Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1312 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 15-01-2012, 22:21
Nie no, jasne. Ktoś, kto pizdyliard razy przećwiczy magiczne wyciąganie pistoletu do tyłu wygra wszystkie pojedynki. Nigga please.
Techniki mają być maksymalnie proste, wtedy nasz mózg jest w stanie je zaaplikować podczas stresowej sytuacji, kiedy mamy problem z "małą motoryką", analizą informacji i wykonywaniem różnych innych czynności. Dlatego też, wszystkie rzeczy się skraca i upraszcza do minimum, aby działały zawsze i wszędzie.
Poza tym, nie widzę kompletnego sensu strzelając w ten sposób - nie dosć, że jesteśmy za wolni, ograniczamy sobie pole widzenia, strzelamy niecelnie i mamy zjebany chwyt to zaręczam, że każdy który wykona klasyczny obrót będzie w stanie o wiele lepiej zareagować na daną sytuację.
Cytat:
Mój znajomy w Afganistanie użył podobnej techniki (strzelał z pozycji leżącej) , kiedy przez dach wpadł im do kryjówki "gość"z kałachem, karabin AWM nie nadaje się do walki na bliskim dystansie, więc chłopak strzelił z pistoletu. S!
Hm, znajperzy nie sprawdzają swoich kryjówek? Muszę zapamiętać, żeby opierdolić lodówkę, jak będę się na kogoś czaił w afganie.
PS. Twój znajomy nieźle musiał się nagimnastykować.
Jestem totalnym przeciwnikiem czarowania i udziwniania.
Sejsmo, z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że jeśli przychodzi co do czego, to liczą się umiejętności indywidualne. Po pierwsze, bez dobrze opanowanych umiejętności pracy na broni, komunikacji, poruszania się itp, czyli wszystkiego tego, co nazywamy właśnie umiejętnościami indywidualnymi nie zbudujemy pracy zespołowej. Jeśli ktoś wyjebie się na prostych rzeczach technicznych, nie będzie w stanie działać taktycznie/sytuacyjnie.
Praca zespołowa, taktyka, poruszanie się i inne bajery - wszystko git kiedy robota idzie jak po maśle. Natomiast kiedy coś się zjebie, ludzie zaczynają bazować na swoich instynktach, ruchach bezwarunkowych i doświadczeniu, wchodzi po prostu praca indywidualna. przykładowo kończy się trzymanie własnego sektora a zaczyna się orient na 360 stopni. Tylko, że ja nigdy nie bylem i nie bede specjalsem i nie wiem jak to u nich z tym jest - wypowiadam sie z pozycji kowalskiego.
Pomógł: 3 razy Wiek: 38 Dołączył: 12 Lip 2010 Posty: 198 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-01-2012, 14:16
Może byłem niezrozumiały w jakimś momencie.
Masz jak najbardziej rację: nadzwyczajne predyspozycje poszczególnych ludzi są nie do przecenienia. Ja nie podważam wartości pracy indywidualnej. Jej oby jak najwięcej, ale komplementarnej z tym, co robi i ćwiczy również indywidualnie każdy inny członek zespołu.
Nie może być tak, że w sytuacji kryzysowej kilku systemowo spie..ala, lub nap..rdala a jeden nagle zaczyna perfekcyjnie chodzić na rękach i żonglować.
A taką żonglerką właśnie wydał mi się z punktu widzenia taktycznego, jak i technicznego w zespole, jak i indywidualnie prezentowany na filmie "patent".
[ Dodano: 16-01-2012, 14:51 ]
Ćwiczenie różnych wariantów sytuacji kryzysowych powinno być ważnym elementem szkolenia nie tylko w jednostkach specjalnych. Tak samo ocena i weryfikacja przydatności do dalszej służby tych, którzy mieli mniej, lub więcej traumatyczne przeżycia w czasie realnych działań. To wszystko wiąże się również z analizą tych tzw. nadzwyczajnych umiejętności i zapotrzebowaniem na tego typu cechy w pododdziale.
Najlepszy jest optymalny zbiór cech, ale jeśli ktoś wnosi wartość dodaną w postaci np. szczególnej szybkości, siły, lub zdolności strzeleckich to świetnie o ile nie jest to połączone z nadmiernym indywidualizmem lub brakiem umiejętności pracy w zespole (na rzecz innych).
Może być też tak, że te w czyimś rozumieniu super cechy, czy "nad" umiejętności de facto mogą stanowić zagrożenie dla niego samego lub reszty grupy. Ale to już jest zbiór zagadnień na osobny wątek. :-)
Może być też tak, że te w czyimś rozumieniu super cechy, czy "nad" umiejętności de facto mogą stanowić zagrożenie dla niego samego lub reszty grupy. Ale to już jest zbiór zagadnień na osobny wątek. :-)
A czy mógłbyś rozwinąć ten wątek właśnie? Może być w osobnym temacie.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Ciekawa dyskusja
Doświadczenie wyniesione z robót, taktyka, technika i metodyka szkolenia ewoluują i są niekończącym się procesem. Nie mogą istnieć samodzielnie. Są takim sprzężeniem zwrotnym, które nigdy się nie kończy ani nie zatrzymuje. Niestety taktykę ogranicza jeszcze wyposażenie, jakie możemy zastosować ale to już inna bolączka.
Jeżeli u kogoś w firmie ten proces się zatrzymał, to znaczy, że coś jest nie tak i potrzeba zmian. Jeżeli to wina szkoleniówki, to pół biedy, bo chłopaki "na dole" zrobią swoje w ramach swoich możliwości. Najgorzej jeżeli brak jest robót i tym "na dole" się nie chce, to i szkoleniówka nic nie zdziała.
Odnośnie krytykowania filmików, to trzeba być mocno ostrożnym, bo nieraz nie wiadomo jakie jest założenie zastosowania techniki czy taktyki. Nie mówię tu o braku poprawności, który nieraz rzuca się mocno w oczy i jest wypaczeniem danej techniki, jak w przypadku "obsmarowanego" przyspieszonego filmiku. Najgorzej, jak trzeba się domyślać, co autor miał na myśli, a w większości przypadków tak jest, stąd biorą się nieraz wymijające komentarze, jeżeli ktoś ma mniejsze doświadczenie w temacie.
Odnośnie naszego Magpula, to moim zdaniem poziom prezentowany na tych filmach jest bardzo przyzwoity. Nie mówię, że najlepszy, bo są rzeczy, które można śmiało zmodyfikować ale ogólnie, jakby wszyscy mundurowi prezentowali ten poziom wyszkolenia, to można by śmiało powiedzieć, że nie ma się czego wstydzić. Osobiście uważam, że wszystko, co zostało ukazane na tych filmach, to podstawa podstaw, którą każdy powinien posiąść, a nie żadnego typu techniki przeznaczone tylko dla specjalsów. Prawda? Ilu z nas strzelając w postawie leżącej słabszą ręką usuwało np. podwójne doładowanie jednorącz? Czy to jest science-fiction? Raczej nie. Uważam, że to podstawy podstaw dla każdego począwszy od "dzielnicowych chłopaków", a skończywszy na bardziej wyspecjalizowanych firmach.
Po prostu istnieją pewne standardy i podstawy strzelania, które moim zdaniem nie zostaną już zmienione w przyszłości na żadne INNE lepsze. Mogą zostać jedynie lekko zmodyfikowane i dostosowane do taktyki.
Trzeba jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę, o której pisał Bugi. To, że ktoś używa mało poprawnej techniki, np. trzymania broni krótkiej, to nie znaczy, że taktyka, którą stosuje jego firma, jest do bani. Doświadczenia, jakie zdobędziemy podczas interwencji/operacji nie da się zastąpić niczym innym. To, że ktoś jest świetny na strzelnicy, to nie znaczy, że się nie "spali" na robocie. Dlatego tak ważne są predyspozycje (materiał) do danej roboty i "sposób obróbki materiału" czyli poziom i metodyka szkolenia. To wszystko właśnie zależy od tego materiału, jaki przychodzi do jednostki, bo niestety ale niektórych nie da się "obrobić" nawet najlepszymi narzędziami, którymi dysponujemy, bo są ze słabego materiału. Dlatego szkolenie powinno być na najwyższym poziomie i oczywiście optymalne. Często niektórzy nie chce zmienić swoich pewnych nawyków, np. w sposobie trzymania broni, bo twierdzą, że tak już trzymają od nastu lat - czy dłużej - i mają faktyczne niezłe wyniki w celności.
sejsmo napisał/a:
Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, tylko rzeczy najprostsze, najbardziej otymalne w ruchu i czasie mają rację bytu. Bo jesteśmy tylko ludźmi i im mamy gorsze predyspozycje, lub wytrenowanie, tym bardzie w sytuacji stresu rzeczy zaczynają nam się pie..lić.
Dlatego też do jednostek specjalnych zawsze jest selekcja, a potem znów selekcja wewnątrz. Jednak nawet w G, czy BOA dochodzisz do momentu, kiedy technika, zastosowana taktyka, czy "patenty" zaczynają przerastać tych wyselekcjonowanych ludzi. I wtedy szukasz uproszczeń, optymalizujesz a nie wymyślasz dziwności.
W akcji i tak włącza Ci się widzenie tunelowe i nie analizujesz, czy użyć pięćset dwudziestej modyfikacji wejścia na pełniej ku.wie, czy czterdziestej ósmej na paluszkach, tylko działasz odruchowo. A trening odruchów, zwłaszcza tych prawidłowych, jest bardzo nudny i mozolny, dlatego nie nadaje się na komerchę i DVD, tudzież YT.
Święta racja. Niestety wielu zapomina, że jesteśmy tylko ludźmi, a robota to nie jest dobra zabawa na komercyjnych warsztatach prowadzonych nierzadko przez Youtube'owych instruktorów ale niestety pełne gacie, "tunel" i tętno grubo powyżej 100 uderzeń.
sejsmo napisał/a:
Zrób sobie z kolegą pojedynek na FX-ach.
Zapomniałeś dodać, że bez kamizelek i innych ubiorów ochronnych do treningów z FX. Oczywiście w goglach ochronnych i ochronie twarzy. Musi boleć taki postrzał. Wtedy wydziela się adrenalina i pojawia się lęk przed ponownym postrzałem i związanym z nim bólem. Wtedy chcemy wykonywać ruchy jak najszybciej i jak najszybciej postrzelić "przeciwnika". Pojawia się stres, który w pewnym stopniu imituje sytuację bojową. Zaczynamy popełniać wtedy błędy i wychodzi na jaw nasz poziom wyszkolenia, pamięć mięśniowa (albo jej brak) i uzasadnienie (bądź też nie) zastosowanej techniki czy taktyki. Nie jest to idealne odzwierciedlenie boju ale chyba najlepsza bezpieczna metoda na urealistycznienie szkolenia.
Odnośnie wymiany magazynka, ten film świetnie wyjaśnia różnice miedzy trzema sposobami i fazami, na które trzeba zwrócić uwagę. Co do zasadności zastosowania w walce i na zawodach, to nie istnieje jedna uniwersalna technika. Która jest najlepsza w boju, sami oceńcie. To jest właśnie ten paradoks w ocenianiu filmików.
http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu
Pomógł: 3 razy Wiek: 38 Dołączył: 12 Lip 2010 Posty: 198 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-01-2012, 04:15
Bardzo fajnie i w ogóle :-) ale... (niech będzie, omówię ten jedyny i ostatni raz szczegółowo :-) )
Wyjaśnienia tego pana (jeśli uczylibyśmy, tak jak by należało, moim skromnym zdaniem, profesjonalistów) mijają się troszkę z celem, bo nawet w trzecim sposobie, w którym tak mówi o kontroli przedpola/sektora i tak patrzy na broń przy wymianie magazynka (czyli tego przedpola w tym momencie nie kontroluje). Dla mnie jest to o tyle łatwe do wyłapania, że sam stosuję technikę zbliżoną do trzeciego wariantu i od lat zwracam na to uwagę ludziom, których szkolę. Takie moje zboczenie zawodowe
A propos..
- w drugim sposobie facet również celowo patrzy wręcz na ładownice, czy aby nadal ma tam magazynek.
- w pierwszym robi to daleko - na sportowo, z lufą w celu - jak przy wymianie "taktycznej", ale na pustym magazynku, który oczywiście wywala. Mi tu nie pasuje więc to daleko, bo w ruchu przy zmieniającym się układzie ścian, drzwi, itp. to wiadomo, czym to grozi.
Tak na koniec (a co tam, się przypi..rzę, żeby wykazać, że to komercha ) końcówkę ruchu przy składaniu się do strzału między 19 a 20 sekundą ma nie do końca optymalną - ciągnie broń na prostych rękach na dystansie jakichś 20 cm od dołu. Następnym, jak ja to nazywam, "krokiem leniwca" o ile się tego nie skoryguje, będzie ciągnięcie tak broni z wysokości pasa. Zbliżoną do prawidłowej trajektorię końcówki ruchu ma dopiero przy trzeciej próbie po wymianie magazynka. Sam potem zwraca na to uwagę, jako położenie optymalne do kontroli przedpola i szybkiego wejścia w cel. Ale rutyna go troszkę zżera, bo jak widać na początku tego nie kontroluje i pier--li mu się trajektoria ruchu na długiej z trajektorią ruchu na krótkiej (takie moje domysły co do przyczyny ).
Poza tym tak się nie uczy wymiany magazynków, bo "wdrukowuje" się zły nawyk braku kontroli broni, tak jak zresztą również pan na filmie pokazał (ani razu nie sprawdził - wymieniał "na pałę").
Ja zalecam aby taką trajektorię mieć od początku, czyli uczyć się tak dobywać broń krótką, by na początku podnosić ją przy ciele a końcówka ruchu była prowadzona górą, niemal na wysokości oczu, tak, jak po wymianie magazynka, czy przeładowaniu. To powoduje, że za każdym złożeniem, bez względu na większość sytuacji (pomijam pewien wariant procedury awaryjnej) pistolet ma tą samą trajektorię ruchu i już od momentu, kiedy idzie od nas w kierunku celu, już de facto w nim jest (szybkość reakcji i kontroli). Tak samo z powrotem do kabury. To wynika z pracy przy złożeniu krótkim i długim na pistolecie oraz z wykorzystania na co dzień dwóch rodzajów broni, gdy krótka jest przeważnie awaryjna, czy może tak, jak to amerykanie ładniej ujmują "secondary". Bo kiedy ręce wracają do ciała po którąś z broni (często możemy być w ruchu, mieć awarię, lub w sytuacji wymuszonej taktycznie), to zazwyczaj ręka wspierająca musi być wysoko, by stabilizować długą (kolba), zanim się ją weźmie, lub jak się ją opuszcza awaryjnie i albo czeka na rękę dominującą z pistoletem, albo nie przesłania nam chwytu na broni długiej, gdy "schodzimy" z krótkiej (troszkę inaczej może być na cięższej długiej, na linach i stosowaniu "technik interwencyjnych", ale chodzi mi teraz o podstawowe nawyki w tym zakresie przy typowej Mczwórce, lub MPpiątce tudzież UMP-ce).
Po to się opracowuje te wszystkie zasady i miele na okrągło miesiącami i potem powtarza, żeby operator przy typowych "zdarzeniach losowych/bojowych" działał na broni odruchowo nie patrząc na nią, poza kontrolą jej stanu (na to też są konkretne procedury - co, kiedy, jak i gdzie ). W walce ma sprawnie działać a nie realizować kolejną odsłonę sztuki pod tytułem "człowiek kontra maszyna" i to z własną bronią.
Z takich i całej masy innych szczegółów wnioskuję, że te filmiki są bardzo fajną komerchą i rzeczywiście dla kogoś z ulicy są kopalnią wiedzy, natomiast nadal będę miał mieszane uczucia, jak tego typu nawyki dostrzegę u kogoś z tego, czy innego "resortu", bo to się wbrew pozorom bardzo szybko rzuca w oczy. :-)
To tyle mojej analizy tego przypadku. Na więcej tak szczegółowych mnie nie namówicie. W końcu cholera wie, kto to jeszcze czyta. Ci, co wiedzą, domyślą się o czym pisałem, Ci co nie wiedzą, niech wierzą mi na słowo. :-)
Robal2pl - w skrócie:
- koleś zawsze ma dobry nastrój, psychika nie do zniszczenia na pierwszy rzut oka - może mieć pierd-nietą psychikę typu maniakalnego, brak kontroli w stresie. Efekt uboczny to w poważniej sytuacji kryzysowej niekontrolowane napady głębokich stanów depresyjnych z samobójstwem włącznie.
- koleś jest najszybszy, najsilniejszy, najpojemniejszy "dzbanek" - może powodować nieprawidłową interakcję z resztą ludzi w zespole, poczucie wyższości, itp.
- robi wszystko tak, jak mu się każe, zje własne flaki na komendę - może to być przesadna postawa infantylna, generuje podziały w zespole bojowym typu, nasza grupa jest super a wasza do d, hamuje rozwój - jak się raz nauczył od świętego dowódcy A, to ten B już jest zły i nic nie wie. I potem gościu siedzi w jednostce z wiedzą sprzed 10 lat i nic do niego nie dociera.
Itp. Itd.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-01-2012, 17:20
fazi napisał/a:
Ale, że o co chodzi? "posądzony"? "obawiam"? Umówmy się, nikt nie potnie się szarym mydłem od wyzwisk w stylu "magpulowiec"
Uff... ulżyło mi ...
Reasumując
Ćwiczyć należy tak, aby jak najmniej być zaskoczonym w sytuacji bojowej, i w chwili zagrożenia nie zastanawiać się co teraz zrobić, tylko działać instynktownie...
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1312 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 17-01-2012, 18:43
wkosynier napisał/a:
fazi napisał/a:
Ale, że o co chodzi? "posądzony"? "obawiam"? Umówmy się, nikt nie potnie się szarym mydłem od wyzwisk w stylu "magpulowiec"
Uff... ulżyło mi ...
Reasumując
Ćwiczyć należy tak, aby jak najmniej być zaskoczonym w sytuacji bojowej, i w chwili zagrożenia nie zastanawiać się co teraz zrobić, tylko działać instynktownie...
Sorry, ale nie lubię takich truizmów:)
Podoba mi się nowe podejście amerykanów: Respond, not react.
W myśl tego, na sytuację należy odpowiadać, czyli podejmować świadomą i przemyślaną akcję wg. planu. Reakcja, jak wiadomo, jest często bezwarunkowa i może mieć mało z przemyślanymi działaniami wspólnego.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-01-2012, 18:59
Nie sprecyzowałem mea culpa...
W myśl wątku w temacie, chodziło mi o szkolenie i działanie instynktowne w sferze manualnego obchodzenia się z bronią, wymiany magazynka, przyjmowania odpowiedniej postawy, celowania etc... W czynnościach, przy których nie ma czasu na zastanawianie się, przypominanie sobie "jak to leciało"... aby były one tak naturalne i oczywiste, jak podczas wpadnięcia do wody, po prostu płyniemy, utrzymujemy się na wodzie, następnie obieramy kierunek i strategię działania czyli "Respond, not react" (sorki za skracanie, ale nie mam czasu)...
Hm, snajperzy nie sprawdzają swoich kryjówek? Muszę zapamiętać, żeby opierdolić lodówkę, jak będę się na kogoś czaił w afganie.
PS. Twój znajomy nieźle musiał się nagimnastykować.
Jak siedzisz więcej niż godzinę w jednym miejscu to zawsze jest szansa, ze ktoś się przypałęta.Żadnej gimnastyki nie było, sam możesz sprawdzić:przyjmij pozycję leżącą i połóż pistolet na swoich plecach na wysokości nerek (on miał wyciszony USP) z kolbą skierowaną prawo-dół.S!
_________________ Panie, jesteśmy pielgrzymami i zawsze będziemy się starali dojść coraz dalej...
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1312 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 23-01-2012, 18:43
Suhy napisał/a:
Znaczy się w pozytywnym, czy negatywnym sensie?
Terroryści tak czesto rzucają we mnie drewnianymi balami i kradną mi ogrodowe krzesła, że wprwadze te elementy na stałe do mojego treningu szczeleckiego
Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 260 Skąd: centrum
Wysłany: 24-01-2012, 12:48
Mateusz:
Cytat:
Terroryści tak czesto rzucają we mnie drewnianymi balami i kradną mi ogrodowe krzesła, że wprwadze te elementy na stałe do mojego treningu szczeleckiego
To fakt. Może chodzi tu o dodatkową przeszkadzajkę podczas strzelania?
Trening przy stole przypomina mi pojedynki barowe z westernów.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1312 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 24-01-2012, 13:31
Suhy napisał/a:
Mateusz:
Cytat:
Terroryści tak czesto rzucają we mnie drewnianymi balami i kradną mi ogrodowe krzesła, że wprwadze te elementy na stałe do mojego treningu szczeleckiego
To fakt. Może chodzi tu o dodatkową przeszkadzajkę podczas strzelania?
Trening przy stole przypomina mi pojedynki barowe z westernów.
Hej,
trening sytuacyjny, dodawanie przeszkód, elementów stresowych jest jak najbardziej porządany - ale na stópki chrystuska, róbmy wszystko z głową i zachowaniem jako takich zasad bezpieczeństwa. Te drewniane bale to jakaś paranoja nie mająca przeniesienia na prawdziwe życie. To jak ci kolesie,którzy strzelali wyciskając kettle bells jednocześnie :D
Niektórym amerykanom czasami w dupach się przewraca:P
Czy ktoś z Was posiada oba filmy i czy próbowaliście tych dryli z pistoletem? http://vikingtactics.com/dvds_pistol1.html
Bill Drill
Half and Half Drill
1-5 Drill
Reload Drill
Triple Threat
El Presidente
Driving the Gun Drill
I z drugiego filmu http://vikingtactics.com/dvds_pistol2.html
3-Style
Tripple Nipple
El Pollo Diablo
Tri Lambda
Highsmith Drill
Zig-Zag Drill
9 Hole Drill
396 Drill
Ja próbowałem niektóre dryle z pistoletem, tyle że na odległościach wymyślonych przeze mnie, bo na ich stronie widziałem odległości jedynie dla karabinka (i nieliczne dla "krótkiej).
Strzelałeś z krótkiej czy/i z długiej te trzy dryle? Co to za dryl 1-2-3? Czy to nie ten "od 1 do 5"?
Ja strzelałem do tej pory z krótkiej:
- od 1 do 5;
- pół na pół;
- El Presidente;
- 2x2x2.
i jakieś tam wariacje Bill Drill, Reload Drill. Dwa pierwsze dryle są moimi ulubionymi.
1-2-3 drill to jeden strzał do pierwszej tarczy, dwa do drugiej i trzy do trzeciej. Fajna rzecz.
... i z powrotem 4 do drugiej i 5 do pierwszej. Czyli chodzi Ci o "1-5 Drill", czy o inny skrócony tylko do 6 strzałów w przeciwieństwie do 15? Mi się osobiście ten dryl od 1 do 5 bardzo podoba. Osobiście dodaję drugi magazynek z 15-nabojami i strzelam ten dryl dwukrotnie z wymianą maga.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum