Wiek: 23 Dołączył: 02 Kwi 2007 Posty: 23 Skąd: Radom
Wysłany: 19-06-2007, 15:23 Maskowanie gałęziami, trawą itp.
Czołem
Chciałbym poznać wasze zdanie na temat maskowania osobistego z użyciem gałęzi drzew, liści paproci, pędów trawy i innych dostępnych "chwatów", dla kilku osobowej (4-9 osób) drużyny której zadaniem jest patrolowanie w typowo polskim lesie, gdzie kontakt z wrogiem jest prawdopodobny. Czas na wykonanie rozpoznania to 24 godziny, a porą roku jest lato/wiosna.
Moje spostrzeżenia są takie:
PLUSY:
-Zmienia kształt postury człowieka
-Maskowanie 3D (w przeciwieństwie to munduru)
-Materiały do maskowania pochodzą z lasu w którym się znajdujemy, więc dobrze wtapiamy sie w otoczenie
MINUSY:
-Po kilku godzinach liście gniją i trzeba je wymienić na nowe
-Pozastawiamy po sobie ślad w miejscu gdzie zrywaliśmy/ścinaliśmy gałęzie
-Pozostawiamy po sobie ślad gubiąc po drodze część liści, bądź przy wymianie je na nowe
Proszę o skrytykowanie moich plusów i minusów (które sie dla was wydaja istotne a w który po prostu "zamuliłem").Napiszcie co o tym sądzicie (czy warto sie w to bawić czy lepiej zainwestować dobra siatkę maskującą??) i czy sami stosujecie tego typu maskowanie. Jeśli ktoś posiada zdjęcia z dobrym przykładem takiego kamuflażu proszę o ich zamieszczenie.
Czołem.
Gałęziami, nie kałęziami. Musisz mieć długie palce, że Ci się taka literówka przytrafiła...
S.
Ostatnio zmieniony przez Stopczyk 05-09-2007, 20:35, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączył: 12 Maj 2007 Posty: 1 Skąd: Radom
Wysłany: 19-06-2007, 15:46
u mnie w " strzelcu" własnie w taki sposób sie maskujemy. Niestety tak jak opisałes trzeba co jakis czas poprawiac te gałazki bo więdna;/. Po przejściu przez jakas wode z naszego kamuflazu nic praktycznie nie zostaje. Dobrym rozwiazaniem jest siatka maskujaca. Zajmuje mało miejsca w plecaku a efekty sa porażajace. trzeba pamietac równiez o kamuflażu twarzy i rąk ( farbki).
W jednym z misusów napisales że tostawiamy po sobie slad gubiac liscie za soba .... nie wydaje mi sie zeby wróg rozpoznał w lesia liscia który spadł z Ciebie czy z drzewa. Ciezka by było. Co do innych misósów sie zgadza.
_________________ Pamiętamy te czerwcowe dni, ulice skąpane we krwi.
Bohaterstwo robotników, o wolnej Polsce sny... - Radom 76
grey [Usunięty]
Wysłany: 19-06-2007, 16:19
Jeśli na Wasz trop trafi zwiadowca, który jest w stanie tropić po takich śladach, to tak naprawdę nie ma już znaczenia, bo i tak Was wytropi. Choć większa szansa, że w miejscu, gdzie zgubisz liście złapie Twój trop (bo liście dębu w okolicy, w której nie ma dębow, w dodatku zielone, na tle brązowej ściółki w suchym sosnowym lesie, nawet laikowi rzucą się w oczy).
Z wymiana maskowania w trakcie działania to zazwyczaj nie problem. Podczas skrytego patrolu jest sporo czasu na to. Podczas szybkiego maskowanie ma małe znaczenie.
Ogólnie, maskowanie naturalne przydaje się, ale czasem jest sztuką dla sztuki, czy wręcz przeszkadza (bo tutaj zasłania, tutaj się ociera i hałasuje, tutaj spada). Osobiście maskowanie uważam za przydatne, gdy mamy podkraść sie pod stanowisko przeciwnika, kiedy wiemy gdzie ono jest lub prawdopodobnie i jesteśmy już w pobliżu.
Wtedy biorę sie pod uwagę rodzaj roślinności i sposób podkradania się. Co to znaczy? Mam zamiar podejść od południa. Jest tam gęsta roślinność, wiec nie będę się czołgał. Zrywam rośliny, które rosną od południa i umieszczam je na wysokości, na której występują. Np. krzaki na klatce piersiowej i na hełmie.
Jeśli mam zamiar sie podczołgać od wschodu, gdzie jest tylko niska roślinność, nie maskuję brzucha, tylko hełm i plecy (do szelek/kamizelki). I maskuję je trawą, paprocią, mchem czy co też w danym miejscu rośnie na danej wysokości.
Rzecz jasna dobierając roślinność myślę co przeciwnik będzie widział ze swojej pozycji, a nie co ja, ze swojej.
Kolejna rzecz - przesada. Czasem się widzi, jak ktoś wyrywa wielki krzak lub małą sosenkę i dumnie zakłada to na siebie. Taki delikwent zapomina o jednym szczególe, może i mało ważnym. Prawdopodobnie będzie jedyną sosenką lub krzakiem, który się będzie poruszał. To może zwrócić uwagę kogoś. Nawet, jeśli krzaczków będzie 30. :P
mer [Usunięty]
Wysłany: 24-06-2007, 13:15
Ja na ostatnim szkoleniu miałam powiedziane, że przed maskowaniem trzeba trochę pomyśleć.
Wiadomo - na płaskim terenie jak patelnia, w mieście albo w lesie - zatykanie wyschniętej trawy mija się z celem
Podobnie jest na trawiastym polu. Powiedzmy, że nie ma najmniejszego podmuchu wiatru. Leżymy w trawie, w zasadzce, i kręcimy głową. Jeśli wróg się przyjrzy - dostrzeże nas od razu - jedyna ruszająca się trawa w okolicy :D
Jeden z kaprali namolnie zakłada... siatkę maskujacą - ale taką, jaką przykrywa się obecnie pojazdy/czołgi itp. Przekłada przez głowę, i ma normalnie na mudnurze. Na to zakłąda oporządzenie i plecak. Trudno mi powiedzieć, czy to coś daje.
Nas raczej nakłaniali aby używać "dead ground" [chyba tak to nazwali] - martwe strefy. Czyli miejsca, których nie widać co jest za/w np. wzniesienia, czy rowy.
Jak dla mnie, żadne maskowanie nie pomoże, jeśli robi wytwarza się hałas.
generalnie jestem przeciwnikiem obwieszania się gałęziami etc.
w niektórych armiach jest to częściej spotykane niż w innych, np: Brytyjczycy notorycznie maskują hełmy trawą w dużych ilościach, ale też jest to dyktowane ich lokalnym terenem.
w niektórych armiach jest to częściej spotykane niż w innych, np: Brytyjczycy notorycznie maskują hełmy trawą w dużych ilościach, ale też jest to dyktowane ich lokalnym terenem.
Tak, to prawda, i głównie zaznacza się tym TA [tak samo, jak np. w przypadku worka na piach - mają jeden, zrolowany, przytroczony z tyłu szelek od PLCE i wcale nie używają, jako worka do ziemi ale... worek na łuski lub worek na głowę dla jeńca]. Teraz dopiero oduczają "nie maskować się tak".
Śmieszna rzecz, tyle trawy na hełmie, gdzie trawa sięga może do kolan - a tu masz, trawa na wysokości metra osiemdziesiat. Jednocześnie, gdy się robi "padnij", to z trawą na hełmie czy bez - żołnierza i tak nie widać.
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-06-2007, 17:36
Moim skromnym zdaniem maskowanie naturalne ma większy sens tylko w razie przygotowanej zasadzki ew. działań snajperskich - zdażało nam się nie tylko maskować siebie ale przesadzać również krzaki dla lepszego zamaskowania OP i tym podobnych. Wobec większej dynamiki działań trzeba albo improwizować, albo wykorzystywać wspomniane martwe strefy (cień, zasłona terenowa, zagłębienia) i bawienie się we florystę-amatora zajmuje trochę zbyt dużo czasu.
Wiek: 23 Dołączył: 02 Kwi 2007 Posty: 23 Skąd: Radom
Wysłany: 25-06-2007, 15:17
A gdybyście mieli wybrać siatka maskująca, czy krzaki itp. To na co by padł wybór ??? A może połączenie jednego i drugiego na przykład siatka i gdzie nie gdzie parę gałązek ??? To może dać dobry efekt, co o tym sadzicie ??
Pomógł: 6 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Mar 2005 Posty: 404 Skąd: Tarnów, Małopolska
Wysłany: 25-06-2007, 21:47
@ Strzelec Radom: najlepiej maskuje wykorzystanie komputerka, który miłosierny Pan umieścił nam między uszami. Trudno podać jedną, złotą zasadę maskowania...
...wypracuj sobie własne sposoby.
_________________ Stosunek do broni określa dojrzałość człowieka.
GI Jane przechodzi "Hell Week" raz w miesiącu mój brat
Ciało zanurzane w wodzie po paru minutach wyśpiewa całą prawdę.
kazde takie maskowanie utrudnia dostęp do oporządzenia, zwiększa hałas i generalnie zaczepia się o co tylko możliwe. Również po przejściu paru metrów roślinność może się nagle zmienić i mieć odwrotny efekt od porządanego.
dlatego nei jestem zwollennikierm nakładania na siebie dodatkowych siatek i roślinności. W terenie możemy być 3, 4 lub 6 tygodni non-stop. Wejdziecie w takiej siatce do śpiwora?
Fire and movement? też nierealne.
8SM - podstawowe zasady (opisane na www) + zwykły mundur maskujący + kamo na twarzy / dłoniach i wystarczy.
99% 'wykryć' przeciwnika / kontaktów wzrokowych to i tak ruch, albo dzwięk.
A ja widzialem taki program na discovery w ktorym robili testy:
Test polegał na tym który maskowanie jest najlepsze, zadanie polegało na przejsciu z punktu A do B przez odcinek lasu w ktorym grasowali paintball-owcy.
Do zawodów staneli:
1)gosc w DPM
2)gosc przebrany za wikniga
3)gosc ale nie pamietam w co byl przebrany
4)gosc przebrany za drzewo
Ale pamieta ze tytuł serii programu to Brainack- nauka stosowana w praktyce. Czy cos takiego. Leci dosc czesto na discovery i czesto powtarzaja
pozdrawiam
_________________ SKANDAL !!!
Solid [Usunięty]
Wysłany: 04-09-2007, 14:38
Maskowanie roślinnością naturalną - według mnie w zależności od wyposażenia i terenu oraz typu naszej aktywności w terenie.
Jeśli posiadam mało sprzętu typu plecak tudzież inne oporządzenie, to mogę zaryzykować przyozdobienie się takimi chwastami - mniejsza szansa że przypadkowo o coś zaczepię. To oczywiście odnośnie poruszania się, typu patrol. Zwykle przyozdabiam się właśnie kilkoma "strategicznie" umieszczonymi roślinkami (bez korzeni i innych nienaturalnie wyglądających elementów rośliny), dobierając je tak, aby pasowały do otoczenia. Najlepszą metodą na skontrolowanie mojego maskowania jest obserwacja przez drugiego członka drużyny - zawsze moze powiedzieć co jeszcze jest odkryte itd. Ten typ kamuflażu o wiele lepiej sprawdza się wieczorem i w nocy. Wtedy wszystko jedno jest czy roślinność którą nosimy na sobie jest zwiędnięta czy nie - rozbicie kształtu człowieka robi swoje. Co do poruszania się - roślinność oczywiście faluje i trzęsie się jak głupia, może zaczepić o inne elementy otoczenia i również je poruszyć. Wiele zależy od umiejętności człowieka który używa tego typu maskowania. Znam ludzi którzy potrafiąskradać się będąc obwieszonym zielskiem i nie zostają zauważeni z powodu ruchu, oraz takich którzy używając samych tylko mundurów negatywnych robią tyle ruchu, że czasami po prostu śmiać się chce. Według mnie - roślinność jako maskowanie - TAK, ale bez przesady i tylko wtedy kiedy naprawdę będzie pomagać, a nie zawadzać, czy np. ograniczać widoczność. Nie traktuję tego jako konieczności.
Kolejną sprawą jest maskowanie roślinnością naturalną podczas trwania na stałym miejscu (ustalonej pozycji). Tutaj ma to większy sens, ponieważ roślinność nie ogranicza nam możliwości poruszania się (siedzimy w miejscu), a mając trochę czasu mozemy bez problemu dostosować ją tak, aby nie utrudniała nam prowadzenia obserwacji. tutaj znacząca przewaga maskowania roślinnością.
Osobny temat to ghuille - jedne zajmują mniej miejsca, inne więcej (transport), nie wszystkie pasują do terenu na którym się znajdujemy ("match"), a trudno nosić ze sobą naraz przebranie za "krzaczek", "pieniek" i "meszek na jodełce". Jednak ghuille można dostosować do użytkownika o wiele bardziej niż zerwane przed lub w trakcie twania operacji "gałązki".
Temat długi i trudny.
Mój wybór (zwiadowca) - mundur (i elementy dodatkowe) maskujący + siatka maskująca + roślinność naturalna (w niezbyt dużej ilości).
To chbya tyle, co mogę na razie powiedzieć w tym temacie. Pozdrawiam -
Solid.
Osobny temat to ghuille - jedne zajmują mniej miejsca, inne więcej (transport), nie wszystkie pasują do terenu na którym się znajdujemy
Zakładając, że jednocześnie będziemy działać w tundrze, na pustyni i w dżungli. Ale czy "G" nie powinno się przypadkiem uzupełniać roślinnością? Zresztą umówmy się, "G" nie jest standardowym wyposażeniem "patrolowym".
I jeszcze jedno co rozumiesz przez pojęcie "mało" w odniesieniu do wyposażenia? Bo plecak plecakiem, ale co do oporządzenia... Chyba, że mówimy o ASG.
A co do maskowania w marszu. Po co jak po 2h zwiędnie/odpadnie/zaplącze się w sznurówki? Chyba, że jak u Wietnamczyków - na hasło lotnik maszerujący batalion będzie udawał młodnik.
Niekoniecznie muszę na raz działać na pustyni i w dźungli. Wystarczy, że z lasu wyjdę na polanę, gdzie dominuje sucha trawa czy coś w ten deseń. Mam szansę się wpasować, mam też szansę, że będę wyglądał jak śnieg na pustyni. G ma spory sens i jestem jego zwolennikiem, ale rzeczywiście, jako standardowe wyposażenie patrolu bardziej będzie przeszadzać, niż pomagać. Co do uzupełniania roślinnością - słyszałem o różnych wersjach, o tej także. Zdaje się mieć spory sens. :aok:
Więdnące roślinki... odwieczny problem. Wymiana na nowe czasem niemożliwa (czasochłonna / narażamy się na zdradzenie pozycji ruchem / odgłosem itp). W warunkach, kiedy takie maskowanie ma za zadanie głównie rozbić naszą sylwetkę, wydaje mi się, że stopień jej "zwiędnięcia" nie gra zbyt wielkiej roli. Mogę się mylić. No, zawsze możemy obwiesić się doniczkami i regularnie podlewać. Ja zasadził bym różę. I koperek.
Pzdr.
Niekoniecznie muszę na raz działać na pustyni i w dźungli. Wystarczy, że z lasu wyjdę na polanę, gdzie dominuje sucha trawa czy coś w ten deseń.
Znaczy, wg Ciebie "G" służy do maskowania w czasie przemieszczania się, w tym także na większe odległości?
Mnie zawsze wydawało się, że do czegoś innego...
A co do maskowania roślinnością, to powiem to tak: zależy. Zależy co maskujemy, gdzie, w jakich warunkach, o jakiej porze roku, jaką roślinnością. I niekoniecznie nawet oznacza użycie w tym celu żywych roślin... Bezsensowna gdybologia stosowana. Albo się łapie pewne zasady i prawdy generalne, albo się będzie jedynym krzaczkiem w spalonym lesie.
Jak niby takie krzakowienie siebie ma działać?
Chyba jedynie wpływa na morale. Ile gałązek jestem sobie wsadzić, parę sztuk i co te 3 gałązki wpłyną na moje rozbicie na patrolu takie że z 100m będę nadal niewidoczny na odcinku 80m?
Mogę mieć specjalny mundur z siateczką (nie wiem jak się to nazywa) i napcham sobie duuuużo gałązek no dobra ale już widzę jak każdy wycina te 10 krzaków co by się obuszować. Dla mnie osobiście jak już wspomniałem, maskowanie gałęziami jest bez sensu, no chyba że na OP to tak, jak najbardziej.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 05-09-2007, 19:14
Pluton zaczyna patrol od maskowania roślinnością - przed oczyma mam obrazek z "Misia", kiedy chłopi ruszyli na plantację eksperymentalną bo "wyngiel je we wiosce" ;)
Darujcie sobie maskowanie roślinnością. Zwłaszcza, jak macie na sobie kamizelkę, broń, plecak, gadżety, musicie wyciągnąć mapę, sprawdzić położenie na GPS, zmienić magazynek - naprawdę niepotrzebne. Lepiej na stałe przywiązać kilka pasków materiału do pewnych elementów wyposażenia - z daleka od kieszeni, zamków, klap i finał. O wiele większe znaczenie ma barwa i ruch niż wtykanie sobie gałęzi za koszulę i zabawa w chodzące krzaki.
Aha, podobało mi sie to z Viecongiem, "młodnik" - dobre, naprawdę dobre :D
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
Niestety - niektórzy uczą inaczej. W mojej jednostce kompania rozpoznawcza każde zajęcia zaczyna od obfitego obwieszenia się zielskiem. Niestety nie mam zdjęć, ale chłopaki wpierdzielają na siebie po kilka kilogramów zielska - fakt, kiedy położą się w rowie to można na nich nadepnąć, ale niech poruszą się o parę metrów, to widać i słychać ich z odległości kilkukrotnie większej niż gdyby byli w samych mundurach. Ale niestety - tak ich uczą dowódcy drużyn...
No co Ty - w trakcie zajęć "uzupełniają się", bo inaczej musieliby się prze*ebać czołgiem w OP1. Ale co do prac porządkowych to prawda - przynajmniej plac ćwiczeń nam nie zarasta za bardzo
No widzisz, to jednak czegoś ich uczą. A swoją drogą to chyba musicie mieć wakat na etacie psychoprofilaktyka. Przecież czołganie się w wyposażeniu opchem, poza właściwymi zajęciami, może wypaczyć wrażliwą psychikę młodego żołnierza...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum