Wysłany: 14-02-2009, 09:47 Śmierć Olewnika - ujawniono analizę bilingów
Śmierć Olewnika - ujawniono analizę bilingów
Włodzimierz Olewnik (L) i Danuta Olewnik (P), ojciec i siostra zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Fot. PAP/Paweł Kula
PAP
"Dziennik": Gazeta dotarła do analizy policyjnej, pokazujące związki zatrzymanego Jacka K. z gangsterami, którzy porwali Krzysztofa Olewnika. Dokument odkrywa także nieznany dotąd krąg osób zamieszanych w tę zbrodnię.
Jacek K. był przyjacielem zamordowanego Olewnika. Śledczy zarzucili mu udział w gangu, przygotowanie porwania, udział w przetrzymywaniu, współdziałanie z porywaczami i wymuszenie okupu od rodziny.
"Dziennik" dotarł do analizy billingów połączeń telefonów, które łączyły się w lipcu 2003 roku w okolicy, w której w Warszawie doszło do przekazania okupu porywaczom. Z analizy wynika między innymi, że operacją przekazania okupu kierował Andrzej A. powiązany z grupami przestępczymi z Pruszkowa. Andrzej A. w 2002 roku, kilka miesięcy po porwaniu, telefonował do Jacka K. Z analizy wynika też, że A. miał kontakty z żoną Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy.
Analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła jeszcze jedno - pisze "Dziennik". Mężczyzna miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z. specjalizującym się w kradzieżach BMW. Złodziej ten przed uprowadzeniem dzwonił do Krzysztofa Olewnika, a po uprowadzeniu do jego wspólnika Jacka K. To oznacza, że Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.
Tekst trochę stary, ale nikt go chyba nie wrzucał :
Cytat:
Piotr Pytlakowski
26 stycznia 2009
Mity i chwyty
Do tej pory nie ma jednak na to żadnych dowodów. Nie pojawiły się, chociaż sprawę bada już kolejna prokuratura. Przypomnijmy: najpierw porwaniem zajmowała się prokuratura w Sierpcu, potem w Płocku, następnie dwie prokuratury warszawskie (okręgowa i apelacyjna), jednostka w Olsztynie, a teraz gdański oddział zamiejscowy Prokuratury Krajowej (ds. przestępczości zorganizowanej). Żadna nie znalazła tajemniczego supersprawcy kierującego uprowadzeniem i zabójstwem. Nie przeszkadza to niektórym politykom dolewać oliwy do ognia. Zbigniew Ziobro, który jako minister sprawiedliwości mógł osobiście nadzorować śledztwo (ale tego nie uczynił) i przyłożyć się do ujawnienia mitycznego organizatora porwania, teraz licytuje: „Nie ma wątpliwości, że tylko komisja śledcza może ustalić faktycznych zleceniodawców zabójstwa i pokazać polityczny kontekst tej zbrodni”.
Oczekiwania są jasne: komisja ma wskazać mózg stojący za porwaniem, ujawnić odpowiedzialnych za niepowodzenia w śledztwie, wskazać też tło polityczne sprawy, czyli dokonać tego, czego nie potrafili wszyscy zaangażowani w wyjaśnienie sprawy prokuratorzy i kolejne ekipy policyjne. Wykazywana przez polityków wiara w cudowne możliwości komisji parlamentarnej pachnie naiwnością, ale też hipokryzją. Wokół porwania Olewnika narosły mity, a komisja śledcza nie tylko ich nie rozwieje, ale stworzy kolejne.
Najwięcej do powiedzenia przed komisją będą mieli siostra i ojciec porwanego. Od lat powtarzają te same tezy, nie znajdując na ich poparcie nowych dowodów. Jeżeli członkowie sejmowego organu okażą się dociekliwi, może to zresztą narazić państwa Olewników na niepotrzebne stresy i upokarzające wyznania. Nie da się przecież uniknąć pytań o okres poprzedzający porwanie. Czym tak naprawdę zajmował się wtedy Krzysztof i w jakich kręgach się obracał? Dlaczego w jego domu zorganizowano poprzedzającą porwanie imprezę dla policjantów, w gruncie rzeczy służącą ich skorumpowaniu? To będzie powrót do źródeł, czyli do pytań stawianych przez pierwsze ekipy śledcze. Wtedy Olewnikowie uznali, że śledczy nie szukają prawdy. Teraz mogą mieć podobne odczucia.
Prace komisji upokorzą też samych polityków. W tej sprawie wszyscy mają ubrudzone sumienia. SLD, bo działacz tej partii wyciągał od Włodzimierza Olewnika pieniądze za rzekome informacje, a inni prominentni członkowie Sojuszu domagali się od producenta mięsa wsparcia finansowego rzekomo na cele swojego ugrupowania. PiS, bo Zbigniew Ziobro znajdował się na liście Olewników – umieszczali na nich posłów i ministrów, którzy odmawiali im pomocy, lekceważyli sprawę, odganiali się od zrozpaczonej rodziny jak od natrętów. Zostanie też odkłamana lansowana przez Ziobrę wersja, że to on na prośbę rodziny przekazał prowadzenie śledztwa prokuraturze w Olsztynie, co spowodowało schwytanie bezpośrednich sprawców i ich osądzenie. Decyzję podjął nie Ziobro, ale ówczesny prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, o czym niżej podpisany wie najlepiej, bo razem z dokumentalistą Sylwestrem Latkowskim w imieniu Olewników skutecznie namówili go do takiego ruchu. PO też straci, bo to za jej kadencji popełnili samobójstwa Sławomir Kościuk i Robert Pazik, a sprawa nieprawidłowości w śledztwie nie posunęła się do przodu.
Historię Krzysztofa Olewnika uważa się za wyjątkową, bo ma stanowić wyjątkowy przykład manipulacji w śledztwie, braku kompetencji i złej woli organów ścigania.
To kolejny mit. Podobnych spraw jest wiele: wymieńmy tylko zabójstwo gen. Papały, fałszywe oskarżenie oficera policji Władysława Szczeklika czy też zaginięcie małżonków Drzewińskich z Milanówka.
Sprawa Olewnika urosła do rangi symbolu, bo stała się wygodną windą dla polityków, którzy na plecach dramatycznie skrzywdzonej rodziny Olewników chcą zbijać punkty. Nie ma wśród nich odważnego, który ośmieliłby się powiedzieć, że przestępcy zostali już osądzeni, a tło sprawy było natury kryminalnej, a nie politycznej. A przynajmniej, że na istnienie innego scenariusza brakuje wiarygodnych dowodów.
Bez wątpienia nie tylko rodzinie Olewników, ale i całej opinii publicznej należy się ujawnienie osób odpowiedzialnych za błędy w pierwszych latach śledztwa. Nie tylko nieszczęsnego policjanta Remigiusza Mindy i jego kolegów z ekipy, ale tych wszystkich prokuratorów, którzy nie wykazali właściwej rzetelności i kompetencji. Powinni za swoje decyzje ponieść konsekwencje. Ale nie można przy tej okazji tworzyć iluzji, że to oni brali udział w spisku na życie Krzysztofa. Nie można budować atmosfery grozy tylko po to, aby mamić społeczeństwo, że wie się coś więcej, niż ma miejsce w rzeczywistości. Udawać, że szuka się ukrytego w cieniu mózgu stojącego za porwaniem, podczas gdy gołym okiem widać, że tak naprawdę w głębokim cieniu kryją się mózgi szukających sensacji za wszelką cenę.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Wiek: 35 Dołączył: 11 Lut 2009 Posty: 11 Skąd: z Układu
Wysłany: 14-02-2009, 16:29
Dajmy już spokój z tym tematem. Rodzinie ofiary należy się głębokie zrozumienie iwspółczucie, ale z drugiej strony zauważyć trzeb,a iż pier.. oni na użytek mediów nieprawdopodobne wprost brednie, a ich pełnomocnik im w tym wtóruje.
Fakty są takie, iż Krzysztof Olewnik na bieżąco miał kontakty z bandziorami, pił z nimi wódkę, a z rodzicami dogadywał się, mówiąć oględnie, tak średnio, zwłaszcza gdy mowa była o kasie. Słusznie zatem organy w wersjach śledczych założyły, że porwanie mogło być sfingowane, a małpio długo i bzrefleksyjnie podążano tym tropem. Rodzina nie ułatwiała tymczasem policji i prokuraturze pracy - zeznawali mało, woleli wynająć pseudodetektywa z pierwszych stron gazet (byłego kierowcę Stara w ZOMO), a okup przekazać kolesiowi, który był wspólnikiem ofiary w interesach, a porywaczy, jak się w piątek okazało - w zbrodni.
Teraz zaś pomawiają wszystkich dookoła i szukają Bóg wie jak daleko idących spisków i powiązań, jak gdyby politycy i prawdziwa mafia nie mieli większych problemów na głowie jak porwanie syna maszarzy z głębokiej prowincji.
W przypływie rozpaczy - by nie dać powodu do podejrzeń o lekceważenie sprawy - prokuratura oddelegowała do działania to co ma najlepszego, a więc swój odpowiednik wojskowego GROM-u, słynne sopockie pezety. I są już niezłe efekty, Z. Niemczyk rules!
Ale rodzinie i ogłupiałym mediom to i tak za mało, show must go on. Trzeba komisji śledczej.
Patrząc na chłodno staje się to żałosną farsą.
Przyjaciel Olewnika przez lata podrzucał policji fałszywe tropy
Rodzina Krzysztofa Olewnika i jej pełnomocnik, fot. Tomasz Gzell
PAP
"Dziennik": Jacek K., przyjaciel i wspólnik porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika, przez lata podrzucał policjantom fałszywe tropy. Od niego miały pochodzić informacje, że porwanie zleciła rodzina.
Według gazety, notatki z takimi właśnie informacjami sporządzali policjanci po spotkaniach ze swoimi informatorami ze świata przestępczego. Odkryli je prokuratorzy z Gdańska w teczce z dokumentami tajnej operacji "Carlos", jaką policyjne Centralne Biuro Śledcze prowadziło w latach 2004-2006.
Dziś śledczy są przekonani, że to Jacek K. inspirował pojawianie się takich informacji. Chciał w ten sposób oddalić podejrzenia od siebie.
Oprócz wątku Jacka K. śledczy badają, czy policjanci sami nie pisali fałszywych notatek, by chronić porywaczy i ich prawdziwych zleceniodawców.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 06-04-2009, 08:38
Jak widać sprawa zaczyna się szybko wyjaśniać, bo zajęli się nią nareszcie właściwi ludzie. I jakoś nie widać żadnych spisków i spektakularnych przestępczych układów.
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 06-04-2009, 17:05
"Ws. Olewnika chodziło o przejęcie zakładów jego ojca"
tvp.info | dodane 24 minuty temu
- Nie chodziło o okup, lecz o przejęcie zakładów mięsnych i wzięcie pod nie dużych kredytów – powiedział reporterom TVP Info świadek koronny, który złożył zeznania w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika.
Reporterzy TVP Info - Piotr Krysiak, Rafał Pasztelański - dotarli do świadka koronnego, którego zeznania mogą okazać się przełomem w śledztwach dotyczących uprowadzenia Olewnika. Przestępca działał w gangu markowsko-wołomińskim, ma na koncie kilkanaście porwań, kradzieże tirów, wymuszenia. W trakcie swej bandyckiej działalności zetknął się z ludźmi, którzy planowali i przeprowadzili porwanie członków rodziny Olewników.
Hipotezę o porwaniu dla przejęciu zakładów Włodzimierza Olewnika od jakiegoś czas sprawdzają śledczy z Gdańska. Także rodzina zamordowanego potwierdza, że podczas swojego „prywatnego śledztwa” rozważała hipotezę, że motywem zbrodni było przejęcie zakładów. – Wydarzyło się kilka rzeczy, które by na to wskazywały – powiedziała Danuta Olewnik.
Dzięki zeznaniom świadka koronnego, prokuratorzy natrafili na kolejne osoby zamieszane w sprawę. – Analizujemy inne porwania dokonane na terenie województwa mazowieckiego w tamtym czasie i później – poinformował Paweł Wojtunik, dyrektor Centralnego Biura Śledczego.
Krzysztof Olewnik został porwany ze swojego domu 27 października 2001 r., po imprezie z udziałem lokalnych policjantów. Został zamordowany we wrześniu 2003 r., po tym, jak rodzina wpłaciła 300 tys. euro okupu. W czasie poszukiwań Krzysztofa popełniono dziesiątki błędów. Po latach wyszło na jaw, że policja miała informacje, które pozwały nie tylko na zatrzymanie porywaczy, ale i odbicie żywego Olewnika. Nieprawidłowości w śledztwie bada teraz gdański wydział przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Sprawą zajmie się też sejmowa komisja śledcza.
Wiek: 65 Dołączył: 05 Sie 2009 Posty: 1 Skąd: Polska Warszawa
Wysłany: 05-08-2009, 19:17
Przez przypadek znalazłem to ciekawe forum.Zarejestrowałem się by wyszukiwać interesujące mnie opinie Centrum Studiów i Prognoz Strategicznych.Przeczytałem posty profesjonalistów na tematy bulwersujące szarych zjadaczy chleba i zawodowców. Refleksje są przykre - współczuję bezradności ! Najbardziej istotna znaleziona tu opinia (cyt.): historyk IPN: "To mogło się odbywać za przyzwoleniem służb. Wielu gangsterów działało dla SB, po prostu zarabiali pieniądze dla bezpieki. Ale nie w PRL, raczej na Zachodzie. Kradli złoto, auta, futra, kosztowności i przerzucali je za żelazną kurtynę. Fantami dzielili się z mocodawcami."
Ale Terlecki podkreśla: w archiwach zostało niewiele dokumentów potwierdzających ten proceder: – To były najwrażliwsze dane, większość zniszczono w 1989 r.(koniec cyt.) Oczywiste dla każdego jest wzajemne przenikanie się i współpraca służb i przestępców. Obydwie strony potrzebują niekontrolowanego finansowania i zysków np. z rynku narkotykowego. Nikt nie ma wątpliwości o rodzicielskim udziale służb w narodzinach "Pruszkowa". Do współpracy potrzeba minimum dwojga. Na tym forum uczestnicy piszą tylko o jednej stronie,na temat drugiej swoimi rączkami zakrywają to co przysłowiowe małpki. W sprawach gen.Papały,Dębskiego,Olejnika i kilku innych daleko przekroczono przyjęte podziały. I przekroczył je ktoś z kierownictwa stron,nie żaden żołnierz.Mleko się rozlało.Strach przed ujawnieniem pozostał. Nie da się powiesić wszystkich eks-wspólników,choć jedną stronę spacyfikowano mocno. Ale jakaś Komisja zapyta kiedyś o drugą stronę a układanka stanie się dla wszystkich czytelna. Odsłoni ją czas. Niewielu chyba wpływowych prominentów ma do dziś 30-toletni staż terytorialnie związany z Pruszkowem i Mazowszem i dziś jeszcze wysoką wpływową pozycję w służbach. Wystarczy popatrzeć im na rączki. Ale kto to zleci? Niebezpieczeństwo,że znajdzie się taki odważniak jest duże ze względu na coraz ostrzejszą i brudniejszą walkę polityczną. Może jesteśmy blisko dnia w którym dzieciak krzyknie,że król jest goły ! Tego Wam uczestnicy forum i sobie życzę. Marekgwwa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum