Kęs historii
Dawno minęły już czasy, kiedy uczestnicy różnego rodzaju ekstremalnych wypraw zabierali ze sobą ważące wiele kilogramów konserwy i masę półproduktów niezbędnych do przygotowania pożywienia. Nowoczesna technologia wkroczyła w sferę żywności i zrewolucjonizowała sposoby przyrządzania posiłków podczas ekstremalnych wypraw. Himalaiści, polarnicy, uczestnicy oceanicznych regat żeglarskich, kajakarze oraz wszelkiej maści podróżnicy i globtroterzy zabierają dziś ze sobą bardzo lekką żywność liofilizowaną, którą w ekstremalnych warunkach doprowadza się do „stanu używalności” wykorzystując wodę uzyskaną np. z roztopionego śniegu, czy też wodę morską uzdatnioną przez pokładowe odsalarki. Żywność liofilizowna znalazła się też na wyposażeniu niektórych armii; jako „żelazne porcje” otrzymują je oddziały komandosów.
W terenie i do syta
W Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych, technologia liofilizacji znana i stosowana jest od dawna. W naszym kraju obecna od kilku lat, zdobywa coraz większe uznanie.
Liofilizowane menu stanowiło podstawę wyżywienia załogi katamarana WARTA-POLPHARMA pod dowództwem kpt. Romana Paszke, która w 2001 roku startowała w okołoziemskich regatach The Race. Także żeglarze na jachcie BANK BPH pod dowództwem kpt. Paszke, podczas próby okrążenia globu w roku 2004 żywili się liofilizatami.
W roku 1998 podczas samotnego rejsu pontonem CENA STRACHU przez Atlantyk, Arek Pawełek przetrwał m.in. dzięki daniom liofilizowanym. Żywność taka towarzyszyła także międzynarodowej ekspedycji na K-2 w roku 1996. W latach 1996 i 1998 wykorzystywana była podczas wypraw na Spitsbergen, zaś na przełomie roku 1997 i 1998 podczas wejścia na Nanga Parbat. To tylko kilka wypraw spośród kilkunastu, podczas których ich uczestnicy korzystali z żywności liofilizowanej wyprodukowanej w Polsce.
Najczęściej wymieniane przez uczestników tych wypraw cechy dań liofilizowanych to: doskonały smak porównywalny ze smakiem dań domowych, łatwość i szybkość przyrządzania, niewielki ciężar i objętość które pozwalają na zabranie ilości pożywienia wystarczającej na całą, nawet długotrwałą wyprawę. Bardzo istotne jest to, że żywność liofilizowana nie zawiera konserwantów.
Zalety liofilizowanych frykasów wykorzystać mogą nie tylko oceaniczni ściganci, czy himalaiści ale także żeglarze-turyści w rejsach morskich, czy śródlądowych, a także uprawiający każdy inny rodzaj turystyki. Tego typu żywność jest bardzo przydatna podczas zwykłych wypadów w góry, czy na spływach. Porcja liofilizowanej potrawy, którą do syta naje się dorosła osoba, a której przygotowanie zajmie zaledwie kilka minut, nie kosztuje wiele. Zamiast więc przygotowywać obiad w prymitywnych polowych warunkach, a po posiłku zmywać góry tłustych naczyń, warto najeść się daniem liofilizowanym, a cenny wakacyjny czas wykorzystać w lepszy sposób.
Spędzając aktywnie czas musimy dostarczać naszemu organizmowi odpowiedniej ilości energii. To zapewnia nam jedzenie liofilizowane oferowane przez sklep internetowy sztukaprzetrwania.pl. Jego wartości odżywczych nie sposób porównać z szeroko reklamowanymi, masowymi produktami typu „gorący kubek” itp.
Wartość energetyczna tego typu „masówki” to około 30 – 80 kalorii dla 100 gram gotowego produktu. Pełnowartościowe posiłki liofilizowane zapewniają natomiast wartość energetyczną na poziomie 240 kalorii w 100 gramach uwodnionego posiłku.
Technologia i przygotowanie
Liofilizacja jest to proces odwadniania ciał przez ich zamrożenie, a następnie sublimację w próżni powstałych kryształków lodu. W próżni lód przechodzi bezpośrednio w parę z pominięciem stanu ciekłego. W ten właśnie sposób przygotowywane są zarówno gotowe potrawy jak i półprodukty wykorzystywane w przemyśle spożywczym.
Liofilizacji poddać można każdy produkt, czy surowiec spożywczy – warzywa, mięsa, owoce, grzyby, ryby, sery, jogurty. Proces liofilizacji pozbawia produkty, zawartej w nich wody niemal w 100%. Dzięki temu stają się one bardzo lekkie, przez co doskonale nadają się na regatowy jacht, czy wysokogórską wyprawę, gdzie liczy się każdy kilogram.
Produkt pozbawione w ten sposób wody stają się bardzo kruche i w dotyku przypominają bardzo lekki styropian. Na przykład liofilizowane owoce, które można spożywać po uwodnieniu, doskonale smakują także na sucho – jako chrupki owocowe.
Interesujący jest sposób przygotowania tą metodą dań obiadowych. Potrawę przygotowuje się w sposób tradycyjny, wykorzystując do tego najwyższej jakości składniki – np. mięso musi być bardzo chude, ponieważ tłuste źle przechodzi proces liofilizacji, a tłuszcz szybko jełczeje. Po ugotowaniu potrawy, poszczególne jej składniki (np. ryż, mięso, warzywa) zostają od siebie oddzielone, ponieważ w różnych warunkach (temperatura i ciśnienie) muszą być poddane procesowi liofilizacji.
W procesie tym wszystkie produkty tracą wodę, zachowując swoją barwę, kształt, zapach, smak, kolor, a co najważniejsze witaminy, białka i sole mineralne. Podczas badań stwierdzono, że w procesie zamrażania, a następnie sublimacji kryształków lodu, znacznie zmniejsza się ilość bakterii chorobotwórczych w produktach spożywczych. Znikoma zawartość wody na poziomie kilku procent, sprzyja długotrwałemu przechowywaniu żywności. Dobrze zachowana struktura komórkowa pozwala na szybkie ponowne uwodnienie produktu.
Tak przygotowana żywność, pakowana jest hermetycznie w specjalne torebki, w których może być przechowywana bardzo długo. Nie sposób określić terminu przydatności do spożycia, ponieważ dobrze zapakowany produkt nie ma możliwości zepsucia się lub utraty swoich wartości odżywczych. Odpowiednio zapakowana żywność liofilizowana może przetrwać w każdych warunkach – w wilgoci, w wysokich i w niskich temperaturach – zachowując przez cały czas wartości odżywcze.
Przygotowanie dania do spożycia trwa zaledwie kilka minut. Wystarczy suchą masę przesypać do naczynia, zalać gorącą wodą i odczekać kilka minut, aż wszystkie składniki uwodnią się i zmiękną. Po uwodnieniu danie takie jest naprawdę smaczne i pożywne.
W okołoziemskich regatach
Przygotowując dania na potrzeby załogi jachtu, biorącego udział w okołoziemskich regatach, oparto się na założeniu, aby w kilku posiłkach dziennie zapewnić każdemu z żeglarzy 2500-4500 kalorii. Średnio każdy posiłek dostarczał około 1200 kalorii. Wszystkie potrawy zostały starannie posegregowane i popakowane w osobne wodoszczelne, plastikowe worki; każdy z nich zawierał dzienny zestaw żywności dla całej załogi. W tropikach na każdego członka załogi przypadał zestaw śniadaniowy oraz dwa liofilizowane dania obiadowe. W wysokich szerokościach zamiast zestawu śniadaniowego przygotowany był trzeci zestaw obiadowy, aby w zimnych sztormowych warunkach dostarczyć codziennie trzech gorących posiłków. Dietę uzupełniano mieszanką owoców liofilizowanych (banan, wiśnie, truskawki, śliwki, jabłko, kiwi).
Często, aby oszczędzić sobie zmywania, uczestnicy ekstremalnych wypraw zalewali potrawy i jedli je bezpośrednio z torebek. W trudnych warunkach, kiedy wokół było zimno, żeglarze z WARTY-POLPHARMY i BANKU BPH wsypywali zawartość torebki do termosa, zalewali wodą i zamykali termos, aby potrawa nie stygła podczas uwadniania. Podobny efekt dawało włożenie zalanej i szczelnie skręconej torebki do termosa - wtedy pozostawał on czysty.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum