kolego o ghillie to duzo mozna na necie znalesc wiec napewno dobrze google i polecam wrzesniowe wydanie MMS KOMANDOS tam masz 7 stron na temat tego jak zrobic ,,garnitur,,
pozdrawiam.
T.
Widocznie masz złe worki bo powinnny Ci się rozłaził w rękach po przecięciu.
Jak wybierałem włókna to rozcinałem worek na 2 części. Miałem dosć długie pasma które wiązałem w kłębki i do gara z barwnikiem. Problem był bo się pozwiązywały ale bez przesady. Jak były za długie to przycinałem niesymetrycznie już po zawiązaniu na siatce.
W len się nie bawiłem, gotową kurtkę "upiększyłem" jeszcze naturalną roślinnoscią z danego miejsca gdzie chciałem działać.
http://picasaweb.google.c...257393399299602
Na focie sama kurtka z kapturem w fazie testów.
Na forum specarmory w dziale warsztat jest opisany sposób jak własnym sumptem zrobić ghille.
Co prawda do zastosowań cywilnych (Paintaball) ale suma sumarum efekt jest udany.
Miałem okazje zobaczyć to ghille na żywo i jest imho ok.
Co znaczy 'do zastosowań cywilnych' ? Nasi (polscy) snajperzy również sami sobie robią ghillie od podstaw sami i zasadniczo niczym się toto nie różni od tych przygotowanych przez maniaków asg....
Się porobiło :-) Swojego czasu przed rozpoczęciem zajęć ze szkolenie taktycznego (chyba temat nr1 - maskowanie) zbierałem chłopaków w koło siebie i udzielałem jednej rady "wszyscy trafiliście do mojej drużyny z dobrej i nieprzymuszonej woli więc wysilcie muzgownice, przypomnijcie sobie się jak przed przekroczeniem bramy JW bawiliście się w indian, kowboi, rambo i ch...j wie kogo jeszcze, potem pomyślcie nad maskowaniem i zaskoczcie mnie (pomysłem oczywiście)". Wytyczałem rejon w jakim będę przebywał i oferowałem 48 godzin przepustki jak ktoś zamaskuje się na stanowisku strzeleckim tak, że nie zauważę go z odległości ok. 20m. Pomysły czasami bardzo przerastały moje oczekiwania, a wniosek z tego taki, że jak jest potrzeba to znajdzie się i rada.
Po upływie kilkunastu lat nadal twierdzę, że "ghille suit" ma się w głowie, a nie na plecach i to co jest potrzebne do jego stworzenia dla jednej sytuacji na polu walki mamy wokół siebie.
Howgh.
ja jak sobie zrobiłam ghillie to kupiłam kombinezon załatwiłam sobie worki jutowe i zafarbowałam na kolor khaki ciemna i jasną zieleń zgnitą zieleń ciemny i jasny brąz powiesiłam to na płocie jak padało co dało efekt ciemniejszy i trochę bardziej naturalny jak wyschło po jednej nitce przywiązywałam do siatki właśnie takiej z hamaku i do tego stare koszulki nawet po babrane smarem czy jakimś innym dziadostwem podkosiłam tacie następnie powiesiłam znowu na płocie na parę dni i poszłam z tym do lasu przyczepiłam do qada i jazda po zaroślach tyle wystarczyło resztę zależy gdzie się maskujesz dobierasz roślinki gałązki z tego otoczenia i takie tam różne duperele wystarczy i nikt cie nie widzi.... ale jak się to w wojsku będzie sprawdzać to nie wiem.... pzdr
_________________ biada tym po drugiej stronie ....
snajper czuwa.....
Najwygodniej modułowe paso-szelki.Jeżeli masz kamizelkę modułową to najwygodniej będzie rozłożyć magazynki itp po bokach by nie przeszkadzała w czołganiu i leżeniu.
Ps:ale na pewno znajdziesz tu kogoś kto lepiej odpowie na twoje pytanie plus wyszukiwarka też pomoże.
_________________ "Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania,jeżeli słowo będzie używane nie po to,aby szukać prawdy,wyrażać prawdę i dzielić się nią,ale tylko po to,by zwyciężyć w dyskusji i obronić swoje - może właśnie błędne - stanowisko"
Na wstępie Witam wszystkich.
Ja myślę,że jeśli już działamy w ghillie to odpadają wszelkiego rodzaju kamizelki.
Doszyte ukryte kieszenie mogą się sprawdzić.
Pozdrawiam.
Ale,ale! Mówimy o maskałacie wykorzystywanej w ASG czy przez strzelca wyborowego na etacie w Zmechu?
Bo zastosowanie w tym drugim wypadku jest mi bliżej znane...
Osobiście uważam, że siatka maskująca jest jednym z większych gówien jakich można do tego użyć. Podczas czołgania się, chodzenia po krzakach - zaczepia się, zadziera i tylko wkurza niż pomaga. Moim zdaniem najlepiej jest kupić takie coś jak mulina lub włóczka i to wykorzystać. Dobry efekt dają też pocięte pasy mundurów, stare worki po ziemniakch. Moje Ghillie Suit zrobiłbym z zielonego brezentu skrojonego w formie "peleryny". Na długość powinna byc po kolana, posiadać obszerny, duży kaptur. Pownien być zapewniony łatwy dostęp do oporządzenia z przodu i kieszeni. Jak już mamy odpowiednią "peleryne" to bierzemy paski 30/40 cm. i naszywamy je wprost na nią. Innym sposobem jest też przyszywanie "frędzelków" muliny i innych "specyfików" na pasy szerokości ok. 3/4 cm, które przyszywamy poziomo na "pelerynke". Jeżeli zrobimy to naprawdę dokłądnie to powinno dać dobry efekt. Spodnie powinny być odpowiednio wzmocnione z przodu w okolicy od góry po kolana. Łokcie to samo. W tych miejscach spoczywa podczas czołgania ciężar naszego ciała i właśnie tam najłatwiej będzie o przetarcie.
Taki jest mój pomysł. Korzystałem z siatki maskującej do takich celów i doskonale pamiętam jak było. Rozpraszała uwagę, ściagała się i bardziej jest się zajętym tym żeby uważać na nią, żeby ją spowrotem dobrze nałożyć itp., itd.
Z Twojej chaotycznej wypowiedzi wynika,jakbyś samą siatkę zarzucał na plecy i tak popierdalał...
Otóż siatka maskująca np.ta polska do maskowania STAR-ów itp. jest tylko elementem.
Nie narzucamy na garba całej sieci 6mx3m tylko wycinamy odpowiedni krój i przyszywamy na mundur np.BDU lub kombinezon.
Posłużę się tu wysoce technicznym rysunkiem :
To jest tył spodni i bluzy.Siatka wychodzi nieznacznie poza obrys munduru,przeszywamy ją w newralgicznych miejscach,czyli w sumie wszędzie,ale nie na środku pleców,gdyż tam zacznie się marszczyć i skupiać ciężar maskowania.
Dopiero na tą siatkę dodajemy elementy maskowania,np. włosie z rozdartego jutowego worka.
Pomysł z peleryną jest ok.Mam zamiar na podstawie pałatki przygotować sobie maskowanie na teren zurbanizowany lub skalisty jedynie z pomocą farb NFM.
Pożyjemy zobaczymy.
Pozdrawiam.
Widzisz Gurdip, Ty masz swoją wizje maskującego wdzianka, ja mam swoją. Ja już doświadczenia z tą siatką miałem i nie byłem nią zachwycony, napisałem swoje spostrzeżenia, któymi chciałem się podzielić z innymi. Nigdzie nie jest napisane, że istnieje tylko jeden sposób na robienie takich rzeczy. Sęk żeby działało i się sprawdzało. Przedewszystkim w dużej mierze maskowanie zależy od nas samych, sposobu poruszania się itp., itd. Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum