Koronkowa, tajna operacja amerykańskich i polskich służb
Fascynującą, koronkową operację amerykańskich i polskich służb specjalnych na trzech kontynentach opisuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". W jej wyniku udaremniono rozprowadzenie przerzuconej na warszawskie lotnisko Okęcie tony kokainy z Kolumbii.
Tajna operacja trwała od lutego 2009 roku w Europie i w obu Amerykach. Brała w niej udział kolumbijska policja, amerykańska DEA, służby holenderskie i polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Celem było zatrzymanie na gorącym uczynku przywódców kolumbijsko-meksykańskiego gangu Comba (Wojownik), który zajmował się handlem narkotykami. I to się powiodło.
W warszawskim sądzie rejonowym na ławie oskarżonych zasiadło czterech Kolumbijczyków z paszportami kilku krajów i dwóch Holendrów. Wśród oskarżonych zabrakło centralnej postaci – Francisca A. "Mono" ("Małpy"). Dopiero w Warszawie pozostali uczestnicy operacji pojęli, że "Mono" nie był ich "szefem eksportu", lecz wtyczką Amerykanów.
Do rozpoczęcia procesu nie doszło. Sędzia uznała, że sprawa jest zbyt skomplikowana dla Sądu Rejonowego. "Wyborcza" odtworzyła więc, co się dało, na podstawie akt dotyczących ekstradycji obcokrajowców, decyzji amerykańskich sądów, rozmów z fachowcami oraz specjalnej prezentacji ABW.
Obszerna relacja w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 01-04-2011, 18:18
Sygnały na ten temat były jakiś czas temu, nawet udział w tej sprawie przypisywano Delgaturze ABW w Olsztynie.
Cytat:
Zielone miasto chmur - nazywają Ipiales w przewodnikach. Bo miasto przy granicy z Ekwadorem, choć na wysokości 2,9 tys. m, leży prawie na równiku. Słynie z sanktuarium de Las Lajas i z tego, że jest centrum szmuglu kokainy produkowanej w laboratoriach ukrytych w dżungli prowincji Narino.
13 grudnia 2008 r. do Ipiales przyjeżdża ciężarówka. Kilku południowców szybko przerzuca paczki z toną kokainy do furgonetki. Kokaina to dług kolumbijskiej grupy Comba (Wojownik) wobec meksykańskiego kartelu za ukradzione wcześniej 7 mln dolarów. Rozliczona zostanie między nimi po sprzedaży "białej damy" w Europie. Tym razem nie może być wpadki.
"Lalo", który kontroluje przeładunek, nie wie, że w gangu ma wtyczkę DEA. Cel antynarkotykowej agencji jest prosty - złapać na gorącym uczynku przywódców kolumbijsko-meksykańskiego gangu Comba. I to się udaje. W Polsce wersja oficjalna - czyli ABW - jest nieco inna: chodziło o zamknięcie kanału tranzytu kokainy przez Polskę do Europy Zachodniej.
Ta międzynarodowa prowokacja policyjna (ang. sting operation) obrosła już legendami, że np. kokainy w ogóle nie było. Albo że była, ale transport ważył ponad tonę. Albo że towar wart pół miliarda złotych "rozpłynął się", choć są zdjęcia, jak płonął w piecu jesienią 2009 r. na oczach agenta ABW i inspektora sanitarnego.
Podawano różne dane o liczbie i narodowości "narkotrafikantów". Wątpliwości rozwiała środowa rozprawa w warszawskim sądzie rejonowym. Na ławie oskarżonych: czterech Kolumbijczyków z paszportami kilku krajów, dwóch Holendrów, w tym czarnoskóry. Wśród oskarżonych brakuje centralnej postaci - Francisca A. "Mono" ("Małpy"). Dopiero w Warszawie pozostali "narkotrafikanci" pojęli, że "Mono" nie był wcale ich "szefem eksportu", lecz wtyczką Amerykanów.
Szczegółów pułapki na przemytników nie poznał i nie pozna nawet polski prokurator. Odtworzyliśmy więc, co się dało, na podstawie akt dotyczących ekstradycji obcokrajowców, decyzji amerykańskich sądów, rozmów z fachowcami oraz specjalnej prezentacji ABW. Próbujemy odpowiedzieć na intrygujące pytania: • Dlaczego to Okęcie wybrano na „port przeładunkowy” transportu kokainy, jakiego nasza ziemia nigdy nie oglądała? • Co w tym interesie robił polski generał? • Jak kokaina miała rozejść się po Europie?
Sprawdzamy nawet takie drobiazgi: Czy ABW rzeczywiście dopadła czarnoskórego Davida H. w kinie na "Infiltracji". Film Scorsesego zszedł już wtedy z afisza.
Prokuratura zamknęła sprawę zarzutem usiłowania wprowadzenia tony kokainy do obrotu - tak jakby na lotnisku wpadł ktoś z "połykiem" albo z paczką w walizce. Bo ważniejsze, niż skazać przemytników w Polsce na zaledwie kilkuletnie wyroki, jest to, by szybko wydać ich Ameryce, gdzie grozi im nawet dożywocie.
Ale naszemu sądowi nie podobają się "teksańskie" metody. W środę sędzia Monika Makowska-Kralka, patrząc na 50 tomów akt, uznała, że to sprawa zbyt zawiła jak na sąd rejonowy. Wcześniej Trybunał w Strasburgu poprosił polski rząd, by wstrzymał ekstradycję do USA. Chce najpierw zbadać, czy specsłużby, przerzucając kokainę między kontynentami i "wkręcając" w transakcję kilkanaście osób, nie przekroczyły dozwolonych europejskim prawem granic prowokacji. Czy operacja DEA i ABW nie była nazbyt filmowa.
Opowieść Bogdana Wróblewskiego o tajnej, kontrolowanej przez polskie i amerykańskie służby specjalne akcji przemytu kokainy za pół miliarda złotych zakończonej aresztowaniami i oskarżeniem "narkotrafikantów" w Warszawie - w piątek w "Gazecie Wyborczej" trzy kolumny fascynującego reportażu. Oto jego fragment:
Okęcie, 18 lutego 2009 r. Zielony mikrobus mija dwa szlabany i zjeżdża na poziom -1 budynku straży granicznej przy Porcie Lotniczym im. Chopina w Warszawie. W aucie smukły Murzyn (na imię ma David), mężczyzna o wschodnich rysach ("Turco", czyli Turek), dwóch Latynosów (Jaime i "Mono") oraz biały, ubrany po wojskowemu, plus kierowca.
Wojskowy wskazuje drogę. Mikrobus zatrzymuje się przed stalowymi drzwiami. Otwierane są kartą magnetyczną.
Kamera rejestruje, jak mężczyźni wchodzą szybkim krokiem. Opuszki palców oklejają samoprzylepną taśmą. W środku na drewnianych paletach leży kilkadziesiąt jutowych worków, obok kilka krzeseł, sterta papieru do ksero. Magazynek.
Wojskowy otwiera jeden z worków. W środku jest drugi - czarny, foliowy, zaklejony taśmą. Rozpruwa go i wyciąga szczelnie zawiniętą kostkę 22x14x4 cm. Podaje nóż Jaimemu. Latynos przecina folie, dodatkowe zabezpieczenie z gumy. Kostka z odciśniętym symbolem skrzydła lekko się błyszczy.
- Czysta - przebiega przez myśl Jaime. Bierze biały proszek na palec. David i "Mono" też smakują. Nerwowo. Jaime zawija kilka gram "białej damy" w studolarowy banknot. Wychodzą.
W magazynie zostaje 51 worków, w każdym po 20 brykietów. Tona kokainy warta jakieś pół miliarda złotych...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum