Wysłany: 07-06-2010, 07:56 Petelicki: to nie piloci Tu-154 są winni katastrofy
Petelicki: to nie piloci Tu-154 są winni katastrofy
- Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Katastrofa smoleńska oraz powódź wykazały wszystkie słabości polskiej armii - uważa generał. Zdaniem Petelickiego, państwo, które nie potrafiło zapewnić ochrony swojemu prezydentowi, ministrom i najwyższym dowódcom wojskowym, nie zdało egzaminu.
- Wmawianie Polakom, że państwo zdało egzamin, a zawiniła pogoda, piloci, lotnisko w Smoleńsku i Kancelaria Prezydenta, kompromituje nas zarówno w oczach sojuszników w NATO i Unii Europejskiej, jak i przed całym światem - uważa autor dzisiejszej publikacji zamieszczonej na łamach "Rzeczpospolitej".
Pomógł: 10 razy Wiek: 32 Dołączył: 23 Sie 2005 Posty: 147 Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-06-2010, 09:30
Nieco szerszy artykuł
Cytat:
"Rzeczpospolita" zamieszcza obszerny artykuł byłego dowódcy jednostki GROM Generała Sławomira Petelickiego, który twierdzi, że polskie wojsko, tak jak i polskie państwo, jest źle dowodzone - Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Katastrofa smoleńska oraz powódź wykazały wszystkie słabości polskiej armii.
- To nie piloci Tu-154 są winni katastrofy pod Smoleńskiem, ale minister obrony narodowej Bogdan Klich, który zostawił ich bez wsparcia i pomocy, tak jak rok temu śp. kapitana Daniela Ambrozińskiego, którego patrol talibowie bezkarnie ostrzeliwali przez sześć godzin - uważa generał. Zdaniem Petelickiego, państwo, które nie potrafiło zapewnić ochrony swojemu prezydentowi, ministrom i najwyższym dowódcom wojskowym, nie zdało egzaminu.
Wmawianie Polakom, że państwo zdało egzamin, a zawiniła pogoda, piloci, lotnisko w Smoleńsku i Kancelaria Prezydenta, kompromituje nas zarówno w oczach sojuszników w NATO i Unii Europejskiej, jak i przed całym światem - uważa autor dzisiejszej publikacji zamieszczonej na łamach "Rzeczpospolitej".
Petelicki krytykuje też wizyty premiera i innych oficjeli w miejscach powodzi. Określając takie wizyty jako działania czysto PR-owskie, jako szczególnie naganne i niepotrzebne wymienia odwiedzanie miejsc takich tragedii przez wysokich oficerów wojskowych. Podaje przy tym przykład generała Edmunda Gruszki, odpowiedzialnego za prowadzenie działań wojennych w Afganistanie. Generał podkreśla, że premier i ministrowie powinni kierować akcją pomocy ze sztabu, a na miejsce kataklizmu wybierać się dopiero po zakończeniu tragedii, aby ocenić straty.
- Takie wizyty tylko dezorganizują pracę miejscowych służb ratowniczych. Wystarczy się zastanowić, ile koni czy krów mogłyby uratować amfibie, które musiały zamiast tego transportować terenowe bmw premiera, ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony narodowej - pisze generał Sławomir Petelicki w artykule zamieszczonym w dzienniku "Rzeczpospolita".
No ale z drugiej strony, takie wizyty na miejscu powodzi 'mobilizują' tych co bardziej opornych i w czasie takiego zwiedzania wydaje mi się, że wszyscy zapier$#% jak mrówki w ukropie co może dawać pozytywne efekty
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum