Wysłany: 14-06-2010, 06:16 Major WSI wspiera Bogdana Klicha
Major WSI wspiera Bogdana Klicha
Mjr Michał Fiszer występujący w mediach jako były pilot, to oficer Wojskowych Służb Informacyjnych. W swej karierze wielokrotnie zajmował się inwigilowaniem i inspirowaniem mediów, teraz wspiera szefa MON, Bogdana Klicha.
Wokół wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154M z 10 kwietnia pod Smoleńskiem trwa rozgrywka medialna, w której podsuwane są różne fałszywe tropy. W dyskusjach w mediach uczestniczą zawodowi lobbyści i specjaliści od manipulowania mediami. Wielu z nich próbuje odwrócić uwagę od sytuacji w MON i Siłach Powietrznych, która doprowadziła do zapaści w szkoleniu, a w konsekwencji do kolejnych, coraz tragiczniejszych katastrof lotniczych (121 ofiar MON Bogdana Klicha).
Dotarliśmy do nieocenzurowanej wersji wojskowego życiorysu mjr. Michała Fiszera, znanego w mediach jako były pilot i ekspert lotniczy. Wynika z niego, że Fiszer po zakończeniu, z powodu problemów ze zdrowiem, latania na samolotach Su-22 związał się z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Formalnie do WSI (Oddziału Łącznikowego Biura Ataszatów Wojskowych) został włączony w 1997. Jednak już wcześniej zajmował się inwigilowaniem mediów, w tym przede wszystkim środowiska związanego z miesięcznikiem Skrzydlata Polska.
WSI były zainteresowane środowiskiem skupionym wokół Skrzydlatej Polski ze względu na osobę twórcy Agencji Lotniczej Altair – Tomasza Hypkiego. Hypki był działaczem opozycyjnym w czasach PRL, jednym z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów we wrześniu 1980, szefem jego sekcji wydawniczej (http://www.mpw.pw.edu.pl/pdf/stycz7.pdf, s.22-23), działaczem podziemnym w stanie wojennym. W latach 1989-1991 prezes Doświadczalnych Warsztatów Lotniczych Konstrukcji Kompozytowych (wytwórni szybowców i komponentów kompozytowych do samolotów), założyciel i przewodniczący Stowarzyszenia Lotniczego Bractwo Podwójnej Mewy, w 1990 członek-założyciel Krajowej Rady Lotnictwa (od 1998 w zarządzie), w 1992 członek-założyciel Stowarzyszenia Polskiego Przemysłu Lotniczego, od 1993 ekspert w Polskim Lobby Przemysłowym im. E. Kwiatkowskiego (http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Tomasz_Marian_Hypki). Obecnie Hypki jest wiceprzewodniczącym Klubu NZS PW, integrującego byłych członków Zrzeszenia.
Michał Fiszer we wrześniu 1981 wstąpił do WOSL w Dęblinie, od 1985 pilot 8 plmb, szef rozpoznania powietrznego eskadry, a następnie pułku, od grudnia 1992 do grudnia 1993 w misji wojskowej w byłej Jugosławii, był też obserwatorem ONZ UNIKOM w Iraku i Kuwejcie, od 1995 w DWLiOP jako analityk w Oddziale Rozpoznania. Po oficjalnym przejściu do rezerwy, co nastąpiło w 2000, mjr Fiszer występował jako niezależny ekspert, promując w popularnych mediach m.in. udział Polski w wojnie w Iraku, samoloty F-16, czy umieszczenie w Polsce elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, a obecnie samoloty szkolno-treningowe T-50.
Po zakończeniu współpracy ze Skrzydlatą Polską, mjr Fiszer przeniósł się do miesięcznika Lotnictwo (obecnie z-ca redaktora naczelnego), publikował też w tygodniku Najwyższy CZAS!, a teraz jest komentatorem lotniczym tygodnika ANGORA. W komentarzach i wywiadach stara się odwracać uwagę od rzeczywistych przyczyn katastrofy Tu-154M, głosząc nie mające żadnego pokrycia w faktach teorie o awarii silnika lub instalacji elektrycznej, czy pomyłce w ustawieniu systemu TAWS wskutek wprowadzenia danych w metrach a nie stopach. W wywiadzie dla tygodnika Wprost stwierdził, że Bogdan Klich nie ponosi odpowiedzialności za stan polskiego lotnictwa wojskowego i śmierć ponad 100 osób w katastrofach lotniczych za jego kadencji. – Tym się różnię od pana Hypkiego, że nie dokonuję takich ocen – powiedział Fiszer.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 14-06-2010, 08:49
Szkoda czasu na takie insynuacje. Dziwnym trafem pochodzą ze strony www wydawnictwa kierowanego przez...T. Hypkiego.
Wydawnictw Altairu i wydania internetowego w istocie nie da już się czytać, bo jest to tuba służąca do propagacji urojeń pana Tomasza.
W istocie problem jest zupełnie inny-w Polsce są dwa zasadnicze koncerny medialne związane z tematyką militarną - AL Altair oraz Magnum-x, z czego bardziej wpływowy jest ten drugi, co więcej-ma dobre układy w Ministerstwie i wojsku. Gra pomiędzy nimi toczy się o wpływy z reklam-słabszy partner (Altair) stara się zdobyć ogłoszenia firm europejskich, w tym celu nachalnie krytykuje USA i firmy stamtąd pochodzące.
W istocie podrygiwania T. Hypkiego są śmieszne-poziom merytoryczny i objętość wydawanych przez niego pism nie może równać się z publikacjami Magnum-x, stąd szanse na rynku reklam są nierówne.
Na jego wycieczki osobiste nikt poważny nie zawraca już uwagi, inaczej Altair nie wypłaciliby się na prawników broniących jej interesów w sporach o ochronę dóbr osobistych.
I jeszcze jedna refleksja-fakt współpracy lub wręcz służby w WSI nie jest powodem do wstydu; do służby tej trafiały nie te osoby, które chciały, lecz te, których chciała WSI, i to jest powodem zazdrości wielu miernot wszelkiej maści. Służenie krajowi w tak newralgicznej formacji jest powodem do dumy.
Tak, zapewne jestem kręgosłupem moralnym tego forum oraz nieomylną wyrocznią - szczególnie kiedy mówię klientom żeby się walili na ryj - to jest avangarda public relations, za 30 lat ludzie będą o tym doktoraty pisać.
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-06-2010, 11:37
Wiem, znam teorię o małpach, maszynach do pisania i dziełach Szekspira.
A swoją drogą to mozemy zaobserować z jakich to źródeł czerpią media klasy "ND". Pomijam co tam Ness napisał bo współpracowałem od 2004 roku z Altairem i od 2006 z Magnum-X mam na te sprawy nieco inny pogląd.
_________________ Jedźmy. Życie stygnie.
Ostatnio zmieniony przez Catch22 15-06-2010, 12:27, w całości zmieniany 1 raz
Dla mnie Altair ma RAPORT WTO a to jest jedyna pozycja "przemysłu-zbrojeniowego" w PL - reszta czasopism jest dla modelarzy i hobbystów tak naprawdę, a styk polityki i pieniędzy - czyli MON-u i Przemysłu jest praktycznie tylko w Raport WTO.
Zresztą, tak naprawdę to tylko prenumerata kilku tytułów Jane's Defence ma większe znaczenie, dlatego trzeba położyć 25 000 USD na rok i ma się spokój :-)
K.
[ Dodano: 15-06-2010, 12:09 ]
o, widzę że potaniało jednak:
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-06-2010, 12:29
Kangurski, a myślisz że Jane's na kim opiera swoje informacje o polskim przemyśle, rynku i MON - na przykład na naczelnym Raportu, Leszku Erenfeichcie i in.
Ten świat jest mniejszy niż się szanownemu panu wydaje.
mniej wiecej od 4,24 - spór z cyklu kto się lepiej zna (żaden z dyskutantów nie jest pilotem maszyn typu TU-154, ani wogóle pilotem pasażerskim - Zalewski i Hypki nie są wogóle lotnikami)
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 16-06-2010, 18:53
Pozdrawiam z Francji, więc będzie tak na szybko. Co się tyczy odpowiedzi Nessa, to jest to po prostu imbecyl, więc całość jego przekazu jest na takim poziomie, można sobie darować polemikę z tego rodzaju umysłem. Jedna zła rzecz, że jest to imbecyl, którego zacytowano (nieważne, że przez pismo jemu podobnych, ale zawsze), więc może obrosnąć w piórka. Merytorycznie nie sposób do tego bełkotu.
Co się tyczy Jane's to stara gwardia ucieka jak tylko może po przejęciu firmy przez Amerykanów z IHS, Kangur, większość "wielkich nazwisk" znajdziesz teraz w Shephard Group, niestety wiadomości w Jane's nie są na takim poziomie na jakim były, albo po prostu to ja jestem na tych samych imprezach i wiem, jacy są to ludzie i w jaki sposób opisują. Generalnie dobrze jest przeglądać, ale - niestety - nie zawsze wierzyć. Inna rzecz, że nadal są najwięksi na rynku, ale w szczegółach warto zaglądać gdzieś indziej.
Co się tyczy Leszka, Catch22, to nigdy nie miał nic wspólnego z Jane's to sobie wymyśliłeś, to już większy wkład w JIW mam ja. Leszek jest związany z Danem Shea, czyli SAR. W świat inny, niż broń strzelecka nie wchodzi. Korespondentem Jane's z Polski jest Grzegorz Hołdanowicz. Czasami, niektóre nowości łapie sito Brytyjczyków, ale 95% idzie przez redaktora naczelnego R-wto. Także tych Polaków, którzy rzekomo w Twoich wizjach mając coś pisać jest aż... jeden.
PS. Ravage dam znać, jak wrócę. Przepraszam, ale brak czasu mnie dobija.
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-06-2010, 19:41
Co do LE możesz mieć rację bo nie wnikałem dla ilu "firm" dostarcza teksty - wiedząc że publikuje za granicą - jeśli tylko dla SAR, ok, mój błąd. W samym Jane's kołacze mi się jeszcze jakieś polskie nazwisko, ale muszę poszperać, skoro mówisz że GH jest sam jeden.
Tyle tytułem wyjaśnienia inwektyw, którymi raczyłeś mnie powyżej potraktować, Remigiuszu Wilku, naruszając przy okazji moje dobra osobiste w sposób, który uzasadniałby nasze spotkania w Sądzie Okręgowym w Krakowie, który byłby właściwy do rozpoznania mojego pozwu przeciwko Tobie.
Wszelako do pozwania Ciebie mi się zanadto nie spieszy-mam dużo większe zmartwienia, typu dwie firmy w dwóch różnych miastach na głowie, praca na jednej uczelni publicznej i jednej prywatnej, seminarium doktorskie na początku lipca, wyposażanie nowego mieszkania, sprzedaż działki, planowanie urlopu etc.
W tej sytuacji mógłbym poświęcić nieco swojego wolnego czasy tylko na procesowanie się z kimś poważnym, kogo słowa są znaczące, i jako takie istotnie mogą zaboleć.
Wybacz, lecz jesteś tylko redaktorem naczelnym małego magazynu (trochę) o broni, wydawanego przez firmę której szef-bez dowodów-pomawia radośnie bliźniego swego o to, że jest kapusiem kontrwywiadu wojskowego, że ,,inwigilował" jego redakcję, że bruździł, że zaprzedał się ministrowi etc. Sorry about that, ale taka firma i tacy ludzie nie są po prostu w stanie pomówić i obrazić nikogo, mnie również. Równie dobrze mógłbym procesować się z żulami którzy obrzucą mnie niewybrednymi obelgami za odmowę dania ,,napiwku" za popilnowanie auta. Ta sama liga.
Z podobnych względów nie doczekacie się - jako Wydawnictwo - procesu z PZL Mielec. Jak stwierdził znamy mi pełnomocnik tej firmy, po prostu nie jesteście traktowani poważnie przez władze spółki. Nie zamierzają dowartościowywać Was poprzez jakikolwiek pozew, szkoda po prostu na to czasu i pieniędzy.
Major Michał Fiszer też zapewne nie pozwie Twojego szefa - jest podobnie jak ja oficerem rezerwy, a nas oficerów uczono (a więc Majora pewnie też) że zniżanie się poniżej pewnego poziomu jest niegodne człowieka honoru, dlatego nie należy tego czynić.
Nie dam zatem Ci satysfakcji, tak jak Hypkiemu nie da Michał Fiszer.
Zniżanie się do poziomu człowieka który publicznie (w internecie) nazywa innego człowieka ,,imbecylem" jest dla mnie nie do pomyślenia.
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 16-06-2010, 23:10
Catch22 napisał/a:
Co do LE możesz mieć rację bo nie wnikałem dla ilu "firm" dostarcza teksty - wiedząc że publikuje za granicą - jeśli tylko dla SAR, ok, mój błąd.
Na razie, z tego co wiem, Leszek publikuje w SAR i targowym SADJ z tej samej stajni, gdzie pojawiają się dosyć często te same jego teksty. W tym roku dojdzie jeszcze bodaj niemiecki DWJ. Obaj maczaliśmy paluchy w "The World's Assault Rifles" Johnstona i Nelsona, oczywiście Leszek więcej, napisał nawet cały polski dział. W JIW ja robiłem na prośbę naczelnego, czyli Richarda Jonesa, jakieś maleńkie konsultacje, ale nie słyszałem, aby Leszek z nim współpracował. W zamian sobie zwiedziłem Pattern Room i porobiłem fotki z EM-2 czy pooglądałem testowe G36 robione dla SAS z - ciekawostka - SUSAT-ami ;)
Cytat:
W samym Jane's kołacze mi się jeszcze jakieś polskie nazwisko, ale muszę poszperać, skoro mówisz że GH jest sam jeden.
Nazwisko, którego szukasz to Butowski, ale on nie pisze o Polsce. Był ceniony za dobre kontakty i wejścia z braćmi Rosjanami, szczególnie w branży lotniczej, ale obecnie oni się bardziej otworzyli na innych i pojawia się w IDR czy JDW bardzo rzadko, aczkolwiek zawsze ma coś ciekawego. Ale o naszym kraju, z tego co pamiętam, informacji nie dostarcza.
PS. Co się tyczy tego bełkotu powyżej - to możesz mnie pozwać, anonimowy imbecylu, przekonanym o swojej wartości, a w rzeczywistości o wiedzy dotyczącej zagadnienia mniej, niż zerowej, co jest oczywiste dla każdego z branży, który zadał sobie trud czytając Twoje wypociny. Spróbuj, przy czym obaj wiemy, że Twoja internetowa "odwaga" i pokrzykiwanie przeniesione na świat rzeczywisty wyglądałaby jak balonik-prezent Kłapouchego. Z mojej strony EoT, bo szkoda na Ciebie czasu, a bełkocz sobie dalej ;)
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 17-06-2010, 08:19
Sam sobie bełkocz, drobny (lecz nieanonimowy) pismaku.
Zgodnie z Twoim profilem na Goldenline studiowałeś aż 10 lat. Ja marne 5. Widać do pewnych a zgoła banalnych rzeczy dojrzewasz dwa razy dłużej niż zwykli ludzie.
Dlatego do tej dyskusji powrócimy dopiero za kilka lat, kiedy dorośniesz i będziesz do niej gotowy.
Tyle tytułem wyjaśnienia inwektyw, którymi raczyłeś mnie powyżej potraktować, Remigiuszu Wilku, naruszając przy okazji moje dobra osobiste w sposób, który uzasadniałby nasze spotkania w Sądzie Okręgowym w Krakowie, który byłby właściwy...
Choć wielbicielem Remova zdecydowanie nie jestem (choćby dla powodów widocznych w tym wątku), to po przeczytaniu powyższego (wraz z ciągiem dalszym) osłabłem. Ale jeśli Ness jednak przejdziesz od werbalnej pompy i tupania nogą, do realizacji cytowanej zapowiedzi - poproszę uprzejme o uprzednie podanie sali i godziny rozprawy. Wpadnę popatrzeć.
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-06-2010, 14:00
Stopczyk napisał/a:
(choćby dla powodów widocznych w tym wątku)
A jakie to powody?
Cytat:
Ale jeśli Ness jednak przejdziesz od werbalnej pompy i tupania nogą, do realizacji cytowanej zapowiedzi - poproszę uprzejme o uprzednie podanie sali i godziny rozprawy.
Przecież jest to oczywiste, że tego nie zrobi, poziom internetowych krzykaczy jest zawsze taki sam, to i ten nie jest wyjątkiem.
PS. Dobrze, że na jakimś forum w Sieci nie napisałem, ile czasu uczęszczałem do przedszkola, albo nie daj Boże, co dostałem na maturze na egzaminie z polskiego, bo z pewnością znajdzie się jakiś, podobny temu powyższemu imbecyl, który i na tej podstawie wymyśli sobie jakąś teorię spiskową, tak samo odległą od rzeczywistości, jak bełkot powyżej. A przy okazji, nie urodziłem się w maju ;)
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 19-06-2010, 15:53
MateuszW napisał/a:
ej, a jak kogoś wywalili ze studiów?
O, to świetne! Konieczne wpisz to do życiorysu na dowolnym portalu internetowym (podając datę), później znajdź sobie kogoś wyjątkowo prymitywnego, komu uświadomisz jego naturę, a następnie masz szansę, że to znajdzie, szukając domniemanych haków w Twoim życiorysie. Za kilka lat, kiedy będziesz politykiem, ktoś nakręci o tym film i nada zaraz po dzienniku telewizyjnym, znaczy się VViadomościach ;)
Cytat:
Bo czuje się debilem
Przyznaję się, że w tej materii nie mam żadnego doświadczenia, ale możesz porozmawiać z jednym z rozmówców z tego wątku. Obserwując jego wypowiedzi wydaje się mieć na tym polu spore doświadczenie ;)
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 20-06-2010, 12:40
MateuszW napisał/a:
Wymieńcie sie numerami telefonów czy coś, a skończcie z publicznym obrzucaniem się błotem.
Czy naprawdę sądzisz, że mam się wymieniać numerami telefonu z każdym imbecylem, któremu coś tam się wydaje? Pomijając już fakt, o czym zapominasz, że mój numer jest publicznie dostępny, co zresztą pewien inny imbecyl, pardon, buntownik bohater (nawet za to nagrodzony!) z innego forum jakiś czas temu wykorzystywał, dzwoniąc do mnie po nocach. Cóż, takie są niestety efekty stawania się, jak to się określa, "osobą publiczną". Byle anonim z forum może uważać, że Cię poznał, wykorzystać dane, które wydają mu się poprawne, wzięte z Sieci (stąd nie umieszczam tam ściśle poprawnych, a czasami wręcz błędne, ale próby ich wyciągnięcia i wykorzystania są zawsze zabawne, bo nie jest to pierwszy raz, atak jest dosyć schematyczny) i obrzuca błotem. Bo to jest jedyna forma dyskusji, jaką zna i jaką go nauczono, stąd tak zabawnie się to ośmiesza, obserwując, jak anonimowy, niewychowany i niewykształcony koleś puszy się, tupie i pokrzykuje, kim to on nie jest i czego to nieosiągnął. Niektórzy nie są na to odporni, albo nie chcą wystawiać na próbę swojego autorytetu (są zresztą dobre opracowania dotyczące właśnie faktu, jak w dobie Internetu reaguje motłoch), więc nie korzystają z tego rodzaju medium, inni jak ja mają swoistą satysfakcję w zabawach z tego rodzaju osobnikami. Kiedy dochodzą do steku inwektyw wiem, że po pierwsze wygrałem, bo nic innego im nie pozostało, po drugie wyraźnie widzą ich prymitywizm inni rozmówcy, a przynajmniej Ci, z którymi warto dyskutować, bo opinia innych jest bez znaczenia. Ot, swoista forma rozrywki, do której się przyznaję ;)
Cytat:
I żeby nie było wątpliwości. Nie jestem debilem, tylko tak czuje. Czasami inni też tak czują. Ale nie jestem.
Nadal, wybacz mi, nie potrafię wczuć się w Twoją rolę, stąd też w powyższej wiadomości podsunąłem Ci namiary na osobę, którą podejrzewam o znajomość tematu. Umówmy się, po prostu, że nie wszyscy - w przeciwieństwie do Ciebie - "czują (czy kiedykolwiek czuli) się debilami" ;)
PS. Gratuluję tekstu. Co prawda nie wiem, po co maskować autorstwo w tak zabawny sposób, ale być może czujesz potrzebę krycia się w cieniu. Tylko pamiętaj, że nawet średnio zdolny półgłówek jest w stanie - korzystając z Twojej nazwy użytkownika tutaj i kilku minut w Sieci znaleźć zarówno imię, jak i nazwisko, a następnie wypomnieć Ci, na przykład fakt, że kończyłeś taką, a nie inną szkołę średnią w miejscowości X.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum