Wysłany: 28-10-2011, 19:12 Gigantyczna łapówka dla urzędnika MSWiA.
Cytat:
Gigantyczna łapówka dla urzędnika MSWiA. To wierzchołek góry lodowej?
2011-10-28 | Ostatnia aktualizacja: 17:19 |
Gigantyczna łapówka dla urzędnika MSWiA. To wierzchołek góry lodowej? / Shutterstock
Były dyrektor z MSWiA mógł wziąć największą łapówkę, wykrytą przez CBA - informują agenci biura. Na konto mężczyzny prawdopodobnie trafiły miliony złotych. Śledczy wezmą też pod lupę kolejne resorty.
Sąd zdecydował o aresztowaniu b. dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, jego żony oraz szefa firmy, podejrzanego o wręczenie mułapówki za wygraną w przetargu dot. informatyzacji resortu. CBA rozważa kontrolę tego typu przetargów w innych resortach. Jak poinformował w piątek Zbigniew Jaskólski, rzecznik warszawskiej prokuratury apelacyjnej, która wraz z CBA bada sprawę korupcji przy przetargu dot. informatyzacji MSWiA, sąd przychylił się do wszystkich wniosków prokuratury i zdecydowało aresztowaniu trzech z sześciu podejrzanych.
Prokurator uściślił też, że w sprawie tej CBA zatrzymało w sumie siedem osób - dwóch oficerów policji: b. dyrektora Centrum Projektów Informatycznych (CPI) MSWiA Andrzeja M., jego zastępcę Piotra K., pracownicę wydziału promocji projektów informatycznych, szefa firmy, która wygrała przetarg - Janusza J. oraz trzech członków rodziny M., w tym jego żonę. Jednemu z bliskich b. dyrektora MSWiA nie przedstawiono jednak zarzutu ze względu na jego zły stan zdrowia.
Najpoważniejsze zarzuty - dotyczące przyjęcia i wręczeniałapówki w wysokości 211 tys. zł - usłyszeli Andrzej M. i Janusz J. Grozi im do 12 lat więzienia. Z kolei żona b. dyrektora MSWiA odpowie za pranie brudnych pieniędzy, czyli ukrywaniełapówki - grozi jej do 10 lat więzienia. Jaskólski powiedział też dziennikarzom, że b. zastępca dyrektora usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień; ujawniłbowiem M. informacje dotyczące przetargu, gdy nie był on juższefem CPI. Taki sam zarzut usłyszała pracownica wydziału promocji.
Prokurator dodał, że skala korupcji w związku z projektami informatycznymi realizowanymi w MSWiA może być większa niż"zarzucane dziś 211 tys. zł i może sięgaćmilionów". "Może to być największa kwotałapówki wykrytej przez CBA" - dodał rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Jacek Dobrzyński. Jaskólski zastrzegł, że dotychczas postawione zarzuty mówią o 211 tys. zł łapówki, zaś "sprawa milionów" wymaga weryfikacji. Poinformował, że zabezpieczono już majątek podejrzanych wart kilkadziesiąt tys. zł.
Prokuratura i CBA zaapelowały, by zgłaszały się do nich osoby, które wiedzą o tym, że podejrzany o korupcję przy przetargach b. dyrektor CPI żądał łapówek także w innych sprawach. "Osobom, które ujawnią, że same te łapówki wręczały, aby wygrać przetarg, nie będą wymierzone kary, jeśli ujawnią wszystkie okoliczności sprawy" - zapewniłJaskólski.
Dobrzyński poinformował, że do CBA wciąż napływająinformacje dotyczące nieprawidłowości, do których mogło dochodzić przy innych przetargach dotyczących informatyzacji. Nie chciał jednak ujawnić, o jakie sprawy chodzi.
"Szef CBA Paweł Wojtunik w najbliższych dniach podejmie decyzję, czy wszczęte zostaną inne kontrole doraźne przetargów publicznych, realizowanych nie tylko przez resort spraw wewnętrznych" - dodał Dobrzyński.
Do zatrzymań w tej sprawie doszło w środę. B. dyrektor CPI i jego zastępca pracowali w ministerstwie w latach 2008-2010; byli oddelegowani z Komendy Głównej Policji i do chwili zatrzymania pracowali tam w biurach logistycznych. M. zostałzwolniony z MSWiA w 2010 r. przez obecnego szefa resortu Jerzego Millera. Minister tłumaczył w czwartek dziennikarzom,że przyczyną tej decyzji były wyniki pracy b. dyrektora.
Z kolei szef policji Andrzej Matejuk jeszcze w środęzapowiadał, że obaj oficerowie po usłyszeniu zarzutów zostanązawieszeni w pełnionych czynnościach, a jeśli się one potwierdzą - zwolnieni dyscyplinarnie.
Źródło: PAP
Afera z przetargami zatacza coraz szersze kręgi. W tle pojawiają się nazwiska szefa ABW Krzysztofa Bondaryka i Witolda Drożdża - bliskiego współpracownika Grzegorza Schetyny, gdy ten ostatni był szefem MSWiA. Pracowali razem w firmie Ticons, która wykonywała część lukratywnego kontraktu rozpisanego przez MSWiA.
Zarzuty przyjmowania i wręczania łapówek w wysokości większej niż 200 tys. zł, niedopełnienia obowiązków oraz ukrywania środków płatniczych usłyszało dwóch byłych dyrektorów MSWiA zatrudnionych przez ministra Grzegorza Schetynę. Łapówki mieli im wręczać zatrzymani przez CBA czterej pracownicy firm informatycznych.
Andrzej M. i Piotr K. to funkcjonariusze policji oddelegowani w latach 2008-2010 do pracy w MSWiA. Pierwszy, zanim został szefem Centrum Projektów Informatycznych (CPI) MSWiA, kierował Biurem Łączności Komendy Głównej Policji. Drugi był jego zastępcą i dyrektorem jednego z biur CPI.
Sąd zdecydował o aresztowaniu obu podejrzanych na trzy miesiące. Tyle samo posiedzi prezes wrocławskiej firmy Janusz J., któremu prokuratura zarzuca wręczanie łapówek w zamian za korzystne decyzje. Najprawdopodobniej chodzi o firmę ATM, która otrzymała od CPI warte około 500 mln zł zamówienie na budowę sieci teleinformatycznej dla policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.
Centrum Promocji IBM
Centrum Projektów Informatycznych MSWiA zostało utworzone na początku 2008 r., kilka tygodni po objęciu stanowiska szefa resortu przez Grzegorza Schetynę. Wiceministrem nadzorującym informatyzację w ekipie Schetyny był Witold Dróżdż. CPI zajmowało się wieloma projektami informatyzacyjnymi. Budżet przeznaczony na te zadania opiewał na kilkaset milionów euro, z czego część pochodziła ze środków Unii Europejskiej.
Działalność CPI kierowanego przez Andrzeja M. niemal od początku budziła kontrowersje w branży informatycznej. Wynikało to głównie ze zlecania bez przetargów dużych kontraktów wartych po kilkadziesiąt milionów euro. Pomijane przy zamówieniach „z wolnej ręki” firmy informatyczne pisały protesty do ministra Schetyny i wiceministra Dróżdża, lecz bez skutku.
Najwięcej kontraktów bez przetargu zlecono firmie IBM. Dlatego Centrum Projektów Informatycznych wśród pracowników branży zaczęto nazywać „Centrum Promocji IBM”.
Szczególne kontrowersje wywołał kontrakt z IBM Polska podpisany w czerwcu 2009 r. i dotyczący implementacji oraz wdrożenia „zaawansowanych funkcjonalności Oprogramowania PESEL2”. Umowa opiewała na 52,4 mln zł brutto. Jej wynikiem jednak nie była tylko modernizacja PESEL2. W umowie, boczną drogą, przyznano IBM Polska kontrakt na wdrożenie centralnej aplikacji pl.ID. To jeden z najważniejszych projektów informatycznych w Polsce, na który zęby ostrzyło sobie wiele firm IT. Jego wartość szacowano na ok. 370 mln zł.
Faworyzowanie firmy IBM było akceptowane przez ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Grzegorza Schetynę. Powodem mogła być obietnica, że IBM otworzy w Polsce swoją siedzibę. Miała to być największa inwestycja informatyczna w tej części Europy w ostatnim dwudziestoleciu.
W 2010 r. IBM otworzyło swoje centrum we Wrocławiu Zatrudnia blisko 3 tys. os. Oczywiście na uroczystym otwarciu pojawił się G. Schetyna. Wcześniej rząd podpisał z IBM umowę o dofinansowanie z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka budowy tego centrum. Globalny koncern otrzymał 100 mln zł.
Konflikt interesów
Jeszcze większy skandal wybuchł, gdy okazało się, że część kontraktu IBM na prace przy pl.iD ma wykonać firma Ticons, czyli Trusted Information Consulting. Miało to kosztować 1,5 mln zł. Ticons należy do Wiesława Paluszyńskiego, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Informatycznego i niezwykle wpływowego człowieka w branży teleinformatycznej.
Dyrektorem biura w Ticons był Witold Dróżdż, zanim został wiceministrem w MSWiA odpowiedzialnym za informatyzację. Z rekomendacji Paluszyńskiego wiceminister Dróżdż został też członkiem PTI. Ani minister Schetyna ani premier Tusk nie reagowali wówczas na ewidentny konflikt interesów i możliwe nadużycia.
Z firmą Ticons związany był także obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk. W 2002 r. pełnił w niej funkcje dyrektora do spraw współpracy z administracją publiczną.
Jak to jest gigantyczna łapówka to ja jestem rekinem podziemia finansowego.
K.
spokojnie, artykuł piszą dziennikarze, a dla nich 200 tys. czy 2 miliony to gigantyczna łapówka ...
gdyby hipotetycznie przyjąć wartość kontraktów na kilkaset milionów, to przy "prowizji" 2 miliony dali by dupy na poziomie promili, czyli albo byli zupełnymi głąbami i sprzedali się za bezcen, albo ... ale to jest Polska, tu głupich nie sieją ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum