Wysłany: 27-04-2010, 17:04 W samolocie było słychać alarm
TVN24:
Cytat:
Urządzenia ostrzegające o niskim pułapie zadziałały w TU154M. Nieoficjalnie wiadomo, że na nagraniach z czarnej skrzynki słychać na 30 sekund przed katastrofą ostry sygnał alarmowy
[ Dodano: 27-04-2010, 18:04 ]
Cytat:
Urządzenia ostrzegawcze na pokładzie prezydenckiego samolotu Tu-154 tuż przed katastrofą zadziałały. Jak nieoficjalnie dowiedziała się TVN24, alarm rozległ się w kabinie na 30 sekund przed katastrofą i został zarejestrowany przez czarne skrzynki. Szef szkolenia Sił Powietrznych gen. dyw. Anatol Czaban powiedział także, że nie zna przypadku, by pilot wojskowy lądował poniżej minimalnych warunków pozwalających na lądowanie. Zapewnił też, że kpt. Protasiuk był w pełni wyszkolony.
- Kpt. Protasiuk był pilotem już wyszkolonym na samolot Tupolew. (...) Latał bardzo dużo. W ubiegłym roku miał nalot 295 godzin - mówił Czaban podkreślając doświadczenie pilota.
Dodał, że pilot odbywał też wiele szkoleń; niektóre z nich zostały zalecone po katastrofie CASY. - Odbył szkolenie MCC, które przechodził w ośrodku cywilnym; szkolenie z ryzyka w składzie załogi samolotu wieloosobowego (Eurocontrol). Odbył także szkolenie dodatkowe - wykonywanie lotów wg. przyrządów. Ambitnie i na własny koszt odbył też szkolenie na licencję liniową - wyliczał Czaban.
- Odbył więc wszystko, co jest możliwe - podsumował.
Na pytanie, jak to możliwe, że pilot nie zastosował się do zaleceń z wieży Czaban opowiedział: "ktoś czasami przejeżdża czerwone światło i robi to nieświadomie, bo nie widzi. Albo robi to świadomie naruszając przepisy, a więc popełnia wykroczenie większe". Przyznał przy tym, że teoretycznie nie zna sytuacji, by wieża kontrolna na coś nie zezwoliła, a pilot to wykonał. - Kontroler na wieży jest osobą kluczową. Jeżeli coś zaleca to jest to do realizacji. Jak było w tym przypadku dowiemy się po zakończeniu prac komisji. Mam takie przypuszczenie, że oni mu sugerowali, a nie polecali, bo powiedzenie mu: "nie ląduj" lub "nie wykonuj tego" jest kategoryczne - oświadczył Czaban.
Zaznaczył przy tym, że w tej sytuacji kpt. Arkadiusz Protasiuk miał cztery wyjścia: mógł zaczekać na poprawę pogody i dopiero wówczas lądować - miał wystarczającą ilość paliwa; mógł lecieć na inne lotnisko i wrócić, kiedy mgła opadnie; mógł lądować na innym lotnisku lub mógł zawrócić do Warszawy. - Dlaczego postanowił lądować w tak trudnych warunkach? Poczekajmy na ekspertyzę - mówił Czaban.
"Nieznane są przypadki, by ktoś lądował poniżej warunków minimalnych"
Dodał także, że nieznane są przypadki, by ktoś lądował poniżej warunków minimalnych. - Traktowalibyśmy to jako naruszenie warunków bezpieczeństwa - zapewnił generał. Przekonywał też, że wojsko odeszło od systemu szkolenia, w którym wybór lotniska zapasowego powodował kłopotliwe pytania pod adresem pilota, który wykonał taki manewr.
Szef szkolenia Sił Powietrznych powiedział ponadto, że piloci 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, do którego należał samolot Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem, szkolą się w różnych sposobach podejścia do lądowania, także z wykorzystaniem systemów naprowadzania starszych typów, ponieważ pułk wykonuje loty na różne lotniska, także gorzej wyposażone.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum