Wysłany: 28-06-2008, 22:11 Najmniejsza liczebność grupy rozpoznawczej
Witam,
Krótkie pytanie, raczej z ciekawości i chwilowego nadmiaru wolnego czasu :
jaka jest najmniejsza akceptowalna liczebność grupy rozpoznawczej?
Zalożenia :
- teren europejski, teren kontrolowany przez npla,
- działania w rejonie wezłów komunikacyjnych,
- jedynie zbieranie informacji i przekazywanie ich do "centrali", żadnej dywersji/sabotażu
- grupa działa autonomicznie, wykonując jeden element większej operacji - powiedzmy ma monitorować ruch na węźle kolejowym (duże miasto, kaliber Wrocławia/Poznania/Gdańska). Nie musi być jedyną grupą wykonującą to zadanie.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Założenie sytuacji nie określa sposobu realizacji zadania ani liczby wszystkich sił - wiec dana grupa może siedzieć w krzakach przy torach i liczyć pociagi a moze przeniknąć do miasta, przebrać się za meneli i obserwować dworzec towarowy - pytanie czy owa liczba będzie taka sama w obydwu przypadkach taka sama i z czego to wynika?
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Wiek: 24 Dołączył: 27 Sty 2008 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 28-06-2008, 22:46
Biorąc pod uwagę,że menele są w tym kraju są naturalnym elementem krajobrazu jakiegokolwiek dworca to może to być nieco większa grupa, jednak trzeba wziąć pod uwagę że 'Nasi' menele nie mogą się odróżniać od miejscowych - zatem pojawia się pytanie jak się zgrać z miejscowymi, a może ich zastąpić (ale czy tego nikt nie zauważy np. personel dworca znający miejscowych bywalców)???
Motym z menelami rzuciłem ot,tak sobie równie dobrze może to być każdy inny kamuflaż, rozchodzi się o to że jest taka opcja (działania po cywilnemu) i pytanie jak wpłynie to na liczebnosć rzeczonej grupy.
pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 6 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Mar 2005 Posty: 404 Skąd: Tarnów, Małopolska
Wysłany: 29-06-2008, 08:53
W dodatku menele zwykle znają swoje środowisko, utrzymując rozległe i nader aktywne kontakty towarzyskie ;) więc ewentualne podkablowanie SOKistom w zamian z "coś" jest nader prawdopodobne. Lepszym wyjściem jest tożsamość "włóczęgi", ale oni z kolei nie występują w grupach, tylko samotniczo.
Szczerze? Nie ma lepszego kamo "oficjalnego" w naszym kraju, niż wycieczka kleryków z seminarium. Wiek odpowiedni, grupa złożona z samych mężczyzn nikogo nie zdziwi, akceptowalność społeczna wysoka.
_________________ Stosunek do broni określa dojrzałość człowieka.
GI Jane przechodzi "Hell Week" raz w miesiącu mój brat
Ciało zanurzane w wodzie po paru minutach wyśpiewa całą prawdę.
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 29-06-2008, 10:24
Generalnie jak pisze K. min z jakim się spotkałem to 4 osoby. i to np grupa zmotoryzowana na quadach więc taki system się sprawdza. 5 osób to brdm ale wg mnie najbardziej optymalna jest grupa 6 osobowa. Zapewnia dobrą siłę ognia i może wykonać większość zadań. Pamietajmy że rozpoznanie to nie tylko obserwacja jest wiele innych metod zdobywania informacji i takie obserwowanie torów może zamienic się w coś innego.
Co do zadania to generalnie unikałbym działania w stylu przebrania się za cywili i wejścia do miasta. Większość rzeczy bierzecie pod pryzmat naszego społeczeństwa. Jak ta grupa kleryków. Nikt nie szkoli grupy rozpoznawczej żeby działała w naszych warunkach i na naszej ziemi. a grupa kleryków nie wszędzie może być mile widziana a przede wszystkim nie rzucająca się w oczy.
Już taki menel sprawdziłby się lepiej. Mało tego śmierdzący i zarzygany tak aby nikt nie był w stanie do niego podejść. Wówczas ma to szanse bytu. ale to sprawie że działa się w pojedynkę maks dwie osoby.
Swego czasu przy wykonywaniu podobnego zadania przebraliśmy się za grupę sprzętającą rejon torów. kamilelki żółte miotły grabie. Kamo dobre do czasu do póki z przerwy nie wróciła prawdziwa pani krysia i nie zaczęła się drzeć że duże firmy jej robotę odbierają zwracając uwagę wszystkich na nas.
Więc z tymi przebierankami ostrożnie.
Wiek: 24 Dołączył: 27 Sty 2008 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 29-06-2008, 22:41
Okruch napisał/a:
W dodatku menele zwykle znają swoje środowisko, utrzymując rozległe i nader aktywne kontakty towarzyskie ;)
Więc motyw z tymi żulami w tym wypadku ograniczony...
A może tak: część grupy,np.4 osoby siedzi w krzakach i obserwuję ze swojej pozycji,a np. pozostała 2 w najbliższej okolicy się melinuje jako 'nowi' bywalce -żule???
Wymaga to jednak sąsiadowania krzaków z terenem dworca.
Pytanie jednak jak wtedy zapewnią sobie ubezpieczenie/łaczność te 2 grupy...
Pytanie było nie o sposoby, a o liczebność. We wszystkich tych pomysłach zapominacie o rotacji. Sen, odpoczynek, jedzenie, pilnowanie bazy, obserwacja celu. Jak dla mnie totalne minimum to 6 osób - 2-osobowe zespoły w rotacji trzech "wacht" - czuwająca, odpoczywająca wykonująca zadanie.
PS "Baza" czyli miejsce zakwaterowania - czy to będzie dziura w ziemi, czy szałas, czy BRDM, czy melina w mieście.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Odnośnie tych kleryków to przypomniały mi się opisy kaskad w tej książce o 56 KS co od Dziadka dostałem. Jak to na dworcu kałasz wojakowi wypadł z pod sułtanny .
Odnośnie tego rozpoznania. To w SAS Survival Secrets (powołuje się na film bo jakie ja moge mieć doświadczenie). Gdy siedzieli na OP to było ich 4. Dwóch kima dwóch siedzi. Znow gdy też siedzieli na OP, ale gdy robili rozpoznanie w nocy itd. to było sześciu chłopa.
Pomógł: 6 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Mar 2005 Posty: 404 Skąd: Tarnów, Małopolska
Wysłany: 29-06-2008, 23:30
Jeżeli już poruszono temat "Kaskad" to pamiętajcie, że milicja celowała w mężczyzn w wieku poborowym. W dużym węźle komunikacyjnym trudno znaleźć ukrycie dla 4-6 razwiedczyków, trudno też będzie zorganizować im legendę - żul jaki jest, każdy widzi, próba charakteryzacji to nie tylko ubranie szmat, ale trzeba zadbać o skórę, czerwony, powiększony nos, przepity głos, zlane moczem spodnie (często), ogólnie żałosna kondycja fizyczna. Jak ktoś robi dziennie 100 pompek, to jego ręce nie będą podobne do żulerskich.
Jeżeli już rozpoznawać - to kilka grup niech kontroluje główne szlaki dochodzące to samego, np 10-15 km od peronów, w pięknych okolicznościach przyrody. Wtedy np. jedna grupa podaje, że eszelon zmierza w kierunku węzła, druga, że go opuszcza. Wiemy też, co mniej więcej jedzie z danego i danym kierunku.
Jeżeli już ktoś chce mieć oko na sam węzeł... też potrzebne byłoby kilka grup. Najlepiej skorzystać z miejscowej agentury...
_________________ Stosunek do broni określa dojrzałość człowieka.
GI Jane przechodzi "Hell Week" raz w miesiącu mój brat
Ciało zanurzane w wodzie po paru minutach wyśpiewa całą prawdę.
Co do samego sposobu, to też myślałem własnie o rozrzuceniu grup na poszczególnych szlakach + obserwacji samego węzła - gdzie rzeczywiście ideałem byłoby mieć agenturę, ale mogła zostać spalona albo kontakt się mógł zerwać (opcjonalnie grupa wysłana "w miasto" mogłaby otrzymać zadanie odnowienia kontaktu z nią, biorąc pod uwage ryzyko...)
Ad rem - jak Foka zauważył, chodzi o liczebność. Czy grupę 6-cio osobową da się zredukowac o połowę? Uwzględniając ryzyko związane z ewentualnym kontaktem z nplem i jego konsekwencjami (ranny), rezygnując z "bazy" (jej rolę pełni OP) ?
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
A czy nie prościej jest ustawić OP z 4-6 operatorami w jakiejś bezpiecznej odległości od miasta w rejonie szlaku kolejowego?? W rejonie Trojmiasta najlepiej usadowić się na trasie Tczew-Gdańsk patrząc o dpołudnia i w rejonie Gdyni Chylonii/Głownej patrzac od północy.
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 30-06-2008, 17:11
To tak nie do końca Foka bo ty jako drużyna czy grupa rozpoznawcza nie jesteś w stanie obstawić wszystkich dróg i szlaków kolejowych więc dostajesz pod obserwację jeden. Resztę bierze inna grupa. Tak to przeważnie działa. Co do obserwacji dworca jak ktoś pisał o pobliskich krzakach to pamiętajmy że dworzec jest przeważnie w centrum miasta. Ewentualna ucieczka z zagrożonego rejonu w przypadku wykrycia może być równa z cudem. jednak ciężko się będzie wycofać przez połowę miasta w przypadku odwrotu.
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 30-06-2008, 21:28
Jeśli chodzi o dworzec (ośrodek miejski, teren zurbanizowany) to wypadałoby zorganizować działania agenturalne. W mundurkach, w krzakach długo, w miescie nie pożyje. Każdy krawężnik i dzielnicowy ma soje źródła informacji, itp.
[ Dodano: 30-06-2008, 21:39 ]
Należy dodać, że węzeł komunikacyjny najczęściej znajduje się w terenie zurbanizowanym, czasami jego obrzeża siegają np. lasu (patrz Iława). Wszystko zalezy od tego jakie jest zadanienie. Może byż monitorowanie szlaku albo węzła. Zadanie mogą wykonywac w skrajnych wypadkach 2 osoby, ale jakie mają sznse powodzenia? 4 osoby, minimum. Przecież dochodzi rutyna pratrolowa, podział zadań. Nie da się działać przez kilka dni i nocy w maksymalnym skupieniu, zmęczenie zrobi swoje i grupa zacznie popełniac błędy.
Najefektywniej byłoby polączyć mozliwości patroli rozpoznawczych, działń agenturalnych i rozpoznania osobowego (zaangazować OZI).
Pewnie FACHOWCY zaraz mnie zjedzą.
Uważam, żeby zaplanować odpowiednią ilość osób do tego zdania trzebaby było odnieść się do konkretnego (precyzyjnie okreslonego celu) zadnia, poprzedzonego rozpoznaniem terenowym.
Ok, pozwolę sobie jeszcze dodać parę czynników :
Załóżmy że do obserwacji jest 5 szlaków prowadzących do węzła. Teren zróznicowany, ale głównie lasy i wsie. Opcja działań w mieście też wchodzi w grę. Ogólnie do dyspozycji jest 48 ludzi. Pytanie : jaka jest :
- najniższa możliwa liczba ludzi jaka jest do tego potrzebna w terenie, jeśli do wyciągnięcia
- liczba optymalna do tego zadania?
Pozdr
Robal2pl
P.S jeszcze jedna rzecz - czy jeśli jedna z grup zostanie wykryta, czy należy zakładać że całość sił będzie musiała się przegrupować/ewakuować?
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Kangur, nie ma jakiegoś super - scenariusza , inwazji wojsk Rurytanii na Pyrlandię itd
A co chciałem wiedzieć - to co jest w temacie, tj. jaka jest dopuszczalna minimalna liczebność grupy rozpoznawczej, z założeniem, że im mniejsza tym - w teorii - mniejsze siły można wydzielić do danego zadania, stąd post poprzedni.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Moze przyjac, ze przy obserwacji 24h/dobe i blizej nie okreslonym czasie (czyli może dzien, może tydzien, może dłuzej...) to 6 osób na STANOWISKO.
Ilośc stanowisk to juz kwestia wiekosci obiektu, itd itp, w takim Olsztynie to jedna grupa by wystarczyla, w Gdansku juz pisaliscie, a "obsadzic" wawe to juz inna para kaloszy, tej kwestii nie da sie generalizowac.
A co do zuli.... od lat jest to mocno popularna metoda, opisywana, nawet to ze o niej tu wywagujemy mocno ja popularyzuje.
Polawienei sie kogos nowego w srodowisku napewno zwroci uwage sluzb/ kraweznika/ kolegow "po fachu" szczegolnie w czasie W mysle, ze przy tej popularnosci metody dosc szybko delikwent moze zostac rozpracowany.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 01-07-2008, 12:59
Plan działania zawsze jest pod konkretną operację. Chyba, ze dysponujemy określonymi środkami i jakoś musimy sobie poradzić.
Warto się zastanowić nad podziałem sił na kilka grup:
1. Żeby dywersyfikować źródła informacji
2. Żeby móc zluzować ludzi
3. Żeby zabezpieczyć ewakuację, odwrócić uwagę itp
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
No i trzeba wiedzieć jak wygląda rejon danego węzła kolejowego. Jako że w Trójmieście linia przechodzi niemalże przez sam środek aglomeracji dość trudno wtopić się w otoczenie gdzieś w krzaczorach (oczywiście jest kilka takich miejsc w Gdańsku jak i w Gdyni ale raczej trudno tam niezauważenie operować kilkuosobową grupą przez czas dłuższy niż 24 godziny). Można z mieszkania operacyjnego prowadzić obserwacje danej trasy, ale też mogą być kłopoty (pozyskanie odpowiedniego lokum, wymyślenie historyjki dlaczego kilku facetów mieszka razem i co oni robią po nocach jak i możliwość oberwania w zęby przez obcych od miejscowych w rejonach gdzie dzielnicowy to stwór z rodziny Yeti lub wielkiej stopy). Pozostaje obserwacja w rejonie poza miastem (np. odcinek Gdańsk-Tczew wręcz idealnie nadaje się do takowej obserwacji transportów idących do Trójmiasta od południa przez Gdańsk). Odpuścić należy wszelkie obiekty "strategiczne", które w wypadku czasu W (lub innego zagrożenia) bedą szczególnie pilnowane wraz z odpowiednim rejonem.
No i grupa powinna liczyc 4-6 członków i nie być tą jedyną w rejonie (myśle ze ilość grup powina być 2 razy większa niz ilość nitek wychodzących z węzła dla dywersyfikacji informacji jak i zapewnienia tez zmian dla grup na odpoczynek czy też zmiany z innymi grupami aby nie wpadła w rutynę i nie dała się capnąć).
_________________ "Zresztą nieważne. Jest jak jest lepiej nie będzie. Potrenujemy."
Sierżant T. Tomczak
Wiek: 24 Dołączył: 27 Sty 2008 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 03-07-2008, 22:00
scyt napisał/a:
Panowie, a nie uwazacie, ze wszystko zalezy od zadania?
...
Moim zdaniem minimalna liczebnosc grupy rozp. jest dyktowana przez zadanie, a w ogolnym mozliwym rozrachunku wynosi 1.
pozdrawiam, scyt.
Biorąc pod uwagę że niemalże minimalną jednostką operacyjną jest 'buddy team' to wielkość grupy rozpoznawczej wynosi 2 os. lub 3 w wypadku rozszerzonego 'b-t'. and
Swojego czasu, a było to roku pańskiego 89-go brałem udział w rozpoznaniu pewnego ważnego rejonu komunikacyjnego. Grupa liczyła sześć osób, zadanie główne realizowaliśmy przez 48 godzin i narobiliśmy się jak jasna cholera.
Jako, że węzeł i jego elementy były rozciągnięte, a jego położenie w rejonie mocno zurbanizowanym w grę nie wchodziło etatowe umundurowanie, wykorzystywaliśmy cywilne ciuchy i ubrania robocze formą przypominające mniej więcej zunifikowane uniformy tak aby np. uchodzić za monterów elektroenergetycznych, kablarzy z tepsy itp. Realizacja tylko metodą obserwacji, utrwalanie na szkicach i taśmie filmowej (turyści zazwyczaj klepią fotki byle gdzie i nie patrzą na zakazy, a w razie czego głupio się tłumaczą), dobrym źródłem informacji byli pracownicy kolejowi z którymi można było zagaić rozmowę podczas np. długiego czekania na pociąg (dlaczego nie na peronie? a bo panie mamy dosyć ciżby i hamstwa).
Sześciu ludzi to optimum według mnie choćby ze względu na konieczność rotacji w trakcie zadania, zapewnienia stałości obserwacji i oczywiście odpoczynku.
Howgh.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum