Wysłany: 14-05-2011, 16:48 Pierwowzór Despera zatrzymany przez CBA
Cytat:
Pierwowzór komisarza z "Pitbulla" zatrzymany przez CBA
PROKURATURA CHCE ARESZTU
Fot. TVN24Policjant zatrzymany
B. stołeczny policjant Sławomir O., pierwowzór komisarza "Despero" z serialu "Pitbull" został zatrzymany przez CBA. Jak udało się nam ustalić O. jest podejrzany m.in. o to, że współdziałał z odłamem mafii pruszkowskiej, potocznie nazywanym "grupą ożarowską". Sąd zdecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące.
Sławomir O. to były policjant Wydziału do spraw Zabójstw Komendy Stołecznej. Szerszej publiczności przedstawiony został w dokumencie "Prawdziwe psy" o pracy w warszawskiej policji. Jego postać była też pierwowzorem komisarza "Despero" z serialu "Pitbull", którego grał Marcin Dorociński. O. znany był z kontrowersyjnych metod działania, miał kontakty z mafiozami.
Zatrzymanie było
Z naszych informacji wynika, że w czwartek O. został zatrzymany przez CBA. Rzecznik Biura Jacek Dobrzyński, potwierdza jedynie, że do zatrzymania doszło, ale nie chce podawać szczegółów akcji, ani, kto konkretnie został zatrzymany. - Potwierdzam, że Centralne Biuro Antykorupcyjne, na zlecenie prokuratury apelacyjnej w Katowicach dokonało zatrzymania w czwartek rano na terenie Warszawy – ucina Dobrzyński.
"Broda" w sądzie. Przesłuchanie utajnione
Świadek koronny Piotr K., "Broda" przybył do sądu, żeby zeznawać na... czytaj więcej »
Na usługach mafii?
Nam udało się jednak ustalić, że chodzi o Sławomira O. - Jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej od 1998 roku - mówi nam Leszek Goławski rzecznik katowickiej prokuratury apelacyjnej. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o areszt, a sąd wydał stosowne postanowienie. O. trafił na trzy miesiące za kraty.
Oprócz zarzutu udziału w grupie przestępczej, prokuratorzy zarzucają byłemu policjantowi przyjmowanie korzyści majątkowych, przekroczenie uprawnień oraz nielegalne posiadanie broni.
Grozi mu co najmniej 8 lat pozbawienia wolności.
Pogrążył go "Broda"
Według prokuratury znany policjant miał współdziałać z odłamem mafii pruszkowskiej, potocznie nazywanym "grupą ożarowska". Obciążające go zeznania złożył Piotr K. pseudonim "Broda", świadek koronny w śledztwie dotyczącym działalności tej grupy.
Piotr K. to jeden z najważniejszych, skruszonych gangsterów ostatnich lat. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego uważają, że w gangsterskiej strukturze zajmował on wyższą pozycję niż do tej pory najsłynniejszy świadek koronny – Jarosław S. pseudo "Masa". Status świadka koronnego "Brodzie" przyznał sąd w 2010 roku na wniosek prokuratora Piotra Skrzyneckiego z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Skrzynecki prowadzi bowiem śledztwo m.in. w sprawie działalności stołecznych i podwarszawskich gangsterów wywodzących się jeszcze ze słynnej mafii z Pruszkowa. To dzięki "Brodzie" w lutym nowe zarzuty usłyszeli siedzący już więzieniach byli hersztowie "Pruszkowa": Leszek D. "Wańka" i jego brat Mirosław D. "Malizna". Piotr K. swoimi zeznaniami doprowadził do tego, że katowicki prokurator mógł im zarzucić kierowanie gangiem zajmującym się wymuszaniem haraczy i porwaniami biznesmenów.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Uwielbiam okreslenie "skruszony gangster". Taki jest zalamany swoja dotychczasowa dzialalnoscia ze sypie na kolegow z ktorymi kradl, wymuszal, rozbojowal i handlowal jakims go**** z czego mial niesamowite zyski. Media robia z nich jakis bohaterow w walce z przestepczoscia a sa to ludzi zmuszeni do wspolpracy zebranym na nich materialem dowodowym albo uciekajacy pod ochrone policji bo dawni koledzy postawili na nich krzyzyk.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 15-05-2011, 14:22
Sprawa jest kryminalna. Prowadzić ją powinna Policja lub CBŚ. Chyba, że CBA prowadziło sprawę korupcyjną i to jest jej odszczep. Tak mi się wydaje jednak, że Prokurator zlecił prowadzenie CBA, po znajomosci.
Ale w informacji medialnej jest podane, że zarzuty są m.in korupcyjne, więc chyba wszystko ma sens...
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 15-05-2011, 16:00
Niby tak, tylko że tak gdzie w grę wchodzi przestępczość zorganizowana, tam jest też korupcja. Korupcja jest dodatkowym zarzutem, podstawoywm jest udział w zorganizowanej grupie przestępczej, do tego przestępstwa o charakterze kryminalnym i przy tym korupcja. Na moje robota dla Policji albo CBŚ.
[ Dodano: 15-05-2011, 16:04 ]
Z informacji wynika, że to są wątki korupcyjne, a nie sprawa korupcyjna związana z nadużyciem uprawnień. Czyli główny nurt przestępczy o charakterze kryminalnym.
Kolejne info - CBA dokonało zatrzymania na zlecenie prokuratury.
Można wnioskować, że CBA nie rozpoczęło prowadzenia tej sprawy, a jedynie dostało zlecenie od Prokuratury.
Tak - ale zauważ ile służb ma kompetencje wkraczające w ten obszar...prawie każda...
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
...bo wiele spraw ma charakter wielowątkowy... jeśli gang zajmował się wymuszeniami... czyli terror kryminalny... więc już jedna "komórka" ma robotę... korupcją... CBA ma swą działkę... burdelami... itp itd
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 16-05-2011, 18:04
Tak, tyle, że w takich przypadkach sprawę prowadzi się kompleksowo samodzielnie lub w ramach wpółdziałania z innymi instytucjami. Z prawnego punktu widzenia szczegóły rozbijają się o konstrukcję zarzutów. Co innego zorganizowana grupa przestępcza zajmująca się wymuszeniami, rozbojami, sutenerstwem, haraczami i w związku z tym korupująca, a co innego grupa urzędniczo - biznesowa, stworzona po to, żeby poprzez korupcję realizować swoje biznesy.
Ale koledzy nie mam nic do waszych wypowiedzi, a jedynie do naszego poparanego systemu prawnego, gdzie CBA prowadzi sprawy typowo kryminalne.
Pomógł: 2 razy Wiek: 43 Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 583 Skąd: z samego dna
Wysłany: 16-05-2011, 20:44
Niestety trudno czasem oddzielić korupcję od sprawy kryminalnej. Co innego sędia piłkarski co innego np. policjant biorący kasę od zorganizowanych. gdzieś widzicie granicę, taką wyraźną?
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Czy słynny policjant z wydziału zabójstw, pierwowzór "Despera" z serialu "Pitbull", pomagał mafii pruszkowskiej?
"Zawsze siebie samego nazywałem psem. Bo pies jest przede wszystkim wierny i walczy do końca" – tak mówił do kamery Sławomir Opala, policjant operacyjny ze stołecznego wydziału zabójstw. Zimna twarz bez wyrazu, krótkie, szorstkie zdania wypowiadane między jednym zaciągnięciem się papierosem a drugim. Trochę jak Clint Eastwood w "Brudnym Harrym". Zwykle policjanci uważają, że określenie "pies" ich poniża, on był z niego dumny.
Opala był bohaterem słynnego dokumentu Patryka Vegi "Prawdziwe psy", pokazującego od kuchni pracę policyjnego wydziału zabójstw. Kamera towarzyszyła mu w czasie śledztw i przesłuchań. Bez skrępowania opowiadał o pracy operacyjnej, ale i o samotności w czterech ścianach hotelu dla funkcjonariuszy. Potem stał się pierwowzorem policjanta "Despero" w "Pitbullu", granego przez Marcina Dorocińskiego.
11 maja na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach funkcjonariusze CBA zatrzymali w Warszawie 44-letniego Sławomira Opalę przed wejściem do firmy sprzedającej telefony, gdzie ostatnio pracował. Prokurator przedstawił mu zarzuty udziału w mafii pruszkowskiej w latach 1995-2001 (do końca jego pracy w policji), nielegalnego posiadania broni i przestępstwa z art. 231, czyli nadużycia władzy i działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. – Przekazywał grupie pruszkowskiej informacje z policji, za co otrzymywał korzyści majątkowe. Niekoniecznie były to pieniądze, ale także narkotyki – mówi śledczy Leszek Goławski z katowickiej prokuratury. Poinformował, że dowodem obciążającym byłego policjanta są zeznania "Brody", który od niedawna jest świadkiem koronnym w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały. Ale zaznaczył, że to nie jest jedyny dowód, a sprawa ma charakter rozwojowy.
Jak udało się nam ustalić, "Broda" był informatorem Opali. Nosił wówczas pseudonim Kapusta. Jego przestępczą specjalnością były wymuszenia i haracze. – To konfabulant, który Sławka długo zwodził, obiecując informacje o dużych transportach narkotyków – wyjawia jeden z funkcjonariuszy. Nikt z tych, którzy znają Opalę, nie wierzy, żeby dał się przekupić. Cienia wątpliwości nie ma również reżyser Patryk Vega. – Nie znam akt sprawy, ale sytuacja jest zupełnie niewiarygodna, a zarzuty absurdalne. Sławek od 1998 roku nie śmierdział groszem. Jeśli miałby jakiekolwiek korzyści majątkowe, to nie chodziłby w starej kurtce przez kilka lat. I raz na jakiś czas postawiłby wódkę, a nawet na to nie było go stać. Gdyby Opala zdecydował się sprzedać zasady dla pieniędzy, nie musiałby iść na jakikolwiek układ z gangsterami. Miał wystarczająco wiele okazji w pracy, żeby przywłaszczyć sobie pieniądze na miejscu przestępstwa. A Sławek nie zrobił tego nawet wtedy, kiedy znalazł na miejscu zbrodni 300 tysięcy dolarów – mówi Vega.
Jak twierdzi reżyser, Opala miał ogromny szacunek u bandytów, nawet u tych, których ścigał. A oni nie szanowaliby sprzedajnego psa, bo to błyskawicznie rozniosłoby się w mieście. Poza tym miał wręcz obsesję na punkcie kodeksu zasad, jaki obowiązuje między policjantami a przestępcami. – Funkcjonariusze z wydziału zabójstw byli elitą w policji. To ludzie, którzy słynęli z nieprzekupności. Oni rozwiązywali sprawy z pierwszych stron gazet. Morderstwo kasjerek z Kredyt Banku, zabójstwo ministra Jacka Dębskiego, strzelanina w Magdalence, śmierć Michałka utopionego w Wiśle – te wszystkie sprawy rozwiązał Sławek. Miał wykrywalność na poziomie 98 proc. W Polsce to ewenement. Ale to pozwala także uzmysłowić sobie, jak wielkiej grupie przestępców musiał narazić się Opala. Dla mnie to oskarżenie jest jak żałosna próba odegrania się kogoś, komu zalazł mocno za skórę – mówi Vega.
– Sławek pracował niemal na okrągło, był ciągle do dyspozycji – wspomina Dariusz Loranty, który był z Opalą w jednej kompanii w szkole policyjnej w Szczytnie, a potem pracowali przez ścianę w komendzie stołecznej. On w wydziale do walki z terrorem kryminalnym, Opala w wydziale zabójstw. – Nie wychodził z roboty po kilka dni. W nocy kładł się spać na podłodze w komendzie, a o szóstej rano był już pod czyimiś drzwiami – mówi Loranty. To, że Opala potrafił bez przerwy siedzieć w pracy, potwierdza jeden z jego szefów. Ale dodaje, że pracę odreagowywał alkoholem. – Gdyby nie alkohol, byłby najlepszym policjantem operacyjnym. Miał smykałkę i predyspozycje. Dużo wiedział i miał dobrych informatorów. Świat przestępczy liczył się z nim – zaznacza policjant.
Potwierdził to pośrednio sam Opala w jednym z wywiadów. Opowiedział, jak przez telefon dostał wiadomość o zabójstwie. Z wszystkimi szczegółami: gdzie, a nawet kto zabił. W tym czasie komenda nawet jeszcze nie miała zgłoszenia, że było takie zdarzenie. Nie krył też, że zna się i spotyka z przestępczymi bossami: "Pershingiem", "Klepakiem" czy "Dziadem". W tej sprawie przesłuchiwało go nawet Biuro Spraw Wewnętrznych, czyli policja w policji. Pokazywali zdjęcia, pytali o szczegóły spotkań. Odpowiedział im: "Słuchajcie, tam jest moja szafa pancerna, tam są moje teczki informatorów, prześlińcie sobie te teczki, znajdziecie datę, macie ją na zdjęciu, jest notatka z tego spotkania, co osiągnąłem na tym spotkaniu, jakie uzyskałem informacje. Robili podchody i musieli odpuścić" – opowiadał dwa lata temu w wywiadzie dla Radia Tok FM. Uważał, że cel uświęca środki, a celem było złapanie zabójcy.
Dla oficera nadzorującego wówczas pion operacyjny, dziś na emeryturze, Sławomir Opala był bardziej kowbojem i pozerem niż rzetelnym pracownikiem. – Trudno szukać aniołów i kolega Opala był tego stuprocentowym przykładem – mówi dyplomatycznie. – Zbyt bujne życie towarzyskie przeszkadzało mu w pracy. Pił, bywał w agencjach towarzyskich – dodaje. – Wypiło się gorzałę z tym czy z tamtym, nawet nie pisząc z tego "kwitu". Uwierzę, że się włóczył z nimi po agencjach, ale nie było zażyłości z bandytami – zapewnia Dariusz Lorenty. Zaznacza, że informatorzy policji nie przyznają się w swoim środowisku, że donieśli na kolegę, tylko budują sobie legendę na mieście. – Mówią: "Słuchaj, ja mam swojego człowieka w stołecznej, byłem z nim na wódce. I tak go ugościłem w drogiej knajpie, że da mi cynk, gdy ktoś na mnie doniesie".
Choć Opala miał świetne wyniki, kariery w policji nie zrobił. Miał liczne dyscyplinarki, m.in. za zgubienie legitymacji policyjnej. Z komendy stołecznej wyleciał wtedy, gdy dał w zęby zwierzchnikowi. Wylądował na banicji w komendzie rejonowej na Woli. Ale gdy tworzył się nowy wydział zabójstw w pałacu Mostowskich, wrócił. Nie na długo jednak. Dwa lata później z jego służbowej broni została postrzelona w plecy partnerka, która była w zaawansowanej ciąży. Przebieg zajścia był niejasny (kobieta zeznała, że postrzeliła się sama, bo chciała popełnić samobójstwo), a pijanego i agresywnego Opalę obezwładnił oddział antyterrorystyczny.
Po tym zdarzeniu Sławomir Opala napisał raport z prośbą o zwolnienie ze służby, który został przyjęty. Przez pewien czas pracował u detektywa Rutkowskiego, ale się z nim pokłócił i odszedł. Kilka miesięcy temu pracował przy rozładunku samolotów. Ostatnio handlował telefonami. Patryk Vega organizuje poręczenie osób zaufania publicznego, żeby sąd uchylił tymczasowe aresztowanie Opali. Reżyser w jego aresztowaniu widzi analogię do sprawy policjanta z Centralnego Biura Śledczego, którego przed laty pomówił świadek koronny "Masa". – Tamten policjant trafił do więzienia, a po roku "Masa" przyznał, że zrobił to w złości. Policjant wyszedł na wolność, ale ze złamanym życiem. Zrobię, co w mojej mocy, żeby w przypadku Sławka tak się to nie skończyło – zapewnia Vega.
"Pracownik operacyjny balansuje na granicy prawa i czasami w trakcie pracy może popełnić błąd. Granica jest tak rozmyta, że określić jej linię może tylko twoja własna moralność albo prawomocny wyrok sądu" – powiedział Sławomir Opala w "Prawdziwych psach". I to jest chyba najlepsza puenta dla jego sprawy.
część trzecia: http://www.youtube.com/wa...LI-WJjKS3g&NR=1 , moment od 11:15 (o killerach na usługach gangów) "(...) jacyś tacy byli Żołnierze Jednostek Specjalnych". Niepokojące, niepokojące.
_________________ Co się tu dzieje, na Litość BOSKĄ!
Pomógł: 3 razy Wiek: 41 Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 328 Skąd: Polska
Wysłany: 26-05-2011, 22:03
Dziwne, że dopiero po tylu latach zarzucają mu te bzdury. Kolejna konfabulacja "świadka koronnego". Już "Masa" powiózł za frajer jednego policjanta, a potem powiedział, że żartował. Ale polski wymiar niesprawiedliwości wierzy bandytom bez zastrzeżeń.
Nie wierzę w te bzdury, które zarzucają Sławkowi.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum