Wysłany: 13-03-2011, 14:06 Sensacyjne fakty na temat katastrofy smoleńskiej
"Wprost" publikuje fragmenty książki "Smoleńsk. Zapis śmierci", które ujawniają wiele nowych faktów dotyczących katastrofy smoleńskiej. Z publikacji tygodnika dowiadujemy się m.in., czy kpt. Arkadiusz Protasiuk wiedział, że w Smoleńsku będzie mgła i dlaczego Polacy udawali, że nie mogą rozpoznać zwłok Lecha Kaczyńskiego.
Rozmowa kpt. Protasiuka przed wylotem do Smoleńska
"Wprost" przytacza fragmenty rozmowy, jaką przed wylotem odbył pierwszy pilot Tu-154 Arkadiusz Protasiuk z oficerem Biura Ochrony Rządu Piotrem Swędzikowskim.
Ten ostatni zaprosił Protasiuka na swoje urodziny. "Dzięki za zaproszenie, jeśli wrócimy o czasie, to chętnie wpadnę" - odpowiedział. Wtedy Swędzikowski miał wskazać na niebieskie niebo. - Oby w Smoleńsku też takie było, bo prognozy są nieciekawe - odpowiedział wówczas Protasiuk, który chwilę potem rozmawiał z Dowódcą Sił Powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem.
Panika na cmentarzu w Katyniu
Z ustaleń, na które powołuje się "Wprost", wynika, że chwilę po zderzeniu tupolewa z ziemią na cmentarzu rozeszła się plotka, że przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu był zamach. Wzięła się ona z nieporozumienia, które dotyczyło skrócenia programu obchodów zapowiedzianego przez dowódcę Garnizonu Warszawskiego płk. Andrzeja Śmietanę.
"- Skoro wojsko ma nas ewakuować, to znaczy, że to był zamach – ludzie szeptali między sobą. To, kto za nim stał, nasuwało się samo" - cytuje "Wprost".
Macierewicz chciał jak najszybciej opuścić Rosję
Tygodnik podaje również, że poseł PiS Antoni Macierewicz, po informacji o katastrofie, chciał zorganizować powrót do Warszawy na własną rękę. Jak czytamy na stronie tygodnika, "spodziewał się dymisji rządu i nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu". "Panie pośle, natychmiast wracamy do kraju" – miał się zwrócić do posła Tadeusza Woźniaka, który zorganizował wyjazd parlamentarzystów PiS na katyńskie uroczystości.
Rząd chciał wprowadzić stan wojenny?
"Wprost" cytuje też innego posła PiS Marka Suskiego, który, gdy okazało się autobus dla osób wracających z Katynia stał na drugim parkingu i zaproponowano podwiezienie parlamentarzystom, miał powiedzieć: "Nie trzeba. Podstawcie nasz autokar tutaj. Poczekamy, to nie stan wojenny. Nie musicie nas od razu internować".
Polacy udawali, że nie rozpoznają ciała prezydenta?
W końcu "Wprost" przywołuje inny fragment publikacji "Smoleńsk. Zapis śmierci" dotyczący identyfikacji ciała prezydenta:
"(…) Radca polskiej ambasady w Moskwie Stanisław Łątkiewicz dowiedział się, że do Smoleńska leci Jarosław Kaczyński, który osobiście chce zidentyfikować brata. Choć Polacy byli pewni, że zwłoki prezydenta są już odnalezione, to postanowili zastosować wobec Rosjan blef.
– Mówmy im, że nie jesteśmy pewni, czy to on. Inaczej zabiorą jego ciało, zanim przyjedzie Jarosław – ustalili".
Gdy okazało się, że Rosjanie faktycznie chcą przenieść ciało prezydenta, Łątkiewicz zaprotestował. "Lepiej niech tu zostanie do czasu przyjazdu brata. My nie mamy pewności, czy dobrze go rozpoznaliśmy" – zaprotestował.
Jak czytamy na stronie tygodnika, blisko noszy stanęli funkcjonariusze BOR, którzy krzyczeli: "Eto nasz prezydent. Nie nada", gdy tylko podchodził do któryś ze strażaków. ".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum