Wysłany: 30-05-2005, 18:27 skryte poruszanie się w lesie
Jak stawiać stopy na ściółce leśnej by robić jak najmniej hałasu? ( poruszając się wolno i nasłuchując teren )
- z pięty – raczej odpada bo wydłużało czaski mniejszych gałązek i liści
- na całą stopę – chrupało dosyć tak ze uszy bolały
- z zewnętrznej ( jak chodziarze ) – chyba najcichszy mniejszą powierzchnią buta gniotłem liście i gałązki, chociaż te z kolei dało się wyczuć bardziej pod butem zanim zdążyły się połamać.
Jak poruszać się między drzewami, by robić jak najmniejszy kontrast podczas ruchu?
Które części ciała wówczas przymaskować by kamuflaż nie robił problemów przy przemieszczaniu się między krzakami i konarami drzew?
Może macie jakieś ciekawe foty?
I co poradzicie na komary i inne robale, bo kiedy się zatrzymałem by nasłuchiwać otoczenie to upie**** moskity brzęczały mi koło ucha.
Od tego są podstawy - w tym celu został założony tamten dział.
Co do meritum - najpierw wybadać podłoże, na którym się staje a przede wszystkim patrzeć pod nogi. A poruszać się nalezy w miarę możliwości nisko, za zasłoną i cicho. Przy czym czasem pierwsze może przeszkadzać drugiemu.
A tak plułem kiedyś na harcerstwo...
Dziękuję za uwagę licząc na refleks szefa, chwilowo w delagacji...
S.
Wybierz sobie czas ataku noca w deszczu, stary przecwinik nic nie widzi, nic nie slyszy.
szmer [Usunięty]
Wysłany: 13-09-2005, 23:15
witam.
jesli chcesz cicho się poruszać w lesie to naprawdę musisz duzo ćwiczyć albo zrobić jak mówi gabriel. raz tak z moim patrolem dosłownie wyeliminowaliśmy strażników stosując chwyt od tyłu.
a tak na serio to może się to wydac dziecinne, albo debilnie głupie ale najlepszym sposobem na przejście będąc nie zauważonym jest chód na czworaka (kolana i dłonie )- nacisk na ziemie nie jest taki duży jak podczas normalnego chodu i poza tym jesteś na poziomie krzaków. ale to jest patent gdy zobaczysz wroga i chcesz do niego podejśc jak najszybciej, bo jak masz czas i dobre nerwy to człoganie też polecam, ale o dziwo wywołuje ono więcej chałasu niż poprzedni sposób.
jeśli chodzi o dobre buty do cichego chodu polecam jak najbardziej ich brak albo prawdziwe buty traperskie wykonane ze skóry- takie jakie mieli idianie. były one bardzo cienkie, bo ich podeszwa miała najwyzej 9 mm szerokości hie hie.
jesli chodzi o zaskoczenie wroga to także jest na to taktyka stara jak świat. a mianowicie gdy widzisz wroga robisz jakiś szum(rzucając patyk w to miejsce, płosząc z tamtąd zwierzynę) w taki sposób aby wróg sprawdzając czy wszytsko jest okej podszedł bliżej ciebie stając plecami. dopóki będziecie cicho i nie będziesz się ruszal to zniezlookają ciebie z pewnością
jeśli ma ktoś jakieś zastrzeżenia, wąty zapraszam na pw albo na gg :1381563
mam nadzieje, że kogomuś pomogłem
pozdro
jeśli chodzi o dobre buty do cichego chodu polecam jak najbardziej ich brak albo prawdziwe buty traperskie
W kwestii chodzenia boso polecam pomysłodawcy spacery. Dużo spacerów, od pójścia po rozum do głowy zaczynając (potem można dodać spacer do półki ze słownikiem ortograficznym). W kwestii zaś butów, to jeśli już, proponowałby obuwie potocznie zwane trampkami.
Tylko, że na dłuższą metę się nie sprawdza. A ja jeszcze nie opanowałem w wystarczającym stopniu taktycznej zmiany obuwia ogólnowojskowego na cichobieżki specprzeznaczenia. Więc w takich okolicznościach, zamiast targania ze sobą drugiej pary butów wziąłbym na stan oddziału tłumik albo broń wytłumioną albo dał sobie spokój z "filozowaniem".
Cytat:
ich podeszwa miała najwyzej 9 mm szerokości hie hie
Znaczy łyżwy?
Cytat:
robisz jakiś szum(rzucając patyk w to miejsce, płosząc z tamtąd zwierzynę) w taki sposób aby wróg sprawdzając czy wszytsko jest okej podszedł bliżej ciebie stając plecami
No, i on podejdzie, obróci się plecami, ściągnie spodnie, wypnie zad i da się wydymać, bo tego wymaga od niego konwencja.
I na marginesie, dyskusji na temat wątku słuzy tenże wątek, a nie PW, mail czy GG.
Jak mawia pewien mój znajomy, cytując pewną książkę: "Pan nie wiedział, a powiedział?" którym to optymistycznym akcentem kończę mój udział w akcji "Stop bajkopisarstwu" i żegnam się już dzisiaj.
witam
hej stopczyk nie wiedziałem, że jesteś zaczepny jak granat.
ghost chciał wiedzieć to mu dałem kilka przykładów
Stopczyk napisał/a:
Więc w takich okolicznościach, zamiast targania ze sobą drugiej pary butów wziąłbym na stan oddziału tłumik albo broń wytłumioną albo dał sobie spokój z "filozowaniem".
Stopczyk napisał/a:
Znaczy łyżwy?
masz racje to były łyżwy, zwracam honor. chodziło mi o o grubość, ale już nie ważne :
Stopczyk napisał/a:
Cytat:
robisz jakiś szum(rzucając patyk w to miejsce, płosząc z tamtąd zwierzynę) w taki sposób aby wróg sprawdzając czy wszytsko jest okej podszedł bliżej ciebie stając plecami
No, i on podejdzie, obróci się plecami, ściągnie spodnie, wypnie zad i da się wydymać, bo tego wymaga od niego konwencja.
dziwne masz skojarzenia . ja bym wtedy wyciągnął broń wytłumioną
S. nie gadaj na innych, że robią błędy ortograficzne bo tez nie jesteś lepszy- bez urazy, ale mnie to najbardziej dotkneło z całego twojego postu
czekam na porady inncyh użytkowników forum, także na twoją S.
może znajdzie się jakiś kozak, który naprawdę podchodził wroga,bo ja tylko ćwiczyłem.
pozdro
Andrzej J.A.G.a [Usunięty]
Wysłany: 15-09-2005, 12:58
Wybacz obywatelowi S. on ma po prostu taki trudny charakter wszystkoczepliwy ma to swoje wady jak i zalety.Co do skrytego poruszania sie...na pewno patrz gdzie stawiasz te stopy i zależy własnie w co masz obute.np.standard wojskowe skoczki odpadają przy "Gromach".Generalnie im bardziej miekka podeszwa tym łatwiej.W zielonej bodajze jest wątek o obuwiu.Im wolniej tym ciszej.Korzystaj z naturalnych zagłuszaczy czyli np. staraj sie podchodzic np. jak jest mozliwosc w poblizu rzeki.Weź pod uwage zapach jaki wydzielasz.(Jak ktoś pali fajki to go po prostu czuć w naszych polskich dąbrowach).No chyba tyle...od razu chciałbym rozpocząc osobny wątek.JAK SIE NIE DAĆ PODEJŚC.Wiem wiem czesto sie rozglądac :D ale co o tym sądzicie?
Pozdrawiam...
wuki [Usunięty]
Wysłany: 15-09-2005, 19:26
Choćbyś był w niewiadomo jakich papuciach i nadepniesz gałązke i tak trzaśnie. Choć z drugiej strony oporządzenie samo w sobie może narobić pełno hałasu... Powoli i bez sprzętu. Innej opcji nie widze.
iLO [Usunięty]
Wysłany: 15-09-2005, 19:34
Moj system jest taki, najpierw zewnetrzna krawedz stopy, ona lamie powoli galazki, powoli kladziemy calosc stopy i przesuwamy na ta noge caly ciezar ciala i wtedy druga noga.
Andrzej J.A.G.a [Usunięty]
Wysłany: 15-09-2005, 21:43
no dobra ale chyba sęk w tym zeby nie deptac tych gałązek(no chyba ze juz innej mozliwosci nie ma ale raczej wątpie)
iLO [Usunięty]
Wysłany: 16-09-2005, 10:50
A wiezysz w to ze znajdziesz las w ktorym nie ma galazek na ziemi ? No chyba ze bedziesz szedl i podnosil je no to i nie nadepnisz na zadna
Dlaczego chcecie cicho chodzic po lesie? nie rozumiem.
jezeli normalnie idziecie, tempem patrolowym, patrzycie pod nogi i NADAL slychac was dalej niz na 10m to chyba trzeba wylaczyc radio ktore ktos zapewne niesie wlaczone w plecaku.
Juz pomijam jakies skrajne sytuacje, typu zwaly lisci w jednym miejscu, ale chyba w takiej sytuacji to poszycie jest przezedzone (liscie spadly) i WIDAC na 300m do okola.
Jak juz trzeba to wystarczy podzielic grupy jedna oslania druga sie przemieszcza, w czym problem?
Zgadzam sie ze jest 10 innych rzeczy ktore szybciej zdekonspiruja niz szelest stop.
Ciche poruszanie moze rzeczywiscie nic nie ma do bezpieczenstwa patrolu. Szczegolnie gdy jest to druzyna 4-6 osobowa
Mozliwe ze w SYDNEY oddychajace tkaniny sie nie sprawdzaja ale w Polsce napewno sa bardzo pomocne. Szczegolnie jesienia, wiosna i zima. Ale zeby zadzialaly trzeba sie odpowiednio ubrac, a nie wskakiwac w bawelniany podkoszulek. A plecki nigdy nie beda suche jezeli nosimy plecak, ktory pamieta wojne w Wietnamie czy Stalingrad. Ergonomia zrobila duze postepy przez ostatnie 20 lat.
Pozdro:)
A co do lasow z widocznoscia na 300m to moze chodzilo Ci o uprawy lesne albo parki krajobrazowe okalajace miasta??
dobra od poczatku, ostatni post pisalem o 0350 nad ranem wiec po koleji.
W PL uwazam ze widocznosc 300m to norma w wiekszosci lasow. Srednia widocznosc oczywiesie. Wiekszosc miejsc to teren otwarty. Jestes z 3-miasta?
Jezeli tak, to lokalne lasy znasz - w naszym rodzinnym 3miejskim parku krajobrazowym srednia widocznosc to wlasnie 200-300metrow. Jest naprawde niewiele miejsc gdzie jest teren zamkniety i spada do 50 lub nizej.
Mowie tutaj o sredniej widocznosci - a nie o tym ze nie ma drzew w promieniu 300m.
Ciche chodzenie - jak juz naprawde trzeba zrobic pare krokow w ekstremalnej ciszy polecam taka metode: najpierw pieta, potem krawedz zewnetrzna na koncu palce. Pojdz w teren, sprawdz. Codow nie ma ale to TROCHE pomaga - oczywiecie mowimy doslownie o kilku krokach. Powiedzmy ze jestes na polowaniu i musisz sie przesunac o 2-3 metry zeby miec lepsza linie strzalu do czego tam bys nie strzelal.
Odziez - nie ma to najmniejszego znaczenia na akcji. mozesz miec membranu powloki i chuj wie co jeszcze - to nic nie dziala. Mowie o realnym patrolu gdzie jestes w terenie 4-6 tygodni a nie weeked.
1. Od potu wszystko masz mokre (nie ma mozliwosci zamiany). Nie ma znaczenia czy +48 w Sydney czy +15 w PL po 2 tygodniach wszystko szlag trafia
2. masz pancez, na to szelki, na to plecak - jakie membrany, gdzie? (dlatego zawsze smiesza mnie gadki w stylu "przewiewna kamizelka na siatce")
3. Ergonomiczny plecak - dobre, czemu SASR ma tylko plecaki ALICE? Kasy nie maja na lepsze? Czy nic innego sie nie sprawdzilo na dluzsza mete?
Oczywiscie nie mowie ze mamy chodzic w waciakach - kurtka z goretexu nie jest zla na przyklad ale wszystko inne to moim zdaniem festyn, nie sprawdza sie w terenie, nie dziala i nie ma wiekszego sesnu. W terenie jest po prostu prze#$@@#@ co bys nie mial, ile warstw bys nie nosil.
Jest duzo sensu w starych metodach - gumofilce + onuce na przyklad w zimie. Sprawdzone. ( i Pepesza/SKS oczywiscie, ale to inny watek)
Znowu, chetnie o tym porozmawiam, znam zarowno lokalne warunki jak i te w PL. Ale najpierw zrobmy sobie kilka kontaktow na sucho, takich na pelnych obrotach, a na koniec zobaczmy jaka bedzie roznica pomiedzy membranowcem a zwyklym zolnierzem. Beda tak samo zmeczeni i mokrzy jak konie po westernie.
Chyba ze mowa o turystyce pieszej kwalifikowanej, to oczywiscie tak, wszystkie udogodnienia maja sens. Z takich nowych trickow to camelbak sie sprawdza i to dobrze, nawet w terenie. Inne nie przychodza mi do glowy.
Troche sie rozpisalem, ale to watek dla poczatkujacych, moze komus sie to przyda.
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-09-2005, 04:31
Camel niby pięknie ale, brytyjczycy z RM mówią że to główny powód sraczki. W trudno to wyczyścić w terenie, a jak się syf zalęgnie to potem są kłopoty (niby są tam powłoki anty i coś tam, ale jak wszystko mają ograniczoną skuteczność). Zresztą najnowsza seria CB wykonana właśnie dla Brytów ma standardowo ten dodatkowy filtr antybakteryjny.
Co do cichego poruszania się po lesie to jest ono praktycznie niemożliwe, zwłaszcza w oporządzeniu. Możemy tylko redukować potencjalne źródła hałasu, wybierać możliwie najcichszą drogę/podejście (piach zamiast liśći itp). Działając w grupie dobrać odpowiedni szyk do terenu w którym się poruszamy, wystawiać czujki przed grupą, poruszać się "skokami" o niezbyt dużej długości naprzemiennie z przerwami na nasłuch/obserwację. Do tego dyscyplina komunikacji i cisza radiowa.
Co do przejawianego przez Kangura sprzętowego konserwatyzmu to ma on jak wszystko swoje wady i zalety. Wiele wskazuje na to że nowoczesne bajerki najlepiej sprawdzają się w rozumnym połączeniu ze starymi patentami. Przykładem goretex i noszone na nim brytyjskie kurtki, albo bielizna termoaktywna i ripstopowe spodnie zimą + stuptuty.
Z Camelem jest tak ze jak robi sie przedmuch to slina (bakterie z ustnika) trafiaja do rezerwuaru i tam sie moga rozmnazac. Nie wiem jak to dziala ale zawsze mialem obiekcje do plynu trzymanego pomiedzy dwoma warstwami tworzywa. Sa zestawy do czyszczenia etc, ale umowmy sie.
Pol biedy jak jest tam tylko woda - ale jak cos innego to juz gorzej (sok etc).
Chyba trzeba wodka przemywac co jakis czas to bedzie ok.
Co do cichego poruszania - mowimy tylko i wylacznie o minimalizacji halasu.
Wiecej halasu narobicie ocierajac sie o drzewa/krzaki, oporzadzeniem, radiem, etc.
zreszta wiekszosc kontaktow jest na wzok a nie na halas (ale oczywiscie tez gra role)
jak mówił Franek Dolas: "rany Julek, ale narobiłem bigosu"
troche temat się rozkręcił
a teraz na serio
KANGUR napisał/a:
Co do cichego poruszania - mowimy tylko i wylacznie o minimalizacji halasu.
Wiecej halasu narobicie ocierajac sie o drzewa/krzaki, oporzadzeniem, radiem, etc.
zreszta wiekszosc kontaktow jest na wzok a nie na halas (ale oczywiscie tez gra role)
zgadzam się. przypominam jednak, żeby uważać na naszą głośnośc, bo wróg widzi to, co ma przed sobą(niekoniecznie ), ale słyszy ze wszytskich stron.
pozdro
ACz [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2005, 12:10
Tak to właśnie jest, jak ktoś nie ma bladebo pojęcia o realnym działaniu. Niedość, że pragnie idealnej ciszy to jeszcze bardzo dużej szybkoości. Nic z tego, albo jedna albo drugie.
A jak już idzie o skryte poruszanie się, to w jakim celu: zasadzka? napad? - podchody? Przecież w taktyce chodzi przede wszystkim o siłe i ciągłość ognia, dopiero potem szybkość ruchu. Kto przy zdrowych zmysłach w taktyce bawi się w jakieś podchody. Jak się ma przewage to się naciera, a jak nie to się stawia opór.
Jak się ma przewage to się naciera, a jak nie to się stawia opór.
Ale zeby to wiedziec trzeba zrobic rozpoznanie. A rozpoznanie czasem robia zolnierze przemieszczajacy sie na wlasnych nogach i oni z pewnoscia umieja docenic umiejetnosc cichego poruszania sie w terenie.
jezeli chodzi o poruszanie sie w lesie to jedynie idac wydeptana scieszka nienarobimy halasu, na lesnej sciulce zawsze lezy duzo galazi, mozna zachaczyc butem o krzaki posliznac sie na blocie...itd trzeba zwracac uwage na znajdujace sie przed nami otoczenie i wybrana przez siebie droge w miare mozliwosci omijac zeczy kture moga narobic halasu. na zasadzke wybieramy pogode ktura oslabi czujnosc i uniemozliwi przeciwnikowi uslyszenie nas i wykrycie
Temat widze popularny wiec wymaga szerszego omowienia:
zamiast "ciche poruszanie w lesie" nalezalo by dodac nastepujace pytania (kolejnosc przypadkowa)
-jak cicho czyscic bron w terenie
-jak cicho gotowac
-jak cicho rozbijac palatke
-jak cicho rozpakowywac plecak
-jak cicho zmieniac warte
-jak cicho rozstawiac zasadzke
-jak cicho zmieniach PO
-jak komunikowac sie w zasadzce
-jak komunikowac sie w patrolu
-jak sprawdzac mape minimalizujac ekspozycje
-jak uzywac radia
-jak cicho rozweszac anteny HF
etc...
kazdy temat jest istotny.
Kilka postow wyzej juz jeden Kolega to poruszal, ale generalnie kazdy ruch laczy sie z jakims halasem.
Jestem sklonny stwierdzic ze realne tempo w zamknietym terenie gdzie jeszcze mozna mowic o praktycznie "cichym" przemieszczaniu sie to okolo 1000-2000m NA DZIEN. czyli na 10-12 godzin swiatla.
Ale jest niewiele jednostek ktore poruszajac sie tym tempem sa w stanie wykonac swoje zadanie. (ktos inny poruszal fazy wojny - atak / obrona to tez sie z tym laczy - "ciche skradanie sie" to bardziej temat z harcerskich podchodow, oczywiscie ze istotny ale z 40kg plecakiem trudniejszy do realizacji)
Sam fakt "cichego stapania po ziemi" - czyli jak joz mowimy technicznie - poziom halasu generowany przez poruszanie sie w terenie jest jedynie moze 1/20 z tego co takie jednostki robią żeby nie zostać wykryte.
(mozna sie ubrać w kamizelke odblaskowa, i tez poruszac sie po cichu ale co z tego?)
Pierwsze pytanie nie miało być komentowane... ;)
Jednak odpowiedz na drugie jest nader interesująca... trzeba chyba jednak nie byle jaka szmate wpychac a przygotowana by w trakcie kaszlenia (gdy jest niekontrolowana faza krótkiego wdechu) nie połaskotać sobie jakimś frędzlem gardła i wzmocnić kaszel (osobiście wsysnąłem kiedyś liścia z rękawiczki...)
ACz [Usunięty]
Wysłany: 23-09-2005, 10:10
Panowie mówią o poruszaniu się w taktyce jako bezpośredniej walce, czy może rozpoznaniu taktycznym? Jeśli to drugie, to ja już wole rozpoznanie walką.
Może byście Panowie najpierw uttalili konkretyne zadanie, w konkretnych warunkach dla takiej 6-osobowej drużyny, albo 4-osobowej wzmocnionej sekcji? Bo inaczj to naprawde ten temat można obrabiać tak do usr.... śmierci!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum