczu - o smak spytajcie mojego psa ).
- "Batoniki" owocowe - nie lubię takich galaretek, ale da się zjeść.
Więcej rzeczy na razie nie próbowałem.
System do podgrzania jest wg. mnie gorszy niż w MRE - składa się z odpowiednio ponacinanej blaszki - wyginając ją, robimy coś w rodzaju bardzo uproszczonej kuchenki ESBIT (i ile można bardzo uprościć coś takiego ). Do tego mamy 6 tabletek paliwa turystycznego zapałki i ponacinany kawałek kartonu, który na rysunku przedstawiony jest jako uchwyt do jakiegoś naczynia (ale na pewno nie jest to puszka od dań głównych). O ile zastosowanie paliwka pozwala np. zagotować wodę, o tyle działanie tego systemu nie jest już tak skryte jak w przypadku podgrzewaczy w MRE (chociaż płonące paliwo i tak będzie zasłonięte przez "kuchenkę").
Zastosowanie metalowych puszek zwiększa też masę racji, ale pozwala na ugotowanie nad ogniem innych potraw, zagotowanie wody itp. Dania główne to aż 800 g, a więc więcej niż w racjach amerykańskich. Wogóle ten zestaw jest bardziej rozbudowany. Ponadto mamy tu całą paczkę chusteczek (identyczną jak nasze polskie, które można kupić w każdym kiosku), co pozwala na wygodne podtarcie się pod krzaczkiem. Skrawek papieru w MRE pozwala najwyżej na wytarcie ust po posiłku. Objętość paczki jest podobna do objetości MRE.
To może ja miałem jakiś wypaśny podgrzewacz? Po 10 min. żarcie miałem na tyle gorące, że musiałem czekać aż wystygnie, bo bym sobie ryj poparzył. Jedzenie przygotowywałem jesienią, chyba w październiku. W zimę pewnie trzeba podgrzewać dłużej.
Ja z tymi podgrzewaczami z MRE mam taki problem, że żarcie jest częściowo gorące a częściowo zimne. Nigdy nie udało mi się równo podgrzać całej porcji.
Czasami po nalaniu wody podgrzewacz od razu zaczyna działać i grzać, ale zdarzało się już, że już myślałem, że jakiśtrefny mi sie dostał a woda zaczynała bulgotać dopiero po prawie 10 minutach.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum