Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 06-01-2008, 15:09
Szybko, uszczegółów to pytanie, o jaką sytuacje Ci chodzi, bo zaraz zostaniesz zjedzony i to nie przeze mnie. Szydera jest tu wielka :D
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
przemekgad [Usunięty]
Wysłany: 06-01-2008, 15:37
Chodzi mi o to czy są jakieś zasady kiedy można podejść do rannego a kiedy nie. wiadomo, że sam medyk powinien zdecydować o tym i właśnie czym powinien się kierować?
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 06-01-2008, 16:45
To chyba logiczne nie ? Czy podejście do rannego nie narazi innych. Czy ma to jakieś szanse? czy próbując go wyciągnąć nie zginie reszta ekipy. Opisz może sytuacje bo tak to można myśleć o wszystkim.
Wiek: 27 Dołączył: 21 Paź 2007 Posty: 80 Skąd: Kraków
Wysłany: 08-01-2008, 10:26
Słuchaj mnie uczono na CMUJ`u że, po upewnieniu się (zabezpieczeniu) że nie ma zbytniego niebezpieczeństwa. Resztę czynności (zapisanych w DBRABC) wykonuje się de facto jednocześnie. Zaczynasz kolesia opatrywać równocześnie pytasz go o dane (czy cokolwiek), w momencie odpowiedzi juz wiesz jak z oddychaniem (siłą głosu, świsty, lub ich braka i tak dalej), po za tym w momencie keidy kolesia zaczynasz opatrywać omacujesz go ( jak to mój nasz profesor od chirugi ratunkowej "jak gwałciciel na pierwszej randce").sprawdzając dalsze czynniki. Suma sumarum, bo nie bede tu przytaczał całego badania, bo to sensu nie ma. Ten logaryt jak dla mnie określa, oglną kolejnośc, ale szybkość z jaką nalezy to wykonać, powóduje, że de facto robimy to prawie jednocześnie.
A właśnie możeby jakieś szkolenie z czerwonej??
P.
_________________ Who Dares Wins
Si vis pacem para bellum
Algorytm jest dość prosty (jeśli chodzi o sytuacje taktyczne czyli pierwszą fazę = Care Under Fire):
podchodzisz do rannego, jeśli masz rozsądne szanse na udzielenie pomocy (jeśli ranny znajduje się na otwartej ostrzeliwanej przestrzeni nawet nie podejmujesz próby podejścia).
przy podejściu do rannego nadal uczestniczysz w walce - w tym momencie uzyskanie przewagi taktycznej jest ważniejsze od udzielenia pomocy.
po uzyskaniu przewagi taktycznej (oczywiście w stopniu wystarczającym na udzielenie pomocy przez medyka - nie zawsze musi to być przytłaczająca przewaga) najważniejsze jest opanowanie krwotoku.
po opanowaniu sytuacji taktycznej (kiedy ranny i medyk nie są narażeni na bezpośredni ostrzał) rozpoczyna się druga faza pomocy, czyli Tactical Field Care... ale to już nie należy do tego tematu.
ważna rzecz: w pierwszej i drugiej fazie udzielania pomocy, jeśli ofiara nie wykazuje oznak krążenia krwi (czyli doszło do zatrzymania krążenia) - NIE PODEJMUJEMY CZYNNOŚCI RESUSCYTACYJNYCH!
wyjątek: jeśli mamy TYLKO JEDNĄ ofiarę. kiedy mamy do czynienia z nieurazowymi przyczynami zatrzymania krążenia (np. hipotermia, topielec (ang. near drowning), porażenie prądem), należy rozważyć podjęcie czynności resuscytacyjnych.
oczywiście jeśli mamy do czynienia z zatrzymaniem krążenia z przyczyn nieurazowych i jednocześnie z dwoma ofiarami intensywnie krwawiącymi NIE PODEJMUJEMY CZYNNOŚCI RESUSCYTACYJNYCH tylko staramy się opanować krwawienie u tych dwóch krwawiących.
WSZYSTKIE OPISANE PROCEDURY MAJĄ ZASTOSOWANIE TYLKO I WYŁĄCZNIE W WARUNKACH TAKTYCZNYCH. w czasie ćwiczeń/zabawy itp. stosujemy zasady zwykłej, cywilnej medycyny ratunkowej.
po uzyskaniu przewagi taktycznej (oczywiście w stopniu wystarczającym na udzielenie pomocy przez medyka - nie zawsze musi to być przytłaczająca przewaga) najważniejsze jest opanowanie krwotoku.
co rozumiesz pod pojeciem uzyskania przewagi taktycznej w stopniu wystarczajacym na udzielenie pomocy?? kiedy jest wystarczajaca chociaz jeszcze nie przytlaczajaca??
Cytat:
po opanowaniu sytuacji taktycznej (kiedy ranny i medyk nie są narażeni na bezpośredni ostrzał) rozpoczyna się druga faza pomocy, czyli Tactical Field Care... ale to już nie należy do tego tematu
jak sie "opanowuje sytuacje taktyczna"??
Cytat:
ważna rzecz: w pierwszej i drugiej fazie udzielania pomocy, jeśli ofiara nie wykazuje oznak krążenia krwi (czyli doszło do zatrzymania krążenia) - NIE PODEJMUJEMY CZYNNOŚCI RESUSCYTACYJNYCH!
wiesz gdzie ja bym mial twoje fazy jak by mi sie kumpel zatrzymal??
Cytat:
wyjątek: jeśli mamy TYLKO JEDNĄ ofiarę. kiedy mamy do czynienia z nieurazowymi przyczynami zatrzymania krążenia (np. hipotermia, topielec (ang. near drowning), porażenie prądem), należy rozważyć podjęcie czynności resuscytacyjnych.
oczywiście jeśli mamy do czynienia z zatrzymaniem krążenia z przyczyn nieurazowych i jednocześnie z dwoma ofiarami intensywnie krwawiącymi NIE PODEJMUJEMY CZYNNOŚCI RESUSCYTACYJNYCH tylko staramy się opanować krwawienie u tych dwóch krwawiących.
wiesz co?? opatrzyc krwotoki moze zwykly sanitariusz/zlonierz. medyk powinien zajac sie rko. snujesz teorie z podrecznikow. duzo sie naczytales. mam nadzieje ze praktyka nie zweryfikuje twojej teorii bo w twoim przypadku okupione by to bylo ludzkim zyciem. czlowieku te procedury sa chyba dla ludzi nie myslacych ktorych trzeba czegos nauczyc bo wrazie czego calkowicie nie wiedzieliby jak postepowac. miom zdaniem to forum jest na wysokim poziomie i nie psuj tego swiomi wypocinami.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
Ostatnio zmieniony przez Foka 08-06-2008, 10:23, w całości zmieniany 1 raz
co rozumiesz pod pojeciem uzyskania przewagi taktycznej w stopniu wystarczajacym na udzielenie pomocy?? kiedy jest wystarczajaca chociaz jeszcze nie przytlaczajaca??
stopień wystarczający: nie jestem narażony na bezpośredni ogień wroga (co zresztą napisałem dalej) - widocznie umknęła Ci ta część posta - nie szkodzi
tatar napisał/a:
jak sie "opanowuje sytuacje taktyczna"??
w skrócie: powoduje się, że wróg się poddaje/ucieka itp. - zasadniczo przestaje w nas strzelać
po dokładniejsze instrukcje proponuję udać się do bardziej doświadczonych uczestników tego forum.
tatar napisał/a:
wiesz gdzie ja bym mial twoje fazy jak by mi sie kumpel zatrzymal??
a wiesz co by się działo kiedy zacząbyś reanimować kumpla w ogniu nieprzyjaciela? nie wiesz - bo byś był super celem dla wroga i fazy może miałbyś w dupie, ale przy okazji kilka kulek we łbie, albo gdzieś indziej. tym nie mniej cenię Twoje poświęcenie dla kumpla - pośmiertnie pewnie wnioskowałbym o jakiś order dla Ciebie.
tatar napisał/a:
duzo sie naczytales. mam nadzieje ze praktyka nie zweryfikuje twojej teorii bo w twoim przypadku okupione by to bylo ludzkim zyciem.
rozumiem, że Twoje teorie zostały zweryfikowane w praktyce? i nikt nie zginął?
tatar napisał/a:
czlowieku te procedury sa chyba dla ludzi nie myslacych ktorych trzeba czegos nauczyc bo wrazie czego calkowicie nie wiedzieliby jak postepowac.
jak napisałem te procedury są stosowane tylko i wyłącznie na polu walki. procedury są pisane po to, żeby w sytuacjach typowych działać prawie automatycznie - żeby nie tracić czasu, nie narażać ludzkiego zdrowia i życia niepotrzebnie.
procedury są pisane na podstawie doświadczeń z pola walki. tak się składa, że te akurat doświadczenia zbierane były przez najbardziej doświadczoną w walce armię (bo to chyba prawda) - US Army.
zdajesz sobie sprawę, że prowadzenie reanimacji u poważnie rannego (np. w wyniku eksplozji) u którego doszło do zatrzymania krążenia prawie nigdy nie prowadzi do przywrócenia akcji serca?
czy zdajesz sobie sprawę, że gdyby tylko dobrze zajęto się powstrzymaniem krwotoku w wyniku postrzału to w Wietnamie zginęłoby 2,500 żołnierzy mniej? dlatego najważniejsze na polu walki jest zatrzymanie krwawienia!
postaw się w sytuacji: masz dwóch kumpli - jeden dramatycznie krwawi z tętnicy udowej (widziałeś kiedyś taki krwotok?), a drugi nie oddycha, nie rusza się, ma dużą ranę w kl. piersiowej - po prostu nie żyje... komu udzielasz pomocy? po to są procedury, żebyś nie musiał długo myśleć i zastanawiać się. procedura mówi: zatrzymaj krwotok i nie podejmuj reanimacji - na końcu dnia masz jednego kumpla w czarnym worku, drugiego w szpitalu (ale żyjącego).
gdybyś zaczął reanimację, mogłoby się to skończyć trzema ludźmi w czarnych workach - oddział poza tym nie miałby medyka...
tatar napisał/a:
miom zdaniem to forum jest na wysokim poziomie i nie psuj tego swiomi wypocinami.
heh... jestem uczestnikiem kilku forów... zawsze na początku zbierałem bęcki, ale zawsze od ludzi, którzy mieli kilkaset/kilka tysięcy postów i duże doświadczenie w różnych materiach.
ups, przepraszam - przecież Ty masz dwa razy więcej postów niż ja... cofam wszystko co wcześniej napisałem
jesli twoim zdaniem o inteligencji i doswiadczeniu i wiarygodnosci ludzi swiadczy ilosc napisanych postow to winszuje.
twoim zdaniem stopien wystarczjacej przewagi taktycznej ale jeszcze nie przytlaczajacej to taki gdy nikt do nas "bezposrednio" nie strzela, tak?? bardzo filozoficzne... medyk powinien zawsze pozostawac w "bezpiecznym" miejscu, a ewakuacje w niektorych przypadkach mozna przeprowadzic nawet pod ogniem przeciwnika. a opanowanie sytuacji taktycznej to jak wrog ucieknie lub sie podda, tak?? sytuacji taktycznej sie nie opanowuje. domyslam sie o co ci chodzi, ale uzywasz zlych terminow. nie napisalem tez ze reanimowalbym pod ostrzalem. opatrzyc krwawienie tudziez krwotok moze kazdy a als w przypadku nzk tylko medyk. o tym jak wazna jest kazda sekunda w przypadku nzk pisac tutaj nie trzeba. co do armii amerykanskiej nie bede sie wypowiadal bo nie mam o nich dobrego zdania(chodzi mi o gwardie) a te procedury sa wlasnie dla ludzi ich formatu tworzone. a to co napisales o zaopatrywaniu odmy to pewnie tez z procedur amerykanskich?? wez ty sie zastanow nad tym co czytasz, a potem szumnie przekazujesz na licznych forach ktorych jestes uczestnikiem.
[ Dodano: 08-06-2008, 10:45 ]
sorry foka. naprawie sie
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
jesli mowimy o sytuacji gdy mamy rannych w czasie kontaktu ktory sie przedluza medyk powinien wybrac bezpieczne miejsce(w polsce zwane gniazdem rannych, w warunkach pola wykopany dol w ziemi heh zalozmy ze kontakt ma miejsce w miescie to jakis budynek z podpiewniczeniem najlepiej). nigdy nie powinien sie narazac. wybiera bezpieczne miejsce w mozliwie najlepszej lokalizacji(chodzi o drogi dojazdu, latwego dostepu grupy ewakuacyjnej z rannymi, mozliwosc dalszej ewakuacji pow. lub lad. pod oslona przedmiotow terenowych) informuje d-ce o lokalizacji tego miejsca. do niego ewakuuje sie rannych. kto to robi?? najmniej wartosciowi zolnierze podczas walki wyznaczni przez d-ce. czytalem gdzies jakies pierdoly ze najpierw trzeba sie zajmowac tymi lzej rannymi by mogli szybko wrocic do walki a tych ciezko rannych zostawiac na koniec. glupota!!! pewnie amerykanie to wymyslili lzej rannym to moze pomoc zwykly sanitariusz lub kolega. podajcie konkretne sytuacje to podam konkrety.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
ech...
skoro nie masz dobrego zdania o US Army, to w sumie nie mamy o czym gadać...
nie chcę bić piany, ale:
- medyk powinien zawsze pozostawać w bezpiecznym miejscu - nie wiem jak inni, ale nie zdgodzę się. medyk przede wszystkim jest żołnierzem i powinien walczyć. w razie konieczności powinien udzielać pomocy. to LEKARZ powinien pozostawać w bezpiecznym miejscu
ale w pewnym stopniu masz rację jest on wartościową jednostką, podobnie jak dowódca oddziału i gość z radiostacją i gość z ckm itp, itd.
nie mogę powstrzymać się przez szyderą: to może pozostawmy medyka daleko poza liniami frontu - tam jest w miarę bezpiecznie
- ALS na polu walki... wiem, że masz te trzy fazy udzielania pomocy w poważaniu, ale ALS w pierwszej fazie jest praktycznie niemożliwe, w drugiej tak, ale też w ograniczonym zakresie.
- każda sekunda w NZK - święta racja, ale nie będę się powtarzał. oczywiście, jeśli masz tylko możliwość zorganizowania takiej ilości ludzi, aby opatrywać rannych i jednocześnie prowadzić reanimację, zabezpieczać perymetr itp., to ją prowadzisz. jeśli jednak ma to stwarzać zagrożenie dla zdrowia inych członków oddziału tzn. poświęcasz się reanimacji jednego żołnierza, a dwóch się wykrwawia, to rezygnujesz z reanimacji.
- odma... zapraszam do tematu o odmie. tam się ustosunkowałem to Twojej wypowiedzi.
- że najpierw zaopatrjemy najlżej rannych, a potem najciężej - masz rację. proste zasady triage'u. martwych zostawiamy. umierających zostawiamy na później, poważnie rannych stabilizujemy i ewakuujemy. lekko ranni na koniec (zajmują się sami sobą lub pomocy udzielają koledzy).
ja mam do Ciebie jedną prośbę: wymieniaj w podpunktach co źle napisałem (ew. z czym się nie zgadzasz) i przedstaw swój punkt widzenia. nigdzie nie piszę, że jestem guru wiem, że w różnych armiach są stosowane czasem odmienne standardy. przedstawiam wg mnie najlepsze - co nie oznacza, że takie są. jeśli się postarasz to mnie przekonasz.
pamiętaj: podawane tu zasady są ogólne. prosisz o konkretne sytuacje. takich sytuacji są setki i nikomu nie będzie się chyba chciało analizować każdej z nich z osobna
co do ilości postów, to masz rację - nie zawsze ich ilość świadczy o wiarygodności człowieka. argument niemerytoryczny i w sumie niepotrzebny. ograniczmy się do dyskusji merytorycznej. podaj błędy jakie tu propaguję i je popraw.
ja też nie rozumiem, każde udzielanie pomocy zaczynamy od usunięcia źródła zagrożenia - a nie będziemy przecież opisywać tutaj każdej możliwej sytuacji taktycznej i ich permutacji.
jesli mowimy o sytuacji gdy mamy rannych w czasie kontaktu ktory sie przedluza medyk powinien wybrac bezpieczne miejsce(w polsce zwane gniazdem rannych, w warunkach pola wykopany dol w ziemi heh zalozmy ze kontakt ma miejsce w miescie to jakis budynek z podpiewniczeniem najlepiej). nigdy nie powinien sie narazac. wybiera bezpieczne miejsce w mozliwie najlepszej lokalizacji(chodzi o drogi dojazdu, latwego dostepu grupy ewakuacyjnej z rannymi, mozliwosc dalszej ewakuacji pow. lub lad. pod oslona przedmiotow terenowych) informuje d-ce o lokalizacji tego miejsca.
Ale może zdefiniujmy o czym rozmawiamy? Bo jak mówimy o szturmie Berlina to można tak robić, ale jak z kolei mówimy o 10-20 ludziach w lesie to nikt nie będzie kopał dołów na rannych i żaden dowódca nie zdecyduje się na stratę jednego żołnierza (medyka) już przed walką "bo nie może się narażać". Medyk to funkcja, a przede wszystkim jest żołnierzem. Jak trzeba to walczy, jak jest możliwość to ratuje.
Więc skończmy przeskoki z ogółów do szczegółowo opisanych sytuacji i albo niech ktoś poda procedury, albo pisze o dokładnie opisanych warunkach działania.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
czerwona nie jest uniwersalna. trzeba omawiac konkretne sytuacje. w lesie medyk jest zawsze przy dowodcy. jezeli jest to glebokie rozpoznanie i mamy rannych to ich zostawiamy. medyk opatruje i podaje cos p.bolowego jesli jest na to czas.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
co do pozostawiania rannych to chyba jednak wszystko zależy od konkretnych zadań - nie powinniśmy chyba tego traktować jako regułę? nawet jeśli to jest głębokie rozpoznanie - tak mi się wydaje.
sama czerwona jest chyba jednak uniwersalna - natomiast zakres jej stosowania (czyli właśnie np. decyzja o pozostawianiu rannych lub ewakuacji ich za wszelką cenę) zależy od przyjętej przez dowódcę oddziału strategii postępowania.
co do czasu jakim dysponuje medyk i zakresu jego działań w stosunku do rannego, to jeśli chodzi o podawanie środków przeciwbólowych, to nie wiem jak w innych armiach, ale medycy US Army dysponują fajnym patentem: Fentanyl w postaci lizaka . Nazywa się to Actiq i wręczenie takiego lizaka rannemu trwa sekundę (oczywiście jeśli mamy taką możliwość), zatem nie powinno w kwestii czasu stanowić problemu.
fentanyl to silny lek przeciwbólowy - znacznie silniejszy od Morfiny, ale krócej działający.
fajna sztuczka z Actiq'em: jeden Actiq do buzi, drugi przyklejasz taśmą do palca wskazującego rannego.
jak go zaczyna boleć to zaczyna ssać drugiego lizaka. w momencie, jak się mocniej znieczuli i zasypia, rozluźnienie mięśni powoduje, że ten drugi lizak przyczepiony do ręki wypada z ust. znieczulenie powoli ustępuje, gość z bólu się budzi i znowu zaczyna ssać drugiego lizaka. w ten sposób mamy zapewnione doraźne, silne działanie przeciwbólowe. taki lizak zazwyczaj rozpuszcza się w ciągu 15min., ale działanie przeciwbólowe ma dłuższe - ok. godziny z tego co mi się wydaje.
kangur to zdrowy rozsadek. jezeli ranny nie moze chodzic, a my w ugrupowaniu przeciwnika 100 km od linii wojsk wlasnych to czy trzeba to dalej tlumaczyc?
[ Dodano: 12-06-2008, 10:04 ]
co do tych plizakow to fajna sprawa. ale fentanyl to opioid. jest 100x silniejszy od morfiny. duze dawki powoduja depresje oddechowa. jakie jest wskazanie do podawania tych lizakow?? na pewno jest to dobry patent kiedy trzeba rannego zostawic w sytuacji jaka opisalem powyzej.
ale jesli jest mozliwosc ewakuacji rannego w ciagu 1 h to czy jest wskazanie do jego podania??
po jakim czasie zaczyna dzialac. wiem ze sa plastry z fentanylem, ale dzialaja dopiero po 15 h od podania, i.v. dziala praktycznie od razu, ale jak sie wchlania p.o?? jaka dawka leku zawarta jest w tym lizaku??
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
co do tych plizakow to fajna sprawa. ale fentanyl to opioid. jest 100x silniejszy od morfiny. duze dawki powoduja depresje oddechowa. jakie jest wskazanie do podawania tych lizakow?? na pewno jest to dobry patent kiedy trzeba rannego zostawic w sytuacji jaka opisalem powyzej.
ale jesli jest mozliwosc ewakuacji rannego w ciagu 1 h to czy jest wskazanie do jego podania??
po jakim czasie zaczyna dzialac. wiem ze sa plastry z fentanylem, ale dzialaja dopiero po 15 h od podania, i.v. dziala praktycznie od razu, ale jak sie wchlania p.o?? jaka dawka leku zawarta jest w tym lizaku??
teraz to Ty się naczytałeś - jeszcze nigdy po podaniu morfiny czy fentanylu nie spotkałem się z depresją oddechową w takim stopniu, żebym musiał się martwić - taka jest moja (i nie tylko moja) praktyka, co oczywiście nie oznacza, że taka depresja nie może wystąpić.
co do sensu podawania: chciałbyś wyć z bólu przez godzinę? ja nie
plastry z FNT są, ale wchłanianie ze skóry jest gorsze niż ze śluzówek w przypadku wstrząsu.
n.b. Durogesic chyba szybciej zaczyna działać niż po 15h... (chyba - nie mam ulotki pod ręką).
FNT podany i.v. działa od razu, ale Actiq podałem w ramach podawania leków p-bólowych, kiedy nie masz czasu na inne działanie jak tylko rzucenie gościowi lizaka poza tym FNT podany dożylnie działa jakieś 30min... ten w lizaku dłużej.
dawki FNT w lizaku to (z tego co pamiętam to 200, 400, 800mcg).
więcej info o Actiq'u: TUTAJ
aha, wiem, że na samym początku ulotki pisze, żeby go nie stosować m.in. w ostrym bólu - hahaha
a jak szybko zaczyna dzialac?? mysle ze podanie morfiny domiesniowo z ampulko-strzykawki nie jest zabiegiem czasochlonnym za to skuteczniejszym bo szybciej zaczyna dzialac lek.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
początek działania to chyba kilka minut, w każdym razie uczą, żeby jeśli nie osiągasz zadowalającej kontroli bólu, to po 15min. zacząć następnego lizaka morfina podana domięśniowo, też potrzebuje trochę czasu - nie wiem dokładnie ile, zazwyczaj podajemy ją na oddziale podskórnie, ale to z zupełnie innych powodów.
należy pamiętać, że w tym przypadku podanie podskórne raczej nie jest polecane, bo we wstrząsie (jeśli mamy z takim do czynienia lub może się rozwinąć) wchłanianie z tkanki podskórnej jest żadne/nieprzewidywalne.
podanie domięśniowe Mf? no ile to może zająć? 2-3 min... trzeba odsłonić kawałek ciała, wyciągnąć potrzebne rzeczy, zdyzenfekować, przygotować szprycę itd, itp. (oczywiście jeśli postępujemy z zasadami sztuki).
w sumie to niedługo, ale w porównaniu do 15sek. jakie zajmuje obsługa klienta lizakiem to wieczność, szczególnie kiedy czasu mało, albo warunki niesprzyjające...
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 18-06-2008, 17:34
Tatar, widzę że jesteś twardzielem. Niepotrzebny Ci transport rannych, chyba że w warunkach bezpiecznych, CSAR też olewasz, rannych zostawiasz - i jeszcze hasło "daleki zwiad". Za dużo źle filtrowanych informacji o 56 kompanii specjalnej. Życzę Ci wykonywania zadań w składzie ekipy która zostawia rannych i pełnej świadomości tego.
Znasz normy, jakie armie wyznaczają na uratowanie swojego człowieka? Ile ludzi i sprzętu? Chyba nie.
A teksty o dołach i piwnicach budynku - powiedziałbym, że jesteś weteranem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ale ze względu na wiek to obstawię raczej etat w brygadzie zmechanizowanej WP. To by pasowało. "Kompanijny punkt opatrunkowy", drogi dojazdu i inne historie z "Podręcznika działań taktycznych wojsk zmechanizowanych i pancernych". Swoją drogą, to kopia amerykańskich FM z lat 80tych wydana w kraju w pobliżu 2000 r.
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
nie jestem zadnym twardzielem i nie czytalem tej ksiazki. jesli chodzi o gniazdo to jest to nazwa ktorej uzywa sie w wp. pewnie gdybym uzyl terminologii amerykanskiej bylo by nice heh ale ok. to prawda ze obecne konflikty w zdecydowanej wiekszosci nie maja postaci linarnej. nie ma frontow i dalekiego rozpoznania z ksiazki o mjr.kupsie. ale ja tylko t e o r y z o w a l e m. biblii zmechola tez nie czytalem i nie mam zamiaru .w mojej jednostce to pewnie zabronione. nie bede pytal bo pomysla ze jestem zboczony. jak masz zamiar zabierac glos to wnies cos do tematu a nie krytykujesz rzeczy ktorych nie rozumiesz.
[ Dodano: 27-06-2008, 16:14 ]
zenith cos dla ciebie. znalazlem ten link na tym forum. jest tam cos o zostawianiu rannych na polu walki. jakis angielski mjr. kups z sas. chyba przeczytali i zfiltrowali 56 kompanie heh
http://video.google.com/v...docidfeed&hl=en
[ Dodano: 27-06-2008, 16:28 ]
Churchill_MD napisał/a:
podanie domięśniowe Mf? no ile to może zająć? 2-3 min... trzeba odsłonić kawałek ciała, wyciągnąć potrzebne rzeczy, zdyzenfekować, przygotować szprycę itd, itp. (oczywiście jeśli postępujemy z zasadami sztuki).
nie ma zadnych zasad sztyki na polu walki. nie odslania sie ciala, nie dyzenfekuje, nie przygotowuje sie zadnej szprycy bo sa gotowe ampulkostrzykawki ktore dostaje kazdy zolnierz operujacy w strefie dzialan wojennych. nie zajmuje to wiecej niz 15 sekund i jest skuteczniejsze. nie sadzisz?? ten lizak to dobry patent na podtrzymanie znieczulenia. podajesz morfine i gosciu dodatkowo lize lizaka. nie jestem farmaceuta, ale nie powinno chyba byc zadnych interakcji. konczyles medycyne to moze sie wypowiesz w tym temacie.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum