Wysłany: 07-06-2010, 21:49 Nie publikujcie nagrań z czarnych skrzynek
[quote]Nie publikujcie nagrań z czarnych skrzynek - list do redakcji
Sławomir Cichoń, kpt. instruktor na airbusy A-320, 10 tys. godz. nalotu
- Służyli krajowi, który wiele od nich wymagał, a który nie zdobył się na to, aby ich wykształcić. Teraz niech publika widzi i słyszy jak wpakowali się w kłopoty. Niech wszyscy słyszą jak umierają, ze słowem "kurwa" lub "Jezu" na ustach - pisze Sławomir Cichoń, doświadczony pilot airbusów
Szybkimi krokami zbliża się najbardziej oczekiwana premiera ostatnich tygodni, bledną przy niej wszystkie nagrania Beatelsów, Rolling Stonesów, blednie przy niej gwiazda Madonny. Nagranie z Cockpit Voice Recordera(CVR), ogółowi znane jako zapis z "czarnej skrzynki" Tupolewa 154 M rozbitego 10 kwietnia pod Smoleńskiem ma po oczyszczeniu nagrania zostać opublikowane. To nic, że niewielu rozumie o czym rozmawiają piloci, dla większości procedury lotnicze to wielka tajemnica, niewielu potrafi połączyć zapis rozmów z kolejnymi fazami lotu. Poszczególne słowa, komendy, odczytywanie checklisty nie wnoszą niczego nowego do ich wiedzy o tamtym locie. Dla większości najważniejsze jest usłyszeć jak ginęli piloci i jak brzmiały ich ostatnie słowa.
Frajdą będzie usłyszeć ich ryk rozpaczy, kiedy zdawali sobie sprawę, że za moment zginą, frajdą usłyszeć jęk wydobywający się gdzieś z otchłani trzewi ze świadomością, że na jakąkolwiek reakcję jest już za późno. Cudownie usłyszeć siarczyste polskie przekleństwa tuż przed rozszarpaniem i spaleniem.
Może niektórzy gdzieś w zakamarkach nagrań usłyszą modlitwę do Boga i błagalne prośby o Jego wstawiennictwo, przecież to takie piękne i romantyczne. Tak zwykle zachowują się ludzie w chwili śmiertelnego zagrożenia: klną albo się modlą. Tak też w większości zachowują się piloci tuż przed tragiczna śmiercią. Ich głosy trudno będzie rozpoznać nawet najbliższym: są tak zmienione przez potworny strach i świadomość tego co wydarzy się za chwilę. Matkom, żonom, rodzeństwu ciężko będzie rozpoznać słyszane przez dziesiątki lat głosy ich synów, mężów, braci. Tak działa adrenalina i stres. Rejestratory rozmów w kokpicie zaprojektowano i wprowadzono po to, aby w razie wypadku mogły pomóc komisjom w wyjaśnieniu przyczyn, szczególnie w sytuacji kiedy załoga zginęła i sama nie może już złożyć wyjaśnień. Za każdym razem okazują się bardzo pomocne, świetnie obrazują jak wyglądały ostatnie chwilę przed katastrofą, jak wyglądała współpraca załogi, jak wyglądała korespondencja z organami kontroli ruchu lotniczego, wielokrotnie wskazywały gdzie leży przyczyna danego zdarzenia lotniczego. Nagrania te mają służyć wyłącznie dochodzeniom i są przeznaczone tylko dla członków komisji i prokuratorów. W Stanach Zjednoczonych Kongres zakazuje amerykańskiej komisji badania wypadków lotniczych, NTSB, jakiejkolwiek publikacji zapisu audio rejestratora rozmów. Podanie transkrypcji do publicznej wiadomości jest bardzo limitowane i odbywa się pod ścisłym nadzorem prawników.
Czemu miałaby posłużyć publikacja nagrań spod Smoleńska? Poznaniu prawdy? Określeniu przyczyn wypadku? Z pewnością nie! Stanie się kolejnym etapem narodowego show.
Pamiętam katastrofę grupy akrobacyjnej "Żelazny" na pokazach w Radomiu w 2007 r., kiedy podczas wykonywania akrobacji zespołowej na zbieżnych kursach zderzyły się dwa Zliny. Jakże "przyjemnie" było później oglądać w prasie zdjęcia ilustrujące moment katastrofy. Klatka po klatce przedstawiano moment zderzenia i zakreślano zdjęcia obrazowo ilustrując: "to jest tułów pułkownika Marchelewskiego a to głowa i ręka Piotrka Banachowicza". Prawda, że przyjemne? Prawda, jakże wielce pomocne w wyjaśnianiu przyczyn wypadku są fruwające po niebie szczątki samolotów i pilotów? Pamiętam morderstwo Waldemara Milewicza pod Bagdadem, oglądając zdjęcia opublikowane przez jeden z tabloidów długo można było się napawać obrazem zastrzelonego dziennikarza i dyskutować czy kule przeszyły serce, wątrobę czy śledzionę. Prawda, że miłe obrazy? Prawda, że bardzo pomogły one w ujęciu sprawców morderstwa? Jakże cudownie musiały czuć się rodziny ofiar, kiedy najbardziej intymne chwile śmierci ich bliskich wystawione zostały na oczy gawiedzi.
Ci chłopcy nie polecieli do Smoleńska żeby się zabić, oni polecieli aby jak najlepiej służyć swojemu krajowi, tak kiedyś przyrzekali składając wojskową przysięgę. Służyli krajowi, który wiele od nich wymagał, a który nie zdobył się na to, aby ich wykształcić tak jak kształci się pilotów na całym cywilizowanym świecie.
Teraz niech publika widzi i słyszy jak wpakowali się w kłopoty, jak nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji i jak w odpowiednim momencie nie potrafili powiedzieć twardego "nie" i przerwać tragicznego ciągu wydarzeń. Niech teraz wszyscy słyszą jak umierają, ze słowem "kurwa" lub "Jezu" na ustach. Z niecierpliwością czekam na publikację zapisu dźwięku z kokpitu TU 154M. To będzie hit internetu i z pewnością odbije się głośnym echem w szerokim świecie. Warto zastanowić się nad sprzedażą tych nagrań po 4.99 PLN za sztukę. Setki milionów pobrań gwarantowane, jakże pomocne mogą być te środki w czasach kryzysu. Może jakiś cwany muzyk zgrabnie wykorzysta ostatnie słowa pilotów i będzie ich można posłuchać przed snem na ipodzie? A może jakiś scholastyk umiejętnie wplecie pożegnania lotników w hymn, który od tej pory śpiewany będzie w kościołach? A może ich ostatnimi słowami będzie można zastąpić "game over" w setkach gier komputerowych? Pomysłów na wykorzystanie zapisu z CVR jest mnóstwo. Ale co z prawem do godnego i intymnego umierania. Wdzięczny kraj za ich pracę niech rzuci swych pilotów na pożarcie masom, niech zeżre ich publika. Jak kiedyś lwy zżerały gladiatorów, ludowi wszak potrzeba chleba i igrzysk.[/quoe]Źródło
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum