W wytycznych ERC już o dawna mówi się że jeżeli z jakiegos powdou nie chcemy wykonywać oddechów to możemy ograniczyć się do samych uciśnięć klatki piersiowej.
Z badań ankietowych wynika że jednym z bardzo najczęstszych powodów dla którego świadkowie NZK nie podejmują RKO jest właśnie "konieczność" wykonywania oddechów - i umówmy się nie jest to przyjemne "dmuchać" przypadkową osobę.
Dlatego też możemy ograniczyć się do samych uciśnięć ale należy pamietać że mimno wszystko najlepsze rezultaty RKO uzyskuje się wykonując cały algorytm, czyli 30 uciśnięć kaltki piersiowej i 2 oddechy
masz rację, ale skoro hamerykany się zorientowały, że dla laika warto uruchomić taką inicjatywę, to może u nas też się warto zastanowić nad tym?
coś w rodzaju "trobleshoota" - są czynności, które może wykonać spokojnie osoba, która nie ma zielonego pojęcia o sprawie, albo - jak napisałeś - mają opory przed wentylowaniem usta usta.
Kiedyś jeden prawnik ze stanów powiedział, że jedynym prawnie rozsądnym zachowaniem w sytuacji zagrożenia życia innej osoby jest wezwanie pogotowia. Każde inne zachowanie, podejmowane przez osoby nie posiadające uprawnień ratownika medycznego lub równoważnych mogą zakończyć się przykrymi konsekwencjami w sądzie.
A mógłbyś podać jakieś źródło inne niż zasłyszaną opinię?
Poza tym wątek kręci się wokół polskiego kontekstu to raz.
Dwa - w USA funkcjonuje (wprawdzie różna w różnych stanach) ochrona prawna osób udzielających pierwszej pomocy, tzw. "good samaritanian law", choć są stany w których dotyczy to osób przeszkolonych
Trzy - jakby faktycznie udzielanie pierwszej pomocy groziło skutecznym pozwem, to sądzisz że ktoś by promował jej udzielanie? Jakby nie patrzeć, taka organizacja także narażałaby się na pozwy...
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Tylko że właśnie chodzi o ochronę przed pozwem cywilnym - także weź pod uwagę że tradycyjnie ten dział jest dość..."delikatny". Jeszcze ktoś pobieżnie poczyta, i będzie się bał udzielić komuś pomocy w obawie przed pozwem - może przesadzam, ale lepiej dmuchać na zimne...EOT
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Cholera wie, nie wydaje mi się aby USA było aż tak poronionym stanem. W każdym razie w pl nie ma takiej możłiwości jak pozew cywilny. Jesteś chroniony prawem.
Z reguły podstawą do roszczeń może być tylko rażące zaniedbanie (ang. gross negligence) - więc zastanawiam się co by trzeba zrobić (działając zgodnie z wytycznymi) żeby załapać się na proces.
A polski system prawny reguluje te sprawy w ustawach, więc co chciałbyś zmieniać?
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Z reguły podstawą do roszczeń może być tylko rażące zaniedbanie (ang. gross negligence) - więc zastanawiam się co by trzeba zrobić (działając zgodnie z wytycznymi) żeby załapać się na proces.
Wezwanie pogotowia jest działaniem wystarczającym i zwalnia z sankcji rażącego zaniedbania
Robal2pl napisał/a:
A polski system prawny reguluje te sprawy w ustawach, więc co chciałbyś zmieniać?
Kwestia pierwszego orzeczenia o winie niewykwalifikowanego "ratownika" to tylko kwestia czasu...
O ile działania czynione, przez osobę nie posiadającą kwalifikacji w, dobrej wierze nie doprowadziły do pogorszenia stanu lub śmierci osoby ratowanej.
a co może się stać gorszego niż śmierć???! człowiek z zatrzymaniem krążenia - przypominam niektórym (w tym ewentualnym prawnikom) - już nie żyje.
paramedyk [Usunięty]
Wysłany: 23-02-2010, 19:11
Świtek z całym szacunkiem proszę Cie nie pisz głupot na forum!!!!!
Nie masz ochoty udzielać pierwszej pomocy to jej nie udzielaj ale pisanymi głupotami nie mąć innym w głowie!!!
Pamietaj że forum czytają różni ludzie i może ktoś na poważnie potraktuje twoje "mądrości" i w sytuacji kiedy będzie trzeba komuś pomóc, tej pomocy nie udzieli.
Podsumowując - jak nie masz o czymś pojęcia to wstrzymaj się z postami!!!!
A do wszystkich - w polskim prawie jest kara za nie udzielenie pierwszej pomocy - więc jest to nie przywilej ale obowiązek. Osoba udzielając pierwszej pomocy jest w tej sytuacji chroniona prawem jak funkcjonariusz publiczy i korzysta z ochrony prawnej.
Nie ma możliwości żeby ktoś był sądzony za złe udzielenie pierwszej pomocy!!!
Podstawa prawna:
Ustawa z dnia 8.09.2006 o PRM (Dz. U. z dn. 20.10.2006)
Art. 162 KK paragraf 1
Ty się tak nie unoś, bo ja prawo polskie znam. Natomiast cała rdyskusja rozpoczęła sie od mojego stwierdzenia:
Cytat:
Kiedyś jeden prawnik ze stanów powiedział, że jedynym prawnie rozsądnym zachowaniem w sytuacji zagrożenia życia innej osoby jest wezwanie pogotowia. Każde inne zachowanie, podejmowane przez osoby nie posiadające uprawnień ratownika medycznego lub równoważnych mogą zakończyć się przykrymi konsekwencjami w sądzie.
.
Z drugiej strony, zapewne z racji swojej pracy, paramedyk, nie zaprzeczysz że uratowanie komuś życia wymaga trochę wiedzy i praktyki by taka pomoc była skuteczna. Z punktu widzenia prawa mamy do czynienia z sytuacją, w której państwo nakłada na obywatela obowiązek, na realizacji którego obywatel ma prawo się nie znać.
Artykuł 162 KK jest przepisem martwym i demoralizującym. Tak bo demoralizuje ustawodawcę i organa państwa, które zamiast stworzenia efektywnego sytemu ratownictwa zarówno instytucjonalnie jaki i poprzez organizacje pozarządowe i wspierania kultury posiadania przeszkolenia z zasad pierwszej pomocy/ratownictwa. Uważam, ze takiemu obowiązkowemu przeszkoleniu powinni podlegać kierowcy przed otrzymaniem prawa jazdy i odnawianym co 5 lat obowiązkowo, nauczyciele itd... Powinny być wydawane odpowiednie poświadczenia, tylko znając realia... wiadomo.
Wtedy niech się państwo zajmuje ściganiem... przeszkolonych...
Świtku, wyluzjuj. Znasz treść art 162?
Czy wiesz jakie warunki on stawia?
Dla porządku :
Cytat:
art. 162
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.
Co w nim jest demoralizującego? Bo ja tego nie widzę, widzę natomiast całkiem sensowny zapis.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Ja już się pogubiłem, połowa chyba pisze o prawie w PL, a druga połowa w USA (pytanie ilu z Was zna na tyle dobrze prawo USA?). Faktem jest, że w USA były pozwy ludzi URATOWANYCH o to, że w czasie ratowania coś im złamano, czy uszkodzono rdzeń.
Nie jest rzadkością sytuacja, w której policjant stoi przy rannym i czeka na przybycie EMT, właśnie po to, aby nie ryzykować pozwu.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Co w nim jest demoralizującego? Bo ja tego nie widzę, widzę natomiast całkiem sensowny zapis.
Demoralizuje władze, jego agendy i odpowiednie instytucje zwalając odpowiedzialność ze strony polityków, urzędników i funkcjonariuszy na obywateli.
"- Dlaczego oskarżony nie udzielił pomocy temu umierającemu człowiekowi?"
- Ponieważ nigdy wcześniej nie widziałem umierającego człowieka Wysoki Sądzie, nie wiem, bo nigdy mnie tego nie uczono ani nie pokazano, jakie są objawy umierania i nie wiedziałem co mam zrobić by je zatrzymać".
Nie obraź się - ale czy przeczytałeś ze zrozumieniem ten przepis.
Nigdzie nie ma tam nakazu udzielania pomocy w konkretnej formie. Ani nakazu robienia czegoś, czego dana osoba nie umie. Nakazuje robić to, co dana osoba umie i może zrobić
Nie umiem prowadzić resuscytacji, albo nie mogę się zabezpieczyć przed chorobą zakaźną - dzwonię pod 112. I w ten sposób udzielam pomocy.
Jeśli zaś ktoś umie udzielić pomocy, ale tego nie zrobił, choć wiedział jak i mógł - i zostaje to udowodnione => wyrok.
Co w tym widzisz demoralizującego , nie wiem.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 1 raz Wiek: 31 Dołączył: 17 Maj 2009 Posty: 29 Skąd: Wrocław
Wysłany: 23-02-2010, 21:42
Znam dwa przypadki wypieprzenia (na zbity pysk) przez prokuratora osoby pragnącej poskarżyć się na ratownika, który pozrywał jej stawy mostkowo-żebrowe podczas RKO. W jednym przypadku próba roszczenia dotyczyła kwalifikowanego ratownika w drugim przechodnia bez kwalifikacji. W obu petent wyleciał "na kopach" i to od dwu różnych prokuratorów.
Nawet gdyby prokurator przyjął zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wszczął postępowanie przygotowawcze, to przed rozpoczęciem sprawy akta trafiłyby do biegłego. Nie sądzę by jakikolwiek specjalista z zakresu medycyny sądowej lub ratunkowej opiniował wniosek o rozpoczęcie tego typu procesu pozytywnie. Byłoby to, z tego co mi wiadomo, zdarzenie bez precedensu.
Ustawa o PRM
1. Osoba udzielająca pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz.U. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.[2])) dla funkcjonariuszy publicznych.
2. Osoba, o której mowa w ust. 1, może poświęcić dobra osobiste innej osoby, inne niż życie lub zdrowie, a także dobra majątkowe w zakresie, w jakim jest to niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia osoby znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.
Art. 6.
1. Osobie, która poniosła szkodę na mieniu powstałą w następstwie udzielania przez nią pierwszej pomocy, przysługuje roszczenie o naprawienie tej szkody od Skarbu Państwa reprezentowanego przez wojewodę właściwego ze względu na miejsce powstania szkody.
2. Naprawienie szkody, o którym mowa w ust. 1, obejmuje szkodę rzeczywistą.
3. Naprawienie szkody, o którym mowa w ust. 1, nie przysługuje, jeżeli szkoda powstała wyłącznie z winy osoby, o której mowa w ust. 1, lub osoby trzeciej, za którą Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności.
4. W zakresie nieuregulowanym w ust. 1-3 do naprawienia szkody, o którym mowa w ust. 1, stosuje się przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. Nr 16, poz. 93, z późn. zm.[3])).
P.S.
Oprócz 162 KK obowiązuje Cię jeszcze Świtek:
Kodeks Wykroczeń Art. 93 i Prawo o Ruchu Drogowym Art. 44.
Pomógł: 9 razy Wiek: 37 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 690 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 24-02-2010, 00:11
Świtek napisał/a:
Z drugiej strony, zapewne z racji swojej pracy, paramedyk, nie zaprzeczysz że uratowanie komuś życia wymaga trochę wiedzy i praktyki by taka pomoc była skuteczna. Z punktu widzenia prawa mamy do czynienia z sytuacją, w której państwo nakłada na obywatela obowiązek, na realizacji którego obywatel ma prawo się nie znać.
Po pierwsze osoba która nie jest zawodowym ratownikiem który posiada przy sobie cały sprzęt nie jest w stanie uratować osoby, jej zadaniem tzw. "kupienie czasu" a chodzi w tym o to żeby nie dopuszczać do pogorszenia się stanu poszkodowanego do czasu przyjazdu zespołu ratukowego.
W kwesti nie znajomości się na udzielaniu pomocy, jeżeli jesteś szczęśliwym posiadaczem prawa jazdy to jesteś przeszkolony z udzielania pierwszej pomocy.
Pozatym zgodnie z zrobionymi badaniami około 75% sytuacji kiedy osoba nie będąca zawodowym personelem medycznym ( lekarz, rat.med, pięlęgniarka) musi udzielić pomocy jest to pomoc udzielana najbliższej rodzinie lub znajomym, co jest powodem żeby raz na dwa lata poświęcić 6h i około 200 pln na odbycie szkolenia podstawowego z zakresu BLS.
Nie obraź się - ale czy przeczytałeś ze zrozumieniem ten przepis.
Nie obraź się - ale czy przeczytałeś ze zrozumieniem moje posty?
Robal2pl napisał/a:
Nie umiem prowadzić resuscytacji, albo nie mogę się zabezpieczyć przed chorobą zakaźną - dzwonię pod 112. I w ten sposób udzielam pomocy
A niby co ja pisałem od samego początku?
Mrufka napisał/a:
....
Kodeks Wykroczeń Art. 93 i Prawo o Ruchu Drogowym Art. 44.
Kolejny martwy przepis. Mrufka, Na Boga! Ja nie pisałem o ratownikach zawodowych lub posiadających potwierdzone kwalifikacje.
jacek282 napisał/a:
Po pierwsze osoba która nie jest zawodowym ratownikiem który posiada przy sobie cały sprzęt nie jest w stanie uratować osoby, jej zadaniem tzw. "kupienie czasu" a chodzi w tym o to żeby nie dopuszczać do pogorszenia się stanu poszkodowanego do czasu przyjazdu zespołu ratukowego.
Osoba, która nie ma odpowiedniego przygotowania może doprowadzić do pogorszenia stanu i zgonu "ratowanego" Jest to prawdopodobne czy nie?
jacek282 napisał/a:
W kwesti nie znajomości się na udzielaniu pomocy, jeżeli jesteś szczęśliwym posiadaczem prawa jazdy to jesteś przeszkolony z udzielania pierwszej pomocy.
Mam jakie takie pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy pomimo tego, że mam prawo jazdy. I jeszcze jedno pomiędzy wiedzą na temat udzielania PP a umiejętnościami PP jest wielka róznica.
jacek282 napisał/a:
Pozatym zgodnie z zrobionymi badaniami około 75% sytuacji kiedy osoba nie będąca zawodowym personelem medycznym ( lekarz, rat.med, pięlęgniarka) musi udzielić pomocy jest to pomoc udzielana najbliższej rodzinie lub znajomym, co jest powodem żeby raz na dwa lata poświęcić 6h i około 200 pln na odbycie szkolenia podstawowego z zakresu BLS.
Uważam, że takie rzeczy powinny być promowane w ramach rożnych, regularnie powtarzanych, kampanii społecznych a szkolenia powinny być dofinansowywane by rzeczywiście w sensie ilościowym doprowadziły do wzrostu liczby osób posiadającymi realne umiejętności, na tyle by były w stanie takiej pomocy udzielić.
....
Kodeks Wykroczeń Art. 93 i Prawo o Ruchu Drogowym Art. 44.
Kolejny martwy przepis. Mrufka, Na Boga! Ja nie pisałem o ratownikach zawodowych lub posiadających potwierdzone kwalifikacje.
Świtek te akty prawne dotyczą wszystkich Obywateli
Art. 44. 1. Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany:
1) zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego;
2) przedsięwziąć odpowiednie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu w miejscu wypadku;
3) niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego;
4) podać swoje dane personalne, dane personalne właściciela lub posiadacza pojazdu oraz dane dotyczące zakładu ubezpieczeń, z którym zawarta jest umowa obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, na żądanie osoby uczestniczącej w wypadku.
2. Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany ponadto:
1) udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku oraz wezwać pogotowie ratunkowe i Policję;
2) nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku;
3) pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie pogotowia lub Policji wymaga oddalenia się - niezwłocznie powrócić na to miejsce.
3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio do innych osób uczestniczących w wypadku.
Kodeks wykroczeń Art. 93. § 1. Prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku,podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia o którym mowa w § 1 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.
[ Dodano: 24-02-2010, 10:45 ]
Powiem tak, lepiej jest coś zrobić niż nie zrobić nic, zawsze jest pewna szansa uratowania życia.
Nikt nie będzie Ci kazał wentylować zakrwawionego poszkodowanego jeżeli nie masz barier ochronnych (maski) ale możesz stosować uciski. W ten sposób też wentylujesz i dostarczasz tlenu pacjentowi.
Mnie chodzi o to, żeby wymagać od ludzi wykonania ucisków to oni najpierw muszą mieć do wykonania tego trzy rzeczy: świadomość, wiedzę i co najważniejsze: umiejętność... inaczej nie można oczekiwać nic więcej niż wykonania telefonu 112 celem wezwania odpowiednich służb.
Mnie chodzi o to, żeby wymagać od ludzi wykonania ucisków to oni najpierw muszą mieć do wykonania tego trzy rzeczy: świadomość, wiedzę i co najważniejsze: umiejętność... inaczej nie można oczekiwać nic więcej niż wykonania telefonu 112 celem wezwania odpowiednich służb.
Dokładnie! Tu się z tobą zgodzę na 200%
Należy zwiększać świadomość społeczną, dać możliwość szkolenia.
Powoli się to zmienia wiem, że w instytucjach o szczególnym znaczeniu dla obronności jest ustawowy wymóg powołania jednostek Obrony Cywilnej (w skład których muszą wchodzić osoby przeszkolone z udzielania pierwszej pomocy).
Tak jest np. u jednego z operatorów telekomunikacyjnych. Jest kilka drużyn, wszyscy przeszli szkolenie BLS+AED+Oxygen, każdy ratownik ma torbę R-0, czerwoną kamizelkę od Specopsa. Każda drużyna na defibrylator, deskę i dwa duże zestawy z torbami SPR-1 w tym jedna z tlenem. Firma płaci za szkolenia dodatkowo dwa razy w miesiącu obowiązkowe szkolenie z instruktorem.
Można tylko niestety to kosztuje a w dobie "kryzysu" wszyscy tną koszty.
Przeciętny Kowalski musi wyłożyć dwie stówy na podstawowe szkolenie, tylko czy "pokolenie 1850 brutto" na to stać ?
Nikt nie będzie Ci kazał wentylować zakrwawionego poszkodowanego jeżeli nie masz barier ochronnych (maski) ale możesz stosować uciski. W ten sposób też wentylujesz i dostarczasz tlenu pacjentowi.
no nie wiem masz na to jakieś źrodło? ja znalazłem jakieś badanie i tam napisano, że jedynie w niewielkim stopniu owa wentylacja się odbywa.
natomiast jeśli NZK odbędzie się na Twoich oczach i szybko podejmiesz reanimację, to pacjent może odzyskać przytomność (mimo braku akcji serca) i sam zacznie oddychać - wszystko zależy od stanu chorego i efektywności masażu
Pomógł: 9 razy Wiek: 37 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 690 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 24-02-2010, 17:45
Churchill_MD napisał/a:
no nie wiem masz na to jakieś źrodło? ja znalazłem jakieś badanie i tam napisano, że jedynie w niewielkim stopniu owa wentylacja się odbywa.
natomiast jeśli NZK odbędzie się na Twoich oczach i szybko podejmiesz reanimację, to pacjent może odzyskać przytomność (mimo braku akcji serca) i sam zacznie oddychać - wszystko zależy od stanu chorego i efektywności masażu
Po pierwsze to nie reanimację (zespół zabiegów, których celem jest doprowadzenie nie tylko do przywrócenia krążenia i oddychania, ale także do powrotu czynności OUN łącznie z powrotem do świadomości) tylko resuscytację ( zespół zabiegów, których zadaniem lub skutkiem jest przywrócenie podstawowych funkcji życiowych, tj. co najmniej krążenia krwi i oddychania. Nazywana jest także podstawowym podtrzymaniem życia (PPŻ).)
Osoba na miejscu zdarzenia nie jest w stanie doprowadzić przy NZK do powrotu przytomności.
Pozatym jak chcesz żeby powróciła przytomnośc jeżeli nie ma u poszkodowanego akcji serca?
dobra... złapałeś mnie. niech będzie: czynności cośtam cośtam bla bla bla... uważałem że wszyscy wiedzą o co chodzi, ale masz rację.
poza tym osoba na miejscu zdarzenia jest w stanie doprowadzić do powrotu przytomności u chorego poddawanego CPR nawet jeśli nie ma on własnej, skutecznej hemodynamicznie akcji komór serca... i proszę zwróć uwagę na słowo "własnej" - może Cię to naprowadzi.
jeśli będziesz potrzebował dalszych podpowiedzi, to zapraszam do dyskusji.
a jeśli będziesz chciał pogadać z człowiekiem, którego tak osobiście (!) reanimowałem (wzgl. wykonywałem czynności cośtam cośtam bla bla bla...), to też Ci to ułatwię. dla poparcia moich słów dodam, że był to jeden z dwóch pacjentów - ten drugi niestety zmarł w PEA (google it).
pozdrawiam z oddziału w którym często przeprowadzamy: czynności cośtam cośtam bla bla bla...
Pomógł: 9 razy Wiek: 37 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 690 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 24-02-2010, 20:26
Churchill_MD napisał/a:
dobra... złapałeś mnie. niech będzie: czynności cośtam cośtam bla bla bla... uważałem że wszyscy wiedzą o co chodzi, ale masz rację.
poza tym osoba na miejscu zdarzenia jest w stanie doprowadzić do powrotu przytomności u chorego poddawanego CPR nawet jeśli nie ma on własnej, skutecznej hemodynamicznie akcji komór serca... i proszę zwróć uwagę na słowo "własnej" - może Cię to naprowadzi.
jeśli będziesz potrzebował dalszych podpowiedzi, to zapraszam do dyskusji.
a jeśli będziesz chciał pogadać z człowiekiem, którego tak osobiście (!) reanimowałem (wzgl. wykonywałem czynności cośtam cośtam bla bla bla...), to też Ci to ułatwię. dla poparcia moich słów dodam, że był to jeden z dwóch pacjentów - ten drugi niestety zmarł w PEA (google it).
pozdrawiam z oddziału w którym często przeprowadzamy: czynności cośtam cośtam bla bla bla...
Rozumiem że pracujesz jako rat. med. na jaimś oddziale szpitalnym, tak na marginesie też mam na swoim kącie kilka udanych akcji reanimacyjnych.
Oczywiście masz rację że jest jakaś szansa na to że podczas CPR wróci samoczynnie świadomośc ale jest to bardzo rzadka sytuacja, w szczególności jeżeli nie masz przy sobie całej farmakologii.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum