Wysłany: 18-06-2010, 10:06 Żona zmarłego oficera BOR domaga się 1,5 mln zł
Żona zmarłego oficera BOR domaga się 1,5 mln zł
Gazeta cytuje reprezentującego kobietę adwokata Romana Giertycha, który mówi: "Dlaczego cierpienia córki prezydenckiej pary mają być ważniejsze niż cierpienia żony i małoletniej córki funkcjonariusza?". Kwota 1,5 mln zł zostanie pomniejszona o pieniądze, jakie wdowa dostała z odszkodowania, ale to niewiele ponad 140 tys. zł.
Wniosek przeciwko Skarbowi Państwa trafi dziś do Sądu Rejonowego w Warszawie.
Więcej w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Gazeta Prawna".
Jak ja byłem we wojsku (w przyzakłądówce) to byłem ubezpieczony na dwa przypadki:
1. Poprzez swoją głupotę robię komuś krzywdę jako członek ADF - odszkodowanie 2 000 000$ do 3 000 000$ [oczywiście do tego dochodzą potencjalne pozwy cywilne przeciw MON]
Ale generalnie mogłem rozwalić 3 Rolls-Royce czołgiem i rachunek pokrywał ubezpieczyciel.
2. Dałbym się zabić (np: zasnąć pijany na gąsienicy snopowiązałki) - 250 000$ AUD dla rodziny, w czasie W 350 000$ AUD
To są lata 1998 - oczywiście, Armia zawsze kombinowała jak wypłacić mniej, szczególnie w przypadku odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu, zdarzały się dramaty, ale w sytuacji gdzie wina była oczywista, nie było gadki. Nie wiem jak jest teraz.
(dramaty polegały na tym że szwej ze złamanym kręgosłupem po skokach, podpisywał ugodę z MON na 75 000$ bo tyle kasy na oczy nie widział, a jak by poszedł do pierwszego lepszego prawnika dostał by tyle X 10, ale po podpisaniu lojalki było too late.)
W każdym razie, 150 000 pln = 35 000 Euro - to jest jakiś samochód typu 'skodopassat' wiec jest to żałosne.
Natomiast śmierć rodziców nie przeszkadza Pani Marcie na wystąpienie w 3 kolorowych czasopismach na stronie głównej w roli " to ja, mój fantastyczny mąż (przyszły minister/premier-na-patencie) i nasz super dom na molo w Sopocie."
(tak, czytam takie gazetki regularnie + pudelek)
Dla mnie to trochę słaba zagrywka w kontekście tego że dwa miesiące wcześniej jej rodziców zbierali do plastikowych woreczków.
Kaczyńska jest dorosłą, zdrową, w wieku produkcyjnym osobą. Nie straciła jedynych żywicieli rodziny, nie jest niepełnosprawna itd... Jeśli to kaza z ubezpiczenia prywatnego to złego słowa nie powiem. Jeśli kasa państwowa, to kurwa jakim prawem?
Cytat:
Palikot pytał [...] dlaczego na tak wysokie kwoty została ubezpieczona para prezydencka. Jak pisze poseł PO, Lech Kaczyński został ubezpieczony na dwa a jego małżonka Maria na milion złotych.
- Na litość boską, przecież to jest poza wszelkimi procedurami aby ubezpieczać za pieniądze publiczne osoby nie pełniące żadnych funkcji z urzędu - komentuje tak wysokie ubezpieczenie Marii Kaczyńskiej Janusz Palikot.
Nie wiadomo dlaczego Kancelaria prezydenta ubezpieczyła samego prezydenta na dwa miliony złotych. I to pomimo tego, że wiadomo już, że ani premier, ani marszałek nie są tak wysoko ubezpieczeni. I już całkowicie nie wiadomo dlaczego ubezpieczono żonę prezydenta na milion złotych
No tak, ale stawka za ubezpieczenie na 30 000 jest wyższa niż stawka za 3 000 000 - kwotę wypłącił ubezpieczyciel, ale stawki płaciło Państwo.
Sama kwota nie jest powalająca, ale fakt że Prezydent był jakoś wyróżniony - jak znam życie nie było i nie ma ŻADNYCH procedur / standardów w PL w tym zakresie, po prostu P. miał więcej i nikt sie nad tym nigdy nie zastanawiał.
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 18-06-2010, 11:33
Nie wiem jak jest w wojsku ale w policji nikt nie jest ubezpieczony, chyba że wykupi takowe dodatkowo np. w PZU.
W razie wypadku komisja ustala procent uszczerbku zdrowia i policja wypłaca kasę.
Więc nic nie stoi nic na przeszkodzie aby w razie śmierci na służbie wypłacić np. 1.5 bańki rodzinie poległego.
Ktoś powie "ale policjantów i wojaków jest wielu a prezydent jeden", owszem ale prezydentem może być każdy (funkcja z wyboru i nie wymagająca żadnych osobistych kwalifikacji) a policjantem czy żołnierzem ...
Eee, zaraz - to prezydentówna dostała 1,5 bańki? Z państwowego ubezpieczenia? Za co? Czy to było z prywatnego ubezpieczenia pary prezydenckiej?
O ile można tak powiedzieć, to z "państwowego". Takiego jakie mieli bodaj wszyscy poprzedni prezydenci. I w sumie było tego 3 banki (2 za Brata Prezesa i 1 za małżonkę). Tak przynajmniej podawały media.
Być może trzeba byłoby porównać wysokość analogicznych ubezpieczeń (s. składki) poprzednich prezydentów oraz premiera czy marszałka sejmu (tudzież prezesów spółek skarbu państwa ). To na pewno dałoby szerszy ogląd sprawy. Natomiast wycie "dlaczego tak wysoko" jest w mej opinii zachowaniem infantylnym. Przynależnym raczej prenumeratorom gazet typu Fakt lub Super Ekspress. Nie zapominajmy mili, ze mówimy o najwyższym urzędzie w RP.
Właściwszym natomiast byłoby zadać pytanie, dlaczego w innych wypadkach (jw.) jest to "tak mało"...
Pomógł: 5 razy Wiek: 33 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 359 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 18-06-2010, 12:00
Chwile po podaniu kwoty odszkodowania do wypłacenia poszło info ze strony PISu że Kwach też był na tyle ubezpieczony. Więc kwota to nie wymysł ostatniego prezydenta.
Nie zapominajmy mili, ze mówimy o najwyższym urzędzie w RP.
A jakie to ma znaczenie? Kasa jest wypłacana rodzinie, w tym wypadku córce. Kim dla Państwa jest córka Prezydenta? NIKIM! Jest zwykłym obywatelem, równym z innymi. Dlaczego Państwo płaci składki na ubezpieczenie, które dostanie zwykły obywatel? Wydaje mi się, że Prezydenta stać na to, żeby sam się ubezpieczał, a wtedy może być nawet i 50 mln, nic mi do tego!
[ Dodano: 18-06-2010, 12:09 ]
cahir79 napisał/a:
Chwile po podaniu kwoty odszkodowania do wypłacenia poszło info ze strony PISu że Kwach też był na tyle ubezpieczony. Więc kwota to nie wymysł ostatniego prezydenta.
Ok, ale pytanie jest aktualne - dlaczego? Po co Państwu takie ubezpieczenie? Jeszcze gdyby kasę dostała Kancelaria Prezydenta to rozumiem (choć taki układ byłby chory), ale dlaczego Państwo płaci za ubezpieczenie dla prywatnej osoby?
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Kwota ubezpieczenia za parę prezydencką 3mln, ok. Ale jeśli to Skarb Państwa płacił składki, a Kancelaria Prezydenta ubezpieczała, to ona (Kancelaria) powinna dostać odszkodowanie, bo to ona poniosła stratę. Jeśli natomiast wszystko było prywatnie to ok, rozumiem czemu córka dostała.2. Fakt, kwota dla funkcjonariuszy bardzo mała.
Nie zapominajmy mili, ze mówimy o najwyższym urzędzie w RP.
A jakie to ma znaczenie? Kasa jest wypłacana rodzinie, w tym wypadku córce. Kim dla Państwa jest córka Prezydenta? NIKIM! Jest zwykłym obywatelem, równym z innymi. Dlaczego Państwo płaci składki na ubezpieczenie, które dostanie zwykły obywatel? Wydaje mi się, że Prezydenta stać na to, żeby sam się ubezpieczał, a wtedy może być nawet i 50 mln, nic mi do tego!
Tzw. pracownicze ubezpieczenie na życie jest powszechnie przyjęta formą świadczenia dodatkowego, dokonywanego przez pracodawcę. Podobnie jak wszelkiego rodzaju premie itp. - przeciwko których istnieniu w obrębie tzw. sfery budżetowej tutaj nie pomstujesz.
Oczywiście możesz uważać, iż "państwo" jako dysponent (de facto) "naszych pieniędzy", jest bardziej ograniczone w ich wydatkowaniu na tego rodzaju cele (s. largissimo), niż przedsiębiorcy prywatni. W teorii się zgadzam. W praktyce, w wypadku przedmiotowego świadczenia (jego rodzaju), nie widzę przesłanek aby takie ograniczenie zastosować. Co więcej - w omawianej sytuacji mówimy o prezydencie RP (odpowiednio: premierze, marszałku sejmu, etc.) - osoba taka powinna być odpowiednio uposażona. Mieści się w tym ww. świadczenie. Tyle mojej opinii.
Na koniec zaś zwracam Twoją uwagę, że "państwo" poniosło koszta opłacenia składek - nie zaś wypłaty odszkodowania! To bardzo istotna różnica. Dlatego jakiekolwiek rozważania i zastrzeżenia można wysnuwać nie na kanwie wysokości odszkodowania (wypłaconego przez ubezpieczyciela), lecz składek. Rozumiem, ze skoro przekonujesz jakoby były one nazbyt wysokie, to tę wysokość znasz? Proszę byś ją w takim razie podał.
syzyf napisał/a:
jeśli to Skarb Państwa płacił składki, a Kancelaria Prezydenta ubezpieczała, to ona (Kancelaria) powinna dostać odszkodowanie, bo to ona poniosła stratę.
Bzdura. Mniej pisz - więcej czytaj. Na początek art. 808 kodeksu cywilnego.
Na koniec zaś zwracam Twoją uwagę, że "państwo" poniosło koszta opłacenia składek - nie zaś wypłaty odszkodowania! To bardzo istotna różnica. Dlatego jakiekolwiek rozważania i zastrzeżenia można wysnuwać nie na kanwie wysokości odszkodowania (wypłaconego przez ubezpieczyciela), lecz składek.
Wiem, przecież o tym pisałem. Ale składka jest wprost proporcjonalna do wysokości świadczenia.
Stopczyk napisał/a:
Rozumiem, ze skoro przekonujesz jakoby były one nazbyt wysokie, to tę wysokość znasz? Proszę byś ją w takim razie podał.
Ty niewątpliwie sądzisz, że są na poziomie 50 zł.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Nie znam i dlatego - w przeciwieństwie do Ciebie - nie wypowiadam się na ten temat (w związku z moim stanowiskiem w sprawie, nie mam takiej potrzeby). Nie będę Cię Foka cytował i "analizował", bo naprawdę nie widzę sensu tego "sporu".
Ale z przykrością muszę skonstatować, że po prostu spekulujesz. Nie podajesz choćby proporcji na podstawie jakiej szacujesz, ze to wysoka i nieadekwatna kwota (składki). Za to sądy na tej kanwie wysuwasz bardzo kategoryczne.
Niestety, w związku z powyższym, ich wartość merytoryczna jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia owej kategoryczności...
Ale o jakim sporze Ty mówisz, czy analizie? Wyraziłem swoje zdanie i mam do tego prawo, to Ty wprowadziłeś do tego wątku spór i dyskusję. Niezależnie od tego jaka była składka, owszem, była elementem pakietu wynagrodzenia, ale wynagrodzenia płaconego z moich podatków i nawet jeśli to będzie 50 gr mam prawo być z tego niezadowolony.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
Bullyson [Usunięty]
Wysłany: 18-06-2010, 19:23
Sz. P. wdowa po funkcjonariuszu żąda zadośćuczynienia, tak? A owe mityczne (bo jedynie pojawiające się w pytaniach niejakiego Palikota) 3 mln zł. to wypłata z polisy ubezpieczeniowej.
Co ma jedno z drugim wspólnego? Jeśli pan mecenas Giertych wygra sprawę, to sądzę, że również p. Marta Kaczyńska powinna dostać kolejne 1,5 czy ew 3mln, bo skoro cierpienia mają być równo wygrodzone, to chyba dla wszystkich, prawda?
A jeśli problemem jest to, że para prezydencka była ubezpieczona, a inni pasażerowie nie, to roszczenia można mieć ewentualnie wobec pracodawców, którzy w ową podróż nieubezpieczonych wysłali. Jeśli nie była to podróż służbowa, a jedynie "wycieczka" lub inne zajęcia z pracą niezwiązane, to parafrazując byłego premiera "Trzeba było się ubezpieczyć".
Szanownej wdowie życzę wygranego procesu i wysokiej kwoty wywalczonej przez pana mecenasa Giertycha. Nie widzę jednak związku ze zmarłym prezydentem, jego żoną czy córką.
Pomógł: 4 razy Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 125 Skąd: Ciechanów
Wysłany: 18-06-2010, 20:43
Cytat:
A jeśli problemem jest to, że para prezydencka była ubezpieczona, a inni pasażerowie nie, to roszczenia można mieć ewentualnie wobec pracodawców, którzy w ową podróż nieubezpieczonych wysłali. Jeśli nie była to podróż służbowa, a jedynie "wycieczka" lub inne zajęcia z pracą niezwiązane, to parafrazując byłego premiera "Trzeba było się ubezpieczyć".
Nie widzę powodu dla którego prezydent miałby być ubezpieczony z naszych podatków jeśli świadczenie wypłacane jest osobie prywatnej. Urzędnik jak urzędnik - taki sam jak inni. A jeśli państwo płaciło za niego składkę, to chyba nie ma nic dziwnego w tym, że czuję się okradziony. Ja np nie miałem potrzeby sponsorować rodziny państwa Kaczyńskich w jakichkolwiek okolicznościach.
Hmm.. to może nikogo nie ubezpieczać, żołnierzy, fuszy Bor, bo przecież pieniądze trafiają do osób prywatnych.
Bo np, ja nie mam potrzeby sponsorowania rodzin zabitych.
Bullyson [Usunięty]
Wysłany: 18-06-2010, 21:18
A widzisz powód dla którego wysokim urzędnikom państwa przysługują pewne przywileje? Bo tu omawiany jest tylko jeden wątek - nie tytułowy. Albo godzimy się na to że wierchuszka ma przywileje albo nie i wg mnie zgadzamy się na dziadostwo. Bo jeśli rezygnujemy z tych przywilejów to VIPy do roboty powinny śmigać tramwajami i pociągami, pensje co najwyżej średnia krajowa a ochrona tylko w wyjątkowych przypadkach, wszakże według obecnie rządzących nic nam nie zagraża.
A masz potrzebę utrzymywać gen. Jaruzelskiego oraz prezydentów Wałęsę i Kwaśniewskiego?
To może dać im bezwzględny immunitet? Budować pałace na Hawajach, dla każdego darmowy samolot, najlepsze szkoły dla dzieci? Popadanie w skrajności nie pomoże w dyskusji.
Oczywiście, że są potrzebne kompromisy. Dla jednych takie ubezpieczenie jest ok, dla innych nie. Żołnierze wyjeżdżający na misje są ubezpieczani, a ci służący w Polsce? Pytam, bo nie wiem. Na takie sumy jak ci misyjni? Takie same stawki ubezpieczeniowe dla szeregowego i generała? Czy premier, ministrowie, czy posłowie są również ubezpieczeni z państwowej kasy?
Ja u siebie w pracy, żeby być ubezpieczonym muszę się zgodzić na comiesięczne potrącenia z pensji. Owszem, niektórzy nie muszą, zależnie od pracodawcy. W dużej mierze pracodawcy są prywatni i zależy to od ich kaprysu. Ale Prezydent nie pracuje w prywatnej firmie tylko na jego utrzymanie płacimy my. Dostaje niezłą pensje, ma mieszkanie, żarcie, samochody itd. Nie stać go na wyłożenie "paru groszy" z własnej kieszeni na ubezpieczenie? Wielu obywateli nie stać, żeby dać ciepły posiłek dziecku, ale na ubezpieczenie Pana Prezydenta płacić muszą, bo nie mają wyboru.
Są rzeczy, które "się należy". Pensja, utrzymanie (trudno żeby mieszkał we własnym domu) itd, koszty wszelkich wizyt służbowych. Ale za takie sprawy jak ubezpieczenie, czy PRYWATNE wyjazdy urlopowe, czy do Peru, czy Jastarni, powinien pokrywać z własnej kieszeni.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
Bullyson [Usunięty]
Wysłany: 18-06-2010, 22:18
Zgadzam się. Przyznaję się też że celowo przejaskrawiłem.
Chodzi mi jednak o to, że to ubezpieczenie po 1sze nijak ma się do roszczeń wdowy po tragicznie zmarłym funkcjonariuszu, po 2gie nie jest wymysłem tragicznie zmarłego prezydenta.
Mi łatwiej przyjąć wiadomość o tym że za płacone przeze mnie podatki ubezpieczona jest głowa państwa niż że z tej samej składki są kupowane fotele dla urzędników MSZ po 2tys Euro za sztukę. Jest to oczywiście moja subiektywna ocena.
Ale na tym chyba zakończę już ten OT.
Mi łatwiej przyjąć wiadomość o tym że za płacone przeze mnie podatki ubezpieczona jest głowa państwa niż że z tej samej składki są kupowane fotele dla urzędników MSZ po 2tys Euro za sztukę.
A dlaczego? Pisząc trochę anegdotycznie - urzędnik chociaż na tym krześle siedzi i na nim pracuje. A ubezpieczenie "działa" kiedy delikwent nie żyje i Państwo z tego nie ma NIC.
A nikt mi nie wmówi, że pakiet ubezpieczeń zapewniony przez pracodawcę jest brany pod uwagę przez kandydatów na Prezydenta A w firmie, dla zwykłego Kowalskiego, to oczywiście może mieć duże znaczenie.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Guns kill people... Spoons make them fat...
Bullyson [Usunięty]
Wysłany: 18-06-2010, 22:48
Jak napisałem - to moja subiektywna ocena.
Założyliśmy tu (nie wiem czemu) sytuację zero jedynkową - żyje / zginie. Zdarzają się też inne sytuacje, które (mniemam) polisa obejmuje. Łatwiejszą do przełknięcia byłaby sytuacja w której koszt leczenia np. prezydenta po ciężkim wypadku pokrywa ubezpieczalnia, niż budżet państwa.
A fotele to był tylko przykład. Niestety zawsze większa lub mniejsza część podatków była źle wykorzystywana. Uważam że ubezpieczenie głowy państwa nie jest najbardziej rażącym tego przykładem. To również moja subiektywna ocena.
za takie sprawy jak ubezpieczenie, czy PRYWATNE wyjazdy urlopowe, czy do Peru, czy Jastarni, powinien pokrywać z własnej kieszeni.
Możesz wyjaśnić co rozumiesz jako "prywatny wyjazd urlopowy". Albo co wg Ciebie jest "zawodowym wyjazdem urlopowym". Bo w to co napisałeś stanowi już zupełny nonsens.
Foka napisał/a:
Wielu obywateli nie stać, żeby dać ciepły posiłek dziecku, ale na ubezpieczenie Pana Prezydenta płacić muszą, bo nie mają wyboru.
Foka - bredzisz "zwyczajnie" czy zatrudniłeś się w Fakcie? Ponieważ mogę wymienić wiele innych rzeczy, na które ww. osoby również "płacić muszą, bo nie mają wyboru". I będą one zdecydowanie mniej uzasadnione, niż ww.
Bullyson napisał/a:
Albo godzimy się na to że wierchuszka ma przywileje albo nie i wg mnie zgadzamy się na dziadostwo. Bo jeśli rezygnujemy z tych przywilejów to VIPy do roboty powinny śmigać tramwajami i pociągami, pensje co najwyżej średnia krajowa...
Dokładnie. Większa odpowiedzialność uzasadnia większe "przywileje". Niestety z egzekwowaniem tej pierwszej jest u nas duży problem, a uprzywilejowanych wydaje się być zbyt dużo. Jednak w omawianym wypadku zachowajmy zdrowy rozsadek, zamiast uciekania w populizmy. Nie wydaje mi się aby ktoś reprezentujący Majestat Rzeczypospolitej, miał mieć gorsze warunki "pracy", niż prezes pierwszej lepszej korporacji - i to tylko dlatego, że dochody skarbu państwa w większości składają się z podatków...
Kontrola władzy i jej rozliczanie to jedno. Populizm i narzekactwo, to coś diametralnie innego. Ja - jako obywatel tego kraju - nie życzę sobie aby mój premier robił z siebie pośmiewisko latając samolotami rejsowymi, a prezydent zarabiał tyle co dyrektor podstawówki (przenośnia).
za takie sprawy jak ubezpieczenie, czy PRYWATNE wyjazdy urlopowe, czy do Peru, czy Jastarni, powinien pokrywać z własnej kieszeni.
Możesz wyjaśnić co rozumiesz jako "prywatny wyjazd urlopowy". Albo co wg Ciebie jest "zawodowym wyjazdem urlopowym". Bo w to co napisałeś stanowi już zupełny nonsens.
Nie, te dwa określenia były użyte w celu wzmocnienia wydźwięku takiego wyjazdu.
Stopczyk napisał/a:
Foka napisał/a:
Wielu obywateli nie stać, żeby dać ciepły posiłek dziecku, ale na ubezpieczenie Pana Prezydenta płacić muszą, bo nie mają wyboru.
Foka - bredzisz "zwyczajnie" czy zatrudniłeś się w Fakcie? Ponieważ mogę wymienić wiele innych rzeczy, na które ww. osoby również "płacić muszą, bo nie mają wyboru". I będą one zdecydowanie mniej uzasadnione, niż ww.
Po 1. słucham - podaj przykłady.
Po 2. co to za argument? Jak inni źle robią to ja też mogę? To, że na inne cele kasa jest wyrzucana w błoto to znaczy, że można dorzucić kolejny?
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
za takie sprawy jak ubezpieczenie, czy PRYWATNE wyjazdy urlopowe, czy do Peru, czy Jastarni, powinien pokrywać z własnej kieszeni.
Możesz wyjaśnić co rozumiesz jako "prywatny wyjazd urlopowy". Albo co wg Ciebie jest "zawodowym wyjazdem urlopowym". Bo w to co napisałeś stanowi już zupełny nonsens.
Nie, te dwa określenia były użyte w celu wzmocnienia wydźwięku takiego wyjazdu.
Przepraszam ale Twój tok rozumowania jest dla mnie chyba zbyt skomplikowany. Dlatego wybacz, ale pozwolę sobie podtrzymać tezę, że będąc uwypukleniem lub nie - pozostaje to nonsensem.
Foka napisał/a:
Stopczyk napisał/a:
Foka napisał/a:
Wielu obywateli nie stać, żeby dać ciepły posiłek dziecku, ale na ubezpieczenie Pana Prezydenta płacić muszą, bo nie mają wyboru.
Foka - bredzisz "zwyczajnie" czy zatrudniłeś się w Fakcie? Ponieważ mogę wymienić wiele innych rzeczy, na które ww. osoby również "płacić muszą, bo nie mają wyboru". I będą one zdecydowanie mniej uzasadnione, niż ww.
Po 1. słucham - podaj przykłady.
Po 2. co to za argument? Jak inni źle robią to ja też mogę? To, że na inne cele kasa jest wyrzucana w błoto to znaczy, że można dorzucić kolejny?
Ad. 1 Na początek podam Ci tylko jeden (za to dość symptomatyczny) z takich pomysłów PT Rządzących. Na życzenie podam inne, ale chwilowo jednak jestem w pracy.
Ad. 2 Pomijając ocenę takiego wydatkowania pieniędzy - dlaczego więc nie protestujesz tu także przeciwko innym sposobom "wyrzucania kasy w błoto"? Wszakże i tak nie rozprawiamy na temat wątku, nie ma wiec przeciwwskazań aby być konsekwentnym...
Panowie... czytam co napisaliście i na myśl przychodzi mi jedno zasadnicze pytanie, mianowicie czy pan prezydent, nasz reprezentant na arenie międzynarodowej powinien mieć taki sam socjal, ubezpieczenie co bezrobotny który nie "zhańbił" się pracą i od powiedzmy 30 lat jest na garnuszku miejskiego ośrodka pomocy społecznej? Moim zdaniem nie... moim zdaniem zasługuje na więcej nizli inni podlegli mu funkcjonariusze... wszystko wedle stanowiska i zasług... przykład z podwórka własnego: oficerowie starsi a młodsi... jeszcze kilka lat temu żołnierz służby czynnej a kadra... żołnierzowi szaremu mniej przysługiwało niż kadrze
Zarobki prezydenta tylko trochę wyższe od pensji szefa strażaków
Polski prezydent będzie zarabiał nieco ponad 20 tys. zł miesięcznie - wraz z dodatkami. Na podobnym poziomie kształtują się zarobki premiera, co ciekawe: szef straży pożarnej dostaje co miesiąc 17,6 tys. zł.
W Polsce panuje pod tym względem pełna jawność. Każdy ma prawo wiedzieć, ile zarabiają przedstawiciele władz. To demokratyczna norma. Polski prezydent i premier, z pensją po ok. 20 tys. zł, nie należą do światowej czołówki. Ale i tak nie mają na co narzekać.
To my ich opłacamy
Przedstawiciele władz i administracji różnych szczebli są dobrze opłacani. Ma to stanowić nagrodę za ofiarną służbę publiczną, a zarazem chronić od pokus. Wysokość wynagrodzeń osób pełniących najwyższe funkcje państwowe określa co roku ustawa budżetowa. Polski nowy prezydent, którego poznamy już w niedzielę, będzie zarabiał nieco ponad 20 tys. zł miesięcznie, z dodatkami: funkcyjnym i za wysługę lat. Bez dodatków – 12,3 tys. zł brutto. Z takim uposażeniem będzie on najlepiej opłacanym przedstawicielem krajowych władz. Zarobki premiera Donalda Tuska kształtują się na podobnym poziomie, jego pobory zbliżają się do 20 tys. zł. Na tę sumę składa się pensja i dieta poselska oraz wynagrodzenie z tytułu pełnienia funkcji szefa rządu. Marszałek Bronisław Komorowski otrzymuje co miesiąc ok. 15 tys. zł. Natomiast pensje ministrów w polskim rządzie kształtują się w granicach 14 tys. złotych.
Nieźle radzą też sobie finansowo osoby pełniące funkcje kierownicze w administracji publicznej. „Rzeczpospolita” podaje, że szef straży pożarnej ma pensję 17,6 tys. zł, jego zastępcy zarabiają o 2,4 tys. mniej. Tuż za nim plasują się dowódcy innych państwowych służb. Szef Komendy Głównej Policji zarabia nieco ponad 17,3 tys. zł, dowódca Straży Granicznej – ponad 16 tys. zł.
W samorządach też nieźle…
Zarobki prezydentów miast czy marszałków województw zależą od ilości mieszkańców danego miasta lub regionu, a także jego zamożności. Konkretne sumy ustalają radni rad miejskich i gminnych, oraz sejmików. Wysokość zarobków lokalnych włodarzy nie może być jednak wzięta z kapelusza. Muszą one zmieścić się w widełkach regulowanych przez rozporządzenie Rady Ministrów. RM przy ustalaniu widełek bierze pod uwagę czynnik demograficzny, lokalni radni dostosowują pensje prezydentów, burmistrzów, wójtów czy marszałków do lokalnych budżetów.
W czołówce, jeśli chodzi o wysokość krajowych uposażeń, plasują się prezydenci miast takich jak Kraków, Warszawa czy Wrocław. Z tytułu piastowanego urzędu otrzymują oni po ok. 150 – 160 tys. zł rocznie. Prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni „solidarnie” dostają po ok. 12,3 tys. zł miesięcznie brutto. 12 tys. przekraczają płace brutto włodarzy miejscowości z regionu gdańskiego. Na podobnym poziomie utrzymują się zarobki miejskich liderów w bogatszych regionach. Na przykład prezydenci Katowic czy Chorzowa na początku 2010 roku również zarabiali ok. 12,3 tys. zł. Ale już pensje włodarzy wielu miejscowości z Lubelszczyzny były średnio o kilkaset złotych niższe.
Warto przy tym zauważyć, że są to płace pobierane wyłącznie z tytułu pracy w administracji, czy to krajowej, czy też lokalnej. Niektórzy przedstawiciele władz pobierają też wynagrodzenia z tytułu wykładów prowadzonych na uczelniach czy np. tantiem za napisane książki. One również powinny być udostępniane.
A jak im się wiedzie na świecie?
Dla przeciętnego pracownika to wszystko dochody, o jakich można tylko pomarzyć. Polskim władzom i tak jednak daleko do zarobków liderów bogatych krajów zachodnich. Głowy państw takich jak USA czy Francja otrzymują kilkakrotnie więcej. Barack Obama pobiera w przeliczeniu ok. 100 tys. zł prezydenckiej pensji. Prezydenckie zarobki Nicholasa Sarkozy’ego czy Angeli Merkel wynoszą ok. 80 tys. zł. Ale już zarobki prezydenta Rosji kształtują się na poziomie zbliżonym do polskiego. Dziennik „Financial Times” w marcu ub. roku podawał, iż Dmitrij Miedwiediew zarabia równowartość 67 tys. euro rocznie. Jeszcze niższe jest uposażenie prezydenta Ukrainy.
Wiktor Janukowycz po objęciu stanowiska obniżył je o połowę. Oznacza to, że będzie zarabiał ok. 7,5 tys. zł miesięcznie. Do najlepiej zarabiających szefów państw należeli też przywódcy krajów takich jak Irlandia (25 tys. euro w listopadzie 2008 roku) czy Japonia (ponad 23 tys. euro w tym samym czasie). Na przeciwnym krańcu drabinki można było odnaleźć prezydenta Chin. Zarabiał on zaledwie równowartość 274 euro. Również prezydent Indii zarabiał niewiele, bo niecałe 900 euro. Trzeba przy tym pamiętać, że zarobki głów państw nie są niezmienne.
Zależą od czynników takich, jak np. siła waluty czy własna zapobiegliwość. Z tych właśnie względów nie tak dawno Nicolas Sarkozy wysforował się przed Gordona Browna w czasie, gdy ten był jeszcze premierem Wlk. Brytanii. Brown nie zadbał o podwyżkę i pod koniec kadencji zarabiał mniej od francuskiego prezydenta. A zaledwie kilka lat wcześniej należał do najlepiej zarabiających przywódców europejskich.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum