Przede wszystkim jeśli porównać ze zdjęciem całego lotniska to albo to nie było lądowanie (tylko kolejny okrąg, w czasie którego zszedł za nisko), albo był straaaasznie poza ścieżką.
http://maps.google.pl/?ie...061798&t=k&z=15
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 9 razy Dołączył: 05 Gru 2005 Posty: 755 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-04-2010, 11:43
No i?
Tutka była prawie w osi pasa, kiedy schodziła do lądowania. problem polega na ukształtowaniu zejścia do pasa startowego - miejsce, gdzie ścięli masz radiolatarni, jest o 21 metrów niżej niż poczatek pasa startowego.
Prawdopodobnie nie schodzili normalnie, ale zrobili tzw. szczura, szukając ziemi (na wysokości 20 metrów wysokościomierz jest średnio przydatny - to opinia wojskowych pilotów, z którymi rozmawiałem). Po ścięciu latarni zorientowali się, że są za nisko, a znając charakterystykę lotniska - 2 dni wcześniej ponoć był rekonesans - próbowali poderwać maszynę, jednocześnie odchodząc w lewo. Doprowadziło to w konsekwencji (prawdopodobnie) do utraty siły nośnej i ślizgu na skrzydło w lewo. Stąd przesunięcie szczątków maszyny względem osi pasa.
Tak to - moim zdaniem, po rozmowach z pilotami wojskowymi - mogło wyglądać.
_________________ It scares the shit out of the slopes.
Opisz jak zakłuca się ciśnieniowe wysokościomierze zainstalowane w TU-154. Chętnie się douczę.
Wymontować ze statku powietrznego, spuścić w kiblu na odpowiedniej wysokości. Nie znam norm średnicy przewodu rurowego na pokładzie Tu-154-m więc nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy przelezie...
Czy wam się nudzi?
@Królik popieram twoją wypowiedź z jednym ale, mianowicie jaki pilot (nie idiota i samobójca) z dość sporym nalotem decyduje się na przelot 20m nad poziomem najwyższego punktu terenu na określonym obszarze?
a) na pewno wieża śledziła ich na radarze (prędkość, wysokość)
b) na pewno nie zawiodła komunikacja
c) jak się podrywa maszynę to na zasadzie pełnego ciągu i stopniowego wznoszenia, jedynie na rurach się robi wszystko posiadając nadmiar ciągu (nie 100-tonowym kolosem)
Nie chcę tutaj oczerniać załogi (o zmarłych się źle nie mówi) ale kapitan wg mojej osoby dał po prostu dupy, popełnił błąd którego następstwa spowodowały katastrofę samolotu a wynikiem była śmierć pasażerów.
Pomógł: 9 razy Dołączył: 05 Gru 2005 Posty: 755 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-04-2010, 18:24
Walker napisał/a:
@Królik popieram twoją wypowiedź z jednym ale, mianowicie jaki pilot (nie idiota i samobójca) z dość sporym nalotem decyduje się na przelot 20m nad poziomem najwyższego punktu terenu na określonym obszarze?
Dowódca załogi miał około 1000 h nalotu na Tu-154M, sporo, bo zakładając średni czas lotu 5 h, to daje 200 startów i lądowań. Sporo, ale nie bardzo dużo.
Dochodzi presja, że trzeba wylądować, bo przecież zaraz uroczystości, a Jak wylądował.
Do tego ci, z którymi rozmawiałem, sugerują, że załoga szukała ziemi, bo na małej wysokości, przed podejściem do pasa bez ILS czy bardziej zaawansowanych systemów naprowadzania, niż radiolatarnie, pilot ocenia odległość wzrokowo, a nie na przyrządach.
Za tą tezą przemawia fakt, że podejście było realizowane prawie w osi pasa (odchyłka jakieś 60 metrów), więc gdyby mieli widoczność, to mogliby ocenić wysokość i kierunek. Nie udało się...
Cytat:
c) jak się podrywa maszynę to na zasadzie pełnego ciągu i stopniowego wznoszenia, jedynie na rurach się robi wszystko posiadając nadmiar ciągu (nie 100-tonowym kolosem)
Tak, tylko, że z tego co mi mówili owi piloci, to przy schodzeniu do lądowania nos maszyny jest lekko zadarty - w takiej pozycji danie pełnego ciągu nie pomoże, trzeba oddać drążek, czyli konieczny jest zapas wysokości, którego prawdopodobnie zabrakło.
Niestety, ale z pierwszych dostępnych informacji wygląda to na błąd ludzki. Przynajmniej na razie.
_________________ It scares the shit out of the slopes.
Instrukcja przerwania podejścia do lądowania
Nie do końca oddać drążek (w tym typie samolotów wolant) wg procedury utrzymać lot poziomy, schować klapy (bądź do pozycji startowej, zależy od sytuacji). Po nabraniu prędkości w górę przejść na drugi krąg. Tak w skrócie wg procedur
Tak samo 20m latać nad lotniskiem i w dodatku we mgle jest idiotyzmem. Zawinił kapitan i nic nie ma na jego usprawiedliwienie, no chyba że go zestrzelili Ruscy. To już inna bajka. Prawidłową decyzją byłoby lądowanie na innym lotnisku. Priorytetem jest dbanie o życie ludzkie a nie sprzęt! To jest nierozerwalny dogmat lotnictwa. Cóż zobaczymy co komisja BWL powie.
Pomógł: 9 razy Dołączył: 05 Gru 2005 Posty: 755 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-04-2010, 18:50
Walker napisał/a:
Cytat:
trzeba oddać drążek
Instrukcja przerwania podejścia do lądowania
Nie do końca oddać drążek (w tym typie samolotów wolant)
Semantyka, wiesz o co chodzi.
Cytat:
wg procedury utrzymać lot poziomy, schować klapy (bądź do pozycji startowej, zależy od sytuacji). Po nabraniu prędkości w górę przejść na drugi krąg. Tak w skrócie wg procedur
Tyle, że samolot nie schodzi poziomo oddanie drążka (wolantu) ma na celu właśnie wyrównanie lotu i umożliwienie nabrania prędkości. Samo zwiększenie ciągu w przypadku takiej krowy nie da nic. Przynajmniej tak mówią piloci wojskowi - ja nie latałem za sterami.
_________________ It scares the shit out of the slopes.
No cóż procedury procedurami latanie lataniem, mnie zawsze wbijało w fotel na maksymalnym ciągu przy przerywaniu podejścia (swojego rodzaju praca klap też ma swój urok jak siłowniki walczą z przeciążeniem). Z tym że to były tłoki, tak więc mają TSO za plecami wątpię by było inaczej (3x103 kN dają radę na 102000 kg masy startowej) tak z perspektywy technicznej przypominam że do nabrania pełnej mocy silników potrzebny jest określony czas w gwoli ścisłości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum