podobno na stanei WP był lek, podawany w formie zastrzyku, potocznie nazywany "DELBETA". Efekt końcowy miał być taki że żołnbierz mógł spać na mrozie lerząc w wodzie przez kilka dni i nie był chory. Miała to być taka końska dawka wzmacniająca. Efekt miał się utrzymywać 3-4 dni.
DELBETA tak ja spotkalem się z tym,jak bylem na zasadniczej służbie. Mój dowódca plutonu chor.Rybicki ( świetny dowódca, cholernie wymagający z gigantyczną wiedzą, w ogień mógłbym za nim skoczyc nawet teraz i inni też)......mówił nam otym wiele razy. DELBATA to był zastrzyk, po którym żołnierz nawet kilka lat!! niechorował, ani przeziębienia ani nic. Ale po jakimś czasie choroby zaczynały wyłazić, chor. mówił , że ".....po tej KUR**IE co mu wlali w łokieć zaczeły mu wylazić różne choroby......."
Jak zaczołem unitarke coś nam wstrzykiwali 3 razy. Jak zapytałem co mi wlewają do żyły to st.plut kazał mi zamknąc ryj, do dziś ciekaw jestem co to bylo.
Sorry nie mogłem się powstrzymac :-) no wiesz, mi jak dawali zastrzyki to z reguły mówili.... ale jeżeli od tego czasu już nie śpisz, sikasz uchem i widzisz przez ściany to chyba warto było by zrobić sobie jakieś testy...
Hmm, jeśli by coś takiego istniało to izby chorych świeciły by pustkami, z moich informacji były to zestawy witamin dlatego tak cholernie to bolało (kto miał zastrzyk z wit. B to wie że trzeba go podawać powoli), tłumaczyli to tym że nie wiedza z jakich środowisk poborowi się wywodzą i jaka diete prowadzili a przy przejściu na MONowski wikt muszą dostać witaminy celem wyrównania czy jakoś tak, gdyby istniał taki "cudowny" środek to firmy (np. Biedronka he he) stosowały by to dla pracowników (eliminacja absencji chorobowej).
Debeta czyli DBT to szczepionka na dur brzuszny i tężec. Dozowana w 3 ratach. Po każdej porcji każdy kurczak miał łapę jak Szwarcekonan. Czasem do tego dochodziło 38 st. gorączki, ale tylko przez jeden dzień. A z psiej miski to można było jeść po szczepionce na WZW typu B.
Pomógł: 6 razy Dołączył: 21 Lip 2005 Posty: 77 Skąd: Warszawa
Wysłany: 20-07-2006, 21:27
Delbetka fajna sprawa
Biegałem po niej kilkanaście razy na poligonie( jesień), byłem cały mokry, strasznie piździło i po powrocie do jednostki nawet kataru nie miałem.
To nic innego, jak końska dawka witaminek. Niestety, przed wojskiem nie chorowałem, a przez pierwszych kilka lat "po" miałem jakieś dziwne przyziębienia. Może to przez ten zastrzyk? Może jakiś lekarz by się wypowiedział?
W moim przypadku delbeta raczej sie nie przyjela w organizmie. Po trzech dniach odczuwalem dziwny bol w ramieniu, po 10 dniach wyroslo cos na ksztalt solidnego pryszcza, z masa czegos w srodku i bolalo jak cholera. Wzialem spirytus salicylowy i wygniotlem dranstwo. Wygniotlem - malo powiedziec to byla zaje...sta eksplozja wulkanu. Wyszlo tyle masy, ze az do dzis z uwielbieniem wspominam ten moment. Zreszta po ''operacji'' powstala w miejscu injekcji delikatna dziura. Troche OT - ale delbete niemilo wspominam.
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 23-08-2006, 21:13
generalnie cały czas podaje się ją w MONie nowowcielonym Zetorom. Objawy jakie wywołuje każdy zna lub znajdzie w google.
Ja od siebie dodam że często zdaża się że żołnierze narzekają dodatkowo na ból ręki. Ale to może tylko szwejowska metoda na ściemnianie.
Mnie delbeta nie rusza wogóle. Ale odporność wzmacnia.
Gorzej jak kończy się jej działanie. Wtedy łapie się wszystkie infekcje jak leci.
Pomógł: 9 razy Dołączył: 21 Gru 2004 Posty: 250 Skąd: Południe
Wysłany: 24-08-2006, 11:58
Czołem
broken_arrow napisał/a:
Ja od siebie dodam że często zdaża się że żołnierze narzekają dodatkowo na ból ręki. Ale to może tylko szwejowska metoda na ściemnianie.
To raczej nie ściemnianie. U mnie na 30 żołnierzy ok. 26 miało po tym "łapy Arniego" (i ból), a były pojedyncze przypadki gorączki. Pare dni i przechodzi. Odpornośc wzmacnia faktycznie
Pozdrawiam V.
Pomógł: 6 razy Wiek: 32 Dołączył: 08 Lut 2005 Posty: 447 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-08-2006, 13:53
Wystarczy spojzec do ksiazeczki zdrowia i tam jest napisane na co zolnierz byl szepiony a wyraznie tam pisze ze byla to szczepionka na dur brzuszny i tezec jak ktos juz wczesniej zauwazyl. Ja bylem w MON szczepiony 3 razy, najgorzej przyjelem pierwsza dawke, bol ramienia i spore oslabienie pierwszego wieczoru, od nastepnych dwuch juz tylko bolala reka przez 1-2 dni. Zolnierzom z Zetki "zwiazku X" sie nie podaje
Szczepionka według Delbeta (Biomed) Preparat działa nieswoiście, bodźcowo, podwyższa temperaturę ciała (do 38-40 oC, opada po 12-24 h), pobudzając odpowiedź immunologiczną przeciw antygenom bakterii ropotwórczych
podobnoż nie jest juz produkowana , aczkolwiek ręki nie dam sobie uciąc ;)
_________________ mundus vult decipi, ergo decipiatur
Pomógł: 2 razy Wiek: 36 Dołączył: 19 Mar 2006 Posty: 82 Skąd: Maidstone Anglia
Wysłany: 29-09-2006, 10:18
W moim wypadku Delbeta po drugiej dawce wywołała gorączke i łape arniego jak to ktoś juz opisał, a co ciekawe potem przez kilka dni mieliśmy zwyczaj poklepywania sie po lewym ramieniu w trakcie rozmowy z falusiami ot tak hehe dla poddzierżenia razgawora
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum