Wysłany: 14-04-2010, 19:09 Koledzy pilota: nie był za młody, nie uległ presji, znał ros
Cytat:
Koledzy pilota: nie był za młody, nie uległ presji, znał rosyjski
Był za młody, za mało asertywny, miał problemy z językiem rosyjskim, podporządkował się presji pasażerów, którym zależało na wylądowaniu i zdążeniu na uroczystości w Katyniu. Takie opinie coraz częściej pojawiają się na temat kapitana Arkadiusza Protasiuka, pilotującego samolot. Osoby, które znały kapitana, zaprzeczają tym głosom: pilot Protasiuk był bardzo doświadczony i kompetentny, świetnie przygotowany do pracy. Tak jak cała załoga 36. Pułku Lotnictwa Specjalnego lecącego samolotem.
Wykształcony i kompetentny
Za sterami prezydenckiego tupolewa, który rozbił się w sobotę, siedział 36-letni kapitan pilot Arkadiusz Protasiuk. Do 36. Pułku Lotnictwa Specjalnego trafił wprost z Wyższej Szkoły Oficerskiej w Dęblinie.
Był też absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej. Otrzymał Brązowy Medal Za Zasługi Dla Obronności Kraju. Pochodził z Olkusza w Małopolsce. Miał żonę, osierocił 2 dzieci: 7-letniego syna i 3,5-roczną córeczkę.
Jak mówią koledzy i przełożeni, kapitan Protasiuk miał ogromne doświadczenie. Wylatał prawie 1400 godzin za sterami rządowych Tu-154 i Jak-40. Z prezydentem, premierem i innymi VIP-ami latał od 13 lat. Według osób, które go znały, Protasiuk posługiwał się rosyjskim. Znał też lotnisko pod Smoleńskiem.
Leciał do Smoleńska z premierem Donaldem Tuskiem - trzy dni przed katastrofą . I wówczas miał swobodnie posługiwać się językiem rosyjskim – nikt przynajmniej nie zgłaszał żadnych uwag. Tymczasem w rosyjskich mediach pojawiły się sugestie, że kapitan mógł nie radzić sobie z językiem i mógł nie zareagować, gdy kontroler lotów z powodu złej pogody radził mu, aby wylądował na innym lotnisku.
Czy uległ presji?
Czy Protasiuk mógł ugiąć pod ciężarem presji pasażerów? Według specjalistów to mało prawdopodobne. Major Michał Fiszer, były pilot wojskowy, w rozmowie z TOK FM powiedział, że we wszystkich państwach, na pokładzie samolotu decyduje dowódca załogi i to on jest „najważniejszą, decyzyjną osobą” nawet, gdy w samolocie leci prezydent lub premier. Pasażerowie muszą bezwzględnie podporządkować się kapitanowi i nikt nie może mu nic nakazać. Poza tym podczas podchodzenia do lądowania jest zakaz wchodzenia do kabiny pilotów.
Joanna Zgoda-Tylman, psycholog (wykonuje testy psychologiczne w czasie rekrutacji) twierdzi, by poczekać z ferowaniem wyroków i ostrożnie oceniać pilota.
- Już pojawiają się różne krytyczne opinie pod adresem pilotów. Tymczasem są to naprawdę profesjonaliści, których stan zdrowia i stan psychiczny jest sprawdzany. Za sterami naprawdę nie siedziały przypadkowe osoby. Gdyby kapitan nie był asertywny lub gdyby nie radził sobie z komunikacją to z pewnością nie pilotowałby samolotu. Nie wiemy co się tam stało, raczej nie wierzę w to, że za katastrofę odpowiada pilot, bo był nieprzygotowany do pracy - twierdzi Joanna Zgoda Tylman.
Samolot, który rozbił się w sobotę, był w doskonałym stanie technicznym. W grudniu wrócił z generalnego remontu w Rosji. Zdaniem specjalistów przyczyny katastrofy mogą być badane nawet rok.
Załoga, która zginęła tragicznie pod Smoleńskiem ( kapitan Arkadiusz Protasiuk wraz z majorem pilotem Robertem Grzywną, porucznikiem pilotem Arturem Ziętkiem i chorążym Andrzejem Michalakiem,) niosła też pomoc humanitarną Haiti. W lutym została za to wyróżniona przez generała broni pilota Andrzeja Błasika, który również zginął w czasie katastrofy.
[ Dodano: 14-04-2010, 20:14 ]
Hm, tak ogólnie w ramach komentarza do całej sytuacji i pojawiających się komentarzy.
1. Doświadczony pilot - nie jest to przeważający argument. Najwięksi spece i specjaliści popełniają błędy. Nieuprawnionym jest stwierdzenie "to nie mogła być wina pilota, bo był doświadczony".
2. Kolejny częsty argument - grudniowy remont samolotu. Czy to jest dowód na bezwzględną sprawność maszyny? Czy w czasie remontu nie można było popełnić błędu? Czy po remoncie, w czasie eksploatacji nie mogło dość do usterki?
To tyle ode mnie.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Co do 1 pytania Twojego, to doświadczenie czasami wymusza rutynę, a ta jak wiadomo jest zgubna. Podobno pilot był na tym lotnisku kilka razy przed feralnym lotem był, jako nawigator.
A maszyna no cóż ma prawo zawsze sie zepsuć tym bardziej, że nie była nowa remont to zaiste nie wszystko, mogło coś zawieść w nie odpowiedniej chwili.
Taka jest moja opinia na ten temat być może po raporcie komisji dowiemy się więcej i po odczytaniu "czarnych skrzynek."
Tak w tyle głowy miał też zapene tą sytuacje kolegi. Tym bardziej, że wiedział co działo się z pilotem śmigłowca na pokładzie którego był premier Miller.
Arkadiusz Protasiuk, kapitan prezydenckiego Tu-154M podczas lotu do Smoleńska, był drugim pilotem załogi, z którą w sierpniu 2008 r. Lech Kaczyński leciał do Gruzji. Na pokładzie samolotu prezydent próbował wtedy nakłonić pilotów, by mimo niebezpieczeństwa lądowali w stolicy Gruzji Tbilisi.
"Prezydent wszedł do kabiny załogi i zapytał: panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych? Odpowiedziałem: Pan, Panie Prezydencie. To proszę wykonać polecenie i lecieć do Tbilisi - powiedział Prezydent i wyszedł, nie czekając na żadne wyjaśnienia".
To fragment relacji kapitana Grzegorza Pietruczuka, który 12 sierpnia 2008 r. dowodził załogą prezydenckiego samolotu lecącego do Azerbejdżanu. Relacja pochodzi z akt postępowania, które jesienią 2008 r. prowadziła prokuratura wojskowa, sprawdzając, czy Pietruczuk popełnił przestępstwo, gdyż nie wykonał rozkazu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Świadkiem i uczestnikiem konfliktu dowódcy z prezydentem był kpt. Arkadiusz Protasiuk - wówczas drugi pilot.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum